Posty

Wyświetlam posty z etykietą free jazz

[Recenzja] John Zorn - seria "Music Romance": "Music for Children" (1998) / "Taboo & Exile" (1999) / "The Gift" (2001)

Obraz
Poza opisywaną niedawno "John Zorn's Game Pieces" saksofonista na przełomie wieków wydał jeszcze jedną serię płyt. Na "Music Romance" składają się trzy albumy opublikowane w latach 1998-2001: " Music for Children", "Taboo & Exile" oraz "The Gift". W tym przypadku trudno jednak mówić o jakimś konkretnym pomyśle na całość. Jakikolwiek zamysł pojawia się dopiero na ostatniej odsłonie cyklu, zresztą rozwijany później pod szyldem The Dreamers. Dwie pierwsze płyty wyglądają natomiast jak zbiory odrzutów po różnych projektach, z nieustannie zmieniającym się składem oraz stylistyką. Zorn jest kompozytorem i producentem całości, ale jako instrumentalista udziela się tylko w kilku nagraniach. Na osiem nagrań z "Music for Children" przypada siedem różnych konfiguracji personalnych. Jedynie niespełna minutowe "Bikini Atoll" i "Bone Crusher" zarejestrowano w tym samym składzie, obejmującym muzyków kwintetu Prela...

[Recenzja] Ahmed - "Play Monk" (2026)

Obraz
Brytyjski kwartet Ahmed - tworzony przez saksofonistę Seymoura Wrighta, pianistę Pata Thomasa, basistę Joela Gripa oraz bębniarza Antonina Gerbala - powstał jako grupa reinterpretująca kompozycje prekursora fuzji jazzu z tradycją arabską, Ahmeda Abdul-Malika. Jednak po wydaniu w niespełna dekadę sześciu albumów, w tym trzech koncertowych, muzycy postanowili tym razem oddać hołd innemu, słynniejszemu jazzmanowi. Ich najnowszy album w całości wypełniają kompozycje  Theloniousa Monka. Nie oznacza to jednak radykalnej zmiany koncepcji, bo Abdul-Malik na początku kariery grał u boku tego wybitnego pianisty i kompozytora jako basista. Nawiasem mówiąc, wspierał też Johna Coltrane'a podczas przełomowych występów w Village Vanguard. Nie zmienił się też sposób, w jaki kwartet wykonuje cudze kompozycje. Z łatwością może komuś przyjść deprecjonowanie muzyków za to, że nie mają własnego repertuaru. Jednak w przypadku jazzu kompozycja ma często drugorzędne znaczenie, a liczy się przede wszystkim...

[Recenzja] Jack DeJohnette - "Special Edition" (1980)

Obraz
Logo ECM na okładce tej płyty może być nieco mylące. "Special Edition" ma niewiele wspólnego z charakterystyczną dla labelu odmianą jazzu. Wymowny jest zresztą fakt, że jako producent podpisany jest sam Jack DeJohnette, a nie - jak w przypadku znacznej części katalogu wytwórni - jej właściciel Manfred Eicher. Perkusista oddala się tu także od swoich własnych dokonań, czy to z wcześniejszymi grupami Gateway, Directions i New Directions, czy też nagraniami w roli sidemana.  Nowy projekt nie był zespołem w klasycznym znaczeniu, bo pod szyldem Special Edition na przestrzeni lat działały różne efemeryczne składy. Na tym inauguracyjnym albumie DeJohnette stworzył kwartet z basistą Peterem Warrenem oraz saksofonistami Arthurem Blythe'em i Davidem Murrayem. Wybór ostatniej dwójki - ważnych postaci nowojorskiej sceny loftowej - nie był bynajmniej przypadkowy. Jack DeJohnette, który sam zaczynał karierę w awangardowym środowisku AACM, postanowił nawiązać do tego niezależnego artyst...

[Recenzja] Butch Morris - "Dust to Dust" (1991)

Obraz
Oryginalne podejście Butcha Morrisa do improwizacji, po raz pierwszy zaprezentowane na albumie "Current Trends in Racism in Modern America (A Work in Progress)" z 1986 roku, na wydanej pięć lat później płycie "Dust to Dust" przybiera w pełni dojrzałą formę. Ogólne założenia Conduction  pozostają bez zmian. Morris dyryguje rozbudowanym zespołem przy pomocy ustalonych wcześniej gestów, podejmując w czasie rzeczywistym decyzje o dalszym przebiegu utworów - włącznie z tym, jakie instrumenty w danym momencie mają być aktywne. Tym samym zatarciu ulega różnica między kompozycją, aranżacją i prowadzeniem zespołu, a w pewnym sensie też wykonaniem, bo chociaż instrumentaliści swoje partie w znacznej części improwizują, to jednak pozostają posłuszni wskazówkom lidera. Nie jest to album powszechnie znany, choć w jazzie lat 90. nie znajdzie się wielu równie oryginalnych i kreatywnych. W jakimś stopniu to wina słabej dystrybucji. Album "Dust to Dust" miał tylko jedno wy...

