FAQ / Q&A

FAQ (ang. Frequently Asked Questions) - odpowiedzi na często zadawane pytania.
Q&A (ang. Questions and Answers) - odpowiedzi na najciekawsze pytania Czytelników.


1. Dlaczego zmieniłeś nazwę strony z Rock'n'Roll Will Never Die! na Pablo's Reviews?

Z kilku powodów. Strona od zawsze funkcjonowała pod adresem pablosreviews.blogspot.com - teraz nazwa pasuje do adresu. Ponadto, poprzednia nazwa pochodziła z czasów, gdy pisałem tu wyłącznie o muzyce rockowej. W ciągu kolejnych lat tematyka rozszerzała się jednak o kolejne gatunki, jak blues, folk, funk i jazz. Oryginalna nazwa przestała pasować do treści. A wśród Czytelników nie brakowało malkontentów narzekających na recenzje nie pasujące do profilu strony sugerowanego przez nazwę. Teraz jakiekolwiek pretensje tego typu są zupełnie nieuzasadnione. Co więcej, nowa nazwa pozwala także na wykroczenie poza tematykę muzyczną, co po raz pierwszy zdarzyło się w marcu 2020 roku, wraz z artykułem "Filmowe podsumowanie roku 2019".


2. Dlaczego uważasz, że nie jesteś blogerem, a ta strona nie jest blogiem?

Bloger to ktoś, kto pisze internetowy pamiętnik (czyli właśnie blog) i jest centralną postacią w swoich wpisach. Pablo's Reviews to typowa strona z recenzjami muzycznymi i okazjonalnymi tekstami innego rodzaju o tej tematyce. W treści wpisów najważniejsza jest muzyka, którą uważam za wartą polecenia, a nie moja postać.


3. Jeżeli nie uważasz się za blog-blogera, to dlaczego nie przejdziesz na własną stronę www, zamiast działać w ramach BLOGspotu? (zadane przez FM[tm])

Ponieważ korzystanie z Bloggera / Blogspotu jest łatwe i darmowe. Z prowadzenia tej strony nie mam żadnego zysku - także dlatego, że nie chcę go mieć - więc nie widzę potrzeby, by do tego dokładać. A nawet jeśli istnieją inne możliwości prowadzenia strony bez ponoszenia żadnych wydatków, to na tym etapie zmiana adresu www przyniosłaby więcej szkód niż pożytku. W tym np. utrata pozycji w wyszukiwarkach, na jaką zapracowałem przez lata. Prawdę mówiąc, nie przychodzi mi na myśl żadne korzyści takiego rozwiązania.


4. Uśmiech wzbudza coraz bardziej gorączkowe odcinanie się od etykietki blogera, poprzez dawanie sprawiających wrażenie profesjonalnych działów "FAQ" czy "Q&A" (fragment komentarza Pana Patryka).

To tylko takie ułatwienia, bym nie musiał ciągle udzielać odpowiedzi na te same pytania ("FAQ") i by uniknąć pod postami dyskusji na niezwiązane z nimi tematy ("Q&A"). Tylko tyle. Nie ma to nic wspólnego z odcinaniem się od bycia blogerem. Wręcz przeciwnie - dział "Q&A" to jedna z najbardziej blogowych i najmniej profesjonalnych rzeczy na tej stronie.


5. Dlaczego zatem nie ma już osobnej podstrony "Q&A" (na której można było zadawać pytania bez związku z konkretnym postem)? Czy kiedyś powróci?

Z powodu rosnącej ilości trollingu i głupich pytań, a także wciągania mnie w bezsensowne dyskusje, na które nie chcę tracić czasu, bo mogę go spożytkować lepiej. Nie planuję jej przywracać. Zdecydowałem się natomiast udostępnić archiwalne strony "Q&A", z którymi można zapoznać się w "Archiwum Q&A" (link).


