31 maja 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory The Rolling Stones

W odwiecznym (a raczej półwiecznym) starciu The Beatles kontra The Rolling Stones, zdecydowanie wybieram Beatlesów. Ale mam też świadomość bezsensowności tych porównań. To dwa zupełnie inne zespoły. Podczas gdy pierwsi stawiali na innowacyjność, drudzy po prostu grali surowego rock'n'rolla. Czasem podpatrywali i kopiowali swoich "konkurentów" (album "Their Satanic Majesties Request"), ale na ogół eksplorowali zupełnie inne terytoria. Po pięćdziesięciu latach na scenie muzycy coraz rzadziej wchodzą do studia, ale w samych latach 60. stworzyli wystarczająco dużo muzyki, aby na stałe wejść do kanonu rocka. 

Oryginalny skład: Bill Wyman, Charlie Watts, Mick Jagger, Keith Richards i Brian Jones.

1. "Tell Me" (z albumów "The Rolling Stones" [UK] / "England's Newest Hit Makers" [US], 1964)

Pierwszy utwór skomponowany wspólnie przez Keitha Richardsa i Micka Jaggera, który trafił na album studyjny, a zarazem pierwszy ich autorstwa, który został wydany na stronie A singla (ale tylko w Stanach, gdzie doszedł do 24. miejsca w notowaniu małych płyt). Muzycy napisali ją pod naciskiem producenta, Andrewa Looga Oldhama, który zamknął ich w pokoju i poinformował, że nie wyjdą, dopóki czegoś nie stworzą. Wymyślili dwa utwory, które Oldham uznał za "okropne". Jeden z nich został odrzucony (być może był nim "As Tears Go By"), za to "Tell Me" trafił na debiutancki longplay grupy. Na tle wypełniających album przeróbek kawałków rhythm and bluesowych i soulowych, kawałek wyróżniał się stylistycznie. To bardzo popowa piosenka - przyznawał Jagger.


2. "Heart of Stone" (z albumów  "Out of Our Heads" [UK] / "The Rolling Stones, Now!" [US], 1965)

Drugi utwór autorstwa Richardsa i Jaggera, który został wydany na singlu - i znów tylko w Stanach (19. miejsce). Dwa miesiące po wydaniu na małej płycie, "Heart of Stone" trafił na amerykański album "The Rolling Stones, Now!" z lutego 1965 roku. W Wielkiej Brytanii ukazał się dopiero we wrześniu, na tamtejszej wersji albumu "Out of Our Heads".
Pod względem muzycznym jest to kolejna ballada, wyróżniająca się na tle ówczesnej twórczości grupy. Dłuższa wersja utworu, prawdopodobnie nagrana jako demo, znalazła się na kompilacji "Metamorphosis" (1975). Ciekawostką jest, że w nagraniu tej wersji, jako muzyk sesyjny, wziął udział Jimmy Page - późniejszy gitarzysta Led Zeppelin.


3. "The Last Time" (niealbumowy singiel [UK] / z albumu "Out of Our Heads" [US], 1965)

Pierwszy wielki przebój spółki Richards/Jagger - w Wielkiej Brytanii utwór doszedł do 1. miejsca notowania singli, a w Stanach do 9. Richards pisał w swojej autobiografii, że był to pierwszy kawałek, który gotowi byliśmy pokazać chłopakom bez obaw, że wygonią nas z pokoju. Gdybym przedstawił Stonesom "As Tears Go By", powiedzieliby: "Wyjdźcie stąd i nie wracajcie". Mick i ja próbowaliśmy ulepszać nasze kompozycje, ale ciągle wychodziły nam ballady, które nie miały nic wspólnego z tym, co graliśmy. Wreście napisaliśmy "The Last Time", popatrzyliśmy po sobie i powiedzieliśmy: "Spróbujmy tej piosenki z chłopakami". Ten kawałek ma pierwszy rozpoznawalny Stonesowski riff albo gitarową figurę.
W Stanach utwór został włączony do repertuaru albumu "Out of Our Heads".


4. "Play with Fire" (strona B singla "The Last Time" [UK] / z albumu "Out of Our Heads" [US], 1965)

Kolejna stonesowska ballada, będąca jednym z kilkunastu utworów grupy podpisanych pseudonimem Nanker Phelge - była to fikcyjna postać, a rzeczywistymi autorami był cały skład grupy. Utwór został zarejestrowany w dość nietypowym składzie. Po tym, jak skończyliśmy "The Last Time", jedynymi Stonesami na nogach byliśmy ja i Mick - wyjaśniał Richards. Przyszedł Phil Spector - Andrew poprosił go, żeby posłuchał tego nagrania - i Jack Nitzsche. Przyszedł też dozorca, żeby posprzątać. Słychać było ciche odgłosy zamiatania w kącie ogromnego studia, podczas gdy reszta obecnych złapała za instrumenty. Spector chwycił bas [Billa] Wymana, Nitzsche zagrał na klawesynie i powstała strona B singla, z udziałem połowy Rolling Stonesów i tymi wyjątkowymi gośćmi.
Chociaż utwór był tylko stroną B singla "The Last Time", w Stanach wszedł do notowania, na którym jednak radził sobie dość słabo (96. miejsce). Podobnie jak "The Last Time", "Play with Fire" znalazł się w amerykańskim wydaniu "Out of Our Heads".


