[Recenzja] Laurence Pike - "Possible Utopias for Jazz Quintet" (2026)

Okładka płyty "Possible Utopias for Jazz Quintet" Laurence’a Pike’a.


Tytuł tego albumu jest podwójnie mylący. Bo żadnego kwintetu tu nie ma. Grający na bębnach i różnych instrumentach klawiszowych Laurence Pike zarejestrował trzy utwory w duecie z saksofonistą Benem Lernerem, po jednym z klawiszowcami Novakiem Manojloviciem i Nico Callahanem, a pozostałe dwa samodzielnie. Nie do końca też jest to jazz. Ściślej rzecz biorąc, nie jest to czysty jazz, a synteza różnych gatunków, w której nie mniej istotną rolę pełnią wpływy ambientu, elektroniki oraz post-rocka. To raczej rodzaj eksperymentu myślowego, przełożonego następnie na muzykę, jak potencjalny kwintet jazzowy mógłby dziś poszukiwać wyzwolenia od oczekiwanych przez wszystkich schematów. Także tych stosowanych od siedmiu dekad w jazzie free - rozwiązania, które wówczas dawały wolność, od dawna są już dla muzyków raczej ograniczeniami.

Początkiem tego projektu były rozważania Pike'a, jak brzmiałaby muzyka, gdyby uwolnić ją od oczekiwań późnego kapitalizmu? W jaki sposób jazzman z wyidealizowanej kultury przyszłości - albo nawet z innego świata - wykorzystywałby język muzyczny, gdyby konwencje stylu i marketingu przestały odgrywać rolę w procesie tworzenia? Jak dodaje, sam kieruje się przekonaniem że celem muzyki jest dotarcie do czegoś większego niż jednostka i ukazanie słuchaczowi poczucia możliwości oraz wolności istniejących w świecie. Laurence Pike to doświadczony muzyk. Ukończył studia pianistyczne, ale karierę zaczynał - na przełomie wieków - jako bębniarz australijskiej grupy post-rockowej Pivot, a równolegle także jazzowego tria Triosk. Z pierwszą z tych grup - obecnie używającej nazwy PVT i grającej indietronikę - występuje do dziś, jednocześnie współtworząc łączący jazz z ambientem Szun Waves oraz art-rockowy, post-punkowy Liars.


Początek "Possible Utopias for Jazz Quintet" niekoniecznie brzmi futurystycznie. Rozpoczynający album "Guardians of Memory", z tymi delikatnymi repetycjami pianina Manojlovicia oraz swobodną perkusją Pike'a zanurzonymi w ambientowym tle, nie jest wcale odległy od twórczości australijskiego tria The Necks. Poza długością, bo mieści się w niespełna pięciu minutach. Kolejny na płycie "The Shame of Jazz to Come", pomimo tytułowego nawiązania do klasycznego dzieła Ornette'a Colemana, oddala się od jazzowego idiomu. To połączenie melancholijnych melodii syntezatora Callahana z egzotycznymi perkusjonaliami lidera - granie mające swoje korzenie w "Possible Musics" Jona Hassella i Briana Eno.

To wciąż muzyka zachwycająca klimatem i subtelnością partii instrumentalnych, ale naprawdę ciekawie robi się od trzeciego na płycie "502 Bad Gateway". To ponad siedem minut perkusyjnych wyczynów Laurence'a Pike'a, kojarzących się z jakąś odległą, pozaeuropejską tradycją muzyczną, wzbogaconych równie klimatycznymi, momentami nieco jazzującymi partiami saksofonu. W "Night Bird" gęstym, tropikalnym perkusjonaliom towarzyszą natomiast brzmienia elektroniczne. Tytułowy "Possible Utopias" za sprawą powtarzalnych partii pianina ponownie kojarzy się z The Necks, ale brak wyeksponowanej perkusji oraz przestrzenny saksofon w końcówce nadają mu własnego charakteru. "Mid Journey" idzie z kolei mocniej w brzmieniowe eksploracje, ale wciąż istotną rolę pełnią różnorodne brzmienia perkusyjne. Pojawiają się też fortepianowe wstawki oraz melodyjne partie Lernera. Finałowy "Ever Given" łączy natomiast elektroakustyczne eksperymenty z perkusjonaliami oraz ambientowe plamy dźwięku.


Jeśli pominąć ten cały utopijny koncept - który chyba jednak więcej obiecywał niż ostatecznie dał "Possible Utopias for Jazz Quintet" to wciąż znakomity album. Świetnym pomysłem było zwłaszcza ustawienie w centrum instrumentów perkusyjnych i oszczędne użycie innych artystycznych środków, co niewątpliwie wyróżnia ten materiał spośród innych współczesnych propozycji. Jednak nie wyszłoby to tak dobrze, gdyby nie duża wyobraźnia muzyczna Laurence'a Pike'a i jego umiejetność tworzenia, nawet przy tak skromnym instrumentarium, wciągającego klimatu.

Ocena: 8/10


Laurence Pike - "Possible Utopias for Jazz Quintet" (2026)

1. Guardians of Memory; 2. The Shame of Jazz to Come; 3. 502 Bad Gateway; 4. Night Bird; 5. Possible Utopias; 6. Mid Journey; 7. Ever Given

Skład: Laurence Pike - perkusja i instr. perkusyjne, syntezator, pianino, organy, elektronika, nagrania terenowe; Ben Lerner - saksofon altowy (3,5,6); Novak Manojlovic - pianino (1); Nico Callahan - syntezator (2)
Producent: Laurence Pike


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Boards of Canada - "Inferno" (2026)

[Recenzja] Swans - "Birthing" (2025)

[Zapowiedź] Premiery płytowe czerwca 2026

[Artykuł] Pablo's Guide to Polish Pop - najlepsze polskie płyty

[Recenzja] Boards of Canada - "Tomorrow's Harvest" (2013)