[Recenzja] Colin Stetson & Brìghde Chaimbeul - "All the Light in the World" (2026)
Zapowiedź wspólnego albumu Colina Stetsona i Brighde Chaimbeul ucieszyła mnie, ale nie zaskoczyła. Amerykański, choć mieszkający w Kanadzie, saksofonista / klarnecista oraz szkocka dudziarka, choć zaczynali swoje kariery w różny sposób i w odstępie dwóch dekad, mają bardzo zbliżone podejście do muzyki. Stetson debiutował na początku tego stulecia jako sideman Toma Waitsa, potem grał też u Lou Reeda, Laurie Anderson czy z zespołami LCD Soundsystem i Arcade Fire. Jednak to na płytach solowych, które wydaje od kilkunastu lat, pokazał swój unikalny sposób myślenia o instrumencie, poszerzając jego możliwości przy pomocy niekonwencjonalnych technik gry. Punktem wyjścia był dla niego jazz i improwizacja, ale eksperymenty zbliżyły go do post-minimalizmu. Tymczasem Chaimbeul działa profesjonalnie dopiero od dekady, a od samego początku przede wszystkim jako artystka solowa. Jej muzyka jest silnie zakorzeniona w szkockiej tradycji folkowej, będąc jednocześnie jej dekonstrukcją. Poniekąd Brighde ...