6. Dlaczego usuwasz lub zmieniasz stare recenzje i oceny?

Usuwam nieaktualne recenzje - na stałe, jeżeli nie mam już zamiaru do danego albumu wracać, lub czasowo, dopóki ich nie poprawię. Mój gust stale się rozwija, wciąż poznaję mnóstwo nowych rzeczy. Część z nich wpływa na zmianę opinii o tych znanych wcześniej na mniej pozytywną. Zdarza się jednak także, że odkrywam na jakimś albumie coś, czego wcześniej nie doceniałem i wtedy podwyższam ocenę. Wiele recenzji piszę od nowa nie tylko z powodu zmiany oceny, lecz także ze względów stylistycznych.


7. Dlaczego zniknęły niektóre z już poprawionych recenzji?

Zniknęły recenzje zupełnie nieistotnych albumów, o których istnieniu wiedzą tylko fani danego wykonawcy, a i oni z reguły uważają je za słabsze. Teksty o nich nie są w ogóle potrzebne, a mogą utrudniać znalezienie tu recenzji ciekawszych, a przynajmniej bardziej istotnych wydawnictw. Te poprawione recenzje nie zniknęły jednak całkowicie - są dostępne pod tym linkiem.


8. Dlaczego oceniłeś [tytuł albumu] tylko/aż na [ocena]?

A czemu nie? To przecież tylko moja ocena - nie musisz się z nią zgadzać. Szczegółowy opis, w jaki sposób oceniam albumy, znajduje się na podstronie ze skalą ocen (link).


9. Oceniłeś ten album tak nisko, bo nie przesłuchać go wystarczająco wiele razy! (Częsty komentarz pod negatywnymi recenzjami.)

Nie ma znaczenia, jak wiele razy coś się słyszało, ale ile i co się z tego wyniosło. To przecież nie liczba przesłuchań decyduje o tym, czy tekst jest merytorycznie poprawny, a postawione w nim zarzuty zasadne (jeśli nie umiesz im zaprzeczyć posługując się niesubiektywnymi argumentami, to z dużym prawdopodobieństwem są zasadne). Niektórym albumom trzeba poświęcić więcej czasu, na inne wystarczy go mniej. Wiele zależy od tego, jak dobrze dany słuchacz orientuje się w danym rodzaju muzyki. Np. ja nie muszę słuchać 50 razy metalowego albumu, żeby wiedzieć, że nic mi on nie zaoferuje, ponieważ słyszałem w życiu już wystarczająco wiele, a nawet zbyt wiele metalowych albumów, żeby wiedzieć to po jednorazowym kontakcie. Zupełnie inaczej jest np. w przypadku muzyki elektronicznej, która wciąż jest dla mnie czymś nowym, a więcej też w niej nieprzewidywalności. Ponadto, więcej czasu muszę poświęcić na albumy z muzyką bardziej złożoną, w której niektórych rzeczy nie odkrywa się od razu, niż takiej, która wszystkie swoje atuty i wady zdradza w ciągu pierwszych paru minut.


10. To ile razy w takim razie słuchasz danego wydawnictwa przed napisaniem recenzji?

Tyle, ile potrzebuję w danym przypadku. Jeśli to jest nowa recenzja, albumu którego nie zdarzyłem jeszcze dobrze poznać, to zdarza się, że słucham go nawet po kilkanaście razy na przestrzeni paru dni, by wynieść z niego jak najwięcej. Przygotowań do recenzji nie ograniczam zresztą do samego słuchania, bo staram się też znaleźć jak najwięcej materiałów na temat tego albumu. Natomiast w przypadku poprawiania starych recenzji, nierzadko wystarcza mi pobieżne przesłuchanie, by przypomnieć sobie album i zrewidować opinię na jego temat - zależy to oczywiście od tego, jak dobrze go pamiętam.


11. Czy to źle, że nie podoba mi się album, który oceniłeś wysoko?

Nie, choć mam nadzieję, że dałeś/aś mu szansę i starałeś się go zrozumieć, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, o których wspominam w recenzji, zamiast skreślać go na starcie, bo nie przypomina muzyki, jakiej słuchasz na co dzień. Poznawanie nowej muzyki to nie tylko szukanie podobnych rzeczy, do tych już znanych. Przede wszystkim powinno w nim chodzić o poszerzanie swoich horyzontów i otwieranie się na nowe doznania.

