Posty

Wyświetlam posty z etykietą jazz fusion

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E05 W nowym stuleciu kompozycje Johna Zorna z Masada Songbook doczekały się kolejnych, dość zaskakujących aranżacji. Tym razem na największy, ośmioosobowy skład i po raz pierwszy na zelektryfikowane instrumentarium. W przeciwieństwie do innych inkarnacji, Electric Masada był projektem efemerycznym, a zarazem stricte koncertowym. Pozostawił po sobie jedynie dwa albumy zarejestrowane na żywo, z których pierwszy ukazał się w ramach serii "50th Birthday Celebration" (jako "Vol. 4"), a drugi, bardziej obszerny, to właśnie  "At the Mountains of Madness". Wszystkie kompozycje z tego wcześniejszego powtarzają się na jego następcy, gdzie dochodzą też inne tytuły, a brzmienie całości jest lepsze. Jak Electric Masada ma się do wcześniejszych grup wykonujących ten repertuar? W oktecie znalazła się połowa składu oryginalnego kwartetu Masada - Zorn na saksofonie altowym oraz Joey Baron na bębnach - a zarazem połowa Bar Kokhba Sex...

[Recenzja] Jack DeJohnette - "New Directions" (1978)

Obraz
Prowadzona przez Jacka DeJonette'a grupa Directions zmieniała skład z każdą płytą. Przez dłuższy czas jej trzon wraz z liderem tworzyli John Abercrombie oraz saksofonista Alex Foster. Na albumie "Cosmic Chicken" towarzyszył im basista Peter Warren, zastąpiony przez Mike'a Richmonda na "Untitled" i "New Rags". Tylko na tym środkowym dołączył do nich klawiszowiec Warren Bernhardt. Jednak dopiero zastąpienie Fostera trębaczem Art Ensemble of Chicago, Lesterem Bowie, a także zmianę basisty na Eddiego Gómeza, uznano za wystarczająco istotne, by zmienić szyld na New Directions. Odświeżony kwartet wydał eponimiczny album studyjny oraz koncertowy "In Europe". Oba ukazały się nakładem ECM, podobnie jak dwa ostatnie pod pierwotną nazwą. Utworzenie nowego kwartetu było dobrze przemyślane. DeJohnette zastanawiał się nad różnymi kierunkami, jakimi podążała i może podążać jego kariera. Postanowił zebrać najlepszych muzyków, z jakimi będzie mógł podsumo...

[Recenzja] Oregon - "Out of the Woods" (1978)

Obraz
Oregon był jednym z ciekawszych projektów na pograniczu jazzu oraz tzw. muzyki świata. Przez pierwszych kilkanaście lat działalności grupę tworzyło czterech zdolnych multiinstrumentalistów. Ralph Towner i Glen Moore poznali się jeszcze w trakcie studiów na Uniwersytecie Oregonu. Wspólnie działali też jako muzycy sesyjni - obaj wzięli udział chociażby w nagraniu płyty "Bird on the Wire" folkowego pieśniarza Tima Hardina. To podczas tej sesji po raz pierwszy zetknęli się z Colinem Walcottem - możecie go kojarzyć z grupy Codona i występu na "On the Corner" Milesa Davisa - który wkręcił ich do kolektywu Consort Paula Wintera, zaliczanego do prekursorów world music i estetyki new age. Jego członkiem był także Paul McCandless. We czwórkę lubili sobie podżemować niezależnie od reszty ansamblu Wintera, by w końcu rzeczywiście się od niego oddzielić. W latach 70. kwartet nagrał dziewięć płyt dla kojarzonej raczej z muzyką klasyczną wytwórni Vanguard. Choć jako multiinstrumen...

[Recenzja] Ralph Towner - "Solstice" (1975)

Obraz
Od połowy lat 60., przez całą kolejną dekadę twórcy jazzowi chętnie elektryfikowali swoje brzmienie. Czasem w celu poszerzenia możliwości instrumentów, częściej chyba jednak dla pozyskania zainteresowania słuchaczy popularniejszych stylów. Na trend ten pozostawał jednak obojętny Ralph Towner, który swoim podstawowym instrumentem uczynił gitarę akustyczną - instrument rzadko wybierany przez jazzowych gitarzystów nawet w czasach sprzed nurtu fusion. Zmarły przed kilkoma dniami artysta był jednym z największych mistrzów tego instrumentu. Choć karierę zaczynał jako muzyk sesyjny, wspierający wykonawców folkowych czy soulowych, szybko zdobył uznanie w środowisku jazzowym, czego efektem były m.in. występy na płytach Weather Report i Keitha Jarretta, a także współpraca z Johnem Abercrombiem. Jednak największa, a zarazem najważniejsza część jego dorobku to albumy nagrane z łączącą jazz z muzyką świata grupą Oregon oraz autorski materiał dla wytwórni ECM. Amerykański muzyk gry na gitarze zaczął...

