26 marca 2014

[Recenzja] Trapeze - "You Are the Music... We're Just the Band" (1972)



O ile na albumie "Medusa" Trapeze brzmiał jak bardzo dobrze zgrane trio, tak na "You Are the Music... We're Just the Band" wyraźna stała się dominacja Glenna Hughesa. Muzyk sam napisał pięć z ośmiu zamieszczonych tu utworów - od "Coast to Coast" do "Will Our Love End" (za pozostałe odpowiadają Mel Galley i jego brat, Tom). Przeważają wśród nich spokojne, delikatne kawałki, jak "Coast to Coast", funkowo bujający "What Is a Woman's Role?" czy ozdobiony partią saksofonu "Will Our Love End". Jedynymi rockowymi akcentami są w nich solówki Mela Galleya - zresztą bardzo udane. W ostrzejszych "Way Back to the Bone" i "Feelin' So Much Better Now" jeszcze wyraźniej słychać fascynację Hughesa funkiem. Dokładnie w stronę takiego grania ciągnął później Deep Purple (zwłaszcza na albumach "Stormbringer" i "Come Taste the Band"). Ale w podobnej stylistyce utrzymane są także dwa utwory braci Galley, "Loser" i tytułowy "You Are the Music, We're Just the Band". Nawet w najbardziej hardrockowym "Keepin' Time" pojawiają się wstawki z funkowym rytmem. To jednak utwór najbliższy poprzedniego albumu Trapeze, z charakterystycznymi dla tamtego longplaya zmianami nastroju.

Nie jestem wielbicielem stylistyki, którą trio zaproponowało na tym longplayu, ale z drugiej strony jest to kawał naprawdę solidnego grania. Czasem bardzo energetycznego ("Keepin' Time", "Way Back to the Bone", "You Are the Music, We're Just the Band"), a kiedy indziej urzekającego wspaniałymi melodiami ("Coast to Coast", "What Is a Woman's Role?"). Zatem mimo wszystko album zrobił na mnie pozytywne wrażenie.

Ocena: 6/10

PS. W czerwcu 1973 roku Glenn Hughes odszedł z grupy, by dołączyć do Deep Purple. Galley i Holland wydali jednak jeszcze trzy albumy sygnowane nazwą Trapeze: "Hot Wire" (1974), "Trapeze" (1976) i "Hold On" (1978). Na środkowym z nich gościnnie zaśpiewał Hughes (w utworach "Chances" i "Nothin' for Nothing"). W zamian Galley i Holland wystąpili na jego solowym debiucie, "Play Me Out" (1977). W 1979 roku Holland odszedł do Judas Priest. Niedługo później, gdy Galley dostał propozycję dołączenia do Whitesnake, działalność Trapeze została zawieszona. W latach 90. zespół dwukrotnie reaktywował się na trasy koncertowe, w składzie z albumów "Medusa" i "You Are the Music...". Niestety kolejny powrót jest już niemożliwy: w 2004 roku Dave Holland został skazany na osiem lat więzienia i po odbyciu wyroku nie wrócił już do muzyki, a Mel Galley zmarł w 2008 roku.



Trapeze - "You Are the Music... We're Just the Band" (1972)

1. Keepin' Time; 2. Coast to Coast; 3. What Is a Woman's Role?; 4. Way Back to the Bone; 5. Feelin' So Much Better Now; 6. Will Our Love End; 7. Loser; 8. You Are the Music, We're Just the Band

Skład: Glenn Hughes - wokal, bass, gitara; Mel Galley - gitara, wokal; Dave Holland - perkusja
Gościnnie: BJ Cole - gitara hawajska (1,2); Rod Argent - pianino (2,5); Kirk Duncan - pianino (3); John Ogden - instr. perkusyjne (3); Frank Ricotti - wibrafon (6); Jimmy Hastings - saksofon (6)
Producent: Trapeze


25 marca 2014

[Recenzja] Trapeze - "Medusa" (1970)



Zespół Trapeze nigdy nie zdobył większej popularności i jest pamiętany głównie dzięki późniejszej działalności jego muzyków. Glenn Hughes zdobył sławę po dołączeniu do Deep Purple, później przez krótki czas był wokalistą Black Sabbath; Mel Galley występował w Whitesnake, a Dave Holland - w Judas Priest. W oryginalnym składzie Trapeze, poza tą trójką, występowali także wokalista John Jones i klawiszowiec Terry Rowley. Obaj odeszli jednak tuż po wydaniu debiutanckiego albumu "Trapeze" (1970). Zawarta na tym longplayu muzyka już w chwili wydania brzmiała bardzo archaicznie. Dopiero po okrojeniu składu do tria, zespół zmienił styl na bardzo wówczas popularny - i do dzisiaj brzmiący świeżo - hard rock o mocnym zabarwieniu bluesowym. Wydany jeszcze w tym samym roku, co debiut, album "Medusa" jest jednym z najciekawszych zapomnianych longplayów tamtych czasów.

Już na otwarcie zespół proponuje sześciominutowy "Black Cloud", charakteryzujący się licznymi zmianami klimatu i tempa. Na podobnym patencie zbudowany został jeszcze dłuższy "Jury", w którym muzycy co chwilę proponują nowe motywy. "Your Love Is Alright" i "Touch My Life" to już utwory prostsze i krótsze. Wypełniacze właściwie. Ale zaraz po nich rozbrzmiewa wspaniały "Seafull" - balladowa kompozycja z pięknie pulsującym basem Hughesa. "Makes You Wanna Cry" zdradza lekkie wpływy funku na muzyków Trapeze. Na koniec albumu umieszczony został najważniejszy utwór - tytułowa "Medusa", w której balladowe fragmenty, oparte na akompaniamencie gitary akustycznej, zestawione są z hard rockowym riffowaniem. Po ponad czterdziestu latach, jakie minęły od wydania tego albumu, Glenn Hughes wciąż chętnie wykonuje ten utwór na swoich koncertach.

Longplay "Medusa" ukazał się w roku wypełnionym przełomowymi albumami, w rodzaju debiutu Black Sabbath czy "In Rock" Deep Purple, z którymi nie mógł konkurować ani pod względem popularności, ani jakości. Z biegiem czasu sporo jednak zyskał. W czasach, kiedy nie powstaje już tyle dobrej muzyki, wiele radości daje odkrywanie takich niedocenionych wydawnictw sprzed lat.

Ocena: 7/10



Trapeze - "Medusa" (1970)

1. Black Cloud; 2. Jury; 3. Your Love Is Alright; 4. Touch My Life; 5. Seafull; 6. Makes You Wanna Cry; 7. Medusa

Skład: Glenn Hughes - wokal, bass, instr. klawiszowe; Mel Galley - gitara, wokal; Dave Holland - perkusja
Producent: John Lodge