Posty

Wyświetlam posty z etykietą windmill scene

[Recenzja] My New Band Believe - "My New Band Believe" (2026)

Obraz
My New Band Believe to nowy projekt Camerona Pictona, basisty i okazjonalnie wokalisty black midi. Po dwóch latach od rozwiązania tamtej grupy, muzyk debiutuje pod nowym szyldem. Poprzeczka była ustawiona wysoko: nie tylko ze względu na rewelacyjne albumy tria, "Cavalcade" i "Hellfire", ale też konkurencyjny "The New Sound" kolegi z macierzystego zespołu, śpiewającego gitarzysty Geordiego Greepa. Ten ostatni materiał mocno sugerował, że to właśnie Greep był główną siłą kreatywną black midi. Czy w takim razie również Picton ma coś wartościowego do zaproponowania? Szczerze mówiąc, bez większego entuzjazmu śledziłem ten projekt od ponad roku. Od momentu, gdy ukazał się debiutancki singiel My New Band Believe, "Lecture 25". Nagrany przez Pictona w roli śpiewającego gitarzysty - z pomocą basisty Johna Finerty'ego (Shame), perkusisty Davida Ike-Elechiego (Knats) oraz klawiszowca Setha Evansa (HMLTD, współpraca z black midi) - kawałek brzmi jak odrz...

[Recenzja] Maruja - "Pain to Power" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 8.09-14.09 Nieczęsto zdarza mi się wyczekiwać debiutanckich albumów, a "Pain to Power" grupy Maruja, jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie tegorocznych płyt, to właśnie długogrający debiut. Poczynania grupy śledzę jednak już od ponad dwóch lat, a konkretnie od czasu EPki "Knocknarea", która dla istniejącego wówczas już prawie dekadę zespółu była wyjściem do szerszej publiczności. Wcześniejsza działalność miała raczej amatorski charakter. Wszystko zaczęło się w 2014 w Manchesterze, kiedy czterech nastolatków - śpiewający gitarzysta Harry Wilkinson, drugi gitarzysta Liam Laurence, basista Matt Buonaccorsi oraz nieznany z personaliów perkusista - postanowiło razem grać. Nazwę Maruja Wilkinson wypatrzył na sklepowym szyldzie podczas rodzinnych wakacji w Hiszpanii. W kolejnych latach kwartet opublikował w sieci kilka singli oraz EPek, zdradzających fascynację funkiem czy reggae, zarazem utrzymanych w mocno punkowej estetyce. Dziś muzycy tak bardzo w...

[Recenzja] caroline - "caroline 2" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 26.05-1.06 Brytyjski oktet caroline działa nieco na uboczu sceny Windmill. Podobnie, jak inne młode grupy przewaźnie z Londynu, poszukuje swojego własnego stylu, mieszając różne rzeczy już w muzyce popularnej obecne. W przeciwieństwie jednak do black midi, Squid czy Black Country, New Road, punktem wyjścia nie jest tu post-punk. Część muzyków - śpiewający gitarzyści Mike O'Malley i Jasper Llewellyn oraz perkusista Hugh Aynsley - zaczynali, jako nastolatkowie, od wspólnego grania standardów appalachijskiego folku. Po poszerzeniu składu o kolejnych pięcioro muzyków, grających na różnych instrumentach i udzielających się wokalnie, pozostali przy głównie akustycznym brzmieniu oraz folkowych inspiracjach, dodając do tego nieco minimalizmu, slowcore'u czy post-rocka. Eponimiczny debiut sprzed trzech lat to mieszanka całkiem zgrabnych piosenek i eksperymentów z formą czy niekonwencjonalnymi sposobami wydobywania dźwięku, ale też nagrań dokonanych w studiu oraz surowych ...

[Recenzja] Black Country, New Road - "Forever Howlong" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 31.03-6.04 Black Country, New Road udała się rzecz niezwykła. Rzadko w muzyce spotykana. Pomimo straty charyzmatycznego frontmana, za jakiego niewątpliwie można uznać śpiewającego gitarzystę Isaaca Wooda, grupa przetrwała i nie straciła rozpoznawalności, choć jednocześnie wciąż bardzo fajnie się rozwija. Nowy wokalista - a nawet troje - znaleźli się w samym zespole. Wiele lat temu podobna sztuczka udała się grupie Genesis (nawet stylistyka jest tu nieco podobna), natomiast słabo wypadło to w przypadku The Doors, a przykład Joy Division / New Order jest o tyle nieadekwatny, że tam asekuracyjnie zmieniono szyld, by choć trochę uniknąć porównań. Muzycy BC,NR już raz byli w takiej sytuacji - gdy porzucili nazwę Nervous Conditions po kontrowersjach związanych z ówczesnym frontmanem - i nie chcieli po raz kolejny zaczynać od zera. Nie miałoby to zresztą większego sensu, gdyż "Forever Howlong" to żaden nowy start, a oczywista kontynuacja. Wood, zmagający się z problem...