5. "(I Can't Get No) Satisfaction" (niealbumowy singiel {UK] / z albumu "Out of Our Heads" [US], 1965)

Najbardziej znany utwór zespołu, a przynajmniej najbardziej rozpoznawalny riff Richardsa. Gitarzysta utrzymuje, że motyw ten przyszedł mu do głowy we śnie. Obudziłem się w środku nocy i nagrałem ten riff na kasetę - wspominał. Wróciłem do łóżka, a po przebudzeniu pomyślałem, że motyw przyda się do kolejnego kawałka. Mick podzielał moje zdanie. Chociaż w tamtym czasie Richards odpowiadał wyłącznie za muzykę, a Jagger za teksty - w tym wypadku wkład gitarzysty był nieco większy. Keith wymyślił zagrywkę - mówił wokalista. Myślę też, że przyniósł linijkę "I can't get no satisfaction". To właściwie linijka z piosenki Chucka Berry'ego, "Thirty Days". Mieliśmy jedną linijkę, a ja dopisałem resztę.
Utwór bez wiedzy zespołu ukazał się na singlu, co początkowo nie spodobało się muzykom, którzy zarejestrowali kawałek tylko jako demo. Uważałem, że mogliśmy zrobić to lepiej - twierdził Richards. Nagraliśmy to w środku trasy. I nagle utwór wyszedł na singlu. Nikt nie zadał sobie nawet trudu, by nas o tym poinformować. Wybór wytwórni okazał się jednak strzałem w dziesiątkę - utwór został numerem jeden po obu stronach Atlantyku.
"(I Can't Get No) Satisfaction" był także kolejnym - po "The Last Time" i "Play with Fire" - utworem, który został zamieszczony na amerykańskim wydaniu "Out of Our Heads".


6. "Get Off of My Cloud" (niealbumowy singiel [UK] / z albumu "December's Children (And Everybody's)" [US], 1965)

"Get Off of My Cloud" było reakcją na wytwórnie płytowe domagające się więcej i więcej - zostawcie mnie w spokoju. Był to atak, który nadszedł z innej strony i zadziałał - wyjaśniał Richards. Utwór został wydany na singlu i - podobnie jak jego poprzednik, "(I Can't Get No) Satisfaction" - doszedł na szczyt notowań, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i Stanach. W Ameryce "Get Off of My Cloud" trafił także na przygotowany wyłącznie na tamtejszy rynek album "December's Children (And Everybody's)".


7. "As Tears Go By" (z albumu "December's Children (And Everybody's)", 1965 [US] / strona B singla "19th Nervous Breakdown", 1966 [UK])

Utwór powstał jeszcze w 1964 roku, pod naciskiem Oldhama. Kiedy pracowaliśmy nad "As Tears Go By", nie próbowaliśmy stworzyć komercyjnej piosenki pop - twierdzi Richards. Po prostu taka nam wyszła. Wiedziałem czego chciał Andrew: nie przynoście mi bluesa, nie róbcie parodii ani kopii, stwórzcie coś swojego. Wcale nie tak łatwo napisać dobrą piosenkę pop.
Utwór nie od razu został nagrany przez Stonesów (Richards: Mick i ja nie chcieliśmy łączyć tego gówna, które pisaliśmy, ze Stonesami). Pierwsza nagrała go Marianne Faithfull - jej wersja stała się sporym przebojem (9. miejsce w Wielkiej Brytanii, 22. w Stanach). Dopiero w 1965 roku na warsztat wzięli go Stonesi. W Stanach utwór został wydany na singlu (6. miejsce w notowaniu) i albumie "December's Children (And Everybody's)"; w Wielkiej Brytanii był tylko stroną B singla "19th Nervous Breakdown".


