Posty

[Recenzja] Ahmed - "Play Monk" (2026)

Obraz
Brytyjski kwartet Ahmed - tworzony przez saksofonistę Seymoura Wrighta, pianistę Pata Thomasa, basistę Joela Gripa oraz bębniarza Antonina Gerbala - powstał jako grupa reinterpretująca kompozycje prekursora fuzji jazzu z tradycją arabską, Ahmeda Abdul-Malika. Jednak po wydaniu w niespełna dekadę sześciu albumów, w tym trzech koncertowych, muzycy postanowili tym razem oddać hołd innemu, słynniejszemu jazzmanowi. Ich najnowszy album w całości wypełniają kompozycje  Theloniousa Monka. Nie oznacza to jednak radykalnej zmiany koncepcji, bo Abdul-Malik na początku kariery grał u boku tego wybitnego pianisty i kompozytora jako basista. Nawiasem mówiąc, wspierał też Johna Coltrane'a podczas przełomowych występów w Village Vanguard. Nie zmienił się też sposób, w jaki kwartet wykonuje cudze kompozycje. Z łatwością może komuś przyjść deprecjonowanie muzyków za to, że nie mają własnego repertuaru. Jednak w przypadku jazzu kompozycja ma często drugorzędne znaczenie, a liczy się przede wszystkim...

[Recenzja] Jack DeJohnette - "Special Edition" (1980)

Obraz
Logo ECM na okładce tej płyty może być nieco mylące. "Special Edition" ma niewiele wspólnego z charakterystyczną dla labelu odmianą jazzu. Wymowny jest zresztą fakt, że jako producent podpisany jest sam Jack DeJohnette, a nie - jak w przypadku znacznej części katalogu wytwórni - jej właściciel Manfred Eicher. Perkusista oddala się tu także od swoich własnych dokonań, czy to z wcześniejszymi grupami Gateway, Directions i New Directions, czy też nagraniami w roli sidemana.  Nowy projekt nie był zespołem w klasycznym znaczeniu, bo pod szyldem Special Edition na przestrzeni lat działały różne efemeryczne składy. Na tym inauguracyjnym albumie DeJohnette stworzył kwartet z basistą Peterem Warrenem oraz saksofonistami Arthurem Blythe'em i Davidem Murrayem. Wybór ostatniej dwójki - ważnych postaci nowojorskiej sceny loftowej - nie był bynajmniej przypadkowy. Jack DeJohnette, który sam zaczynał karierę w awangardowym środowisku AACM, postanowił nawiązać do tego niezależnego artyst...

[Recenzja] Boards of Canada - "The Campfire Headphase" (2005)

Obraz
Czekając na "Inferno", pierwszy od trzynastu lat album Boards of Canada, odświeżyłem sobie dwie poprzednie płyty szkockiego duetu. Choć nie są tak cenione, jak dwa pierwsze, to wciąż przynoszą wartą uwagi muzykę, świadczącą o ciągłym rozwoju twórców. Co więcej, progres ten postępował w niekoniecznie oczywistym kierunku. Po hauntologicznym debiucie "Music Has the Right to Children", a następnie idącym w jeszcze mroczniejsze, ezoteryczne rejony "Geogaddi", logicznym krokiem byłoby dalsze zagęszczanie atmosfery. Tymczasem wydany tuż po nich " The Campfire Headphase" to zwrot w całkiem przeciwnym kierunku - zdecydowanie najpogodniejsze z dotychczasowych wydawnictw, choć zarazem wyraźnie przepełnione nostalgią. Zmiany jednak dotyczą nie tylko nastroju, ale też bardziej konkretnych środków muzycznych. Boards of Canada wyraźnie upraszcza tu rytmikę, oddalając się od IDM-owego idiomu i tym samym nie naraża się już tak bardzo na porównania z Autechre. Brz...

