[Recenzja] The Rolling Stones - "Foreign Tongues" (2026)
Pomimo blisko sześćdziesięciu pięciu lat działalności i wydania właśnie dwudziestego piątego albumu, The Rolling Stones trzymają się zdecydowanie najlepiej spośród wszystkich rockowych dinozaurów. Opublikowany trzy lata temu album "Hackney Diamonds" bazuje wprawdzie na ogranych kliszach, a poziom utworów bywa różny, jednak energii mogłoby pozazdrościć wielu wykonawców o nawet krótszym stażu. Najnowszy "Foreign Tongues" podtrzymuje to wrażenie, zresztą część materiału powstała jeszcze podczas prac nad poprzednikiem. W porównaniu z nowymi wydawnictwami takich dinozaurów, jak Deep Purple, Yes czy - występujący tu gościnnie - Paul McCartney, krążek Stonesów brzmi bardzo naturalnie i niewymuszenie, nie zdradzając żadnych symptomów zdziadzienia. The Rolling Stones to dziś trio Micka Jaggera, Keitha Richardsa i Ronniego Wooda. W jednym utworze wykorzystano partie zmarłego w 2021 roku Charliego Wattsa. Wśród gości, poza wspomnianym McCartneyem, znalazł się jeszcze jeden wet...