Posty

Wyświetlam posty z etykietą folk

[Recenzja] Shane Parish - "Autechre Guitar" (2026)

Obraz
Twórczością Shane'a Parisha zainteresowałem się za sprawą wydanego niespełna dwa lata temu albumu "Repertoire". Interpretacje cudzych kompozycji - głównie jazzmanów, jak Ornette Coleman, Alice Coltrane, Eric Dolphy, Charles Mingus i Sun Ra, ale też utworów Captaina Beefhearta, Kraftwerk czy Aphex Twina - na gitarę akustyczną, w stylu bliskim amerykańskiego prymitywizmowi, to odważne, a zarazem wymagające przedsięwzięcie. Efekt dorównał jednak ambicjom - mimo ograniczonych środków wyrazu, udało się zachować esencję oryginałów, jednocześnie całkiem zmieniając ich kontekst. Najnowsze wydawnictwo gitarzysty o wszystko mówiącym tytule "Autechre Guitar" to projekt jeszcze bardziej ryzykowny. Nie chodzi nawet o stylistyczną przepaść między akustycznym graniem odwołującym się do dość już wiekowej tradycji amerykańskiego prymitywizmu, a wciąż nowoczesnym, elektronicznym stylem IDM duetu Seana Bootha i Roba Browna. Tak po prawdzie to trudno wskazać jakiekolwiek punkty wsp...

[Recenzja] Milton Nascimento & Lô Borges - "Clube da esquina" (1972)

Obraz
Cykl wakacyjny #4 Chociaż w przypadku większości kontynentów wybór tego jednego, najważniejszego albumu jest zadaniem praktycznie niewykonalnym, Ameryka Południowa jest tu pewnym wyjątkiem. Nie ze względu na mały wybór, lecz fakt, że żadna inna płyta nie spotkała się z takim uznaniem na świecie, jak "Clube da esquina" Miltona Nacimento i Lô Borgesa. Co ciekawe, w samej Brazylii, skąd pochodzili muzycy, z początku przyjęcie było bardzo chłodne. Wielu krytykom nie spodobał się międzynarodowy charakter muzyki, nie rozumieli szalonego eklektyzmu - obejmującego tak różne wpływy, jak zachodnia muzyka klasyczna, jazz czy Beatlesi - a odbioru z pewnością nie ułatwiał ponad godzinny czas trwania. Spore zainteresowanie wzbudziły natomiast egzemplarze eksportowane do Stanów, gdzie międzygatunkowa i międzykulturowa mieszanka okazała się wielkim atutem, a album zaczęto otaczać coraz większym kultem. Z czasem doceniono go jednak także w Brazylii. Tytuł "Clube da esquina", dosłown...

[Recenzja] Neil Young - "Chrome Dreams" (2023)

Obraz
Ostatnia dekada w dyskografii Neila Younga to przede wszystkim wysyp archiwalnego materiału. W sporej części są to jedynie alternatywne wersje doskonale znanych kompozycji. A czasem to po prostu zbiory wcześniej wydanych nagrań. "Chrome Dreams" należy do tej ostatniej kategorii. Na dwanaście utworów jedynie dwa - "Hold Back My Tears" i "Sedan Delivery" - nie były wcześniej wydane oficjalnie w tych wersjach. A jednak warto poświęcić temu wydawnictwu więcej uwagi. Nie jest to bowiem kompilacja przypadkowych nagrań, lecz rekonstrukcja albumu, jaki Young planował opublikować w 1977 roku. Przygotowano wówczas nawet acetat, na podstawie którego miały zostać wytłoczone płyty winylowe. Pod wpływem negatywnych opinii znajomych Kanadyjczyk wstrzymał wydanie albumu, a kompozycje wykorzystał na innych swoich płytach. Oryginalna selekcja utworów zaczęła jednak krążyć w formie bootlegów, a materiał zyskał legendarny status. Na fali tego zainteresowania Neil w 2007 roku ...