8. "Paint It Black" (niealbumowy singiel [UK] / z albumu "Aftermath" [US], 1966)

Jeden z pierwszych utworów rockowych, w których wykorzystany został sitar (zagrał na nim Brian Jones), a zarazem pierwszy singiel numer jeden (po obu stronach Atlantyku), w którym pojawia się ten instrument. Styl różnił się od wszystkiego, co do tamtej pory robiłem - przyznaje Richards. Dla mnie brzmi to bardziej jak "Hava Nagila" albo jakiś cygański kawałek. Zdecydowanie ta piosenka jest inna. Trochę pojeździłem po świecie. Nie byłem już wyłącznie chicagowskim bluesmanem, musiałem rozwinąć nieco skrzydła, wymyślić nowe melodie.
Autorstwo utworu zostało przypisane spółce Jagger/Richards, ale wg Billa Wymana cały zespół brał udział w komponowaniu. Tytuł utworu często zapisywany jest błędnie "Paint It, Black" - przecinek pojawił się na okładce singla przez błąd wytwórni. Jak wiele innych przebojów zespołu z lat 60., "Paint It Black" w Wielkiej Brytanii nie trafił na żaden album studyjny; natomiast w Stanach znalazł się na longplayu "Aftermath".


9. "Ruby Tuesday" (niealbumowy singiel [UK] / z albumu "Between the Buttons" [US], 1967)

Kolejny utwór, który niezgodnie z prawdą został zarejestrowany jako dzieło Jaggera i Richardsa. W rzeczywistości pierwszy z nich w ogóle nie brał udziału w jego powstawaniu. Gitarzysta sam napisał tekst (dotyczący jego ówczesnej dziewczyny, Lindy Keith), a nad muzyką pracował wspólnie z Brianem Jonesem. Kwestią sporną pozostaje tylko fakt, który z nich przyniósł do studia zalążek melodii.
W nagraniu pojawia się bogate instrumentarium - pianino, flet (na obu instrumentach zagrał Jones) oraz kontrabas (grali na nim wspólnie Wyman i Richards - pierwszy trzymał palce na gryfie, drugi szarpał struny).
"Ruby Tuesday" został wydany na singlu (3. miejsce w Wielkiej Brytanii, 1. w Stanach), a także na amerykańskiej wersji albumu "Between the Buttons".


10. "She's a Rainbow" (z albumu "Their Satanic Majesties Request", 1967)

Najbardziej znany fragment albumu "Their Satanic Majesties Request" - stonesowego "Sierżanta Pieprza". I jedyny pochodzący z niego singiel, który okazał się sukcesem, choć umiarkowanym (25. miejsce w Stanach). Znów pojawia się bogata aranżacja - melotron (na którym zagrał Brian Jones), pianino (gościnny udział Nicky'ego Hopkinsa) oraz skrzypce (zaaranżowane przez Johna Paula Jonesa, późniejszego basistę Led Zeppelin). Podobno wkład w nagranie miał także Paul McCartney, ale nie potwierdza tego żadne źródło (faktem jednak jest, że McCartney i John Lennon zaśpiewali chórki w innym utworze z albumu, "Sing This All Together"). O "She's a Raibow" Lennon, w wywiadzie z 1971 roku, powiedział natomiast, że jest to imitacja beatlesowskiego "All You Need Is Love".


11. "Jumpin' Jack Flash" (niealbumowy singiel, 1968)

Eksperymentalne, psychodeliczne oblicze zespołu nie bardzo przypadło do gustu wielu fanom, oczekującym od zespołu prostego rhythm'n'bluesa. Kiedy muzycy zdali sobie z tego sprawę, powstał "Jumpin' Jack Flash" - utwór będący powrotem do korzeni zespołu. Singiel okazał się sukcesem zwłaszcza w Wielkiej Brytanii (był to pierwszy numer 1. grupy od czasu "Paint It Black), ale i w Stanach poradził sobie świetnie (3. miejsce).
Utwór wyróżnia się kolejnym charakterystycznym riffem Richardsa. Kiedy wymyślasz riff taki jak "Flash", czujesz zachwyt, niesamowitą radość - wyznał gitarzysta. Ale przyznawał też, że "Flash" to po prostu "Satisfaction" od tyłu. Niemal wszystkie te riffy są ze sobą powiązane.


12. "Sympathy for the Devil" (z albumu "Beggars Banquet", 1968)

Zainspirowany powieścią "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa tekst Jaggera, którego narratorem jest sam Lucyfer, wywołał wiele kontrowersji - przede wszystkim zaczęto oskarżać zespół o propagowanie satanizmu. Pierwotny tytuł kawałka brzmiał bardziej złowieszczo - "The Devil Is My Name".
Muzycy długo pracowali nad ostatecznym kształtem utworu. Po wielu podejściach piosenka zmieniła się z dylanowskiego, raczej napęczniałego folkowego kawałka w kołyszącą sambę - od niewypału do hitu - dzięki zmianie rytmu - wyjaśniał Richards. Podczas nagrania nastąpiły różne ciekawe wymiany instrumentów. Ja gram na basie, Bill Wyman na marakasach, Charlie Watts śpiewa w chórku "łuuuuu-łuuuuu". Podobnie jak Anita [Pallenberg, ówczesna partnerka Richardsa] i prawdopodobnie Marianne [Faithfull]. Za chórki odpowiadał także Brian Jones, który poza tym nie zagrał w utworze na żadnym instrumencie. W nagraniu wzięli udział natomiast Nicky Hopkins (pianino) i Rocky Dijon (kongi).
Utwór ukazał się na singlu, ale tylko w Japonii (1969) i krajach kontynentalnej Europie (1973). Dopiero w 2003 roku zremiksowana wersja kawałka została wydana na małej płycie w Wielkiej Brytanii (doszła do 14. miejsca w notowaniu).

