Posty

[Recenzja] Ugly - "The South Façade" (2026)

Obraz
Zaczynali jako jedni z pierwszych wśród zespołów zaliczanych dziś do sceny Windmill. Debiutancki album Ugly, "The South Façade", ukazuje się jednak całą dekadę po rozpoczęciu przez grupę działalności. I dobre parę lat po tym, gdy czołowi reprezentanci tego nurtu wydali swoje najbardziej znaczące dzieła. W międzyczasie black midi zdążył się rozpaść, a Geordie Greep i Cameron Picton (drugi z nich jako My New Band Believe) pokazali, że osobno, poza zespołem wciąż nie brak im kreatywności. Black Country, New Road - których perkusista Charlie Wayne zaczynał właśnie w Ugly - przetrwali rozstanie z charyzmatycznym frontmanem i wciąż wspaniale się rozwijają. Pewne oznaki stagnacji słychać natomiast na najnowszej płycie Squid, choć do wykonania oraz samych kompozycji nie mam zastrzeżeń. Pojawiło się też kilka kolejnych zespołów aspirujących do czołówki, z których jedynie caroline i Maruja wciąż zyskują z każdym kolejnym wydawnictwem. Teraz do tej krótkiej listy mogę dopisać Ugly, któr...

[Recenzja] The Dreamers - "Ipos" (2010)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 14/30 The Dreamers to jedna z tych grup, które powstały wyłącznie w celu wykonywania kompozycji Johna Zorna - pod jego ścisłym nadzorem. Chociaż w składzie sekstetu znaleźli się instrumentaliści kojarzeni z klezmerskimi projektami Nowojorczyka  - wszyscy grali w Electric Masada oraz w wielu innych konfiguracjach personalnych, m.in. w składach kwartetu Masada, kwintetu Masada i sekstetu Bar Kokhba - to jego repertuar początkowo w ogóle nie obejmował tematów z ksiąg Masady. Korzenie tego przedsięwzięcia sięgają płyty "The Gift" z 2001 roku. Chociaż aparat wykonawczy różni się tam w zależności od utworu, najbardziej istotna rola przypadła piątce muzyków. Byli to klawiszowiec Jamie Saft, gitarzysta Marc Ribot, basista Trevor Dunn, bębniarz Joey Baron oraz perkusjonalista Cyro Baptista. Pełniący rolę kompozytora, aranżera, kierownika artystycznego i producenta Zorn pokazał wówczas swoje najbardziej subtelne, niemal komercyjne oblicze, łącząc takie s...

[Recenzja] The Jimi Hendrix Experience - "Magic Boy: Live at Berkeley - First Show" (2026)

Obraz
Archiwa Jimiego Hendrixa zdają się nie mieć dna. Najnowsze wykopalisko to występ z 30 maja 1970 roku w Berkeley Community Theatre. Co ciekawe, drugi set z tego samego dnia został w całości opublikowany już w 2003 roku na płycie "Live at Berkeley". Tymczasem wcześniejszy był dotąd znany jedynie we fragmentach, rozproszonych po różnych wydawnictwach. Wykonanie "Hear My Train a Comin'" znalazło się już na trzecim pośmiertnym albumie gitarzysty, "Rainbow Bridge" (1971), przeróbka "Johnny B Goode" Chucka Berry'ego trafiła na "Hendrix in the West" (1972), a "Purple Haze" i "Star Spangled Banner" pojawiły się w filmie "Jimi Plays Berkeley" z tego samego okresu. Teraz jednak po raz pierwszy wydano kompletny set, z zachowaną oryginalną kolejnością utworów. Całość na nowo zmiksował Eddie Kramer z oryginalnych taśm wielościeżkowych. "Magic Boy: Live at Berkeley - First Show" prezentuje Hendrixa z okr...

