Posty

Wyświetlam posty z etykietą hip-hop

[Recenzja] Dälek - "Brilliance of a Falling Moon" (2026)

Obraz
Nie minęły nawet cztery miesiące od premiery wspólnego dzieła Willa Brooksa i Charlesa Haywarda, a pierwszy z nich znów wydaje nową muzykę. Tym razem jest to materiał jego głównego projektu, duetu Dälek. "Brilliance of a Falling Moon" jest albumem koncepcyjnym - to wydawnictwo przepełnione gniewem wobec obecnej sytuacji polityczno-społecznej: brunatnienia zachodnich demokracji, demonizowania imigrantów, narastającej dezinformację. Longplay  przedstawia płomienny obraz życia i oporu w faszystowskiej Ameryce . Tytuł zaczerpnięto z powieści non-fiction "W ogrodzie bestii" Erika Larsona, rozgrywającej się w Berlinie lat 30. i zawierającej wątek ignorowania przez administrację USA coraz śmielszych działań nazistów. Muzyka na "Brilliance of a Falling Moon" jest adekwatnie do warstwy lirycznej brutalna, intensywna i surowa. Już pierwszy singiel, a zarazem otwieracz płyty, "Better Than", jasno pokazuje, że to nie czas na subtelności: zniekształcone sampl...

[Recenzja] Kim Gordon - "Play Me" (2026)

Obraz
Niemal dokładnie dwa lata temu Kim Gordon wydała zaskakujący album "The Collective". Była wspóliderka Sonic Youth pokazała się na nim jako wciąż poszukująca artystka - odważnie i ryzykownie zmieniając stylistykę na hip-hop industrialny. Sama estetyka niewiele się jednak zmieniła: to wciąż bezkompromisowe, pełne zgiełku granie. Właśnie wydany następca tamtej płyty, "Play Me", jest równie radykalny. W warstwie lirycznej, jak podają materiały prasowe, opisuje uboczne skutki dominacji klasy miliarderów: demontaż demokracji, technokratyczny faszyzm oraz napędzane przez sztuczną inteligencję spłaszczanie kultury . Muzycznie stanowi natomiast bezpośrednie rozwinięcie poprzedniego albumu. Jest tu nawet klamra w postaci finałowego "BYEBYE25!", czyli nowej wersji otwieracza z "The Collective" - tym razem z tekstem złożonym wyłącznie ze słów, których boi się pomarańczowy degenerat. W przeciwieństwie do dość jednostajnego materiału z poprzednika, "Play ...

[Recenzja] By Storm - "My Ghosts Go Ghost" (2026)

Obraz
Injury Reserve był jednym z ciekawszych składów hip-hopowych ostatniego dziesięciolecia. Szczególnie blyszczał na swoim drugim i, jak się okazało, ostatnim albumie "By the Time I Get to Phoenix". Trio wyróżniało się oryginalnym podejściem do produkcji, do tego stopnia unikalnym, że krytycy chętnie określali jego muzykę mianem post-rapu. Faktycznie to muzyka mocno odmienna od wczesnego hip hopu, mniej homogeniczna, bardziej abstrakcyjna, wykraczająca poza ramy gatunku. Uwagę zwracał też nietypowy dobór sampli - od King Crimson, Briana Eno czy The Fall, po zupełnie świeżych wówczas twórców ze sceny Windmill: black midi oraz Black Country, New Road.  Po śmierci Jordana Groggsa, jednego z raperów grupy, pozostała dwójka zdecydowała się porzucić szyld Injury Reserve i kontynuować współpracę jako By Storm. To nawiązanie do kończącego wspomnianą płytę utworu "Bye Storm". Wprawdzie już "By the Time I Get to Phoenix" przygotowali w duecie, jednak wówczas mieli do d...

[Recenzja] Charles Hayward x Dälek - "HAYWARDxDÄLEK" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 1.12-7.12 Nie jest to oczywista współpraca. Charles Hayward i Will "MC Dälek" Brooks pochodzą z pozornie odległych muzycznych światów. Nie jestem jednak zdziwiony, że akurat oni postanowili je do siebie przybliżyć. Obaj niejednokrotnie już przecież łamali gatunkowe podziały. Charles Hayward karierę zaczynał we wczesnych latach 70., jako perkusista Quiet Sun, drugoplanowej grupy ze sceny Canterbury. Potem przewinął się też przez skład Gong, choć nie zagrał na żadnej płycie. Po kolejnym projekcie, Radar Favourites - odprysku Henry Cow, z Geoffem Leighem w składzie - pozostaly natomiast tylko opublikowane wiele lat później archiwalia. Ale to tam Hayward po raz pierwszy zetknął się Charlesem Bullenem, z którym wkrótce założył This Heat - jedną z najważniejszych kapel czasów tzw. punkowej rewolucji, która przeniosła techniki i eksperymenty poważnej awangardy na post-punkowy grunt. Później jeszcze Hayward prowadził bardzo ciekawą, choć efemeryczną grupę Camberwell No...

