Posty

[Recenzja] Christian Vander ‎- "Tristan Et Yseult" (1974)

Obraz
"Tristan Et Yseult" to solowy debiut Christiana Vandera, będący zarazem ścieżką dźwiękową do awangardowego, niszowego filmu o tym samym tytule, w reżyserii Yvana Lagrange'a. W nagraniach uczestniczyli także inni muzycy z ówczesnego składu Magmy - wokaliści Klaus Blasquiz i Stella Vander, a także basista Jannick Top. Tak naprawdę mamy tu zatem do czynienia z kolejnym albumem zespołu, choć nagranym w bardziej kameralnym składzie. Zresztą prawie wszystkie kompaktowe wznowienia (wyjątkiem jest japońska reedycja z 2009 roku, wierna oryginalnemu projektowi) zostały wydane pod tytułem "Ẁurdah Ïtah" i z logo zespołu na okładce, natomiast od 2012 roku wszystkie reedycje są ponadto sygnowane nie nazwiskiem Vandera, a nazwą Magma. "Tristan Et Yseult" / "Ẁurdah Ïtah" jest zarazem drugą częścią tzw. "Theusz Hamtaahk Trilogy", której pierwszą część stanowi kompozycja "Theusz Hamtaahk" (znana wyłącznie z koncertowych wykonań), a ost

[Recenzja] Daevid Allen & Euterpe - "Good Morning!" (1976)

Obraz
Po odejściu z Gong, Daevid Allen i Gilli Smyth nawiązali współpracę z hiszpańską grupą folkrockową Euterpe. Rezultatem tego połączenia jest album "Good Morning!". Choć na okładce nie pojawia się nazwa Gong, zdobiąca ją grafika nie pozostawia wątpliwości, że to swego rodzaju kontynuacja allenowskiej wizji zespołu. Nie brakuje gitarowych glissand Allena i kosmicznych szeptów Smyth, jest też trochę (ale tylko trochę) charakterystycznego dla tej pary humoru. Jednak aranżacje nie mają nic wspólnego z jazzującym space rockiem, znanym chociażby z "Camembert Electrique" czy trylogii "Radio Gnome Invisible". Muzycy Euterpe nadają bardziej folkowy kierunek (choć kompozytorem całości jest Allen). Dominują melodyjne, bezpretensjonalne piosenki oparte na akompaniamencie akustycznych gitar i mandoliny ("Children of the New World", "Good Morning", "Have You Seen My Friend?") lub pianina ("Song of Satisfaction"). Trochę ostr

[Recenzja] Gong - "Shamal" (1976)

Obraz
Wydanie ostatniej części trylogii "Radio Gnome Invisible" - "You" - zakończyło też pewien etap w historii Gong. Wkrótce potem nastąpiła prawdziwa lawina personalnych przetasowań. Nieustannych kłótni wewnątrz zespołu jako pierwszy nie wytrzymał Pierre Moerlen. Już wcześniej odszedł z zespołu na pewien czas, tym razem jednak zdawało się, że definitywnie. Zastępowali go kolejno tacy perkusiści, jak Chris Cutler (Henry Cow), Laurie Allan (były członek Gong), Bill Bruford (wiadomo) i Brian Davison (ex-The Nice). Tim Blake wyleciał parę miesięcy później, a jego miejsce zajął jeden z najważniejszych muzyków sceny Canterbury, Dave Stewart. Wkrótce jednak i on zrezygnował, a nowym klawiszowcem został znacznie mniej znany Patrice Lemoine. Wcześniej jednak z zespołu odeszli jego założyciele i dotychczasowi liderzy - Daevid Allen i Gilli Smyth. A wkrótce potem zrezygnowali także Steve Hillage i Miquette Giraudy. Wrócił natomiast Moerlen. W grudniu 1975 roku skład Gong

[Recenzja] Eric Dolphy - "Iron Man" (1968)

Obraz
Podczas sesji nagraniowych, których wynikiem był wydany w 1963 roku album "Conversations", zarejestrowano znacznie więcej materiału. Pozostałe nagrania opublikowano pięć lat później, na albumie zatytułowanym "Iron Man". Nazwanie tego wydawnictwa zbiorem odrzutów byłoby jednak sporym nietaktem. O pominięciu właśnie tych utworów na "Conversations" zadecydowały bowiem względy merkantylne. To mniej konwencjonalny materiał, w bardziej zdecydowany i odważny sposób łamiący schematy i zasady obowiązujące w bopie. Kładący większy nacisk na swobodne improwizacje, choć nie jest to, oczywiście, freejazzowy zgiełk w stylu Ornette'a Colemana, Alberta Aylera, Cecila Taylora, Archiego Sheppa czy późnego Johna Coltrane'a. Nagrania powstały podczas dwóch nocnych sesji. 1 lipca 1963 roku Dolphy'emy towarzyszył jedynie basista Richard Davis. Poza "Alone Togheter", wydanym na "Conversations", muzycy zagrali także kompozycje "Come Sun