Drugi skład zespołu: Charlie Watts, Mick Taylor, Mick Jagger, Keith Richards i Bill Wyman.

13. "Brown Sugar" (z albumu "Sticky Fingers", 1971)

Jestem mistrzem riffów - chwalił się Richards. Jedyny, jaki przegapiłem i wpadł na niego Mick Jagger, to ten pochodzący z "Brown Sugar". Czapki z głów. Tu mnie złapał. To znaczy trochę uporządkowałem ten kawałek, ale był jego, muzyka i słowa.
Napisałem ten utwór w Australii na środku pola - opowiadał Jagger. To były dziwne okoliczności. Pracowałem wtedy na planie filmu "Ned Kelly" i doznałem urazu ręki. Próbowałem reabilitacji grając na gitarze i tak skomponowałem tą melodię.
Utwór został wydany na singlu - doszedł do 2. miejsca w Wielkiej Brytanii i na szczyt amerykańskiego notowania.


14. "Wild Horses" (z albumu "Sticky Fingers", 1971)

Piosenka "Wild Horses" prawie napisała się sama - wspominał Richards. Miało to dużo wspólnego z zabawami ze strojeniem. Gdy zacząłem grać na dwunastostrunowej gitarze, znalazłem chwyty, które nadały piosence charakter i brzmienie. Dźwięki dwunastostrunowej gitary potrafią chwycić za serce.Zacząłem chyba od regularnego sześciostrunowego otwartego E i brzmiało bardzo ładnie, ale czasem wpadają mi do głowy różne pomysły - a jeśli zastosuję otwarte strojenie na dwunastostrunowej gitarze?
Podobnie jak w przypadku "Satisfaction", Richards napisał muzykę i wymyślił słowa refrenu, a rola Jaggera ograniczyła się do napisania zwrotek. Tekst dotyczy znużenia trasami koncertowymi, chęci bycia gdzieś indziej. Wokalista zaprzecza, że tekst dotyczy jego związku z Marianne Faithfull.
"Wild Horses" zawiera partie pianina w wykonaniu Jima Dickinsona, ponieważ stały współpracownik Stonesów, klawiszowiec Ian Stewart, nie chciał grać utworu utrzymanego w molowej tonacji.
Utwór został wydany na singlu tylko w Stanach, gdzie doszedł do 28. miejsca w notowaniu.


15. "Angie" (z albumu "Goats Head Soup", 1973)

Najsłynniejsza ballada Stonesów, napisana głównie przez Richardsa. Kim była tytułowa Angie? Przez lata snuto różne domysły - sugerowano, że mogło chodzić o pierwszą żonę Davida Bowiego, Angelę, aktorkę Angie Dickinson, lub właśnie narodzoną córkę Richardsa, która na drugie imię ma Angela. Wątpliwości rozwiała dopiero autobiografia gitarzysty. Po prostu śpiewałem sobie "Angie, Angie" - wyjaśniał w niej. Nie miałem na myśli żadnej konkretnej osoby, było to po prostu imię. Gdy pisałem tę piosenkę, nie wiedziałem, że Angela tak będzie miała na imię. W tamtych czasach płeć dziecka nie była znana, dopóki nie przyszło na świat. Tak naprawdę Anita dała jej na imię Dandelion. Dostała dodatkowe imię Angela, ponieważ urodziła się w katolickim szpitalu, gdzie nalegano, żeby dziecko miało "normalne" imię.
Singiel z utworem "Angie" doszedł do 5. miejsca w Wielkiej Brytanii i do 1. w Stanach.