Jeśli masz inne zdanie na temat danego albumu i potrafisz je uargumentować w sposób odnoszący się do samej muzyki - śmiało pisz o tym w komentarzu. Chętnie wejdę w polemikę. Jeśli jednak wszystkie zarzuty biorą się z subiektywnych upodobań i masz do napisania tylko tyle, że Tobie się nie podoba - lepiej nie pisz nic, bo może to niepotrzebnie zniechęcać innych, a wtedy pójdzie na marne praca, jaką włożyłem w polecenie danego dzieła.


12. Czy to źle, że podoba mi się album, który oceniłeś nisko?

Nie, choć mam nadzieję, że moja recenzja i przedstawione w niej argumenty - te odnoszące się do obiektywnych cech i związanych z nimi wad - zachęciły Cię do zrewidowania swojej opinii i nawet jeśli będziesz dalej lubił ten album, to będziesz przynajmniej świadomy, że jest to muzyka o niewielkiej wartości artystycznej i tego, dlaczego taka jest. Oczywiście, możliwe jest, że sam czegoś nie doceniłem, więc jeśli potrafisz uargumentować, że dany album przedstawia wartość artystyczną - śmiało napisz o tym w komentarzu. Chętnie wejdę w polemikę i zrewiduję swoją opinię. Jeśli natomiast nie chcesz dyskutować o muzyce, tylko o autorze odmiennej opinii - daruj sobie komentarz, bo i tak nie zostanie opublikowany.


13. Będą kiedyś recenzje [nazwa wykonawcy]?

Jeśli na moim profilu na Rate Your Music (link) dałem przynajmniej jedną wysoką ocenę (cztery lub więcej gwiazdek) temu wykonawcy, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że kiedyś pojawią się tu jego recenzje. Jeśli natomiast nie oceniłem żadnych płyt tego wykonawcy, to prawdopodobnie nie znam jego twórczości, co jest jednoznaczne z brakiem szans na recenzje.

Zresztą... Jeśli zadajesz takie pytanie, to pewnie bardzo dobrze znasz twórczość tego wykonawcy, masz wyrobioną na jego temat opinię, więc tak naprawdę nie potrzebujesz tych recenzji. Poczytaj lepiej o tym, czego jeszcze nie znasz, albo przesłuchałeś tylko powierzchownie i nie doceniłeś. Może odkryjesz coś wspaniałego.


14. Jakie masz plany recenzenckie na najbliższy czas?

A czy nie lepiej, by kolejne posty były niespodzianką? Na pewno będę kontynuował pisanie o wielu wykonawcach, których recenzowałem w ostatnim czasie i którzy mają jeszcze jakieś ciekawe pozycje w dyskografiach, a także stopniowo będę wprowadzał kolejnych wykonawców. Mam też w planach poświęcenie więcej uwagi premierowym wydawnictwom.


15. Dlaczego recenzje niektórych wykonawców nie są kontynuowane lub pojawiają się luki w dyskografiach?

Mam przed sobą jeszcze mnóstwo świetnej muzyki do opisania. Tracąc czas na opisywanie słabych albumów jednego wykonawcy, opóźniałbym pojawienie się recenzji wartościowych wydawnictw innych wykonawców, na których poleceniu bardziej mi zależy. Niestety, wykonawcy - zwłaszcza rockowi - zwykle nagrywali tylko kilka dobrych albumów, a później tracili całą swoją kreatywność. Czasem jednak przerywam recenzowanie danego zespołu lub artysty tylko na jakiś czas (nawet na parę miesięcy), ponieważ akurat mam ochotę pisać o czymś innym.

Nie tworzę encyklopedii muzyki, więc nie muszę pisać o każdym istniejącym albumie. Gdybym znał setkę wykonawców, to mógłbym poświęcić czas na opisywanie każdego ich dzieła. Jednak znam ich znacznie więcej i wciąż poznaję nowych, przez co mam coraz większe zaległości w recenzjach. Dlatego skupiam się na wydawnictwach, które uważam za najlepsze i które chcę polecać.