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E05 W nowym stuleciu kompozycje Johna Zorna z Masada Songbook doczekały się kolejnych, dość zaskakujących aranżacji. Tym razem na największy, ośmioosobowy skład i po raz pierwszy na zelektryfikowane instrumentarium. W przeciwieństwie do innych inkarnacji, Electric Masada był projektem efemerycznym, a zarazem stricte koncertowym. Pozostawił po sobie jedynie dwa albumy zarejestrowane na żywo, z których pierwszy ukazał się w ramach serii "50th Birthday Celebration" (jako "Vol. 4"), a drugi, bardziej obszerny, to właśnie  "At the Mountains of Madness". Wszystkie kompozycje z tego wcześniejszego powtarzają się na jego następcy, gdzie dochodzą też inne tytuły, a brzmienie całości jest lepsze. Jak Electric Masada ma się do wcześniejszych grup wykonujących ten repertuar? W oktecie znalazła się połowa składu oryginalnego kwartetu Masada - Zorn na saksofonie altowym oraz Joey Baron na bębnach - a zarazem połowa Bar Kokhba Sex...

[Recenzja] Irreversible Entanglements - "Future Present Past" (2026)

Obraz
Zaangażowany społecznie kwintet Irreversible Entanglements istnieje już od dekady. Swój pierwszy wspólny koncert muzycy dali podczas wydarzenia Musicians Against Police Brutality, zorganizowanego w ramach protestu po jednym z zabójstw dokonanych przez amerykańską policję. Premiera najnowszego, piątego albumu grupy - drugiego dla legendarnej jazzowej wytwórni Impulse! - zbiegła się natomiast z wielkimi protestami przeciwko Trumpowi i jego chaotycznej, opresyjnej polityce; vide brutalność ICE czy agresja na Iran. Twórczość Irreversible Entanglements, której istotną cechą od zawsze był sprzeciw wobec tyranii, to idealna muzyka na dzisiejsze czasy. Nagrany w kultowym Van Gelder Studio album "Future Present Past", pomimo buntowniczego nastroju w warstwie lirycznej nie przynosi radykalnej rewolucji muzycznej. Zaangażowanej poezji Camae "Moor Mother" Ayewy wciąż towarzyszy oscylujący wokół jazzu free akompaniament saksofonisty Keira Neuringera, trębacza Aquilesa Navarro, b...

[Recenzja] Butch Morris - "Current Trends in Racism in Modern America (A Work in Progress)" (1986)

Obraz
Współczesne trendy rasizmu w USA są jeszcze bardziej niepokojące niż w chwili wydania tego albumu. Nawet wtedy, mniej więcej dwie dekady po likwidacji segregacji rasowej, sytuacja była daleka od idealnej, na co uwagę chciał zwrócić Butch Morris. Formy systemowej dyskryminacji wciąż funkcjonowały, choć w sposób mniej jawny. Najbardziej jaskrawym  tego przykładem była reaganowska walka z narkotykami, z gargantuiczną dysproporcją kar za posiadanie i handlowanie popularniejszym wśród czarnej społeczności crackiem niż preferowaną przez białych kokainą. Dwadzieścia parę lat później, podczas prezydentury Obamy, epoka rasizmu mogła zdawać się dobiegać końca. Były to jednak tylko złudne nadzieje, a dziś w Białym Domu zasiada zupełnie jawny rasista, którego działania coraz bardziej przypominają najgorsze wzorce z przeszłości. "Current Trends in Racism in Modern America (A Work in Progress)" to autorski debiut Morrisa - muzyka wówczas już dobrze znanego na nowojorskiej scenie jazzowej. ...

[Recenzja] Backengrillen - "Backengrillen" (2026)

Obraz
Ubiegły rok był pierwszym od prawie dekady, gdy nie ukazało się żadne nowe wydawnictwo tria Fire! ani jego rozszerzonego wcielenia Fire! Orchestra. Muzycy tworzący trzon grupy w ostatnim czasie skupili się na innych projektach. Basista Johan Berthling i perkusista Andreas Werliin kontynuują swoją współpracę z gitarzystą Orenem Ambarchim, wydając kolejne części "Ghosted" z nastrojowym, minimalistycznym jazzem. Tymczasem saksofonista Mats Gustafsson pozostał przy ostrzejszym graniu - czy to na bardziej psychodelicznym "Traces" pod szyldem Cosmic Ear, czy też na freejazzowym "Pivot" z Kenem Vandermarkiem, ale najbardziej w swoim nowym zespole Backengrillen, tworzonym z muzykami post-hardcore'owego Refused. Eponimiczny album kwartetu to brutalna mieszanka jazzu free, punku, noise'u, metalu i krautrocka. Wokalista Dennis Lyxzén, perkusista David Sandstörm i basista Magnus Flagge współtworzą Refused od wczesnych lat 90. Pod koniec tamtej dekady, w 1998 r...