[Recenzja] John Zorn - seria "John Zorn's Game Pieces": "Xu Feng" (2000) / "Cobra“ (2002)

Obraz
Łatwo odnieść wrażenie, że na przełomie wieków John Zorn skupiał się wyłącznie na swojej fuzji muzyki klezmerskiej z jazzem i innymi zachodnimi stylami. W rzeczywistości jednak robił wówczas też mnóstwo innych rzeczy. Choćby na dwuczęściowej serii albumów "John Zorn's Game Pieces", gdzie powrócił do tytułowej koncepcji game pieces . To rodzaj kontrolowanej improwizacji, z którym eksperymentowali już kompozytorzy w rodzaju Christiana Wolffa czy Iannisa Xenakisa, jednak dopiero saksofonista nadał tej formule tak zaawansowanego kształtu. Kompozycja sprowadzała się wyłącznie do formalnej struktury dla zbiorowej improwizacji, a nie jakiejś konkretnej treści muzycznej, jaką mógłby być np. zestaw harmonii. Utwory przypominają strategiczną planszówkę lub rozgrywkę sportową, przebiegającą według konkretnych zasad, ale spontanicznie, z praktycznie nieskończoną liczbą możliwych konfiguracji. Każde wykonanie jest niepowtarzalne, a jego przebieg nie jest znany przed zakończeniem. Stru...

[Recenzja] Mr. Bungle - "Mr. Bungle" (1991)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E06 Jeśli komuś Faith No More wydaje się szczytem szaleństwa i eklektyzmu w obrębie metalu, to najwyraźniej nie słyszał jeszcze drugiej głównej grupy Mike'a Pattona. A właściwie pierwszej, bo to właśnie w Mr. Bungle wokalista w połowie lat 80. zaczynał swoją karierę. Z początku była to po prostu amatorska kapela szkolna, której trzon wraz z Pattonem tworzyli gitarzysta Trey Spruance - potem lider eksperymentalnego Secret Chiefs 3 i jednopłytowy instrumentalista FNM - oraz basista Trevor Dunn, później regularny współpracownik Johna Zorna. Pierwsze demo "The Raging Wrath of the Easter Bunny" z 1986 roku utrzymane było w znacznej części w thrashowo-deathmetalowym stylu, choć znalazł się tam też bardziej funk-rockowy "Evil Satan" z saksofonem Theobalda Lengyela. Materiał z tego wydawnictwa - poza wspomnianym kawałkiem - został po latach ponownie nagrany przez Pattona, Spruance'a i Dunna ze Scottem Ianem (Anthrax) oraz Dav...

[Recenzja] Swans - "The Beggar" (2023)

Obraz
Autoironiczny tytuł jednego z utworów na tym albumie, "Michael Is Done", zapewne miał pokazywać dystans Michaela Giry do siebie oraz własnej twórczości. Byłoby to nawet zabawne, gdyby tylko nie było to tak boleśnie trafne podsumowanie "The Beggar". Grupa stoi w miejscu i, inaczej niż w przypadku poprzedniego "Leaving Meaning.", nie próbuje nawet pozorować jakichś zmian. Do podstawowego składu wróciła większość muzyków z wcześniejszego wcielenia, którzy tak naprawdę nigdy daleko nie odeszli - po prostu czasowo mieli status gości. Wrócił też dwugodzinny czas trwania. A jest to już piąty z rzędu album o ponadstandardowej długości. Stylistycznie najbliżej tu do wspomnianego poprzednika i jego łagodniejszego brzmienia, w znacznym stopniu opartego na akustycznych instrumentach. Zaskakuje co najwyżej krótka lista gości, obejmująca wyłącznie współpracującego z grupą już wcześniej Bena Frosta, jej byłego i przyszłego gitarzystę Normana Westberga oraz żeński chórek....

[Recenzja] Beatrice Arrigoni, Maddalena Ghezzi & Francesca Naibo - "Monologo addosso" (2026)

Obraz
"Monologo addonsso" to projekt na styku muzyki eksperymentalnej i poezji. Do nagrań doszło z inicjatywy trzech włoskich artystek, którym udało się już zdobyć uznanie krytyki. Beatrice Arrigoni, absolwentka śpiewu jazzowego, ale też filologii współczesnej, działa na pograniczu jazzu oraz eksperymentu, przykładając dużą wagę do pracy z tekstem. Maddalena Ghezzi, także wokalistka, zwróciła na siebie uwagę cyklem EP-ek "Minerals", nagrywanych w duetach z różnymi instrumentalistami. Na jednej z nich miała już okazję współpracować z Franceską Naibo, gitarzystką reprezentującą free improvisation, obecnie w trakcie doktoratu na temat języków improwizacji w muzyce współczesnej. Tu jednak pełni przede wszystkim rolę wokalistki - bo cały album opiera się głównie na głosach - choć czasem gra też na gitarach, a ponadto wraz z producentem Luką Marteganim odpowiada za elektronikę. Jako autorzy muzyki podpisani są wspólnie Arrigoni, Ghezzi, Naibo i Martegani, natomiast za teksty po...