16. Dlaczego coraz rzadziej piszesz o rocku?

Po prostu piszę teraz o albumach z różnych gatunków, a nie tylko z jednego. Dlatego może się wydawać, że o rocku piszę mniej, ale przecież rockowe recenzje wciąż są regularnie publikowane, czasem nawet po kilka w tygodniu.

Zresztą kompletnie nie rozumiem, czemu wielu rockowym słuchaczom przeszkadzają recenzje z innych gatunków. Sam kiedyś słuchałem tylko rocka, a jednak z czasem zainteresowałem się inną muzyką, więc jednak inne rzeczy też mogą być atrakcyjne dla rockowych słuchaczy. Warto spróbować się do nich przekonać, bo ilość ciekawej muzyki z każdego gatunku jest ograniczona. Słuchanie tylko rocka (lub innego gatunku) po pewnym czasie staje się zbyt monotonne.


17. Czy powrócą takie cykle, jak "Najważniejsze utwory..." i "Historie Klasycznych Albumów"?

Nie powrócą. Pisanie takich tekstów wymaga dużo pracy, a zainteresowanie nimi często bywało mniejsze, niż w przypadku zwykłych recenzji. Problemem jest też niestety dostępność materiałów. W Polsce prawdziwą popularnością cieszy się może kilkunastu wykonawców, a cała reszta traktowana jest bardzo powierzchownie - brak książkowych biografii, niewiele lub brak wywiadów w muzycznych czasopismach/na stronach internetowych, itd.

Z kontynuowania cyklu "Najważniejsze utwory..." zrezygnowałem też z innego powodu. Zawsze starałem się wybierać obiektywnie utwory, jednak większość lub wszystkie komentarze skupiały się na wypisywaniu, jakich kompozycji brakuje.


18. Dlaczego nie można już komentować artykułów z cyklu "Najważniejsze utwory..."?

Te teksty powstały w latach 2013-14, a więc dość dawno temu. Po takim czasie nie chce już mi się tłumaczyć, dlaczego brakuje tam jakiegoś utworu.


19. Dlaczego komentarze nie są publikowane automatycznie, tylko muszą zostać zaakceptowane? Obawiasz się, że ktoś wyrazi odmienną opinię?

Odmiennych opinii się nie obawiam, ale sposobu w jaki mogą zostać wyrażone - już tak. Dzięki temu na stronie nie pojawią się komentarze bezwartościowe, niemerytoryczne, wulgarne lub zawierające spam.


20. Z jakich źródeł korzystasz, szukając informacji o różnych zespołach/albumach? Czasem zdajesz się wiedzieć o nich naprawdę mnóstwo i sypiesz ciekawostkami wręcz z rękawa (zadane przez pablo1371000).

Z różnych. Mam kilka książek, pełno gazet, dużo też czytam w Internecie. Nie mam chyba źródeł, z których bym korzystał częściej, niż z innych.


21. Co skłoniło Cię do zaczęcia pisania recenzji? Czy długo o tym myślałeś zanim usiadłeś do pióra? Czy miałeś jakieś recenzje zanim otworzyłeś ten serwis? (zadane przez FM[tm])

Pierwszą recenzję napisałem około 2007 roku. Pewna nieistniejąca już strona o muzyce wprowadziła możliwość dodawania recenzji przez użytkowników. Aby zachęcić ich do takiej aktywności, postanowiono nagrodzić pierwszych sto wysłanych recenzji. Nie pamiętam już jaka była to nagroda, natomiast zrecenzowanym przeze mnie albumem był "Master of Reality" Black Sabbath. Prawdopodobnie zostawiłem tam więcej recenzji, ale nie pamiętam już jakie. Pewnie czegoś Scorpionsów i Metalliki. Kilka lat później założyłem swoje pierwsze konto na RateYourMusic i chyba z nudów zacząłem recenzować niektóre z ocenianych albumów. W pewnym momencie wpadłem na pomysł, żeby przenieść te teksty na własnego bloga. Tak więc pierwsze recenzje, które się tutaj pojawiły, były oryginalnie opublikowane na RYMie.