[Recenzja] Naked City - "Leng Tch'e" (1992)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E01 Lingchi, na Zachodzie znane jako kara tysiąca cięć, było jedną z najbardziej bezwzględnych form państwowej przemocy, stosowaną w Chinach jeszcze na początku XX wieku. Skazańca przywiązywano do drewnianej konstrukcji, a następnie stopniowo okaleczano nożem. A wszystko to w formie publicznego widowiska, którego sens wykraczał daleko poza samo zadawanie bólu i ostatecznie uśmiercenie. Chodziło o upokorzenie i rozpad ciała odbierający, w konfucjańskiej tradycji filozoficznej, godność także po śmierci. Wbrew późniejszym mitom egzekucje rzadko trwały długo - skazanych często odurzano opium, a cios w serce zadawano na wczesnym etapie, po czym dalsze cięcia służyły już samej demonstracji absolutnej władzy, a nie sadystycznemu przedłużaniu agonii. Co bynajmniej nie umniejsza okrucieństwa tej metody. Kara tysiąca cięć przeniknęła do literatury, filmu czy muzyki. John Zorn postanowił przełożyć ten proces na język muzyczny, czego efektem była nagrana z ...

[Recenzja] Masada - "Alef" (1994)

Obraz
Opisywany tu czas jakiś temu "Kristallnacht" był przełomowym dla Johna Zorna albumem. To właśnie ta płyta przetarła szlak do projektu Masada. Właściwie całej serii projektów pod wspólnym szyldem, wykonujących kompozycje saksofonisty inspirowane żydowską tradycją muzyczną, wykorzystujące charakterystyczne dla niej skale. Na przestrzeni lat przedsięwzięcia te przybierały najróżniejsze formy i konfiguracje personalne, od kameralnego Masada String Trio, po większą jazz-rockową grupę Electric Masada. Na początku był natomiast kwartet. Inaczej niż w przypadku "Kristallnacht", tym razem pomysłodawca wziął udział w nagraniach nie tylko jako producent, ale także jako instrumentalista. Towarzyszyli mu natomiast trębacz Dave Douglas, basista Greg Cohen i perkusista Joey Baron. Dokładnie ten sam skład nagrał już wcześniej muzykę do filmu "Kwartet złoczyńców" Joego Chappelle'a. Ukazała się w 1995 roku na płycie "Filmworks III: 1990-1995", sygnowanej wyłąc...

[Recenzja] Tomasz Stańko - "Polish Radio Sessions 1970-91" (2025)

Obraz
Potężny boks zbierający niepublikowane wcześniej radiowe nagrania Tomasza Stańki. W wersji fizycznej to sześć płyt winylowych lub tyle samo kompaktowych - przy czym pierwszy wariant jest uboższy o dwa utwory - wzbogaconych grubą książeczką, pełną zdjęć oraz wspomnień współpracowników trębacza. Sama muzyka jest dostępna także w streamingu, ale w formie sześciu osobnych albumów. Każdy z nich poświęcony jest innemu okresowi na przestrzeni trochę ponad dwudziestu lat. Stąd też podział na aż tyle części, choć cały materiał dałoby się upchnąć na trzech, najwyżej czterech kompaktach. Pięć pierwszych płyt mieści się czasowo w przedziale od pół godziny do czterdziestu minut, dopiero ostatnia - umieszczona tu poza chronologią i jako jedyna zarejestrowana podczas koncertu - trwa nieco ponad godzinę. Całość zaczyna się od nagrań pierwszego własnego zespołu Tomasza Stańki, kwintetu ze Zbigniewem Seifertem, Januszem Muniakiem, Bronisławem Suchankiem i Januszem Stefańskim. Najwcześniejsza sesja z pły...

[Recenzja] Naked City - "Grand Guignol" (1992)

Obraz
Grand Guignol był osławionym paryskim teatrem, który od końca XIX wieku aż do lat 60. wystawiał wyłącznie naturalistyczną przemoc, grozę i horror. Jakże idealny tytuł dla albumu Naked City, której muzyka nierzadko brzmi jak muzyczna tortura. Sadystyczne zapędy muzyków zdradzały już fragmenty debiutanckiego "Naked City", wydanego jeszcze pod nazwiskiem Johna Zorna. Potwierdziło je natomiast kolejne wydawnictwo w tym składzie - pierwsze pod grupowym szyldem - czyli "Torture Garden", wypełnione czterdziestoma dwoma miniaturami na pograniczu grindcore'u i free jazzu, czasem z dodatkiem innych wpływów oraz sporą dawką humoru. Dziewięć kawałków z "Torture Garden" to powtórki z debiutu, a wszystkie pozostałe powtórzono z kolei na "Grand Guignol". Dość ciekawa jest historia powstania tamtego wydawnictwa. Podczas prac nad "Naked City" Zorna zafascynowała maksymalna kompresja muzyki - podpatrzone u kapel grindcore'owych kawałki trwające n...