[Recenzja] Tangerine Dream - "Stratosfear" (1976)

Obraz
W 1976 roku dobra passa Tangerine Dream wciąż trwała. Trio dostało pierwszą propozycję stworzenia muzyki do filmu. Obrazem tym był "Sorcerer" (w Polsce znany jako "Cena strachu") w reżyserii Williama Friedkina, amerykański remake francuskiego filmu "Le salaire de la peur" Henriego-Georges'a Clouzota z 1953 roku. Tym razem zespół postanowił pracować w Berlinie. Nagranie ścieżki dźwiękowej rozpoczęło się w maju i trwało aż do października. Trwało to tak długo zarówno z powodu licznych problemów technicznych, jak i niespodziewanego konfliktu wewnątrz zespołu. Peter Baumann był coraz bardziej zawiedziony swoją drugoplanową rolą w zespole, co zaczęło prowadzić do coraz częstszych sprzeczek. W lipcu muzyk rozpoczął pracę nad solowym albumem ("Romance 76"). Ale już w sierpniu ponownie dołączył do Edgara Froese'a i Chrisa Franke'a. Trio zrobiło sobie jednak przerwę od przygotowywania ścieżki dźwiękowej i zarejestrowało materiał na kolejn

[Recenzja] Bobby Hutcherson - "Now!" (1970)

Obraz
Druga połowa lat 60. była dla Bobby'ego Hutchersona niezwykle intensywna. Pomiędzy licznymi sesjami, na których występował w roli sidemana, nagrywał też mnóstwo własnego materiału. Wypełnił on takie albumy, jak "Happenings", "Stick-Up!", "Total Eclipse" czy wydane dopiero po wielu latach "Oblique", "Patterns", "Spiral" i "Medina". Na wszystkich znalazł się bardzo sprawnie zagrany post-bop. Hutcherson zaczął jednak popadać w pewną rutynę, a na jego wydawnictwach zaczęło brakować świeżości. Sam muzyk najwyraźniej zaczął być tego świadomym, bo jeszcze przed końcem dekady zdecydował się na odświeżenie swojego stylu. Album "Now!" zawiera bardzo ciekawe, oryginalne podejście do muzyki fusion z elementami spiritual jazzu. Nagrania odbyły się w nowojorskim A&R Studios w dwóch podejściach: 3 października i 5 listopada 1969 roku. Hutchersonowi towarzyszyli następujący muzycy: saksofonista Harold Land,

[Recenzja] black midi - "Schlagenheim" (2019)

Obraz
Istnieje od niewiele ponad roku, a już jest prawdziwą sensacją. Jeszcze przed wydaniem debiutanckiego albumu, black midi stał się ulubieńcem tych mniej konserwatywnych mediów muzycznych. Londyński kwartet zwrócił na siebie uwagę energetycznymi występami (w tym u boku byłego wokalisty Can, Damo Suziego, czy już samodzielną, porywającą sesją dla radia KEXP z Seattle), podczas których zaprezentował interesującą mieszankę post-punku, math rocka, no wave, noise'u i jeszcze paru innych rzeczy. Pojawiające się nierzadko porównania do This Heat, Pere Ubu, Public Image Ltd., The Residents, Talking Heads, kolorowego King Crimson czy Can zdecydowanie nie są bezzasadne. Pod koniec czerwca, poprzedzony kilkoma singlami (z innym materiałem), ukazał się wyczekiwany album studyjny, zatytułowany "Schlagenheim". Longplay zadebiutował na 43. miejscu UK Albums Chart, a w ciągu dwóch tygodni od premiery zebrał ponad trzy tysiące ocen na Rate Your Music - ze średnią 3,72/5.0 zajmuje obec

[Recenzja] Henry Cow - "Stockholm & Göteborg" (2008)

Obraz
Po rozpadzie Henry Cow w 1978 roku, członkowie grupy całkowicie poświęcili się innym muzycznym projektom. Rok później ukazał się jeszcze ostatni album, "Western Culture", a potem nastąpiła bardzo długa cisza wydawnicza. Dopiero wiele lat później zespół zdecydował się otworzyć swoje archiwum. Równo trzy dekady po ostatnim albumie ukazał się 10-płytowy boks "The 40th Anniversary Henry Cow Box Set", zawierający niepublikowany wcześniej materiał studyjny i koncertowy. Jeden z wchodzących w jego skład dysków, "Stockholm & Göteborg", rok wcześniej został opublikowany jako osobne wydawnictwo. Jego podstawę stanowią fragmenty dwóch szwedzkich występów zespołu: z 28 maja 1976 roku w Göteborgu i 9 maja 1977 roku w Stockholmie. Oba zostały zarejestrowane na potrzeby wyemitowania w audycji Sveriges Radio. Utwór "Ottawa Song" pochodzi natomiast z koncertu w Hamburgu, z 26 marca 1976 roku, również zarejestrowanego na potrzeby radiowej emisji (w NDR Ja