[Recenzja] Sonny Rollins - "Sonny Rollins Vol. 2" (1957)
Aktywność Sonny'ego Rollinsa w drugiej połowie lat 50. autentycznie imponuje. Saksofonista nagrywał nawet po sześć autorskich albumów rocznie. Taka sytuacja miała miejsce dwukrotnie, w dodatku w następujących po sobie latach 1956 i 1957. A jednocześnie, poza liderowaniem, cały czas aktywnie udzielał się w roli sidemana. Można by przypuszczać, że tak częste powroty do studia odbijały się negatywnie na jakości materiału z kolejnych sesji. Nic bardziej mylnego: to właśnie wtedy zarejestrował jedne ze swoich najważniejszych i najlepszych wydawnictw, jak "Tenor Madness" z tytułowym pojedynkiem z Johnem Coltrane'em, "Way Out West" z pionierskimi nagraniami bez fortepianu, "Saxophone Colossus" z przebojem "St. Thomas", a także "Sonny Rollins Vol. 2" czy "Newk's Time". Warto też wspomnieć o koncertowym "A Night at the Village Vanguard", rozwijającym koncepcję tria z saksofonem, kontrabasem i bębnami. Tytuł ...