Posty

[Recenzja] Medeski, Martin & Wood - "Zaebos" (2008)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 11/30 Jednym z ciekawszych pomysłów w serii "Book of Angels" było zaangażowanie wykonawców spoza wytwórni Tzadik, często niemających doświadczenia z repertuarem opartym na żydowskiej tradycji muzycznej. Do tej grupy interpretatorów można zaliczyć jazz-funkowe trio Medeski, Martin & Wood, choć oczywiście sam John Medeski wystąpił już wcześniej na zornowskim "Bar Kokhba". Razem z basistą Chrisem Woodem i perkusistą Billym Martinem grał jednak do tamtej pory całkiem inną muzykę - bardziej konwencjonalne fusion, oparte na improwizacji oraz powtarzalnych groove'ach, ale przy tym dość zachowawcze, wygładzone i, eufemistycznie mówiąc, niezbyt charakterystyczne. Pamietam, że swego czasu MMW nieco mnie od jazzu odstraszył - nieszczęśliwie była to jedna z pierwszych jazzowych kapel, po jakie sięgnąłem te blisko dwie dekady temu. Niestety nie po recenzowany album, w przypadku którego wrażenia mogłyby być zupełnie inne. Na "Zaebos...

[Zapowiedź] Premiery płytowe października 2026

Obraz
Takiego miesiąca pod względem muzycznych nowości dawno nie było. Lista październikowych premier płytowych jest długa i sporo na niej potencjalnie ciekawych wydawnictw, jak nowe albumy Andy'ego Stotta, Kali Malone, Shane'a Parisha czy Sylvie Courvoisier, współpraca Svitlany Nianio z grupą Księżyc, długo wyczekiwany przeze mnie pełnowymiarowy debiut brytyjskiego Ugly, koncertowy Swans z premierowymi kompozycjami, albo archiwalia Jimiego Hendrixa i Cecila Taylora. Jest też mocny kandydat na najbardziej żenującą płytę roku (a poprzeczkę nisko ustawił już Yes), czyli kolejny zestaw nieudolnych plagiatów Led Zeppelin od Greta Van Fleet. Muzyczne nowości października 2026: 2 października: Brandon Seabrook -  Utility Modern Dead Neanderthals -  Flesh Is Fragile The Fall -  Post Script Fat Dog -  Cancel Me (I'm Tired) Johnny Marr - The Age of Everything Jon Hassell -  Music Is Invisible (Pentimento Volume Three) Kavus Torabi -  October by Name Lustmord Lombardo -...

[Recenzja] Can - "Live in Arles 1975" (2026)

Obraz
Z dłuższymi przerwami, ale sukcesywnie, kontynuowana jest seria archiwalnych koncertówek Can. Na siódmej odsłonie cyklu znalazł się występ z 6 sierpnia 1975 roku w ruinach rzymskiego teatru we francuskim Arles. Grupa grała tam w ramach festiwalu, dzieląc scenę z Ash Ra Tempel, Kevinem Ayersem czy Nico. Pod względem edytorskim nic się nie zmienia - okładki kolejnych części bazują na tym samym, niezbyt atrakcyjnym schemacie, natomiast na trackliście zamiast właściwych tytułów utworów są tylko odpowiednie cyfry po niemiecku. Znalezienie właściwej setlisty zajęło mi mniej niż dwie minuty, więc tym bardziej nie rozumiem, dlaczego nie robią tego ludzie odpowiedzialni za wydanie. Fakt, że zespół na koncertach traktował studyjne wersje jako punkt wyjścia do rozimprowizowanych jamów, niczego tu nie usprawiedliwia - to wciąż konkretne kompozycje.  Większym problemem "Live in Arles 1975" jest jednak kiepska jakość rejestracji. Ok, nie jest tu tak źle, jak zapowiada się, że będzie na nad...

