[Recenzja] James Blood Ulmer - "Are You Glad to Be in America?" (1980)
Zmarły niedawno James Blood Ulmer był jednym z innowatorów jazzowej gitary. W swojej grze czerpał z bluesa, funku i rocka, a ostatecznie ukształtował własny styl pod wpływem harmolodycznej koncepcji Ornette'a Colemana. Zaczynał jednak od grania gospel, co było raczej naturalnym wyborem dla syna pastora. Z czasem odkrył bluesa, rock'n'rolla, soul i jazz. Grywał z różnymi kapelami, ale właściwą karierę rozpoczął w wieku trzydziestu lat, po przeprowadzce do Nowego Jorku i wsiąknięciu w tamtejsze środowisko muzyczne. Zaczął występować na płytach uznanych jazzmanów, jak Joe Henderson, Larry Young, Rashied Ali czy Arthur Blythe. Najważniejsze było jednak dołączenie do koncertowego zespołu Colemana akurat w czasie, gdy ten szlifował swój pomysł na stopienie w jedność harmonii, melodii i rytmu. Wprawdzie Ulmer nie zagrał na żadnym albumie saksofonisty, ale zaprosił go na swój debiutancki album "Tales of Captain Black", rozwijający ideę harmolodii. Kierunek ten kontynuował...