22. Jak wyglądał rozwój twojego gustu? (zadane przez Michał B.)

Jako dziecko słuchałem głównie Genesis, Phila Collinsa, Stinga i Mike'a Oldfielda, choć nie z własnej woli ;) Sam muzyką zacząłem interesować się pod koniec podstawówki. Słuchałem wtedy na okrągło zaledwie paru polskich grup rockowych. W gimnazjum zacząłem stopniowo przerzucać się na zagraniczną muzykę - najpierw przyszła fascynacja Depeche Mode, potem Scorpions, a w końcu Metalliką. Pod koniec tego etapu szkolnej edukacji słuchałem już także Pink Floyd, Black Sabbath, Iron Maiden, AC/DC i Nirvany, ale też wielu nowszych, raczej bezwartościowych zespołów, które promowała radiowa Trójka. W wakacje przed pójściem do liceum zacząłem kupować Teraz Rocka, który na dobre kilka lat zatrzymał mój muzyczny rozwój. Poznawałem kolejne klasyczne kapele (Beatlesi, Stonesi, Deep Purple, Led Zeppelin), ale też mnóstwo ich epigonów - jedynie muzykę z bardzo wąskiego kręgu rockowego mainstreamu. Nie potrafiłem wtedy oddzielić wartościowej muzyki od tej nieoferującej nic pod względem artystycznym, za co obwiniam Trójkę i Teraz Rocka. Dopiero na studiach zacząłem rozwijać swój gust na własny rachunek. Zacząłem słuchać m.in. King Crimson i The Doors, ale też poszukiwać w innych gatunkach, jak jazz, elektronika, hip-hop. Niestety, po krótkim czasie wróciłem do słuchania wyłącznie muzyki rockowej, choć coraz lepiej potrafiłem odróżnić, czego faktycznie warto z niej słuchać. Dalszy rozwój mojego gustu można prześledzić na tej stronie - coraz dalsze oddalanie się od wszelkich odmian metalu, na rzecz bluesa, rocka progresywnego i psychodelicznego, folku, funku, a w końcu też jazzu i muzyki elektronicznej. Obecnie staram się nie ograniczać do wybranych rodzajów muzyki, lecz być otwartym na różne rzeczy i nie skreślać z góry niczego z powodu jakiś uprzedzeń.


23. Jakie płyty, wykonawcy czy utwory były przełomem w Twoim rozwoju, kiedy to zacząłeś dostrzegać (uchem) dziadowskość, czy wręcz tandetę takich zespołów jak Scorpions, Dio czy w dalszej kolejności Iron Maiden, Rainbow bądź ACDC? (zadane przez Filip M)

To nie stało się w jednym momencie, był to długotrwały proces, w trakcie którego początkowo nie chciałem dopuszczać do sobie myśli, że to nie jest zbyt dobra muzyka, choć coraz więcej na to wskazywało. Na pewno w otwarciu uszu pomogło mi stopniowe zapoznawanie się z kolejnymi przedstawicielami rocka progresywnego i psychodelicznego. Ale chyba największym przełomem było zagłębienie się w rejony bluesrockowe. Okazało się wtedy, że można grać muzykę bardzo energetyczną i stosunkowo ciężką na znacznie wyższym poziomie artystycznym, czasem naprawdę wyrafinowaną, a w każdym razie całkiem pozbawioną kiczu. Szczególnie istotne były improwizacje (głównie koncertowe), które pomogły mi zainteresować się jazzem i bardziej skomplikowanym prog rockiem. Tak więc chyba najwięcej zawdzięczam grupie Cream, którą powierzchownie znałem od lat, ale dopiero głębsze zapoznanie się z jej dokonaniami w 2014 roku, zwróciło mnie w stronę blues rocka ;)


24. Którą dekadę w muzyce uważasz za najlepszą, a którą za najgorszą?

W każdej dekadzie powstawała i dobra, i zła muzyka. Różnica polega na tym, że w latach 60. czy 70. ubiegłego wieku, tę dobrą można było znaleźć także w mainstreamie. Dziś trzeba jej szukać poza mainstreamem, dlatego może się wydawać, że nie istnieje. Ale poza tym, co promują muzyczne media, wciąż powstaje mnóstwo dobrych nagrań. Inna sprawa, że kiedyś łatwiej było też o nowatorstwo. Dlatego większość tych najwybitniejszych albumów powstała kilkadziesiąt lat temu. Kto jednak może wiedzieć, co przyniesie np. najbliższy rok?