[Recenzja] Butch Morris - "Dust to Dust" (1991)

Obraz
Oryginalne podejście Butcha Morrisa do improwizacji, po raz pierwszy zaprezentowane na albumie "Current Trends in Racism in Modern America (A Work in Progress)" z 1986 roku, na wydanej pięć lat później płycie "Dust to Dust" przybiera w pełni dojrzałą formę. Ogólne założenia Conduction  pozostają bez zmian. Morris dyryguje rozbudowanym zespołem przy pomocy ustalonych wcześniej gestów, podejmując w czasie rzeczywistym decyzje o dalszym przebiegu utworów - włącznie z tym, jakie instrumenty w danym momencie mają być aktywne. Tym samym zatarciu ulega różnica między kompozycją, aranżacją i prowadzeniem zespołu, a w pewnym sensie też wykonaniem, bo chociaż instrumentaliści swoje partie w znacznej części improwizują, to jednak pozostają posłuszni wskazówkom lidera. Nie jest to album powszechnie znany, choć w jazzie lat 90. nie znajdzie się wielu równie oryginalnych i kreatywnych. W jakimś stopniu to wina słabej dystrybucji. Album "Dust to Dust" miał tylko jedno wy...

[Zapowiedź] Premiery płytowe maja 2026

Obraz
Co ciekawego ukaże się w czerwcu? Choćby nowe płyty Otay:onii oraz Mabe Fratti w duecie z Billem Orcuttem, EP-ka Little Simz, pierwszy od siedmiu lat album American Football i pierwszy od lat trzynastu Boards of Canada, a dodatkowo archiwalny Frank Zappa z samych początków kariery. Muzyczne nowości maja 2026: 1 maja: Alvarius B. - Malarial Dream American Football - American Football [LP4] Bergsonist - Depths Billie Eilish - Hit Me Hard and Soft: The Tour Jason Moran, BlankFor.ms & Marcus Gilmore - Shards Merzbow - TripleAkuma Pentagram - High Voltage: Live at Spotsylvania '78 [archiwalia] Seefeel - Sol.Hz Taj Mahal & Phantom Blues Band - Time The Black Keys - Peaches! Thurston Moore / Bonner Kramer: They Came Like Swallows - Seven Requiems for the Children of Gaza Venom - Into Oblivion 5 maja: Francesca Naibo & Theresa Wong - Weather Eye 8 maja: Ahmed - Play Monk Fire-Toolz - Lavender Networks Laurie Anderson with Sex Mob - Let X=X Les Rallizes Dénudés - Disque 4 -'...

[Recenzja] Cream - "Wheels of Fire: Live at the Fillmore Auditorium & Winterland Ballroom" (2026)

Obraz
Pozostając jeszcze na chwilę w temacie tegorocznego Record Store Day, warto przyjrzeć się także temu trzypłytowemu wydawnictwu grupy Cream.  "Wheels of Fire: Live at the Fillmore Auditorium & Winterland Ballroom" to właściwie dość leniwie skompilowany zbiór, łączący trzy różne albumy w jeden, z niewielką korektą tracklisty. Jednocześnie jest to jednak album, który może nie tyle wypełnia pewną istotną lukę fonograficzną, co przenosi na dwie godziny do alternatywnej rzeczywistości, w której tej luki nie ma. Tak właśnie mogłaby się prezentować jedna z najlepszych i najważniejszych koncertówek w historii muzyki rockowej. Niemal dokładnie sześć  dekad temu zafascynowany bluesem gitarzysta Eric Clapton oraz skłaniający się ku jazzowi basista Jack Bruce i perkusista Ginger Baker stworzyli pierwsze, archetypowe rockowe supertrio. W studiu ambicje muzyków były mocno hamowane przez przedstawicieli wytwrni, ale na żywo mogli już grać bez skrępowania, pokazując improwizacyjną swobodę...