[Recenzja] Mark Feldman and Sylvie Courvoisier - "Malphas" (2006)

Cykl "Księga aniołów" 3/30
Po post-bopowym triu Jamiego Safta oraz kameralnym Masada String Trio cykl "Book of Angels" na "Malphas" eksploruje mniej znane oblicze projektu. Skrzypcowo-fortepianowy duet Marka Feldmana i Sylvie Courvoisier zdecydowanie kieruje się w stronę muzyki współczesnej, zrywając z istotnym dotąd idiomem jazzowym. Muzycy odpowiedzialni za ten album, prywatnie będący małżeństwem, to istotne postaci nowojorskiej sceny improwizowanej, a tym samym części współpracownicy Johna Zorna. Ich kariery rozwijały się jednak w dość odmienny sposób.
Szczególnie burzliwe były losy Feldmana. Profesjonalną karierę zaczynał jeszcze w latach 70. jako skrzypek Civic Orchestra of Chicago, jednocześnie grając po barach z różnymi półamatorskimi kapelami. Wraz z początkiem kolejnej dekady przeniósł się do Nashville, gdzie dołączył do tamtejszej orkiestry symfonicznej. Zarabiał jednak przede wszystkim jako muzyk sesyjny, biorąc ponoć udział w rejestracji ponad dwustu albumów country. A wszystko to przed przełomowym dla niego rokiem 1986, gdy zamieszkał w Nowym Jorku i zwrócił się ku jazzowi nowoczesnemu oraz muzyce improwizowanej. Współpracował m.in. z Timem Berne'em, Johnem Abercrombiem, Billym Hartem czy Dave'em Douglasem, ale też z indie-rockowym They Might Be Giants oraz grupą Swans na albumie "The Burning World". U Zorna po raz pierwszy pojawił się na płycie "Kristallnacht", a następnie znalazł się w dwóch podstawowych grupach prezentujących repertuar z dwóch pierwszych ksiąg Masady - Masada String Trio oraz Bar Kokhba Sextet. Wykonywał też tradycyjne pieśni żydowskie w kwartecie z Urim Caine'em, Gregiem Cohenem i Joeyem Baronem (album "Secrets", 2009).
Czytaj też: [Recenzja] John Zorn - "Kristallnacht" (1993)
Urodzona w Szwajcarii pianistka oraz kompozytorka Sylvie Courvoisier odebrała staranne wykształcenie muzyczne, zarówno na kierunku klasycznym, jak i jazzowym. Ogólnoświatową rozpoznawalność zyskała w drugiej połowie lat 90., po przeprowadzce do Stanów. Znakomicie odnalazła się w środowisku nowojorskiej awangardy, a stąd był już tylko mały krok do współpracy z Johnem Zornem oraz Markiem Feldmanem. Z tym ostatnim pierwszą płytę w duecie, "Music for Violin and Piano", wydali w 1999 roku. Potem nagrali jeszcze "Abaton" w trio z wiolonczelistą Erikiem Friedlanderem (2003) oraz ponownie w duecie "Masada Recital" z kompozycjami Zorna z "Masada Songbook" (2004). W międzyczasie oboje wzięli udział w zornowskim nagraniu "Cobra" (2002). Po "Malphas" przygotowali jeszcze kilka wspólnych albumów, czasem w rozszerzonym składzie. Sama Courvoisier współpracowała też z Evanem Parkerem, Wadadą Leo Smithem czy Mary Halvorson, a obecnie prowadzi trio z basistą Drew Gressem oraz perkusistą Kennym Wollesenem.
Pomijając późniejsze wydawnictwa Caine'a i Friedlandera na instrument solo, "Malphas" ma najskromniejsze aranżacje w całej serii "Book of Angels". Redukcja instrumentarium do samych skrzypiec oraz fortepianu może wywoływać obawy o jednostajność tego 46-minutowego albumu. Courvoisier i Feldman wykazują się jednak ogromną wyobraźnią muzyczną, wszechstronnością oraz wykonawczym kunsztem, dzięki czemu przez te trzy kwadranse nie można narzekać na nudę. Oczywiście próg wejścia dla słuchaczy jest tu nieco wyższy, niż na zdecydowanej większości wydawnictw z cyklu. Owszem, te najbardziej ekspresyjne utwory w rodzaju "Basus", "Kafziel" i "Sammael" - ale też mniej intensywny, za to mocno rozluźniony, nokturnowy w nastroju "Paschar" - bezkompromisowo zmierzają w bardziej abstrakcyjne rejony poważnej awangardy. Jednak nawet w nich linie melodyczne pozostają wyraźnie zarysowane. W dodatku całość jest całkiem różnorodna i nie brakuje tu nagrań o bardzo przystępnej formie, z niczym niezakłócanymi, często naprawdę ładnymi melodiami. Doskonałym tego przykładem energiczny "Azriel", subtelniejszy "Rigal" lub dostojny "Lahariel". Finałowy "Vretil" jest z kolei czymś w rodzaju krótkiego streszczenia całego albumu, w niespełna trzech minutach pokazującym wszystkie jego oblicza.
Natomiast w spójną całość utwory zawarte na "Malphas" spaja klezmerska melodyka - często nadająca nawet żywszym utworom melancholijnego nastroju - a także znakomite zgranie duetu. Partie Feldmana i Courvoisier idealnie się dopełniają, nierzadko przenikając się wzajemnie w pozornie różnych melodiach. Mimo tak skromnego instrumentarium, artyści wydobyli z kompozycji Zorna - w zasadzie raczej pewnego zarysu, kilku taktów będących punktem wyjścia dla kreatywności interpretatorów - naprawdę sporo, czyniąc z nich pełnoprawne i nierzadko piękne utwory. Nawet jeśli w pewnym momencie duet zdaje się już tylko powtarzać te same rozwiązania, to fantastyczne wykonanie pozwala utrzymać wysoki poziom. Niewątpliwie są to jedne z najciekawszych interpretacji w całej serii.
Ocena: 9/10
Mark Feldman and Sylvie Courvoisier - "Malphas: Book of Angels Volume 3" (2006)
1. Azriel; 2. Basus; 3. Rigal; 4. Kafziel; 5. Lahariel; 6. Zethar; 7. Paschar; 8. Boel; 9. Sammael; 10. Padiel; 11. Vretil
Skład: Mark Feldman - skrzypce; Sylvie Courvoisier - pianino
Producent: John Zorn
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze niezwiązane z tematem posta lub niespełniające obowiązujących standardów nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najpierw zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.