25. Czy są jakieś instrumenty, których brzmienie szczególnie lubisz? (zadane przez pablo1371000)

Mam szczególnie słabość do gitary basowej, kontrabasu i klarnetu basowego. Lubię też sitar i inne hindustańskie instrumenty. Ogólnie jednak każdy instrument może brzmieć zarówno pięknie, jak i beznadziejnie, w zależności od produkcji danego albumu.


26. Sądząc po ilości płyt które oceniasz na RYM, musisz w ciągu dnia poświęcać sporo czasu na słuchanie muzyki. Ile godzin dziennie zazwyczaj słuchasz muzyki? Czy w każdej wolnej chwili coś u Ciebie gra? (zadane przez FM[tm])

Nie, nie cały czas ;) Ale faktycznie dużą część wolnego czasu przeznaczam na słuchanie. Nie liczę ile mi to zajmuje, każdego dnia inaczej. Rzadko zdarza się, że niczego nie słucham. przez cały dzień.


27. W jaki sposób słuchasz muzyki?

Nieznane mi wcześniej albumy poznaję zazwyczaj za pomocą Spotify lub YouTube'a. Słucham jej na słuchawkach (obecnie Sennheiser HD 200 PRO, mam też Creative EP-630, których używam do odtwarzacza mp3). Natomiast albumy, które najbardziej cenię, staram się kupić w formie fizycznej - jeśli to możliwe, na winylu (preferuję starsze, nieremasterowane wydania), w ostateczności na CD.


28. Kiedy zaczęło się twoje zamiłowanie do winyli i gdzie po raz pierwszy usłyszałeś muzykę odtwarzaną z gramofonu? (zadane przez Fan Filmów)

Pamiętam, że zawsze fascynowały mnie płyty winylowe, które widziałem na filmach. U nie w domu ani u nikogo z rodziny nie było nigdy gramofonu. Było za to parę płyt (nic ciekawego), które z racji tego, że nie mogłem dowiedzieć się co jest na nich nagrane, wzbudzały moje zainteresowanie ;) Pierwszy raz usłyszałem muzykę z winyla w wieku ok. 14 lat. Poszedłem do sklepu z płytami winylowymi, który znajduje się na mojej dzielnicy ("Muzyczna Piwnica"). Coś tam wtedy nawet kupiłem, choć nie miałem na czym tego odtworzyć ;) Wtedy, w tym sklepie, brzmienie odtwarzanej tam muzyki nie zrobiło na mnie wrażenia. Nie miałem wyrobionego słuchu i było mi wszystko jedno czy muzyka gra ze sprzętu za kilka tysięcy, czy z taniego, monofonicznego radiomagnetofonu. Do sklepu wróciłem dopiero sześć czy siedem lat później. Wtedy już brzmienie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Kupiłem "Dark Side of the Moon". Zacząłem regularnie wracać po kolejne płyty. Jak się ich już trochę uzbierało, to kupiłem gramofon ;)


29. Ile obecnie albumów liczy twoja kolekcja?

Dokładne i aktualne dane znajdują się na moim profilu RYM (link).


30. Nie uważasz częstego słuchania znanych już albumów za stratę czasu? (zadane przez Upierdliwiec).

Odkrywanie nowej muzyki to fajna sprawa - może wzbogacać swoją wiedzę i poszerzać horyzonty (choć często trafiam na płyty zupełnie nierozwijające mnie jako słuchacza). Ale według mnie celem poznawania muzyki jest też to, żeby znaleźć jak najwięcej albumów, do których będzie się z przyjemnością wracać. Jak wspomniałem wyżej, jestem kolekcjonerem. Choć wielu albumów pozbyłem się ze swojej kolekcji - przestały mnie zachwycać, gdy poznałem więcej muzyki, już do nich nie wracałem.


