[Recenzja] James Blood Ulmer - "Are You Glad to Be in America?" (1980)

Zmarły niedawno James Blood Ulmer był jednym z innowatorów jazzowej gitary. W swojej grze czerpał z bluesa, funku i rocka, a ostatecznie ukształtował własny styl pod wpływem harmolodycznej koncepcji Ornette'a Colemana. Zaczynał jednak od grania gospel, co było raczej naturalnym wyborem dla syna pastora. Z czasem odkrył bluesa, rock'n'rolla, soul i jazz. Grywał z różnymi kapelami, ale właściwą karierę rozpoczął w wieku trzydziestu lat, po przeprowadzce do Nowego Jorku i wsiąknięciu w tamtejsze środowisko muzyczne. Zaczął występować na płytach uznanych jazzmanów, jak Joe Henderson, Larry Young, Rashied Ali czy Arthur Blythe. Najważniejsze było jednak dołączenie do koncertowego zespołu Colemana akurat w czasie, gdy ten szlifował swój pomysł na stopienie w jedność harmonii, melodii i rytmu. Wprawdzie Ulmer nie zagrał na żadnym albumie saksofonisty, ale zaprosił go na swój debiutancki album "Tales of Captain Black", rozwijający ideę harmolodii.
Kierunek ten kontynuował na kolejnym wydawnictwie, gorzko i wymownie zatytułowanym "Are You Glad to Be in America?". Tym razem w nagraniu towarzyszyli mu tacy muzycy, jak saksofoniści Dave Murray i Oliver Lake, kornecista Olu Dara (ojciec rapera Nasa), basista Amin Ali, perkusiści G. Calvin Weston i Ronald Shannon Jackson, a w jednym nagraniu także gitarzysta rytmiczny Billy Patterson. Skład zresztą zmienia się w zależności od utworu, a w żadnym nie grają wszyscy ci muzycy. Warto jeszcze wspomnieć, że za miks albumu odpowiadał m.in. Mayo Thompson, gitarzysta znany z eksperymentalnej grupy The Red Crayola oraz post-punkowego Pere Ubu.
Przełom lat 70. i 80. na nowojorskiej scenie awangardowej to z jednej strony wciąż stosunkowo popularny jazz loftowy, z drugiej - rozwój estetyki no wave, a z jeszcze innej upodobanie do funkowych rytmów. "Are You Glad to Be in America?" idealnie wpisuje się w te podziemne trendy. Album zdominowany jest przez intensywne, niezbyt długie instrumentale. W takich utworach, jak "Layout", "Interview" czy "Time Out", ostre partie gitarowe lidera - mające w sobie coś zarówno ze stylu Jimiego Hendrixa, jak i no-wave'owej plastyczności - łączą się z gęstą, funkującą rytmiką oraz prawie freejazzową ekspresją sekcji dętej. Z rzadka pojawia się nieco więcej przestrzeni, jak w mocno bluesowym właśnie "T.V. Blues" czy brzmiący nieco wschodnio "Light Eyed". Całość nie jest daleka od muzyki Ornette'a Colemana z "Dancing in Your Head" i "Body Meta" - instrumentaliści starają się zatrzeć różnice pomiędzy harmonią, melodią i rytmem, co wymagało od nich niesamowitej dyscypliny oraz precyzji. Jednocześnie utwory pozostają całkiem przystępne, a nierzadko opierają się nawet na całkiem chwytliwych tematach.
Na płycie znalazły się też dwie piosenki. Przebojowy "Jazz Is the Teacher (Funk Is the Preacher)", głównie za sprawą hendrixowskiego śpiewu i gitary Ulmera, może kojarzyć się z dokonaniami Band of Gypsys - tyle że z jeszcze gęstszą rytmiką oraz udziałem sekcji dętej, tutaj akurat grającej w prostszy, wyjątkowo melodyjny sposób. Trochę bardziej melancholijny charakter ma tytułowy "Are You Glad to Be in America?", z tekstem rysującym niezbyt optymistyczny obraz ówczesnych USA, wyraźnie zmierzających już ku epoce Reagana, z narastającymi w jej trakcie nierównościami społecznymi, zawoalowanym rasizmem oraz konserwatywną rewolucją kulturową. Na tle reszty płyty nagranie zwraca uwagę łagodniejszym brzmieniem i bardziej wyluzowanym charakterem, a przy tym nie jest wcale odległe od rocka w klasycznym wydaniu, pomimo funkowego pulsu oraz jazzujących dęciaków. Wypada jednak całkiem przekonująco i jest fajnym uzupełnieniem longplaya.
Czytaj też: [Recenzja] Ornette Coleman - "Body Meta" (1978)
Wraz z późniejszym o rok "Free Lancing", "Are You Glad to Be in America?" to szczytowe osiągniecie Jamesa Ulmera z jego harmolodycznego okresu (bo z czasem zwrócił się w bardziej bluesowym kierunku). Choć warto też wspomnieć o kwartecie Music Revelation Ensemble, który Blood stworzył wraz z trzema muzykami grającymi na tej płycie - Davidem Murrayem, Aminem Alim i Ronaldem Shannonem Jacksonem. Choć nagrany przez nich jeszcze w tym samym roku debiut nosi tytuł "No Wave", muzycznie to raczej kontynuacja recenzowanej płyty, ale z dłuższymi, swobodniejszymi utworami. Skład towarzyszący gitarzyście w tym projekcie zmieniał się z każdą płytą, a szczególnie ciekawie wygląda lista następców Murraya. Kolejno byli to Sam Rivers, Arthur Blythe, Pharoah Sanders i John Zorn.
Ocena: 8/10
James Blood Ulmer - "Are You Glad to Be in America?" (1980)
1. Layout; 2. Pressure; 3. Interview; 4. Jazz Is the Teacher (Funk Is the Preacher); 5. See-Through; 6. Time Out; 7. T.V. Blues; 8. Light Eyed; 9. Revelation March; 10. Are You Glad to Be in America?
Skład: James Blood Ulmer - gitara, wokal; David Murray - saksofon tenorowy; Amin Ali - gitara basowa; Ronald Shannon Jackson - perkusja (1-3,5-10); G. Calvin Weston - perkusja (1,2,4-8,10); Oliver Lake - saksofon altowy (1,4-8); Olu Dara - kornet (4,5,7); Billy Patterson - gitara (4)
Producent: John Snyder i James Blood Ulmer
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.