[Recenzja] Joni Mitchell - "Mingus" (1979)

Obraz
Jazzowa fascynacja Joni Mitchell osiągnęła swój punkt kulminacyjny na albumie "Mingus". To hołd dla Charlesa Mingusa, wybitnego basisty, kompozytora i bandleadera, który zmarł w trakcie prac nad tym materiałem. Był zresztą osobiście zaangażowany w jego powstanie. Pomysł wyszedł od jazzmana, który po usłyszeniu utworu "Paprika Plains" z albumu "Don Juan's Reckless Daughter", zapragnął współpracy z Mitchell. Cierpiący od kilku lat na stwardnienie zanikowe boczne muzyk nie mógł już grać, ale skomponował dla kanadyjskiej artystki sześć utworów, roboczo nazwanych "Joni I-VI", do których miała dopisać własne teksty. Mitchell zdecydowała się wybrać z tej puli trzy kompozycje. W ten sposób powstały "A Chair in the Sky", "Sweet Sucker Dance" i "The Dry Cleaner from Des Moines". Joni sięgnęła też po standard "Goodbye Pork Pie Hat" - najsłynniejszą kompozycję Charlesa, po raz pierwszy wydaną na "Mingus Ah Um...

[Recenzja] Laura Cannell - "The Rituals of Hildegard Reimagined" (2024)

Obraz
Niemal całkowite zamarcie rynku fonograficznego w drugiej połowie grudnia ma swoje zalety. Można wówczas dotrzeć do płyt, które w bardziej intensywnych wydawniczo tygodniach łatwo byłoby przeoczyć. Mnie np. w tym roku całkiem umknęło jedenaście EPek Laury Cannell, konsekwentnie wydawanych na koniec każdego miesiąca. Trafiłem dopiero na dwunastą, ostatnią część tego cyklu, której nie przykryły inne premiery. A przy okazji dowiedziałem się też o wydanym już parę miesięcy temu pełnowymiarowym albumie Cannell, "The Rituals of Hildegard Reimagined". Zaintrygował mnie już samym tytułem, odnoszącym się do Hildegardy z Bingen, jednej z najsłynniejszych kobiet średniowiecza, wszechstronnie wykształconej zakonnicy, a zarazem pierwszej kompozytorki, której twórczość zachowała się do czasów obecnych. Chociaż sama Hildegarda zapisała się w historii, to głównie za sprawą swoich innych aktywności. Jako kompozytorka  zyskała pewną popularność dopiero w końcówce XX wieku. Po ponad ośmiuset la...

[Recenzja] Shane Parish - "Repertoire" (2024)

Obraz
Na tej płycie nie ma oryginalnych utworów. Repertuar albumu o tytule, nomen omen , "Repertoire" obejmuje interpretacje cudzych kompozycji. Wybór jest niestandardowy i interesujący. Najczęściej są to jazzowe covery , ale nie żadne tam zmurszałe, przerabiane niezliczoną ilość razy standardy, a dzieła takich twórców, jak Ornette Coleman, Roland Kirk, Charles Mingus, Eric Dolphy, Alice Coltrane czy Sun Ra. Pomiędzy nimi pojawiają się też wersje kawałków Captaina Beefhearta, Aphex Twina, Kraftwerk, Johna Cage'a i punkowego Minutemen. Niesamowity rozrzut stylistyczny, lecz tutaj wszystkie te pierwotnie bardzo zróżnicowane utwory sprowadzono do wspólnego mianownika. Shane Parish wykonał je samodzielnie na gitarze akustycznej w estetyce bliskiej amerykańskiego prymitywizmu. Chodzi, oczywiście, o styl zapoczątkowany w latach 50. w Stanach, najkrócej mówiąc polegający na łączeniu niekonwencjonalnych, czasem klasycyzujących kompozycji przy pomocy technik gry typowych dla country, fo...