[Recenzja] Armand Hammer & The Alchemist - "Mercy" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 3.11-9.11 Poprzedni tydzień w muzyce upłynął pod znakiem hip-hopu. Rozczarował mnie jednak nowy Danny Brown, który dwa lata po dojrzałym, nagranym na swoją czterdziestkę "Quaranta", najwyraźniej popadł w kryzys wieku średniego i na "Stardust" nieudolnie naśladuje współczesne mainstreamowe trendy. Wciąż nie zawodzi natomiast nieznacznie od Browna starszy Billy Woods. W tym roku zachwycił już mnie autorskim albumem "GOLLIWOG", a teraz zrobił podobne wrażenie nową płytą projektu Armand Hammer, który współtworzy z Elucidem. Duetowi raperów na "Mercy", ich siódmym długograju, w roli producenta ponownie towarzyszy The Alchemist, z którym cztery lata temu nagrali dobrze przyjęty "Haram". Single zapowiadające "Mercy" nie zainteresowały mnie na tyle, bym jakoś szczególnie wyczekiwał tego albumu. Zyskują jednak jako część większej całości. To akurat jedno z tych wydawnictw, gdzie poszczególne kawałki są po prostu zbyt kró...

[Recenzja] Little Simz - "Lotus" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 2.06-8.06 Z miesięcznym opóźnieniem, w stosunku do pierwotnej zapowiedzi, ale w końcu jest: pierwszy pełnowymiarowy album Little Simz od dwóch i pół roku. To zarazem jej pierwsze od dłuższego czasu długogrające wydawnictwo bez wieloletniego współpracownika Deana "Inflo" Covera, którego brytyjska raperka niedawno pozwała za niezwrócone pożyczki na łączną kwotę blisko dwóch milionów funtów. Tymczasem znakomita seria albumów - od "Grey Area", przez "Sometimes I Might Be Introvert", po "NO THANK YOU" - swoją jakość zawdzięcza w znacznej mierze kunsztownej, pełnej rozmachu produkcji Inflo. Precyzując, zawdzięcza ją mniej więcej w równym stopniu fantastycznym interpretacjom wokalnym Simbiatu Ajikawo, co producenckiej wyobraźni Covera. Brak tego ostatniego mógł więc budzić pewne obawy w stosunku do "Lotus". Czy Little Simz, wsparta przez Milesa Jamesa - który pomagał już przy produkcji "Sometimes…" - zdołała dowieźć al...

[Recenzja] Billy Woods - "GOLLIWOG" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 5.05-11.05 Golliwog, popularna w krajach anglosaskich szmaciana lalka, oparta na postaci z XIX-wiecznej literatury dziecięcej, swego czasu mogla uchodzić za niewinną zabawkę. W rzeczywistości jest po prostu przykładem kolonialnej pogardy dla odmienności, przedstawiając ludność pochodzenia afrykańskiego w stereotypowy, karykaturalny sposób. Na najnowszym albumie Billy'ego Woodsa Golliwog staje się metaforą współczesnych nierówności społecznych i systemowej przemocy, których podłożem nierzadko pozostaje rasizm. Taka tematyka naturalnie wymusiła bardziej ponury nastrój, bliższy "Aethiopes" z 2022 roku niż refleksyjnego, opowiadającego o szukaniu swojego miejsca "Maps" sprzed równo dwóch lat - kooperacji Woodsa z producentem Kennym Segalem. Duet ten można usłyszeć także na najnowszym albumie rapera, choć tym razem tylko w trzech utworach. W sumie na osiemnaście ścieżek przypada aż szesnastu producentów, wśród których znaleźli się tacy twórcy, jak The ...

[Recenzja] clipping. - "Dead Channel Sky" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 10.03-16.03 Jeśli w XXI wieku gdzieś szukać kontynuacji postępowych idei rocka progresywnego, to w gatunkach od rocka odległych - różnych nurtach muzyki elektronicznej oraz hip-hopie. To tam obecnie najwiecej się dzieje pod względem poszukiwania nowych rozwiązań, szczególnie w kwestiach formy czy brzmienia. A czasem zdarzają się też bardziej bezpośrednie nawiązania do proga. Choćby w przypadku kalifornijskiej grupy clipping. - tria złożonego z rapera Daveeda Diggsa oraz producentów Williama Hutsona i Jonathana Snipesa - która upodobała sobie nagrywanie albumów koncepcyjnych. Po kosmicznej operze "Splendor & Misery" z 2016 roku, drugim albumie w dyskografii zespołu, a następnie eksplorujących tematykę brutalnych horrorów "There Existed an Addiction to Blood" i "Visions of Bodies Being Burned", tym razem, na właśnie wydanym "Dead Channel Sky", sięgnęli po inspirację cyberpunkową literaturą z końcówki poprzedniego wieku. Koncepcyj...

