Posty

Wyświetlam posty z etykietą jazz rock

[Recenzja] Terje Rypdal - "Odyssey" (1975)

Obraz
Zobaczyłem "Odyseję" Christophera Nolana w kinie i cóż, faktycznie mocno rozmija się wiedzą historyczną. Nie ma przecież żadnych naukowych dowodów na istnienie cyklopów, syren czy innych stworów. A na serio to całkiem solidne kino rozrywkowe, profesjonalnej zrealizowane i dobrze zagrane przez trafnie dobranych aktorów. Może zbyt to wszystko przepełniono patosem, ale z drugiej strony przez trzy godziny seansu nawet przez chwilę nie czułem znużenia. Przy okazji tej głośnej premiery filmowej postanowiłem przypomnieć inne dzieło zainspirowane, przynajmniej w tytule, eposem przypisywanym Homerowi - album "Odyssey" jednego z najważniejszych gitarzystów jazz fusion. Na swoim czwartym autorskim albumie dla ECM (piątym w ogóle) Terje Rypdal postanowił spróbować czegoś nowego. W tym celu otoczył się głównie nowymi współpracownikami, jak puzonista Torbjørn Sunde, grający na elektrycznych organach Brynjulf Blix i perkusista Svein Christiansen, robiąc wyjątek jedynie dla basisty...

[Recenzja] James Blood Ulmer - "Are You Glad to Be in America?" (1980)

Obraz
Zmarły niedawno James Blood Ulmer był jednym z innowatorów jazzowej gitary. W swojej grze czerpał z bluesa, funku i rocka, a ostatecznie ukształtował własny styl pod wpływem harmolodycznej koncepcji Ornette'a Colemana. Zaczynał jednak od grania gospel, co było raczej naturalnym wyborem dla syna pastora. Z czasem odkrył bluesa, rock'n'rolla, soul i jazz. Grywał z różnymi kapelami, ale właściwą karierę rozpoczął w wieku trzydziestu lat, po przeprowadzce do Nowego Jorku i wsiąknięciu w tamtejsze środowisko muzyczne. Zaczął występować na płytach uznanych jazzmanów, jak Joe Henderson, Larry Young, Rashied Ali czy Arthur Blythe. Najważniejsze było jednak dołączenie do koncertowego zespołu Colemana akurat w czasie, gdy ten szlifował swój pomysł na stopienie w jedność harmonii, melodii i rytmu. Wprawdzie Ulmer nie zagrał na żadnym albumie saksofonisty, ale zaprosił go na swój debiutancki album "Tales of Captain Black", rozwijający ideę harmolodii. Kierunek ten kontynuował...

[Recenzja] Massacre - "Funny Valentine" (1998)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E07 Massacre był jednym z kluczowych przedstawicieli nowojorskiej awangardy przełomu lat 70. i 80. Grupa powstała z inicjatywy trójki muzyków: brytyjskiego gitarzysty Freda Fritha - wcześniej instrumentalisty avant-progowych Henry Cow i Art Bears - a także basisty Billa Laswella oraz perkusisty Freda Mahera, związanych wówczas z jazzowo-funkowo-rockowym Material. Trio działało przez około rok, dużo koncertując i pozostawiając po sobie jeden pełnowymiarowy album, "Killing Time" - bezkompromisowe dzieło nurtu no wave - a także kilka nagrań wypełniających drugą stronę autorskiego albumu Firtha, "Speechless". Zespół rozwiązano wraz z odejściem Mahera, który w późniejszym czasie grał m.in. z Daevidem Allenem, Lou Reedem czy nowofalową grupą Scritti Politti. Nieformalną kontynuacją Massacre było trio Two Against One tworzone przez Fritha i Laswella z perkusistą Antonem Fierem. Wkrótce jednak cała trojka połączyła siły ze śpiewający...

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E05 W nowym stuleciu kompozycje Johna Zorna z Masada Songbook doczekały się kolejnych, dość zaskakujących aranżacji. Tym razem na największy, ośmioosobowy skład i po raz pierwszy na zelektryfikowane instrumentarium. W przeciwieństwie do innych inkarnacji, Electric Masada był projektem efemerycznym, a zarazem stricte koncertowym. Pozostawił po sobie jedynie dwa albumy zarejestrowane na żywo, z których pierwszy ukazał się w ramach serii "50th Birthday Celebration" (jako "Vol. 4"), a drugi, bardziej obszerny, to właśnie  "At the Mountains of Madness". Wszystkie kompozycje z tego wcześniejszego powtarzają się na jego następcy, gdzie dochodzą też inne tytuły, a brzmienie całości jest lepsze. Jak Electric Masada ma się do wcześniejszych grup wykonujących ten repertuar? W oktecie znalazła się połowa składu oryginalnego kwartetu Masada - Zorn na saksofonie altowym oraz Joey Baron na bębnach - a zarazem połowa Bar Kokhba Sex...