16. "It's Only Rock'n'Roll (But I Like It)" (z albumu "It's Only Rock'n'Roll", 1974)

Utwór podpisany jest jako dzieło Jaggera i Richardsa, choć w rzeczywistości wokalista stworzył go z przyszłym gitarzystą zespołu, Ronniem Woodem. Doszło do tego podczas sesji nagraniowych debiutanckiego albumu Wooda, "I've Got My Own Album to Do", w których brała udział cała plejada gwiazd: m.in. George Harrison, David Bowie, Rod Stewart i - oczywiście - muzycy The Rolling Stones (Jagger, Richards i Mick Taylor).
Właśnie tam, w studiu Ronniego, po raz pierwszy usłyszałem "It's Only Rock'n'Roll" - wspominał Richards. Mick ją napisał i nagrał z Bowiem. Mick miał pomysł i zaczęli nad nim pracować. Piosenka była cholernie dobra. "Mick, po co robisz ją z Bowiem? Daj spokój, musimy mu ją ukraść". I tak zrobiliśmy, bez większych problemów.
Utwór został wydany na singlu, ale w notowaniach radził sobie umiarkowanie (10. miejsce w Wielkiej Brytanii, 16. w Stanach).

Trzeci skład: Ronnie Wood, Keith Richards, Mick Jagger, Charlie Watts i Bill Wyman.

17. "Miss You" (z albumu "Some Girls", 1978)

Stonesi w stylu disco. Nad "Miss You" zbyt dużo się nie zastanawialiśmy - wspominał Richards. "Ach, Mick był w dyskotece i wyszedł, nucąc jakąś piosenkę". Była rezultatem wszystkich nocy, które spędził w studiu 54, i rytmu disco cztery na cztery. Powiedział, żebym dodał do rytmu melodię. Myślałem, że wtrącimy swoje trzy grosze i uszczęśliwimy Micka, który chce nagrać kawałek w stylu gównianego disco. Kiedy jednak zaczęliśmy nad nim pracować, okazało się, że ten beat jest całkiem interesujący. Zdaliśmy sobie sprawę, że może mamy do czynienia z kwintesencją stylu disco. Jagger bronił kawałka: Instrumentarium jest bluesrockowe.
Utwór powstał podczas jamu Jaggera i klawiszowca Billa Prestona, ale tradycyjnie został podpisany jako dzieło Jaggera i Richardsa. W nagraniu gościnne wystąpili: Ian McLagan (elektryczne pianino), Sugar Blue (harmonijka), oraz były saksofonista King Crimson, Mel Collins. Utwór został wydany na singlu i stał się największym przebojem grupy od czasu "Angie" (3. miejsce w Wielkiej Brytanii, szczyt amerykańskiego notowania). Żaden późniejszy singiel Stonesów nie przebił tego wyniku.


18. "Start Me Up" (z albumu "Tattoo You", 1981)

Największy przebój Stonesów z lat 80. (7. miejsce w Wielkiej Brytanii, 2. w Stanach), oparty na charakterystycznym motywie przewodnim. Riff jest Keitha, moja jest cała reszta - wyjaśniał Jagger. Utwór powstawał bardzo długo, bo od 1975 roku (podczas sesji do albumu "Black and Blue"). Wówczas kawałek utrzymany był w stylistyce reggae. Zespół wracał do niego podczas prac nad kolejnymi albumami, "Some Girls" i "Emotional Rescue", próbując różnych aranżacji, ale dopiero podczas tworzenia "Tattoo You" udało się stworzyć wersję zadowalającą muzyków - czysto rockową, bez śladów reggae.


19. "Anybody Seen My Baby?" (z albumu "Bridges to Babylon", 1997)

Kolejny przykład fascynacji Jaggera muzyką disco. Mało brakowało, żeby przez ten utwór zespół został oskarżony o plagiat. W kwestii muzycznej [Jagger] zaczął mieć mentalność gąbki - wyjaśniał Richards. Usłyszał coś w klubie i tydzień później myślał, że to napisał. A ja mówiłem: "Nie, zerżnąłeś to od kogoś innego". Wiedziałem, że to nie było zamierzone, ponieważ Mick nie był idiotą... Moja córka była z przyjaciółką, gdy puściłem "Anybody Seen My Baby?", a one zaczęły śpiewać zupełnie inne słowa. Słyszały w niej "Constant Craving" K.D. Lang. Nasza płyta miała wyjść za tydzień. Musiałem więc zadzwonić do prawników i kazałem im to natychmiast sprawdzić, bo inaczej mogliśmy skończyć w sądzie. W ciągu dwudziestu czterech godzin oddzwonili: "masz rację". Musieliśmy włączyć K.D. Lang [i Bena Minka] do autorów piosenki.
Singiel z "Anybody Seen My Baby?" doszedł do 22. miejsca brytyjskiej listy sprzedaży, w Stanach nie był notowany.