[Recenzja] Vox Vulgaris - "Early Music for Late Humanity" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 25.11-1.12 Dwadzieścia lat zajęło muzykom szwedzkiego Vox Vulgaris przygotowanie drugiego albumu. Można jednak odnieść wrażenie, że od opublikowania debiutanckiego "The Shape of Medieval Music to Come" minęło znacznie mniej czasu. Dopiero przed dwoma latami płyta - oryginalnie wydana prywatnym nakładem i dystrybuowana wyłącznie na koncertach grupy - trafiła do streamingu, budząc zainteresowanie tym dawno zawieszonym projektem. Do tego stopnia, że instrumentaliści wznowili dzialalność, najpierw aktywnie udzielając się w social mediach, a następnie nagrywając nowy materiał. "Early Music for Late Humanity" zarejestrowano już w zeszłym roku, z pomocą dwójki producentów związanych ze zdecydowanie współczesnymi nurtami elektroniki: Clei Herlöfsson, znanej też jako DJ Clea, oraz Daniela "Fagge" Fagerströma. Dzięki nim udało się jeszcze lepiej zrealizować pierwotny koncept łączenia mediewalnego folku z bardziej dzisiejszym podejściem. "Early Mu...

[Recenzja] Jackson C. Frank - "Jackson C. Frank" (1965)

Obraz
Jacksona C. Franka można uznać za jedną z najtragiczniejszych postaci w historii muzyki. Nawet o tym, że został muzykiem, zadecydowało tragiczne wydarzenie z dzieciństwa. W wieku jedenastu lat, jako jedna z niewielu osób ze swojej klasy przeżył wybuch szkolnego pieca. Na wiele miesięcy trafił jednak do szpitala z poparzeniami ponad połowy powierzchni ciała. To właśnie wtedy, podczas rekonwalescencji, otrzymał swoją pierwszą gitarę, która całkowicie go pochłonęła. Przez kolejną dekadę szlifował swoje umiejętności i zaczął pisać własne utwory, a gdy osiągnął pełnoletność, postanowił wyruszyć ze Stanów do Londynu w celu nagrania płyty - wyprawę sfinansował z odszkodowania, jakie otrzymał za wypadek, równowartość dzisiejszego miliona dolarów. Wyjazd okazał się, do pewnego stopnia, sukcesem. Frank szybko zwrócił uwagę niejakiej Judith Piepe, znajomej Paula Simona. Amerykanin został dobrze przyjęty przez londyńskie środowisko muzyków folkowych, wśród których znaleźli się m.in. Al Stewart, Ar...

[Recenzja] Approaching Mountains - "Calm - For Radar Systems" (2024) / Merope - "Vėjula" (2024)

Obraz
Muzyka litewska to temat słabo przeze mnie zgłębiony. Nieco lepiej znam raptem dwoje muzyków z tego kraju. Pierwszą z nich jest Indrė Jurgelevičiūtė, wokalistka i instrumentalistka grupy Merope, a drugim Alex Aarens, instrumentalista oraz producent tworzący pod pseudonimem Approaching Mountains. I tak się akurat złożyło, że oboje wydali w tym tygodniu nowe albumy. To nie jedyny zbieg okoliczności. Twórczość obu projektów, które już wcześniej łączyły inspiracje litewskim folkiem, jeszcze bardziej się tu do siebie zbliża. Merope na  "Vėjula"  odważniej sięga po brzmienia elektroniczne i eksperymentuje z produkcją, a Appr Mounts na  "Calm - For Radar Systems" idzie w zupełnie przeciwnym kierunku, proponując materiał w większym stopniu oparty na tradycyjnych brzmieniach. Approaching Mountains - "Calm - For Radar Systems" (2024) 1. Heart Hz†; 2. Frozen in the Searchlight; 3. Heaven Dripping Ceiling; 4. Riga (Ext. 0+); 5. Bleeding Channel; 6. 8.2 Mm // Atlantic ...

[Recenzja] Joni Mitchell - "The Hissing of Summer Lawns" (1975)

Obraz
Słuchacze, którzy po "The Hissing Summer Lawns" sięgną po raz pierwszy zaraz po kultowym "Blue" lub którejś z wcześniejszych płyt Joni Mitchell, mogą być zdziwieni, jak bardzo w ciągu tych kilku lat zmieniła się muzyka kanadyjskiej artystki. Mniej zaskoczeni będą ci, którzy poznają całą dyskografię chronologicznie. Siódmy longplay Mitchell rozwija bowiem pomysły z dwóch poprzedzających go płyt, "For the Roses" i - przede wszystkim - "Court and Spark". Część materiału to znów mieszanka folku z elementami jazzu. Reszta utworów podąża natomiast w bardziej eksperymentalne rejony, poszerzając instrumentarium o syntezatory, a nawet przynosząc pierwsze ponoć komercyjne wykorzystanie samplingu. Drugi na płycie "The Jungle Line" to nagranie w całości zbudowano na bębnach zapożyczonych od afrykańskiej grupy Drummers of Burundi (na okładce podpisanej jako The Warrior Drums of Burundi), wzbogacając je bardzo nowocześnie brzmiącym Moogiem - imitując...