[Recenzja] Backengrillen - "Backengrillen" (2026)

Obraz
Ubiegły rok był pierwszym od prawie dekady, gdy nie ukazało się żadne nowe wydawnictwo tria Fire! ani jego rozszerzonego wcielenia Fire! Orchestra. Muzycy tworzący trzon grupy w ostatnim czasie skupili się na innych projektach. Basista Johan Berthling i perkusista Andreas Werliin kontynuują swoją współpracę z gitarzystą Orenem Ambarchim, wydając kolejne części "Ghosted" z nastrojowym, minimalistycznym jazzem. Tymczasem saksofonista Mats Gustafsson pozostał przy ostrzejszym graniu - czy to na bardziej psychodelicznym "Traces" pod szyldem Cosmic Ear, czy też na freejazzowym "Pivot" z Kenem Vandermarkiem, ale najbardziej w swoim nowym zespole Backengrillen, tworzonym z muzykami post-hardcore'owego Refused. Eponimiczny album kwartetu to brutalna mieszanka jazzu free, punku, noise'u, metalu i krautrocka. Wokalista Dennis Lyxzén, perkusista David Sandstörm i basista Magnus Flagge współtworzą Refused od wczesnych lat 90. Pod koniec tamtej dekady, w 1998 r...

[Recenzja] Maestro Trytony - "Heart of Gold" (2004)

Obraz
Ponoć jest to najlepszy polski album. Poza opisem na Bandcampie, według którego niektórzy tak twierdzą , nie dotarłem jednak do aż tak entuzjastycznych opinii na temat drugiego albumu Meastro Trytony. Nie znalazłem też "Heart of Gold" w żadnym rankingu polskich płyt, choćby na odległej pozycji. To zresztą niszowe wydawnictwo, pierwotnie wydane na kompakcie w zaledwie 230 egzemplarzach i od tamtej pory niewznawiane, choć obecne w streamingu. Można by zatem tę wzmiankę o najlepszej polskiej płycie potraktować jako żart, ironię, albo nawet jak zwykły chwyt marketingowy. Rzecz w tym, że nie jest to stwierdzenie wcale dalekie od prawdy - oczywiście rozpatrując to wydawnictwo w kategoriach artystycznych, a nie komercyjnych. Projekt Tomasza Gwincińskiego zadebiutował osiem lat wcześniej płytą "Enoptronia". Kwintet, wsparty wieloma gościami, zaproponował tam całkiem unikalną mieszankę jazzu, rocka oraz muzyki współczesnej. W nagraniach "Heart of Gold", zarejestrow...

[Recenzja] Tortoise - "TNT" (1998)

Obraz
"TNT", trzeci album Tortoise, kontynuuje stylistyczne wątki z poprzednich płyt, nacisk kładąc jednak na te mniej dotąd eksponowane, a nawet w ogóle nieobecne. Nowością są tu chociażby wpływy jazzowe. Pojawiły się wraz z rozszerzeniem składu o Jeffa Parkera, gitarzystę udzielającego się dotąd właśnie w jazzowych składach. Do Tortoise trafił bezpośrednio z pobocznego projektu Johna Herndona i Dana Bitneya, Isotope 217°. Zresztą dwoje innych zaangażowanych w niego muzyków - kornecista Rob Mazurek i puzonistka Sara P. Smith - również wzięło udział w nagraniach "TNT". Wraz z innymi instrumentalistami, obsługującymi różne dęciaki i smyczki, wzbogacają brzmienie albumu, wzmacniając ten bardziej klasyczny, jazzowy kierunek. To jednak tylko jeden z aspektów tego albumu. Bo jednocześnie eskalowała tu fascynacja nowymi technologiami i ówczesną sceną muzyki elektronicznej. Bynajmniej nie można tu mówić o zaskoczeniu. Już na poprzednich płytach istotnie wykorzystywano możliwości...

[Recenzja] John Zorn - "Naked City" (1990)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S03E07 Ciężar w muzyce może przybierać różną postać. Nie musi wcale wynikać z typowo metalowych patentów. W związku z tym nie widzę sensu, by w tym cyklu trzymać się wyłącznie tego typu grania. Choć akurat ten album trochę tego metalu zawiera, nawet jeśli miesza się on tu z innymi stylami i jedynie czasem nad nimi dominuje. Tak samo ciężar i agresją stanowią tylko jedne z wielu środków ekspresji, a przytłaczający charakter tego wydawnictwa wynika przede wszystkim z czegoś całkiem innego - z szaleństwa, nieokiełznanego eklektyzmu i nieprzewidywalności tego materiału. To płyta, na której free jazz miesza się z grindcore'em, no wave i surf rockiem - a to tylko te najczęściej słyszane inspiracje - często na przestrzeni pojedynczych kawałków, w których nie brakuje zaskakujących zwrotów stylistycznych, choć często te wpływy po prostu nakładają się na siebie w tym samym momencie. W chwili wydania tego albumu John Zorn był już uznaną postacią nowojorsk...

