8 maja 2013

[Recenzja] King Crimson - "In the Court of the Crimson King" (1969)



King Crimson to bardzo specyficzny i wyjątkowy zespół, którego jednym stałym członkiem jest gitarzysta Robert Fripp. Pozostali muzycy zmieniali się praktycznie z płyty na płytę, podobnie jak wykonywana przez grupę muzyka. Fripp od początku stawiał na nieustanny rozwój, nie pozostając obojętnym wobec aktualnych muzycznych trendów, ale nie zapominając o artystycznych wartościach i ambicjach. Częste zmiany składu niejednokrotnie wynikały ze zmieniających się koncepcji Frippa, który dobierał sobie takich współpracowników, z jacy najbardziej pasowali do jego aktualnej wizji zespołu. Trudno znaleźć wykonawcę, który lepiej oddawałby ideę rocka progresywnego, którego wyznacznikiem jest rozwój i poszerzenie granic muzyki rockowej.

Historia King Crimson sięga 1967 roku, kiedy w angielskim mieście Bournemouth powstała grupa Giles, Giles and Fripp. Jej założycielami byli bracia Giles - basista Peter i perkusista Michael. Za pomocą prasy poszukiwali śpiewającego wokalisty, ale tak zaintrygowała ich odpowiedź Roberta Frippa - który przedstawił się jako gitarzysta nie potrafiący śpiewać ani grać na organach - że wybrali właśnie jego (obowiązkami wokalisty podzieli się Gilesowie). W kwietniu 1968 roku ukazał się jedyny album tria, "The Cheerful Insanity of Giles, Giles and Fripp", a jesienią skład poszerzył się o multiinstrumentalistę (potrafiącego grać m.in. na różnych instrumentach dętych i klawiszowych) Iana McDonalda oraz wokalistkę Judy Dyble (która wystąpiła już na debiucie folkrockowego Fairport Convention). Dyble nie zagrzała długo miejsca, ale zdążyła zarejestrować kilka nagrań (m.in. wczesną wersję "I Talk to the Wind"). W tym samym czasie grupa nawiązała współpracę z Peterem Sinfieldem - niedoszłym muzykiem, za to świetnym tekściarzem. Wkrótce doszło jednak do konfliktu między Frippem i Peterem Gilesem, którzy mieli zupełnie inną wizję zespołu. W rezultacie drugi z nich opuścił zespół, który został zmuszony do zmiany nazwy - zdecydowano się na szyld King Crimson. Nowym basistą i gitarzystą został Greg Lake.

Pomiędzy czerwcem a sierpniem 1969 roku kwartet (wspierany przez Sinfielda) zarejestrował materiał na swój debiutancki album, "In the Court of the Crimson King". W sklepach płyta pojawiła się w październiku i od razu została okrzyknięta arcydziełem. Obecnie, po ponad 40 latach album wciąż robi niesamowite wrażenie i naprawdę ciężko uwierzyć, że tak dojrzały i przemyślany album stworzyli muzycy mający wówczas niewiele ponad 20 lat. Byli to jednak bardzo utalentowani instrumentaliści. Robert Fripp już wtedy posiadał własny, wyrafinowany styl gry na gitarze. Ian McDonald doskonale radził sobie zarówno z grą na saksofonie, klarnecie, flecie, elektrycznych organach, jak i - bardzo ważnym dla ówczesnego brzmienia zespołu - melotronie. Greg Lake był sprawnym basistą, ale przede wszystkim charyzmatycznym wokalistą o bardzo ładnej, głębokiej barwie śpiewu. Natomiast Michel Giles potrafił połączyć rockowe uderzenie z niemal jazzowym wyczuciem. Muzycy mieli też bardzo dojrzałe inspiracje, obejmujące muzykę klasyczną, jazz i awangardę, zaś niespecjalnie interesował ich blues, od którego wpływów niemal całkowicie się odcięli, co było dość niespotykane w tamtym okresie. Nie ma tu też żadnych śladów powoli, ale wyraźnie już odchodzącej do lamusa psychodelii.

Album rozpoczyna słynny "21st Century Schizoid Man", oparty na genialnym riffie granym unisono przez gitarę i saksofon, z przesterowanym śpiewem Lake'a, fantastyczną częścią instrumentalną i kakofoniczną końcówką. Dla mnie "Schizoid Man" jest pierwszym utworem heavymetalowym - twierdził Fripp i choć można z tym polemizować, to utwór brzmi naprawdę ciężko i agresywnie, jak na czas nagrania. Uspokojenie przynosi następny na trackliście "I Talk to the Wind", z bardzo subtelnym akompaniamentem fletu, klarnetu, organów, gitary i sekcji rytmicznej. Lake ma tym razem więcej pola do popisu jako wokalista i zachwyca wspaniałą partią. Jednak jego największym popisem jest "Epitaph" - przepiękny, przejmujący utwór o potężnym ładunku emocji. Niesamowity klimat osiągnięto dość prostymi środkami: oszczędna partia gitary, prosta, ale potężna gra sekcji rytmicznej, podniosłe brzmienie melotronu i urozmaicające brzmienie dęciaki. Najdłuższy na płycie "Moonchild" składa się z dwóch kontrastujących części. Pierwsze dwie minuty to ładna, ale bardzo zachowawcza piosenka, z partią wokalną i akompaniamentem gitary akustycznej. Pozostałe dziesięć minut to natomiast najmniej konwencjonalny fragment albumu, ocierający się o free improvisation, ale czarujący pięknymi partiami Frippa. Na zakończenie doskonale sprawdza się podniosły "The Court of the Crimson King", w którym muzycy kreują prawdziwie baśniowy klimat.

"In the Court of the Crimson King" zachwyca swoją dojrzałością, kreatywnością i niepowtarzalnym (pomimo nieudolnych prób licznych naśladowców) klimatem. Kompozycje i ich wykonanie są na najwyższym poziomie, a brzmienie praktycznie nic się nie zestarzało - po ponad czterdziestu latach od wydania wciąż zachwyca. Album to niezwykle ważny i wpływowy. Nie będzie wielkiej przesady w nazwaniu go pierwszy prawdziwie prog-rockowym albumem. Bo choć korzeni tego nurtu należy szukać gdzie indziej, to nikt wcześniej nie nagrał longplaya, na którym każdy utwór można nazwać progresywnym.

Ocena: 10/10



King Crimson - "In the Court of the Crimson King" (1969)

1. 21st Century Schizoid Man; 2. I Talk to the Wind; 3. Epitaph; 4. Moonchild; 5. The Court of the Crimson King

Skład: Greg Lake - wokal i bass; Robert Fripp - gitara; Ian McDonald - saksofon, flet, klarnet, klarnet basowy, instr. klawiszowe, wibrafon, dodatkowy wokal; Michael Giles - perkusja i instr. perkusyjne, dodatkowy wokal; Peter Sinfield - efekty
Producent: King Crimson


3 komentarze:

  1. Album z pewnością świetny, jednak gdybym miał wskazać pierwsze albumy z rocka progresywnego celowałbym raczej w Zappę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co Pan o tyn sądzi? ---> https://jojo.fandom.com/wiki/King_Crimson

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.