[Recenzja] Kim Gordon - "The Collective" (2024)

Obraz
Ze wszystkich płyt pominiętych dotąd w tegorocznych recenzjach, ta została przeze mnie pominięta najbardziej niesłusznie. Ale przynajmniej mogę teraz z pełnym przekonaniem napisać, że "The Collective" to taki "Blackstar" 2024 roku. Zaskakująco udany i postępowy album artystki, którą można określić mianem rockowego dinozaura. Nie chcę wypominać Kim Gordon wieku, ale David Bowie był o dwa lata młodszy, gdy wyszedł jego ostatni album. A Amerykanka idzie nawet dalej, nie tyle sięgając po inspiracje współczesnymi stylami, co po prostu całkowicie się w nie wpisując. Daleko odchodzi ta muzyka od stylistyki Sonic Youth, dawnego zespołu Gordon, choć poziom hałasu jest tu podobny. "The Collective" Kim Gordon nagrała we współpracy przede wszystkim ze znacznie od siebie młodszym Justinem Raisenem - multiinstrumentalistą oraz producentem. W tej ostatniej roli Raisen wspierał już takich twórców, jak Charlie XCX czy Yves Tumor, choć ostatnio pracował też z innym dinozaur...

[Recenzja] DJ Shadow - "Endtroducing....." (1996)

Obraz
Dość powszechne wydaje się przekonanie, że hip-hop to przede wszystkim warstwa wokalna - że liczą się przede wszystkim teksty, a cała reszta to w sumie mały istotny dodatek. Dobrze, że nie wiedział o tym Joshua Paul Davis, profesjonalnie DJ Shadow, gdy postanowił tworzyć hip-hop instrumentalny. Nie był bynajmniej pierwszy. Zdarzały się już wcześniej tego typu kawałki, jednak nie cieszyły się większym zainteresowaniem. Chyba, że liczyć "Rockit" Herbiego Hancocka, którego popularność przetarła szlak dla takiej muzyki. Jednak dopiero " Endtroducing.....", debiutancki album Davisa, udowodnił, że może to być coś więcej niż ciekawostka - pełnowartościowa stylistyka.  Przed rozpoczęciem prac nad tym materiałem DJ Shadow zgromadził imponującą kolekcję winyli. Dzień w dzień przesiadywał w swoim ulubionym sklepie muzycznym w Sacramento, Rare Records - tam zresztą wykonano zdjęcie z okładki " Endtroducing....." - poszukując kolejnych okazów, nie ograniczając się przy...

[Recenzja] Kendrick Lamar - "To Pimp a Butterfly" (2015)

Obraz
Od mniej więcej półtora roku "OK Computer" Radiohead nie jest już najlepszym albumem wszech czasów według użytkowników Rate Your Music. Spadł na drugie miejsce, wyprzedzony przez "To Pimp a Butterfly" Kendricka Lamara. Płyta ta już w momencie wydania stała się współczesnym klasykiem, który to status natychmiast potwierdziła niezliczona ilość entuzjastycznych recenzji, miliony odsłuchów w streamingu i świetna sprzedaż fizycznych kopii, a nawet uznanie samego Davida Bowie, dla którego album stał się jedną z głównych inspiracji podczas prac nad "Blackstar". Jak się okazuje, nie był to jedynie chwilowy hajp. Po blisko dziesięciu latach od premiery "To Pimp a Butterfly" cieszy się niesłabnącą popularnością, o czym świadczy chociażby ranking RYM-a czy obecność wśród odświeżonych 500 albumów Rolling Stone'a i tych 1001, których trzeba posłuchać przed śmiercią. Ale najlepsze w tym wszystkim - a bynajmniej nieoczywiste - jest to, że longplay faktyczni...