20. "Doom and Gloom" (z kompilacji "GRRR!", 2012)

Ostatni studyjny album The Rolling Stones, "A Bigger Bang", ukazał się w 2005 roku. Od tamtego czasu muzycy nie przejawiają chęci wejścia na dłużej do studia nagraniowego. Nawet 50. rocznicę rozpoczęcia działalności uczcili zaledwie dwoma nowymi utworami, które uzupełniły kolejną kompilację największych przebojów. Oba zostały wydane także na singlach. Większą popularność zdobył pierwszy z nich, "Doom and Gloom", który doszedł do 61. miejsca brytyjskiej listy sprzedaży (w Stanach żaden nie był notowany).
Riff otwierający utwór grany jest przez Jaggera. Nigdy nie dowiedziałby się jak to grać, gdybym go nie nauczył - komentował Richards.


POSTSCRIPTUM

Wszystkie utwory z powyższej listy zostały wydane na singlach, ale ze względu na przejrzystość tekstu, okładki pojawiają się tylko przy utworach, które doszły na szczyt brytyjskiej listy sprzedaży.
Wszystkie wypowiedzi Keitha Richardsa - z wyjątkiem fragmentów o "Satisfaction" i "Doom and Gloom" - pochodzą z jego autobiografii, "Życie" ("Life", 2010).

19 maja 2014

[Artykuł] Historie okładek: "Brain Salad Surgery" ELP

Dokładnie tydzień temu, 12 maja, zmarł kontrowersyjny szwajcarski malarz i rzeźbiarz, Hans Rudolf Giger. Popularność przyniosło mu przede wszystkim stworzenie postaci Obcego z kultowej serii filmów science fiction, ale miał związek także z muzyką, poprzez tworzenie okładek albumów różnych grup rockowych i metalowych. Najbardziej znaną okładką jego autorstwa pozostaje "Brian Salad Surgery" grupy Emerson, Lake & Palmer z 1973 roku.


Keith Emerson poznał H.R. Gigera i jego twórczość na początku 1973 roku, kiedy ELP koncertował w Szwajcarii. Od razu zafascynował go mroczny styl prac malarza, w sam raz pasujący do ówczesnej twórczości grupy, i zaproponował mu namalowanie okładki na następny album. Szwajcar miał już na koncie okładkę albumu "Walpurgis" mało znanej szwajcarskiej grupy The Shiver (1969), więc nie był to dla niego debiut w tej roli. Fascynacja Emersona twórczością Gigera była tak wielka, że było mu obojętne co stworzy malarz - byle tylko przygotował grafikę na następny longplay. Bardziej obojętni Greg Lake i Carl Palmer, po przejrzeniu prac artysty, zasugerowali stworzenie czegoś podobnego do obrazu "Landscape XIX", przedstawiającego futurystyczną maszynę, której jednym z elementów były ludzkie czaszki.

Pierwowzór "Brain Salad Surgery" - "Landscape XIX".

Na okładce "Brain Salad Surgery" znalazło się także nowe logo grupy (zaprojektowane przez Gigera) oraz "okienko", w którym widać fragment innej grafiki Szwajcara przygotowanej na album - postać kobiety pokrytej bliznami (jako modelka wystąpiła żona malarza). Właśnie ta druga grafika spowodowała, że niewiele brakowało, aby wytwórnia odrzuciła cały projekt. Otóż poniżej ust kobiety namalowana była pewna część ciała, pojawiająca się zresztą bardzo często w twórczości Gigera - było to dosłowne nawiązanie do tytułu albumu (pierwotnie zatytułowanego "Whip Some Skull On Ya", co znaczyło to samo, czyli fellatio, ale dosadniej wyrażone). Giger zgodził się usunąć kontrowersyjny fragment.

Co ciekawe, autorstwo okładki w opisie albumu zostało przypisane Fabio Nicoliemu. W rzeczywistości był on tylko pomysłodawcą, aby zewnętrzna okładka otwierała się jak wrota, przez które można było się dostać do okładki wewnętrznej (rozwiązanie to okazało się mało praktyczne, więc zrezygnowano z niego na późniejszych wydaniach). Giger komentował to w następujący sposób: Chciał przysporzyć sobie chwały i w miejsce mojego nazwiska, jako projektanta albumu, wstawił swoje. Byłem wściekły. Niemniej wybaczyłem mu, wszak chwilę później stracił życie w wypadku samochodowym. Oryginalne obrazy, zatytułowane "Work #217 ELP I" i "Work #218 ELP II", zostały w 2005 roku wystawione w Pradze, skąd zostały skradzione. Do tej pory nie zostały znalezione, chociaż wyznaczono aż 10 000 $ nagrody za informacje na ich temat.

Mniej znane okładki autorstwa H.R. Gigera: "Walpurgis" The Shiver i "Pictures" Island.