[Recenzja] Tomasz Stańko - "Polish Radio Sessions 1970-91" (2025)

Obraz
Potężny boks zbierający niepublikowane wcześniej radiowe nagrania Tomasza Stańki. W wersji fizycznej to sześć płyt winylowych lub tyle samo kompaktowych - przy czym pierwszy wariant jest uboższy o dwa utwory - wzbogaconych grubą książeczką, pełną zdjęć oraz wspomnień współpracowników trębacza. Sama muzyka jest dostępna także w streamingu, ale w formie sześciu osobnych albumów. Każdy z nich poświęcony jest innemu okresowi na przestrzeni trochę ponad dwudziestu lat. Stąd też podział na aż tyle części, choć cały materiał dałoby się upchnąć na trzech, najwyżej czterech kompaktach. Pięć pierwszych płyt mieści się czasowo w przedziale od pół godziny do czterdziestu minut, dopiero ostatnia - umieszczona tu poza chronologią i jako jedyna zarejestrowana podczas koncertu - trwa nieco ponad godzinę. Całość zaczyna się od nagrań pierwszego własnego zespołu Tomasza Stańki, kwintetu ze Zbigniewem Seifertem, Januszem Muniakiem, Bronisławem Suchankiem i Januszem Stefańskim. Najwcześniejsza sesja z pły...

[Recenzja] Maestro Trytony - "Heart of Gold" (2004)

Obraz
Ponoć jest to najlepszy polski album. Poza opisem na Bandcampie, według którego niektórzy tak twierdzą , nie dotarłem jednak do aż tak entuzjastycznych opinii na temat drugiego albumu Meastro Trytony. Nie znalazłem też "Heart of Gold" w żadnym rankingu polskich płyt, choćby na odległej pozycji. To zresztą niszowe wydawnictwo, pierwotnie wydane na kompakcie w zaledwie 230 egzemplarzach i od tamtej pory niewznawiane, choć obecne w streamingu. Można by zatem tę wzmiankę o najlepszej polskiej płycie potraktować jako żart, ironię, albo nawet jak zwykły chwyt marketingowy. Rzecz w tym, że nie jest to stwierdzenie wcale dalekie od prawdy - oczywiście rozpatrując to wydawnictwo w kategoriach artystycznych, a nie komercyjnych. Projekt Tomasza Gwincińskiego zadebiutował osiem lat wcześniej płytą "Enoptronia". Kwintet, wsparty wieloma gościami, zaproponował tam całkiem unikalną mieszankę jazzu, rocka oraz muzyki współczesnej. W nagraniach "Heart of Gold", zarejestrow...

[Recenzja] Jack DeJohnette's Directions - "Cosmic Chicken" (1975)

Obraz
Wielkim nieobecnym medialnych wspomnień zmarłych z ostatniego roku był Jack DeJohnette. Chciałbym wierzyć, że to dlatego, iż od tej śmierci minął zaledwie tydzień, więc wiadomość mogła nie dotrzeć na czas. Bardziej prawdopodobne, że to po prostu zbyt mało medialna postać, bez żadnych spektakularnych sukcesów komercyjnych i kontrowersji na koncie. DeJohnette był po prostu jazzowym bębniarzem. Jednym z najlepszych. Grać uczył się od wczesnego dzieciństwa, przy czym to wcale nie perkusja była jego pierwszym wyborem. Jako czterolatek rozpoczął naukę na fortepianie, ćwicząc klasyczny repertuar; kontynuował ją w The Music Conservatory of Chicago College of Arts. Być może właśnie to wpłynęło na wyjątkową muzykalność jego gry na bębnach. Perkusją zainteresował się jako nastolatek, po odkryciu bluesa i jazzu. Szybko zyskał uznanie na lokalnej scenie Chicago, grając w różnych składach hardbopowych i R&B. Zdarzało mu się też występować z Sun Ra i jego Arkestrą, a raz nawet zagrał kilka utworó...

[Recenzja] Hermeto Pascoal - "Slaves Mass" (1977)

Obraz
Był nazywany Czarodziejem i szalonym geniuszem , a Miles Davis rzekomo określił go jako najbardziej imponującego muzyka na świecie . Zmarłego przed kilkoma dniami Hermeto Pascoala możecie kojarzyć właśnie ze współpracy ze słynnym trębaczem. Zagrał i zaśpiewał w trzech utworach na "Live-Evil", zresztą w swoich własnych kompozycjach, których umieszczenie nie albumie pokazuje, jak dużym respektem Davis go darzył. W rodzimej Brazylii Hermeto już wcześniej zdobył uznanie, najpierw jako muzyk grający na okolicznościowych imprezach, następnie jako instrumentalista Quarteto Nôvo łączącego jazz z muzyką brazylijską, a w końcu jako lider własnych grup. Hermeto Pascoal urodził się w 1936 roku na ubogiej prowincji północno-wschodniej Brazylii. Jako albinos był szczególnie narażony na działanie tropikalnego słońca i nie mógł pomagać rodzinie w pracy na polu. Samotne godziny w domu od najmłodszych lat spędzał, ucząc się gry na należącym do jego ojca akordeonie guzikowym. Następnie zaczął t...