[Recenzja] Little Simz - "Drop 7" (2024)

Obraz
W XXI wieku nastąpiło pewne zatarcie różnic pomiędzy fonograficznymi formatami. Tego samego dnia, gdy Burial wydał 25-minutowego singla, Little Simz opublikowała EPkę o długości niespełna kwadransa. Przynajmniej albumy zazwyczaj pozostają najdłużej grającymi wydawnictwami, czego przykładem kolejna z wczorajszych premier, blisko 80-minutowa płyta Kali Malone. Ta ostatnia jest bez wątpienia największym muzycznym wydarzeniem tygodnia i jeszcze do niej wrócę w odpowiednim czasie. Singli natomiast z zasady nie recenzuję, nawet tych długich, więc Burial musi jeszcze poczekać na pierwszy dedykowany tekst. Za to zignorować nie mogę tego drobiazgu od brytyjskiej raperki, bo mimo krótkiego czasu trwania dzieją się tu ciekawe rzeczy. Czytaj też:  [Recenzja] Little Simz - "Sometimes I Might Be Introvert" (2021) "Drop 7" składa się z siedmiu premierowych utworów - niby sugeruje to już sam tytuł, ale wszystkie poprzednie "Dropy" miały niepowiązaną z tytułami liczbę ście...

[Recenzja] Danny Brown - "Quaranta" (2023)

Obraz
Pierwsze zapowiedzi tego albumu pojawiły się trzy lata temu. Już wtedy było wiadomo, że będzie to duchowa kontynuacja  wydanego w 2011 roku "XXX". Tamta płyta powstała z hedonistycznej perspektywy trzydziestolatka, który dopiero co odniósł swoje pierwsze muzyczne sukcesy. Tym razem teksty były pisane z bardziej refleksyjnej perspektywy rozczarowanego czterdziestolatka. Oryginalnie tytuł miał być bardziej bezpośredni i brzmieć "XXXX". Ostatecznie jednak Brown zdecydował się zatytułować płytę "Quaranta", co po włosku znaczy dokładnie to samo, ale kojarzy się też z kwarantanną, a materiał powstawał podczas pierwszych lockdownów związanych z pandemią COVID-19, natomiast w tekstach przewija się temat typowego dla tamtych czasów odizolowania. Drugi w tym roku album Danny'ego Browna, po świetnym "Scaring the Hoes", to płyta równie zwięzła - nie przekracza nawet trzydziestu pięciu minut - ale poza tym kompletnie inna. Poprzednik był efektem pełnoskal...

[Recenzja] Łona x Konieczny x Krupa - "TAXI" (2023)

Obraz
Nie spodziewałem się tego, że prawdopodobnie najlepszym polskim albumem tego roku okaże się płyta hip-hopowa. Polski rap, może poza Paktofoniką, nie budził u mnie dotąd pozytywnych skojarzeń, ale też niewiele miałem z nim do czynienia. Pewnie niesłusznie, jeśli trafiają się w nim takie wydawnictwa, jak "TAXI". To ambitne przedsięwzięcie - album koncepcyjny poświęcony pracy na taryfie, a zarazem kondycji całego społeczeństwa oczami taksówkarzy. Twórcy przez ponad dwa lata przygotowali się do stworzenia tego materiału, rozmawiając z kierowcami taxi podczas niezliczonych kursów. Fragmenty tych rozmów pojawiają się zresztą jako sample pomiędzy kolejnymi utworami. Teksty Adama Zielińskiego, lepiej znanego pod pseudonimem Łona, pełne są zasłyszanych anegdot, barwnych opisów pasażerów różnego typu, wspomnień z czasów PRL czy transformacji ustrojowej, ale też nawiązań do współczesności - konkurencji jeżdżącej na aplikacje czy wojny w Ukrainie. Są też, oczywiście, odniesienia do filmó...

[Recenzja] Billy Woods & Kenny Segal - "Maps" (2023)

Obraz
Ostatni piątek przyniósł kolejny w tym roku, po "Scaring the Hoes" JPEGMAFII i Danny'ego Browna, mocarny duet hip-hopowy. "Maps" to wspólne dzieło nowojorskiego rapera Billy'ego Woodsa, znanego chociażby ze współpracy z Moor Mother, oraz pochodzącego z Los Angeles producenta Kenny'ego Segala, mającego na koncie m.in. jeden z moich ulubionych albumów hip-hopowych, "Purple Moonlight Pages" R.A.P. Ferreiry. Nie jest to pierwsza współpraca Segala i Woodsa, a następca cenionego wśród krytyków i słuchaczy "Hiding Places" z 2019 roku. "Maps" ma duże szanse powtórzyć ten sukces. Płyta jest świetna, po części dzięki licznym gościom - wśród których pojawiają się m.in. Shabaka Hutchings, Aesop Rock czy wspomniany już Danny Brown - ale przede wszystkim dzięki wspaniałemu flow Woodsa i solidnej produkcji Segala. Na płycie znalazło się siedemnaście krótkich utworów, co nasuwa pewne skojarzenia ze "Scaring the Hoes", jednak tutaj...