[Recenzja] Bar Kokhba - "Lucifer" (2008)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 10/30 Imiona demonów i upadłych aniołów, którymi zatytułowane są kolejne odsłony serii "Book of Angels", wydają się być wybierane oraz przypisywane kolejnym wydawnictwom całkowicie losowo. Wyjątkiem jest jednak dziesiąta pozycja w cyklu, którą raczej nie przypadkiem nazwano imieniem najsłynniejszego ze wszystkich - nie tylko upadłych - aniołów. "Lucifer" to esencja całego projektu Masada, czyli klezmerskich kompozycji Johna Zorna aranżowanych w najrozmaitszych stylach. W sekstecie Bar Kokhba - znanym już z wydanego dokładnie dekadę wcześniej albumu "The Circle Maker", a także trzypłytowej koncertówki "50th Birthday Celebration, Vol. 11" - znaleźli się jedni z najbliższych współpracowników kompozytora, a zarazem jedni z najlepszych instrumentalistów biorących udział w tym przedsięwzięciu. Greg Cohen i Joey Baron towarzyszyli Zornowi już w pierwotnym kwartecie Masada. Cohen, wraz z Markiem Feldmanem oraz Erikiem Frie...

[Recenzja] John Coltrane - "The Complete 1961 Village Vanguard Recordings" (1997)

Obraz
Wypadająca dziś setna rocznica urodzin Johna Coltrane'a to znakomita okazja, by przypomnieć jeden z najciekawszych okresów w jego twórczości. Jesienią 1961 roku wybitny saksofonista odbył kilkudniową rezydencję w nowojorskim klubie Village Vanguard. Było to niedługo po premierze "Africa/Brass", pierwszego albumu dla Impulse! Records. Trane kontynuował na nim swoje modalne poszukiwania z wcześniejszego "My Favorite Things", tym razem jednak w rozbudowanym, bigbandowym składzie oraz z nową fascynacją afrykańskimi rytmami. Również podczas tych występów, trwających od pierwszego do trzeciego oraz piątego listopada, sporo eksperymentował, poszerzając instrumentarium oraz rozwijając koncepcję jazzu modalnego w bardziej uduchowione rejony - estetykę, którą w pełni dopracował dopiero cztery lata później na słynnym "A Love Supreme" - a momentami ocierając się już nawet o jazz free. Pomysłodawcą zarejestrowania występów w Village Vanguard był Bob Thiele, od tamt...

[Recenzja] Secret Chiefs 3 - "Xaphan" (2008)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 9/30 Dotychczasowe części serii "Book of Angels" sprawiały wrażenie, jakby John Zorn chciał zaprezentować w niej wszystkich największych mocarzy z katalogu Tzadik. Za "Xaphan" odpowiada jednak zespół, który nigdy wcześniej dla tej wytwórni nie nagrywał. Ale też nie jest to projekt daleki od zornowskich kręgów. Secret Chiefs 3 z początku był właściwie czymś w rodzaju spin-offu Mr. Bungle - zespołu, którego eponimiczny album debiutancki wyprodukował Zorn. Gitarzysta Trey Spruance, basista Trevor Dunn oraz perkusista Danny Heifetz przybierali ten szyld w czasie, gdy Mike Patton skupiał całą swoją uwagę na Faith No More. W tym składzie zarejestrowano jednak tylko pierwszą płytę, "First Grand Constitution and Bylaws". Bardzo szybko SC3 przeobraził się w quasi-solowy projekt Spruance'a, stając się jego głównym zajęciem po zaprzestaniu działalności przez Mr. Bungle. Pozostałych instrumentalistów lider dobierał sobie w zależnośc...

[Recenzja] Colin Stetson & Brìghde Chaimbeul - "All the Light in the World" (2026)

Obraz
Zapowiedź wspólnego albumu Colina Stetsona i Brighde Chaimbeul ucieszyła mnie, ale nie zaskoczyła. Amerykański, choć mieszkający w Kanadzie, saksofonista / klarnecista oraz szkocka dudziarka, choć zaczynali swoje kariery w różny sposób i w odstępie dwóch dekad, mają bardzo zbliżone podejście do muzyki. Stetson debiutował na początku tego stulecia jako sideman Toma Waitsa, potem grał też u Lou Reeda, Laurie Anderson czy z zespołami LCD Soundsystem i Arcade Fire. Jednak to na płytach solowych, które wydaje od kilkunastu lat, pokazał swój unikalny sposób myślenia o instrumencie, poszerzając jego możliwości przy pomocy niekonwencjonalnych technik gry. Punktem wyjścia był dla niego jazz i improwizacja, ale eksperymenty zbliżyły go do post-minimalizmu. Tymczasem Chaimbeul działa profesjonalnie dopiero od dekady, a od samego początku przede wszystkim jako artystka solowa. Jej muzyka jest silnie zakorzeniona w szkockiej tradycji folkowej, będąc jednocześnie jej dekonstrukcją. Poniekąd Brighde ...

