[Recenzja] Yes - "Aurora" (2026)
Centralnym punktem nowego albumu neo-Yes jest czternastominutowy "Countermovement" - utwór w dość naiwnych słowach przestrzegający przed faktycznymi problemami spowodowanymi pojawieniem się sztucznej inteligencji. Zresztą w kawałku kończącym podstawową część materiału - choć każde wydanie oraz streaming zawierają jeszcze dwa bonusy - muzycy oddają hołd emocjonalnej inteligencji. Odważnie jak na zespół od lat wydający płyty, które równie dobrze mogłyby zostać wygenerowane. I to przez model uczenia maszynowego wytrenowany wyłącznie na tych nowszych dokonaniach Yes. Od dawna instrumentaliści - w tym najdłuższy stażem Steve Howe, choć nawet on nie był w zespole od samego początku - wciąż tylko powielają te same klisze, a jedynym zadaniem Jona Davisona jako wokalisty jest jak najwierniejsze imitowanie Jona Andersona. W swojej krytyce wspomnianej technologii muzycy są zresztą hipokrytami, bo ewidentnie skorzystali z niej w teledysku do tytułowego kawałka "Aurora". Nie są...