[Recenzja] The Cure - "Songs of a Lost World" (2024)
Płyta tygodnia 28.10-3.11 Długo wyczekiwany, zapowiadany od lat i w końcu wydany nowy album The Cure to najpewniej ostatnia duża premiera tego roku. Trudno mi jednak oprzeć się dokonaniu porównania z dopiero co recenzowanym Księżycem, który dekadę temu, po 19 latach przerwy, wrócił z materiałem faktycznie wzbogacającym jego twórczość. The Cure na "Songs of the Lost World", pierwszej od 16 lat płycie, zrobił coś zupełnie odwrotnego. Zaproponował muzykę bezpieczną, jakby konformistycznie skrojoną pod oczekiwania dotychczasowych miłośników. Przede wszystkim zaś pod pragnienia wielbicieli "Disintegration", z którym porównań naprawdę trudno uniknąć. Gdyby nie parę personalnych zmian - gitarzystę Porla Thompsona zastapił znany ze współpracy z Davidem Bowie Reeves Gabrels, a miejsce perkusisty Borisa Williamsa zajął Jason Cooper - można by pomyśleć, że to jakiś zagubiony album sprzed tych trzydziestu lat, niewydany w epoce przez swój mało postępowy charakter. W przypadku t...