[Recenzja] Miriodor - "Elements" (2022)
Z najważniejszych przedstawicieli rocka progresywnego najliczniejszych naśladowców doczekały się prawdopodobnie grupy Genesis, Yes oraz Emerson, Lake and Palmer. We Włoszech dochodziła do tego często jeszcze inspiracja King Crimson, Jethro Tull czy z rzadka Van der Graaf Generator. Pink Floyd, choć najpopularniejszy, dorobił się stosunkowo niewielu epigonów, w dodatku chyba dopiero gdzieś na przełomie lat 80. i 90. Wpływ Gentle Giant okazał się natomiast marginalny. Co bynajmniej nie znaczy, że nie było zespołów, które nie chciały się wzorować na tym ostatnim. Już w latach 70. działały amerykańskie Yezda Urfa, Hands oraz Mirthrandir, kanadyjska Et Cetera, izraelskie Ktzat Acher i Sheshet czy niemiecki Epidermis. W większości nie jest to zbyt dobra muzyka, a w tym ostatnim przypadku wręcz fatalna. Znacznie ciekawiej prezentuje się nieco młodsza, założona w 1980 roku kanadyjska grupa Miriodor. Zapewne też dlatego, że nie jest to kopia 1:1, a chociaż wpływ Gentle Giant na jej twórczość wy...