[Recenzja] The Orchestra (For Now) - "Plan 75" (2025)

Obraz
Niewątpliwie jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów tego roku jest zapowiedziany już na najbliższy piątek "Forever Howlong" Black Country, New Road. Oczywiście dziś grupa jest w zupełnie innym miejscu, niż w okresie "For the First Time" czy nawet "Ants From Up There" - personalnie, stylistycznie i pod względem popularności, wyższe są też względem niej oczekiwania. Nie brakuje jednak chętnych, by wypełnić lukę po tamtym wczesnym wcieleniu BC,NR. W kolejce ustawiły się już takie grupy, jak Maruja, Leather.head, Ugly, a poza Wielką Brytanią - także kalifornijski Cime czy chilijski Hasse Kassel. Teraz dołącza do nich kolejna grupa z Londynu, regularnie występująca na scenie klubu Windmill - The Orchestra (For Now), debiutująca właśnie EPką "Plan 75". Choć z czterech utworów tylko otwieracz nie był wcześniej udostępniony jako cyfrowy singiel. Czytaj też:  [Recenzja] Maruja - "Tír na nÓg" (2025) Największym problemem "Pla...

[Recenzja] Maruja - "Tír na nÓg" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 17.02-23.02 Maruja jest dziś najbardziej obiecującym zespołem sceny Windmill. Jeśli właśnie nagrywany długogrający debiut spełni pokładane w nim nadzieje, grupa może stać się nowym liderem nurtu. Zwłaszcza że sytuacja temu sprzyja. Z tych najbardziej reprezentatywnych przedstawicieli jedynie Squid wciąż działa w oryginalnym składzie, ale niedawno wydany trzeci album pod wieloma względami - o których wspominam w jego recenzji - nie dorównał poprzednim. Tymczasem black midi zdążył się już rozpaść na kilka różnych projektów, a kontynuujący granie bez rozpoznawalnego frontmana i ewoluujący stylistycznie Black Country, New Road wielu skreśliło jeszcze przed ukazaniem się czegokolwiek w nowym, okrojonym składzie. "Tir na nÓg" - co po irlandzku oznacza Kraj młodości  - to, jak twierdzą sami muzycy, ich trzecia i ostatnia EPka . A, jeśli pominąć zeszłoroczny singiel "Break the Tension", to także pierwsze wydawnictwo Maruji, którego grupa nie opublikowała włas...

[Recenzja] Squid - "Cowards" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 3.02-9.02 Do Squid mam szczególny stosunek. Debiutancki album zespołu, "Bright Green Field" sprzed czterech lat, uważam za najlepszy rockowy debiut XXI wieku. Absolutnie powaliła mnie ta mieszanka post-punku z krautrockową motoryką, jazzującymi dęciakami i brzmieniami elektronicznymi - niby nic nowego, ale w takim zestawieniu zabrzmiało to świeżo, a całość rozpiera młodzieńcza energia. Wydany dwa lata póżniej "O Monolith" okazał się jeszcze lepszy. Muzycy pomysłowo rozwinęli swój styl i stworzyli jeszcze bardziej wyraziste kompozycje, tym razem bez żadnych wypełniaczy, jakie mogę wytknąć debiutowi. Tym bardziej jednak obawiałem się, czy grupa utrzyma ten poziom na "Cowards", swoim trzecim longplayu. Zwłaszcza, że single mocno ostudziły moją ekscytację. Po raz pierwszy w przypadku Squid zapowiedzi albumu zwyczajnie mnie zawiodły. W przeciwieństwie do singli z "Bright Green Field" i "O Monolith" nie wracałem do nich dlatego...

[Recenzja] Geordie Greep - "The New Sound" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 30.09-6.10 Kiedy pięć lat temu recenzowałem debiutancki album black midi, "Schlagenheim", byłem pozytywnie nastawiony do zawartej na nim fuzji post-punka, noise'u i krautrocka. Nie spodziewałem się jednak tego, co nastąpiło później. Albumy "Cavalcade" i "Hellfire", zachowując młodzieńczą energię debiutu, przyniosły zwrot w stronę jeszcze bardziej złożonego grania, silnie inspirowanego avant-progiem, math- czy jazz-rockiem. Wywindowały zespół do samej czołówki współczesnego rocka i uczyniły z niego istotny punkt odniesienia dla innych nowych twórców, często zresztą pozostających pod jego wpływem lub w podobny sposób odświeżających różne ciekawe pomysły z przeszłości, łącząc je w niespotykany wcześniej sposób. Na kolejny album black midi czekałem z niecierpliwością, ale i obawą, czy zespół dalej będzie się rozwijał, czy pozostanie przy wypracowanym stylu. Teraz to bez znaczenia, bo na początku sierpnia muzycy poinformowali o zawieszeniu dz...

