18 lipca 2019

[Recenzja] Daevid Allen & Euterpe - "Good Morning!" (1976)



Po odejściu z Gong, Daevid Allen i Gilli Smyth nawiązali współpracę z hiszpańską grupą folkrockową Euterpe. Rezultatem tego połączenia jest album "Good Morning!". Choć na okładce nie pojawia się nazwa Gong, zdobiąca ją grafika nie pozostawia wątpliwości, że to swego rodzaju kontynuacja allenowskiej wizji zespołu. Nie brakuje gitarowych glissand Allena i kosmicznych szeptów Smyth, jest też trochę (ale tylko trochę) charakterystycznego dla tej pary humoru. Jednak aranżacje nie mają nic wspólnego z jazzującym space rockiem, znanym chociażby z "Camembert Electrique" czy trylogii "Radio Gnome Invisible". Muzycy Euterpe nadają bardziej folkowy kierunek (choć kompozytorem całości jest Allen).

Dominują melodyjne, bezpretensjonalne piosenki oparte na akompaniamencie akustycznych gitar i mandoliny ("Children of the New World", "Good Morning", "Have You Seen My Friend?") lub pianina ("Song of Satisfaction"). Trochę ostrzejszego grania pojawia się w "French Garden", który spokojnie mógłby znaleźć się na debiutanckim albumie Gong, "Magick Brother". W "She Doesn't She..." jest za to najwięcej humoru. Zdarzają się też bardziej eksperymentalne momenty, w których istotną rolę odgrywają syntezatory, jak "Spirit" czy najdłuższy na płycie "Wise Man in Your Heart". Szczególnie interesujący jest ten ostatni, ze względu na gościnny udział dwóch innych muzyków Gong - Mike'a Howletta i Pierre'a Moerlena. Funkujący bas przywodzi na myśl "Isle of Everywhere", a perkusjonalia kojarzą się z "Love is How U Make It" (i albumami Gong pod odejściu Allena), do tego dochodzą kosmiczne partie syntezatora. To utwór, który mógłby znaleźć się na każdym albumie wiadomego zespołu i byłby tam mocnym punktem. Zwłaszcza, gdyby dodać tu jeszcze saksofon lub flet Didiera Malherbe'a. Kompaktowe reedycje zawierają jeszcze jeden długi utwór, "Euterpe Gratitude Piece", sam w sobie ciekawy, ale zupełnie nie pasujący do całości, ze względu na stricte elektroniczny, ambientowy charakter.

Słuchając wydanych w tym samym roku "Good Morning!" i "Shamal" można trochę żałować, że drogi Allena i Gong się rozeszły, bo na każdym z tych wydawnictw czegoś brakuje. A jednak oba bronią się na swój sposób. Zaletą "Good Morning!" jest pokazanie Allena od innej, mniej szalonej, bardziej subtelnej strony. Wciąż jednak doskonale słychać, z kim mamy do czynienia. 

Ocena: 8/10



Daevid Allen & Euterpe - "Good Morning!" (1976)

1. Children of the New World; 2. Good Morning; 3. Spirit; 4. Song of Satisfaction; 5. Have You Seen My Friend?; 6. French Garden; 7. Wise Man in Your Heart; 8. She Doesn't She...

Skład: Daevid Allen - wokal i gitara; Gilli Smyth - wokal; Pepe Milan - gitara, mandolina, charango, dzwonki; Toni Fernández - gitara; Toni Pascual - instr. klawiszowe, gitara, instr. smyczkowe; Toni Ares - kontrabas; Ana Camps - dodatkowy wokal
Gościnnie: Mike Howlett - bass (7); Pierre Moerlen - instr. perkusyjne (7)
Producent: -


1 komentarz:

  1. Wcześniej nie słuchałem tej płyty, ale zachęcony twoją recenzją to zrobiłem. Jak ja żałuję, że dopiero teraz! Świetne to. Allena w takim wydaniu wcześniej nie było, a sprawdza się tutaj niebywale. Dzięki, naprawdę cieszę się że to poznałem.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane, ale jeśli uznam je za ciekawe, umieszczę odpowiedzi na nie na stronie "FAQ / Q&A".