[Recenzja] Svitlana Nianio / Księżyc - "Death From the East to the West" (2026)

Obraz
We współpracy polskiej grupy Księżyc z ukraińską artystką Svitlaną Nianio najbardziej zaskakujące jest to, dlaczego wydarzyła się dopiero teraz. Muzycy utrzymują osobiste kontakty od lat 90., a w 2017 roku występowali już razem na lwowskiej i krakowskiej edycji festiwalu Unsound. W dodatku ich twórczość w dość podobny sposób czerpie ze słowiańskich tradycji, bez częstej przy takiej inspiracji przaśności. Nie bez znaczenia jest fakt, że Księżyc, przed znalezieniem własnego języka muzycznego, zaczynał od grania ukraińskich pieśni ludowych, z czasem dokładając do repertuaru też polskie, czeskie czy bułgarskie. Nianio - działająca od końca lat 80., z początku jako śpiewająca klawiszystka grupy Cukor Bila Smert' - była z kolei w awangardzie oporu przeciwko powszechnej rusyfikacji i jako jedna z pierwszych śpiewała po ukraińsku oraz sięgała po wpływy lokalnej tradycji. Trójjęzyczny tytuł albumu "Death From the East to the West / Смерть од сходу на захід / Śmierć od wschodu na zachód...

[Recenzja] Mycale - "Mycale" (2010) / "Gomory" (2015)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 13/30 Kwartet Mycale powstał specjalnie w celu nagrania trzynastej odsłony "Book of Angels", o tożsamym z jego nazwą tytule. Do studia powrócił dopiero pięć lat później, w delikatnie zmienionym składzie, aby nagrać jeszcze jeden album w ramach tej serii - "Gomory". Taki ponowny udział w cyklu zdarzył się tylko dwa razy; wcześniej grupie Masada String Trio. Mycale nic więcej nie nagrał, ale sporadycznie występował na żywo. Przy czym nie były to indywidualne koncerty, a krótkie sety podczas wydarzeń, na których różne składy wykonywały kompozycje z tzw. ksiąg Masady. Był to zatem efemeryczny i ściśle wyspecjalizowany projekt, wnoszący jednak zupełnie nowe podejście do tego repertuaru. Mycale to bowiem żeński zespół a capella o prawdziwie miedzynarodowym składzie. Tylko w oryginalnym kwartecie znalazła się Basya Schechter, amerykańska wokalistka i instrumentalistka grająca m.in. na oudzie i sazie, specjalizująca się w muzyce klezmerskiej ...

[Recenzja] Sonny Rollins - "Sonny Rollins Vol. 2" (1957)

Obraz
Aktywność Sonny'ego Rollinsa w drugiej połowie lat 50. autentycznie imponuje. Saksofonista nagrywał nawet po sześć autorskich albumów rocznie. Taka sytuacja miała miejsce dwukrotnie, w dodatku w następujących po sobie latach 1956 i 1957. A jednocześnie, poza liderowaniem, cały czas aktywnie udzielał się w roli sidemana. Można by przypuszczać, że tak częste powroty do studia odbijały się negatywnie na jakości materiału z kolejnych sesji. Nic bardziej mylnego: to właśnie wtedy zarejestrował jedne ze swoich najważniejszych i najlepszych wydawnictw, jak "Tenor Madness" z tytułowym pojedynkiem  z Johnem Coltrane'em, "Way Out West" z pionierskimi nagraniami bez fortepianu, "Saxophone Colossus" z przebojem  "St. Thomas", a także "Sonny Rollins Vol. 2" czy "Newk's Time". Warto też wspomnieć o koncertowym "A Night at the Village Vanguard", rozwijającym koncepcję tria z saksofonem, kontrabasem i bębnami. Tytuł ...

[Recenzja] Christer Bothén, Oren Ambarchi, Johan Berthling & Andreas Werliin - "Serpentine" (2026)

Obraz
Od wydania albumu "Testament" minęły już dwa lata. To najdłuższa przerwa w prawie dwudziestoletniej karierze tria Fire!, włączając płyty w rozbudowanym składzie Fire! Orchestra. Na ten moment nic nie wiadomo o dalszych planach wydawniczych grupy, co w połączeniu z tytułem ostatniej płyty daje do myślenia. Tymczasem mnożą się nowe projekty z udziałem instrumentalistów tworzących trzon tamtego projektu. Saksofonista Mats Gustafsson wystąpił już w tym roku na siedmiu różnych albumach, w tym na recenzowanym "Backengrillen", gdzie z muzykami punk-rockowego Refused pokazał swoje bardziej brutalne, zaangażowane oblicze. Aktywni pozostają też basista Johan Berthling i perkusista Andreas Werliin, którzy przeważnie trzymają się razem, jak na wydanym jakiś czas temu "Serpentine". To ich kolejna współpraca z gitarzystą Orenem Ambarchim. W ostatnich latach wydali w trio trzy albumy pod wspólnym tytułem "Ghosted". Ich współpraca sięga jednak 2011 roku i albumu...