[Recenzja] Raphael Rogiński - "Plays John Coltrane and Langston Hughes" (2015/2024)

Obraz
Raphael Rogiński idzie na rekord w liczbie wydawanych w tym roku albumów. W styczniu ukazał się debiutancki longplay projektu Hizbut Jámm, latem autorski materiał "Žaltys", a teraz kolejny -  "Plays John Coltrane and Langston Hughes". Choć akurat ten ostatni to niezupełnie nowe wydawnictwo. Pierwotnie ukazało się w 2015 roku, wówczas z podtytułem " African Mystic Music" . Ponieważ jednak dotąd nie było wydania winylowego, a nakład wersji kompaktowej dawno się rozszedł, podjęto decyzję o wznowieniu materiału. Nie ograniczono się jednak do wydania go ponownie w oryginalnej formie. Album zyskał nową okładkę oraz  cztery dodatkowe utwory, zarejestrowane w tym roku. W jakimś stopniu jest to zatem nowy album. A przynajmniej nowa EPka dołączona do starego longplaya. Na oryginalne wydanie złożyło się osiem reinterpretacji kompozycji Johna Coltrane'a, a także dwie autorskie kompozycje, napisane do wierszy Langstona Hughesa, afroamerykańskiego poety, pisarza, fe...

[Recenzja] Joni Mitchell - "Court and Spark" (1974)

Obraz
Przez cały 1973 rok Joni Mitchell postanowiła nie wydawać żadnej nowej muzyki. Ograniczyła też swoją koncertową działalność. Zamiast tego skupiła się na tworzeniu i nagrywaniu nowego materiału. Opublikowany na początku kolejnego roku album "Court and Spark" okazał się największym przedsięwzięciem w jej dotychczasowej karierze. W jego rejestracji uczestniczyła najbardziej dotąd rozbudowana grupa muzyków, obejmująca instrumentalistów grup Crusaders i Tom Scott's L.A. Express, Robbiego Robertsona z The Band czy też Davida Crosby'ego i Grahama Nasha (w studiu nie pojawił się natomiast obecny na wszystkich poprzednich jej płytach Stephen Stills). Muzycznie tym razem Mitchell jeszcze dalej wykracza poza granie folkowe, przede wszystkim dając wyraz swojej fascynacji jazzem, ujawnionej już na poprzednim "For the Roses". Ciekawostką jest, że autorka tak wielu chętnie przerabianych przez innych kompozycji, po raz pierwszy sama sięgnęła po cudzy utwór. Zamykający ...

[Recenzja] Neil Young - "Harvest Moon" (1992)

Obraz
Powrót do czadowego grania razem z Crazy Horse był dla Neila Younga niewątpliwym sukcesem - jednocześnie odzyskał zaufanie dawnych wielbicieli, jak i trafił do młodszego pokolenia, zasłuchanego w jego naśladowcach. Artysta przepłacił to jednak pogorszeniem słuchu i szumami usznymi. Postanowił więc, że następca "Ragged Glory" będzie płytą bardziej subtelną, opartą niemal wyłącznie na brzmieniach akustycznych. A skoro udał się powrót z Crazy Horse, to czemu by nie zebrać ponownie innego starego składu, np. The Stray Gators? Ten efemeryczny zespół towarzyszył Youngowi jedynie na kultowym "Harvest" oraz promujących go koncertach. Zainteresowanie nagraniem kolejnego albumu okazali Ben Keith, Tim Drummond i Kenny Buttrey, a Spooner Oldham zajął miejsce Jacka Nitzsche, choć ten ostatni też miał pewien wkład w płytę. Dodatkowo gościnne występy powtórzyli Linda Ronstadt i James Taylor. A że nagrania rozpoczęły się we wrześniu, był niezły pretekst, by albumowi nadać wymowny t...