[Recenzja] Maruja - "Pain to Power" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 8.09-14.09 Nieczęsto zdarza mi się wyczekiwać debiutanckich albumów, a "Pain to Power" grupy Maruja, jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie tegorocznych płyt, to właśnie długogrający debiut. Poczynania grupy śledzę jednak już od ponad dwóch lat, a konkretnie od czasu EPki "Knocknarea", która dla istniejącego wówczas już prawie dekadę zespółu była wyjściem do szerszej publiczności. Wcześniejsza działalność miała raczej amatorski charakter. Wszystko zaczęło się w 2014 w Manchesterze, kiedy czterech nastolatków - śpiewający gitarzysta Harry Wilkinson, drugi gitarzysta Liam Laurence, basista Matt Buonaccorsi oraz nieznany z personaliów perkusista - postanowiło razem grać. Nazwę Maruja Wilkinson wypatrzył na sklepowym szyldzie podczas rodzinnych wakacji w Hiszpanii. W kolejnych latach kwartet opublikował w sieci kilka singli oraz EPek, zdradzających fascynację funkiem czy reggae, zarazem utrzymanych w mocno punkowej estetyce. Dziś muzycy tak bardzo w...

[Recenzja] Maruja - "Tír na nÓg" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 17.02-23.02 Maruja jest dziś najbardziej obiecującym zespołem sceny Windmill. Jeśli właśnie nagrywany długogrający debiut spełni pokładane w nim nadzieje, grupa może stać się nowym liderem nurtu. Zwłaszcza że sytuacja temu sprzyja. Z tych najbardziej reprezentatywnych przedstawicieli jedynie Squid wciąż działa w oryginalnym składzie, ale niedawno wydany trzeci album pod wieloma względami - o których wspominam w jego recenzji - nie dorównał poprzednim. Tymczasem black midi zdążył się już rozpaść na kilka różnych projektów, a kontynuujący granie bez rozpoznawalnego frontmana i ewoluujący stylistycznie Black Country, New Road wielu skreśliło jeszcze przed ukazaniem się czegokolwiek w nowym, okrojonym składzie. "Tir na nÓg" - co po irlandzku oznacza Kraj młodości  - to, jak twierdzą sami muzycy, ich trzecia i ostatnia EPka . A, jeśli pominąć zeszłoroczny singiel "Break the Tension", to także pierwsze wydawnictwo Maruji, którego grupa nie opublikowała włas...

[Recenzja] Joni Mitchell - "Hejira" (1976)

Obraz
"Hejira" to album o ucieczce i samotności. Joni Mitchell uciekała od kolejnych związków, tych efemerycznych i tych poważniejszych, jak z Johnem Guerinem, ale też od kokainowego nałogu. Cały materiał został ponoć skomponowany w drodze, zarówno podczas własnej trasy promującej album "The Hissing of Summer Lawns", jak i supportu Boba Dylana w ramach wielkiego przedsięwzięcia Rolling Thunder Revue. Stworzone w ten sposób utwory okazały się najbardziej osobistymi w jej karierze. Jak sama twierdziła, wcześniejsze kompozycje mógł napisać ktokolwiek, ale te - wyłącznie ona. Szukając odpowiedniego tytułu dla tego zestawu, trafiła na arabskie słowo hidżra , oznaczające ucieczkę, wędrówkę lub zerwanie stosunków, najczęściej kojarzone z ucieczką Mahometa i jego zwolenników z Mekki do Medyny. Przy czym poprawna angielska transliteracja tego słowa to Hijrah albo Hegira . Rozpoczynając nagrania na album Mitchell doszła do wniosku, że nie chce już korzystać ze wsparcia muzyków ses...

[Recenzja] Geordie Greep - "The New Sound" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 30.09-6.10 Kiedy pięć lat temu recenzowałem debiutancki album black midi, "Schlagenheim", byłem pozytywnie nastawiony do zawartej na nim fuzji post-punka, noise'u i krautrocka. Nie spodziewałem się jednak tego, co nastąpiło później. Albumy "Cavalcade" i "Hellfire", zachowując młodzieńczą energię debiutu, przyniosły zwrot w stronę jeszcze bardziej złożonego grania, silnie inspirowanego avant-progiem, math- czy jazz-rockiem. Wywindowały zespół do samej czołówki współczesnego rocka i uczyniły z niego istotny punkt odniesienia dla innych nowych twórców, często zresztą pozostających pod jego wpływem lub w podobny sposób odświeżających różne ciekawe pomysły z przeszłości, łącząc je w niespotykany wcześniej sposób. Na kolejny album black midi czekałem z niecierpliwością, ale i obawą, czy zespół dalej będzie się rozwijał, czy pozostanie przy wypracowanym stylu. Teraz to bez znaczenia, bo na początku sierpnia muzycy poinformowali o zawieszeniu dz...