Poza "Brain Salad Surgery", H.R. Giger stworzył okładki m.in. do albumów "Kookoo" Debbie Harry (1981), "To Mega Therion" Celtic Frost (1985), "Danzig III: How the Gods Kill" Danzig (1992), "Heartwork" Carcass (1993); w ostatnich latach współpracował zaś przede wszystkim z grupą Triptycon (założoną przez Thomasa Gabriela Fischera z Celtic Frost), dla której namalował okładki obu wydanych do tej pory albumów, "Eparistera Daimones" (2010) i "Melana Chasmata" (2014). Z mniej znanych grafik warto wymienić wspomniany już "Walpurgis" The Shiver, oraz "Pictures" równie zapomnianego zespołu Island (1977).

17 maja 2014

[Artykuł] Historie okładek: "Live Evil" Black Sabbath

Za powstaniem okładki "Live Evil" - pierwszej oficjalnej koncertówki Black Sabbath - nie kryje się żadna ciekawa historia. Warto jednak poświęcić jej uwagę, ponieważ w ciekawy sposób przedstawiona została na niej zawartość albumu.


Pomysłodawcą okładki był Paul Clark, a wykonaniem ilustracji zajął się Stan Watts. Grafika przedstawia kilkanaście postaci, nawiązujących do utworów znajdujących się na albumie:
  • Szaleniec w kaftanie bezpieczeństwa - "Paranoid".
  • Wyznawca voodoo - "Voodoo".
  • Anioł i diabeł - "Heaven and Hell".
  • Diabeł może być także nawiązaniem do utworu "N.I.B.".
  • Rycerz ze świecącym mieczem - "Neon Knights".
  • Zakapturzona postać w czerni - "Black Sabbath".
  • Człowiek z żelaza - "Iron Man".
  • Świnia w mundurze żołnierza - "War Pigs".
  • Dzieci w trumnie na morzu - "Children of the Grave" i "Children of the Sea".
  • Zakapturzona postać poplamiona krwią - "Mob Rules".


Na tylnej stronie okładki narysowany jest układ gwiazd znany jako Gwiazdozbiór Krzyża Południa, będący nawiązaniem do utworu "The Sign of the Southern Cross", a także gitara akustyczna, prawdopodobnie symbolizująca utwór "Fluff". Na albumie znalazła się także kompozycja "E5150", nieprzedstawiona graficznie na okładce.

12 maja 2014

[Artykuł] Historie okładek: "Holy Diver" Dio

Debiutancki album zespołu Dio został ozdobiony kontrowersyjną okładką z potworem topiącym księdza...


Chodziło mi o taki efekt - ludzie mówią, ze coś, co wygląda na potwora, topi księdza - wyjaśniał Ronnie James Dio. Ale skąd oni wiedzą, czy to ksiądz nie topi potwora? Nigdy nie można oceniać niczego powierzchownie. Potwór z okładki "Holy Diver" to maskotka zespołu, nazwana Murray. Pojawiła się jeszcze na okładkach drugiego i czwartego albumu Dio ("The Last in Line" i "Dream Evil"), kompilacji "Diamonds - The Best of Dio", koncertówki "Holy Diver Live", a także na grafikach kilku singli z wczesnych lat działalności.


Dlaczego Murray nie trafił na okładki pozostałych albumów? Myślę, że gdy eksploatuje się jakiś pomysł zbyt długo, traci on siłę wyrazu - tłumaczył Dio w 2005 roku. Dobrym przykładem jest Eddie z Iron Maiden. Zespół umieścił go już w tylu różnych, czasem humorystycznych kontekstach, że postać ta spowszedniała. Nie chciałem dopuścić do takiej sytuacji - moim zdaniem okładki tamtych wczesnych albumów Dio mają w sobie pewną niesamowitość. Dlatego najlepsze, co mogliśmy zrobić z Murrayem, to dać mu spokój.

7 maja 2014

[Recenzja] High Tide - "Sea Shanties" (1969)



"Sea Shanties", debiutancki album High Tide, to jeden z najciekawszych, zapomnianych longplayów ubiegłego wieku. Zespół zaprezentował tutaj swój unikalny styl, którego głównymi składnikami są ciężkie, sfuzzowane gitary, śpiew w stylu Jima Morrisona, oraz nierzadko pierwszoplanowa rola skrzypiec - instrumentu rzadko wówczas spotykanego w muzyce rockowej (wcześniej pojawił się w kilku utworach Beatlesów, ale na tak szeroką skalę stosowała go chyba tylko równie zapomniana grupa East of Eden). Otwierający całość, mocny "Futilist's Lament" opiera się na riffach, nie tak odległych od tych, które kilka miesięcy później muzycy Black Sabbath zaprezentowali na swoim debiucie. Dalej mamy prawdziwy odlot, w postaci ponad 9-minutowego, instrumentalnego "Death Warmed Up". To przede wszystkim popis Simona House'a na skrzypcach, którego dynamiczna gra idealnie pasuje do ostrego, proto-metalowego podkładu pozostałych muzyków.

