[Recenzja] Kayo Dot - "Choirs of the Eye" (2003)

Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E08
Kayo Dot powstał na gruzach prog-metalowej grupy maudlin of the Well, z inicjatywy jej śpiewającego gitarzysty Toby'ego Drivera. To właśnie on pozostaje jedynym niezmiennym muzykiem zespołu, jego liderem i głównym twórcą repertuaru; co nie przeszkadza mu równolegle działać jako basista Extra Life. Początkowo towarzyszyło mu kilku instrumentalistów z poprzedniej kapeli: gitarzysta Greg Massi (z przerwami wciąż obecny w składzie), perkusista Sam Gutterman oraz grający na klawiszach i dęciakach Terran Olson. Drugi klawiszowiec oraz wokalista motW, Jason Byron, został stałym współpracownikiem odpowiedzialnym za teksty utworów. W pierwotnym składzie znaleźli się natomiast nowi muzycy: basista Nicholas Kyte i grająca na instrumentach smyczkowych Mia Matsumiya. W nagraniu debiutanckiego albumu "Choirs of the Eye" udział wzięło też kilku gości, przede wszystkim odpowiedzialnych za dodatkowe dęciaki. Płyta ukazała się w wytwórni Jona Zorna Tzadik Records w ramach tzw. Composers Series.
Już maudlin of the Well wykraczał poza metalowe schematy i typowe dla tego rodzaju muzyki brzmienia, pozostając jednak kapelą metalową. U Kayo Dot na "Choirs of the Eye" metal pozostaje istotnym komponentem stylu, ale już niedominującym. Grupa idzie w bardziej post-rockowym kierunku, sięga też po inspiracje współczesną kameralistyką. Większość utworów trwa w przedziale od nieco ponad dziesięciu minut do prawie kwadransa. Wyjątkiem jest niespełna sześciominutowy "A Pitcher of Summer", którego początek - z wysokim, melodyjnym śpiewem i oszczędnym akompaniamentem - brzmi niemal jak Radiohead z okolic "The Bends". Z czasem dochodzą przesterowane gitary, potężne tło puzonu i waltorni, a śpiew staje się bardziej krzykliwy, ale całość zachowuje taki bardziej piosenkowy charakter. I jest to bardzo przyjemne nagranie, choć niekoniecznie reprezentatywne dla tego albumu.
Pozostałe utwory mają bowiem bardziej wielowątkową strukturę oraz dłużej budują napięcie. W otwierającym album "Marathon" subtelne momenty, z melancholijnymi dęciakami lub elektrycznym pianinem na pierwszym planie i łagodną recytacją, zestawione są ze zdecydowanie brutalniejszym graniem w środkowej części, z metalowymi riffami, ciężką perkusją, a także agresywnym wrzaskiem Drivera. "The Manifold Curiosity" również składa się z kilku segmentów, przy czym tym razem każdy stopniowo się rozwija, zaczynając od delikatnych i oszczędnych dźwięków, a z czasem nabierając coraz większej ostrości oraz gęstości. W drugiej połowie nagrania po raz pierwszy na płycie rozbrzmiewają smyczki, wzbogacając już wcześniej kunsztowną aranżację z brzmieniami akustycznymi, klawiszowymi oraz dętymi. Jeszcze większą rolę odgrywają skrzypce w ocierającym się o gothic country "Wayfarer", w większości opartym na akustycznym instrumentarium i śpiewanym wyłącznie czystym, wysokim głosem, choć ten pastoralny nastrój chwilami przerywają ostrzejsze wejścia gitar. Łagodny nastrój podtrzymuje finałowy "The Antique", wkrótce jednak podążający w zdecydowanie metalowe rejony, z growlem i krzykiem, choć także z ciekawie wplecionym pianinem. Z czasem jednak znów się wycisza, na pierwszy plan wychodzi poważkowy fortepian, dołącza jazzujące solo trąbki, a potem śpiew w stylu Thoma Yorke'a.
"Choirs of the Eye" nie jest płytą łatwą do zaszufladkowania. Etykiety w rodzaju metalu awangardowego czy progresywnego są wygodne, ale nie oddają w pełni szerokich inspiracji i bogatego instrumentarium. Jednocześnie zbytnio eksponują pierwiastek metalowy, który jest istotny, ale nie bardziej od innych wpływów, a na pewno nie bardziej od nich wpływający na jakość albumu. Co istotne, muzykom Kayo Dot udało się dobrze zintegrować te metalowe elementy z nawiązaniami do innych rodzajów muzyki. Zdecydowanie nie jest to jedna z tych płyt, na których poszczególne nagrania brzmią jak sklejka kilku utworów w różnych stylach.
Ocena: 8/10
Kayo Dot - "Choirs of the Eye" (2003)
1. Marathon; 2. A Pitcher of Summer; 3. The Manifold Curiosity; 4. Wayfarer; 5. The Antique
Skład: Toby Driver - wokal, gitara, elektronika (1,3), dzwonki (3,4), wiolonczela (4), kontrabas (5); Greg Massi - gitara, wokal (1); Nicholas Kyte - gitara basowa, wokal (1,3); Sam Gutterman - perkusja, wokal (1,3,5); Terran Olson - organy (1,3,4,5), pianino elektryczne (1,4), flet (1), pianino (2,5), klarnet (3), saksofon altowy (3-5); Mia Matsumiya - skrzypce (3-5), altówka (3,4)
Gościnnie: Sam Minnich - waltornia (1,2); Benjie Messer - puzon (1,2); Todd Neece - głos (1); Alex Nagle - gitara (3); Adam Scott - trąbka (5); Jason Bitner - efekty (5)
Gościnnie: Sam Minnich - waltornia (1,2); Benjie Messer - puzon (1,2); Todd Neece - głos (1); Alex Nagle - gitara (3); Adam Scott - trąbka (5); Jason Bitner - efekty (5)
Producent: Toby Driver
Bardzo interesująca grupa. Poza Death, chyba mój ulubiony około metalowy zespół. Mają kilka naprawdę udanych albumów.
OdpowiedzUsuń