[Recenzja] Erik Friedlander - "Volac" (2007)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 8/30 Erik Friedlander to klasycznie wykształcony wiolonczelista, a zarazem ważna postać nowojorskiej awangardy. O jego wszechstronności świadczy to, z jak różnymi twórcami współpracował. A byli to m.in. Laurie Anderson, Cyro Baptista, Uri Caine, Sylvie Courvoisier, Dave Douglas, Mark Feldman, Mike Patton, Jamie Saft, Wadada Leo Smith czy John Zorn. Nagrywa też pod własnym nazwiskiem - najczęściej płyty jazzowe lub ocierające się o poważkę, choć sięgał też po wpływy klezmerskie. Warto sięgnąć zwłaszcza po znakomicie łączący wszystkie powyższe wpływy "Grains of Paradise" z 2001 roku. Zorn chętnie angażował Friedlandera do prac nad muzyką filmową, kameralną oraz klezmerską. Wiolonczelista znalazł się w składzie dwóch spośród najważniejszych zespołów wykonujących kompozycje ze śpiewników Masady: Masada String Trio oraz Bar Kokhba Sextet. Z obiema grupami wystąpił w serii "Book of Angels" - odpowiednio na "Azazel" i "Haborym...

[Recenzja] Mr. Bungle - "California" (1999)

Obraz
To drugi najsłynniejszy album 1999 roku z Kalifornią w tytule. Początkowo "California" Mr. Bungle miała zresztą ukazać się dokładnie tego samego dnia co "Californication" Red Hot Chili Peppers. Anthony Kiedis poczuł się jednak obrażony i namówił przedstawicieli Warnera - dla którego nagrywały oba zespoły - do przesunięcia datę premiery albumu konkurencyjnej  grupy. Na tym jednak nie poprzestał. Wkrótce doprowadził też do usunięcia Mr. Bungle z rozpiski kilku letnich festiwali w Europie, na których zespół miał dzielić scenę z RHCP. Dla muzyków wiązało się to ze sporymi stratami finansowymi. Cała ta sytuacja nie wynikała wyłącznie ze zbieżności tytułów. Już dekadę wcześniej Kiedis ubzdurał sobie, że Mike Patton próbuje go imitować, choć to ten drugi pokazywał znacznie większe możliwości, umiejętności i wyobraźnię muzyczną. Zespół odpowiedział na jego urojenia podczas halloweenowego występu, grając zestaw przeróbek Red Hotów ze zmienionymi tekstami, pełnymi aluzji do p...

[Recenzja] Marc Ribot - "Asmodeus" (2007)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 7/30 Zaangażowanie Johna Zorna w kolejne odsłony serii "Book of Angels" zależało od koncepcji poszczególnych albumów. Czasem ograniczał się jedynie do dostarczenia swoich tematów wybranemu wykonawcy, dając mu kompletną swobodę artystyczną. W innych przypadkach osobiście angażował się w nagrania. Do tych drugich należy "Asmodeus", gdzie Zorn występuje aż w poczwórnej roli: kompozytora, producenta, aranżera oraz dyrygenta. Można zatem przypuszczać, że tym razem to całkowicie jego wizja artystyczna, podczas gdy zaangażowani instrumentaliści są jedynie biernymi wykonawcami. Wizja ta mocno jednak różni się od muzyki, jaką Zorn grał z kwartetem Masada czy prezentował na wydanych pod własnym nazwiskiem albumach "Bar Kokhba" i "The Circle Maker". Album "Asmodeus" sygnuje swoim nazwiskiem Marc Ribot - gitarzysta, który zaczynał karierę jeszcze w latach 70., jako muzyk sesyjny. Rozpoznawalność przyniosła mu wielole...