[Recenzja] Deep Purple - "Splat!" (2026)
Który to rok, że w krótkim czasie ukazują się nowe albumy Paula McCartneya, Yes, Deep Purple i The Rolling Stones? Do tej pory taka sytuacja miała miejsce raz, w roku 1973, pięćdziesiąt trzy lata temu. Dziś to już całkiem inni twórcy, żerujący na nostalgii swoich fanów. Muzycy Deep Purple nawet się z tym specjalnie nie kryją, a Ian Gillan bezczelnie zapowiadał materiał kompatybilny z takimi kawałkami jak "Highway Star", "Smoke on the Water" czy "Lazy" - dynamika, balans i radość muzyki, którą tworzyliśmy od 1969 do 1973 roku . Stylistycznie zespół faktycznie usilnie próbuje zabrzmieć na "Splat!" jak hardrockowa kapela z lat 70. czy 80., ale dynamika jest tu akurat kompletnie wypłaszczona. A to dopiero początek problemów z tym albumem. Wyglądająca na wygenerowaną przez AI grafika oraz kolejny niemądrze brzmiący tytuł wpisują się w długą tradycję złych okładek zespołu i ośmieszających go nazw płyt. Zresztą tym razem jeszcze bardziej krindżowe są ...