[Recenzja] Masada Quintet featuring Joe Lovano - "Stolas" (2009)

Obraz
Cykl "Księga aniołów" 12/30 To w pewnym sensie najważniejszy, obok "Lucifer", album z serii "Book of Angels". Świadczyć o tym może już sam fakt, że nazwa tego jednorazowego projektu nawiązuje bezpośrednio do pierwszego zespołu wykonującego klezmerskie kompozycje Johna Zorna. W kwintecie znaleźli się zresztą trzej instrumentaliści kwartetu Masada: trębacz Dave Douglas, basista Greg Cohen oraz perkusista Joey Baron. A ten czwarty, czyli sam Zorn, dołącza do nich na saksofonie altowym w nagraniu "Rahtiel". Głównym saksofonistą na płycie jest jednak doświadczony tenorzysta Joe Lovano, a skład poszerzono o pianistę Uriego Caine'a. Co ciekawe, dla Douglasa, Lovano i Zorna są to ich jedyne instrumentalne występy w ramach tego obszernego cyklu, co czyni tę płytę jeszcze bardziej wyjątkową. Pozostali muzycy pojawiają się także na innych częściach: Caine nagrał wcześniej samodzielnie "Moloch" (Vol. 6), a Baron i Cohen wystąpili w kilku różnyc...

[Recenzja] Tom Waits - "Swordfishtrombones" (1983)

Obraz
"Swordfishtrombones" to jedna z najbardziej zaskakujących i udanych wolt stylistycznych w historii muzyki. Tom Waits działał już profesjonalnie od dekady, miał osiem albumów na koncie oraz ugruntowaną pozycję singer-songwritera. To ten moment kariery, gdy większość twórców raczej porzuca poszukiwania i zamyka się w sprawdzonym stylu. W tym przypadku było jednak nieco na odwrót. Waits przez długi czas trzymał się jednej formuły, którą najprościej określić jako mieszankę fortepianowego bluesa z jazzem wokalnym. Już te wczesne płyty przyciągały uwagę charakterystycznie niskim, jakby przepitym głosem, ale instrumentalnie pokazują bardzo konwencjonalnie podejście. Pewien przełom nastąpił wraz z początkiem lat 80. i albumem "Heartattack and Vine", kierującym się wyraźnie w stronę blues rocka. Jeszcze bardziej zdziwić mógł kolejny "One From the Heart", ścieżka dźwiękowa melodramatu "Ten od serca" Francisa Forda Coppoli. Nagrana w duecie z wokalistką Cry...

[Recenzja] Swans - "Newly Sentient Being" (2026)

Obraz
Od dobrej dekady Michael Gira zapowiada odejście od aktualnej formuły Swans. Tymczasem właśnie ukazało się kolejne to-już-naprawdę-ostatnie-tak-monumentalne-wydawnictwo grupy. "Newly Sentient Being" to trwający ponad dwie i pół godziny kolos, przy zaledwie pięciu ścieżkach - ale dwie z nich osiągają po blisko czterdzieści minut, a inna zbliża się do pełnej godziny. Fakt, tym razem to album koncertowy, jednakże w znacznej części wypełniony premierowymi kompozycjami. A nawet jeśli zdarzają się powtórki utworów nagranych w studiu, to wykonania różnią się drastycznie. Od czasu swojej reaktywacji Swans działa w dość nietypowy sposób. Nowe kompozycje często debiutują w formie surowych demówek Giry, a z ich sprzedaży finansowane są potem profesjonalne nagrania w pełnym składzie. Zanim jednak muzycy wejdą do studia, najpierw prezentują - wzorem King Crimson z okresu 1972-74 - zespołowe opracowania tych utworów na żywo, ewoluujące z każdym kolejnym występem. I dopiero potem nagrywają ...