[Recenzja] Maruja - "Connla's Well" (2024)

Obraz
Maruja, wraz z Leather.head i Ugly, to ci przedstawiciele sceny Windmill, z którymi wiążę największe nadzieje, że zbliżą się kiedyś do poziomu tych największych grup: black midi, Squid oraz najbliższego im stylistycznie Black Country, New Road. Nic nie wskazuje jednak na to, by w najbliższym czasie miały pojawić się pełnowymiarowe albumy tych grup. Póki co publikują swoją muzykę w formie singli i EPek. Kwartet Maruja właśnie opublikował swój drugi minialbum, następcę "Knocknarea", który recenzowałem niemal dokładnie rok temu. Czytaj też:  [Recenzja] Maruja - "Knocknarea" (2023) Podobnie, jak w przypadku niedawnego EP Ugly, "Connla's Well" nie przynosi wiele premierowego materiału. Trzy kawałki wyszły już na singlach, a czwarty - "Resisting Resistance" - był grany na koncertach. Repertuaru dopełnia jedynie półtoraminutowe intro o tytule tożsamym z wydawnictwem. To intrygujące wprowadzenie, z jazzującym saksofonem na quasi-ambientowym czy, jak ...

[Recenzja] Ugly - "Twice Around the Sun" (2024)

Obraz
Brytyjska grupa Ugly należy do najbardziej obiecujących przedstawicieli sceny Windmill, którzy wciąż nie mają na koncie długogrającego albumu. Kapela istnieje od blisko dekady, ale wypuściła do tej pory jedynie kilkanaście singli i EPek. Najnowsze wydawnictwo, zgodnie z tytułem "Twice Around the Sun", zbiera nagrania z dwóch ostatnich lat. Do pięciu kawałków wypuszczonych już na singlach - od opublikowanych w 2022 roku "I'm Happy You're Here" oraz "Sha", przez zeszłoroczne "The Wheel" i "Hands of Man", po świeży "Shepherd's Carol", sprzed dwóch miesięcy - doszła tylko jedna nowa kompozycja, w dodatku znana z koncertowych wykonań. Jeśli więc ktoś śledził poczynania zespołu na bieżąco, to "Twice Around the Sun" nie przynosi żadnych zaskoczeń. W przypadku tej młodej brytyjskiej sceny trudno uniknąć porównań do jej głównych reprezentantów: black midi, Squid i Black Country, New Road. Tu najbliżej do tego osta...

[Recenzja] Leather.head - "welded" (2023)

Obraz
Oczekiwania miałem spore. W zeszłym roku londyński kwintet Leather.head zrobił na mnie duże wrażenie singlami "Hordes" i "Mara" oraz EPką ze starymi nagraniami demo, "live and limp vol. 1". W recenzji tej ostatniej pisałem, że może to być kolejny wielki zespół sceny Windmill. Słuchając wydanej rok póżniej EPki "welded" nie jestem już tego aż tak pewien. Zauważam tu pewien zastój, a nawet regres. Melodie nie są już tak wyraziste, natomiast w charakterystycznym dla tej grupy łączeniu różnych stylów jest jakby mniej kreatywności, a więcej jazdy na autopilocie.  Można też poczuć się rozczarowanym faktem, że na tym blisko 20-minutowym, składającym się z pięciu ścieżek wydawnictwie, są w zasadzie tylko trzy pełnoprawne utwory - "flesh", tytułowy "welded" oraz "in guilts maw i". Pierwszy z nich pokazuje bardziej pogodne, wygładzone i prawie piosenkowe oblicze grupy, choć w pewnym momencie następuje przełamanie, po którym ut...

[Recenzja] Squid - "O Monolith" (2023)

Obraz
Od tego albumu zależało, czy Squid ugruntuje swoją pozycję jednego z najlepszych zespołów na współczesnej scenie rockowej, czy okaże się tylko sensacją jednego sezonu. Pierwszy album, "Bright Green Field" sprzed dwóch lat, to moim zdaniem najlepszy jak dotąd rockowy debiut XXI wieku. Jednocześnie nie jest to płyta pozbawiona wad - przede wszystkim zbyt długa, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nie każdy utwór wnosi tam coś unikalnego. Squid na "O Monolith" musiał udowodnić, że jest w stanie powtórzyć to, czego na swoich drugich albumach dokonały zaprzyjaźnione, wywodzące się z tej samej londyńskiej sceny grupy black midi i Black Country, New Road. "Cavalcade" oraz "Ants From Up There" stanowią znaczny postęp względem swoich poprzedników, przebijając je choćby muzyczną dojrzałością, większą wyrazistością kompozycji czy wypracowaniem bardziej idiomatycznego stylu. Czy to się tu udało? Squid niewątpliwie poczynił istotne postępy pod każdym prakty...