31. Czy wracasz do jakiś wydawnictw z XXI wieku (zadane przez Fan Filmów)?

Bardzo rzadko i do niezbyt wielu. Ale sądzę, że będzie ich więcej, gdy zabiorę się na poważnie za poznawanie współczesnej muzyki. Na razie znam się dobrze na muzyce z lat 60. i 70., powoli odkrywam lata 80. W późniejszych dekadach jestem znacznie słabiej osłuchany. Z lat 90. znam praktycznie tylko rockowy mainstream, a z XXI wieku - głównie albumy rockowych dinozaurów i archiwalia. Próbuję być na bieżąco, ale zawsze coś mnie odciąga od fonograficznych nowości - a to słuchanie płyt do recenzji, a to plebiscyty na starsze roczniki na różnych forach internetowych.


32. Jakich wykonawców widziałeś na żywo?

Widziałem m.in. Davida Gilmoura, Iron Maiden (dwukrotnie), Motorhead, Ozzy'ego Osbourne'a, Ten Years After, Pearl Jam, Volbeat, Mastodon, Riverside.


33. Co myślisz o [nazwa wykonawcy / tytuł albumu]?

Ponownie odsyłam do mojego profilu na RYM (link). Mam tam ocenione wszystkie albumy, które słyszałem od października 2013 roku (i wcześniej, jeśli wystarczająco je pamiętałem). Jeśli natomiast nie mam czegoś ocenionego, to znaczy, że albo w ogóle tego nie słyszałem, albo słyszałem dawno temu i prawdopodobnie zupełnie już nie pamiętam, a tym samym - nie mam na ten temat zdania.


34. Czy masz jakieś zainteresowania poza muzyką?

Głównie zajmuje mnie muzyka, ale interesuję się też trochę np. filmem/kinem czy historią.


35. Jakie filmy najchętniej oglądasz?

Staram się oglądać filmy, które oferują choć trochę więcej, niż samą rozrywkę. Fabuła ma dla mnie znaczenie, opowiadana historia musi być dla mnie wciągająca, ale coraz większe znaczenie ma dla mnie także forma. Zwracam uwagę na aktorstwo, reżyserię czy scenografię, nie tylko na sam scenariusz, jak robi chyba większość ludzi. Jeśli chodzi o gatunki, to najczęściej oglądam thrillery - najbardziej lubię te psychologiczne i/lub w klimacie neo-noir, nie pogardzę odrobiną surrealizmu czy czarnego humoru. Oglądam właściwie tylko kino amerykańskie i europejskie, a moim ulubionym nurtem tego pierwszego jest new hollywood.


36. [Mam wrażenie jakbyś] próbował stworzyć wrażenie, że Twój gust filmowy jest równie elitarny co muzyczny. (...) Przyznałeś, że Twój ulubiony gatunek filmów to "new hollywood" - znowu, większości to nic nie powie, więc pozorny ekskluzywizm jak najbardziej jest. Co innego jakbyś powiedział - sci-fi, thriller czy nawet political fiction, bądź jakieś polskojęzyczne określenie (fragment komentarza kogoś, kto woli zostać anonimowy).

Zakładam, że mój Czytelnik nie jest kretynem i potrafi sprawdzić w wyszukiwarce internetowej pojęcie, z którym się wcześniej nie zetknął. Nie użyłem tego określenia, żeby sprawiać wrażenie posiadania elitarnego gustu, tylko dlatego, że po prostu nie ma żadnego innego określenia na ten nurt (do którego są zaliczane filmy z bardzo różnych gatunków), ani nawet nie istnieje polski odpowiednik. Ale gdybyś zadał sobie trud (naprawdę niewielki przy dostępie do Internetu), to byś wiedział, że nie jest to żaden awangardowy / niszowy / elitarny / ekskluzywny nurt, bo zalicza się do niego wiele spośród najbardziej znanych i cenionych filmów w dziejach kina.


*

Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytanie? Zadaj je w dowolnym polu komentarzy. Pamiętaj jednak, że komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jednak uznam pytanie za interesujące, odpowiedź pojawi się na niniejszej podstronie.


Ostatnia aktualizacja: 18 czerwca 2020r.