[Recenzja] Flora Purim - "Stories to Tell" (1974)

Obraz
Cykl wakacyjny #8 Flora Purim jest jedną z nielicznych kobiet, którym w latach 70. udało się zaistnieć na zdominowanej przez mężczyzn scenie jazz fusion. Pomógł jej w tym charakterystyczny głos o szerokiej skali, którego używała jak instrumentu, a także muzyczna wszechstronność. Ta ostatnia wynikała poniekąd z jej multikulturowego pochodzenia. Urodziła się w Brazylii, w żydowskiej rodzinie. Oboje rodziców było klasycznie szkolonymi muzykami. Ojciec, rumuński imigrant, był skrzypkiem, matka - pianistką. W domu rozbrzmiewała głównie muzyka klasyczna, ale pod nieobecność ojca wyciągano płyty jazzowe. Siłą rzeczy Purim chłonęła też różne lokalne style, a jej debiutancki album, "Flora e "M.P.M." z 1964 roku, wypełniły interpretacje standardów bossa novy. Wkrótce potem dołączyła do jazzowego Quarteto Novo, prowadzonego przez Hermeto Pascoala i jej przyszłego męża, Airto Moreirę. W tym samym czasie władzę w Brazylii przejęła dyktatura wojskowa, na co Purim zareagowała coraz ...

[Recenzja] Wayne Shorter featuring Milton Nascimento - "Native Dancer" (1975)

Obraz
Cykl wakacyjny #1 Latem chętniej sięgam po lżejszą, pogodniejszą muzykę, jak funk i soul, afrobeat, dub i reggae, a ostatnio także MPB - música popular brasileira. O tej ostatniej jeszcze tu nie pisałem, a na pierwszą recenzje wybrałem ostrożnie płytę artysty, najbardziej kojarzonego z całkiem inną muzyką, którego dokonania niejednokrotnie już omawiałem. Jazzowy saksofonista Wayne Shorter zaczynał u boku Arta Blakeya, a następnie rozwijał jazz modalny i kształtował fusion w kwintecie Milesa Davisa. Na swoich własnych albumach początkowo oddawał hołd Johnowi Coltrane, by z czasem bardziej zelektryfikować swoją muzykę. Już pod koniec lat 60. zdarzały mu się pojedyncze kawałki o latynoskim zabarwieniu, a bardziej zdecydowanie poszedł w tym kierunku z grupą Weather Report. Największy krok, ku pełnemu zintegrowaniu północnoamerykańskiej tradycji jazzowej z południowoamerykańskimi tradycjami ludowymi i popowymi, wykonał jednak na płycie "Native Dancer". Już sam skład stanowi miesza...

[Recenzja] Joni Mitchell - "Mingus" (1979)

Obraz
Jazzowa fascynacja Joni Mitchell osiągnęła swój punkt kulminacyjny na albumie "Mingus". To hołd dla Charlesa Mingusa, wybitnego basisty, kompozytora i bandleadera, który zmarł w trakcie prac nad tym materiałem. Był zresztą osobiście zaangażowany w jego powstanie. Pomysł wyszedł od jazzmana, który po usłyszeniu utworu "Paprika Plains" z albumu "Don Juan's Reckless Daughter", zapragnął współpracy z Mitchell. Cierpiący od kilku lat na stwardnienie zanikowe boczne muzyk nie mógł już grać, ale skomponował dla kanadyjskiej artystki sześć utworów, roboczo nazwanych "Joni I-VI", do których miała dopisać własne teksty. Mitchell zdecydowała się wybrać z tej puli trzy kompozycje. W ten sposób powstały "A Chair in the Sky", "Sweet Sucker Dance" i "The Dry Cleaner from Des Moines". Joni sięgnęła też po standard "Goodbye Pork Pie Hat" - najsłynniejszą kompozycję Charlesa, po raz pierwszy wydaną na "Mingus Ah Um...

[Recenzja] Woody Shaw - "Blackstone Legacy" (1971)

Obraz
Woody Shaw był jednym z najwybitniejszych trębaczy jazzowych. I pisząc o jego wybitności, nie mam bynajmniej na myśli swojej subiektywnej oceny, lecz jego rzeczywisty wkład w rozwój jazzowej trąbki oraz wpływ, jaki wywarł na innych muzyków. Shaw słynął z innowacyjnego podejścia do gry. Do mistrzostwa opanował stosowanie dużych interwałów, nawet kwart i kwint - nienaturalnych dla tego instrumentu, niezwykle trudnych do wykonania ze względu na jego specyfikę oraz potrzebne umiejętności techniczne. Innym jego znakiem rozpoznawczym było częste wykorzystywanie politonalności. Z umiejętności i wyobraźni Woody'ego Shawa chętnie korzystali inni twórcy. Do studyjnej i koncertowej współpracy zapraszali go m.in. Eric Dolphy, Horace Silver, Larry Young, Chick Corea, Hank Mobley, Jackie McLean, Andrew Hill, McCoy Tyner, Pharoah Sanders czy Joe Zawinul. Sam, jako ledwie dwudziestolatek, był w stanie zebrać prawdziwie gwiazdorski skład na swoją pierwszą sesję w roli lidera. Oprócz wspomnianych He...