Zancznie więcej dzieje się jednak w o połowę krótszym "Pushed, But Not Forgotten", w którym łagodne fragmenty balladowe raz po raz przeplatane są kolejnymi psychodelicznymi odlotami. Bardzo interesującą kompozycją jest także "Walking Down Their Outlook", wyróżniający się bardzo przebojową melodią w stylu The Doors, pełen jednak różnych przejść i zmian nastrojów. Na pewno nie jest to kawałek pasujący do radia, choć momentalnie zapadający w pamięć. Tytuł albumu najlepiej chyba pasuje do "Missing Out" - kolejnego rozbudowanego, niemal dziesięciominutowego utworu. Melodia i brzmienie skrzypiec jak najbardziej kojarzą się z szantami, brzmienie jest jednak tak samo przesterowane, jak w pozostałych utworach, a długie popisy solowe także są domeną rocka. Finałowy "Nowhere" to kolejny utwór, w którym psychodeliczne popisy przeplatają się z ładnymi fragmentami z morrisonowskim śpiewem.

Pomimo skojarzeń z The Doors czy Black Sabbath, pojawiających się podczas słuchania "Sea Shanties", jest to album absolutnie wyjątkowy, niepowtarzalny - być może dlatego nie spotkał się z uznaniem ówczesnych słuchaczy, a grupa popadła w zapomnienie. Jeśli jednak jest się wielbicielem muzyki z tamtych lat - koniecznie trzeba znać ten longplay.

Ocena: 9/10 



High Tide - "Sea Shanties" (1969)

1. Futilist's Lament; 2. Death Warmed Up; 3. Pushed, But Not Forgotten; 4. Walking Down Their Outlook; 5. Missing Out; 6. Nowhere

Skład: Tony Hill - wokal i gitara; Simon House - skrzypce i organy; Peter Pavli - bass; Roger Hadden - perkusja
Producent: Denny Gerrard


5 maja 2014

[Artykuł] Historie okładek: "Trespass" Genesis

Z reguły największą wagę do okładek przywiązują zespoły zaliczane do nurtu rocka progresywnego. Wśród zespołów, których okładki przyciągają najwięcej uwagi, znajduje się grupa Genesis. W tegotygodniowej części cyklu "Historie okładek" przyjrzymy się grafice zdobiącej drugi longplay zespołu, "Trespass".


Autorem okładki jest Paul Whitehead. Byłem z nimi, gdy tworzyli piosenki, uczestniczyłem w próbach - wspominał grafik. Znałem teksty, inspirowałem się nimi. Współpracowaliśmy ze sobą. I była to naprawdę owocna współpraca. Inspiracją do namalowania pierwszej okładki Whiteheada dla Genesis stało się słowo "trespass" (ang. "naruszać"), pochodzące z tekstu utworu "White Mountain". Okładka przedstawia królewską parę, patrzącą na swoje królestwo, podglądaną przez amora. Sielankowy nastrój tej sceny idealnie pasował do pięciu utworów, które zespół stworzył przed namalowaniem obrazu. Później powstał jednak jeszcze jeden utwór - wyjątkowo agresywny, jak na Genesis, "The Knife". Whitehead postanowił odzwierciedlić to w okładce - wypożyczył szkocki nóż, tzw. dirk, który wbił w swój obraz i przeciął go wzdłuż, a następnie całość sfotografował.

Okładka "Trespass" po rozłożeniu koperty.

Paul Whitehead stworzył dla Genesis także okładki dwóch następnych albumów, "Nursery Cryme" i "Foxtrot", które podobnie jak grafika z "Trespass", były przepełnione surrealistyczną, baśniową aurą. Dalszą współpracę uniemożliwiła przeprowadzka Whiteheada do Stanów. Około 1974 roku nie było jeszcze firm kurierskich, e-maili i wszystkich tych rzeczy - mówił. Nie było nawet faksu. Odległość ośmiu tysięcy mil sprawiła, że trudno było kontynuować współpracę. Przed wyjazdem, Whitehead tworzył okładki także dla innych wykonawców związanych z wytwórnią Charisma Records - Van der Graaf Generator i Petera Hammilla. Pierwszą okładkę stworzył natomiast w 1969 roku, na album "Sea Shanties" mało znanego zespołu High Tide.

Okładka "Nursery Cryme" po rozłożeniu koperty.

Okładka "Foxtrot" po rozłożeniu koperty.

Oryginalne malunki wszystkich trzech okładek Genesis autorstwa Whiteheada zaginęły w 1983 roku, kiedy Charisma Records została przejęta przez Virgin. Ktoś je ukradł - twierdzi z żalem Whitehead.