[Recenzja] Shane Parish - "Repertoire" (2024)

Na tej płycie nie ma oryginalnych utworów. Repertuar albumu o tytule, nomen omen, "Repertoire" obejmuje interpretacje cudzych kompozycji. Wybór jest niestandardowy i interesujący. Najczęściej są to jazzowe covery, ale nie żadne tam zmurszałe, przerabiane niezliczoną ilość razy standardy, a dzieła takich twórców, jak Ornette Coleman, Roland Kirk, Charles Mingus, Eric Dolphy, Alice Coltrane czy Sun Ra. Pomiędzy nimi pojawiają się też wersje kawałków Captaina Beefhearta, Aphex Twina, Kraftwerk, Johna Cage'a i punkowego Minutemen. Niesamowity rozrzut stylistyczny, lecz tutaj wszystkie te pierwotnie bardzo zróżnicowane utwory sprowadzono do wspólnego mianownika. Shane Parish wykonał je samodzielnie na gitarze akustycznej w estetyce bliskiej amerykańskiego prymitywizmu.
Chodzi, oczywiście, o styl zapoczątkowany w latach 50. w Stanach, najkrócej mówiąc polegający na łączeniu niekonwencjonalnych, czasem klasycyzujących kompozycji przy pomocy technik gry typowych dla country, folku czy bluesa. Reprezentowali go tacy mistrzowie akustycznej gitary, jak John Fahey czy Robbie Basho. Pomysł Parisha, aby w ten sposób dokonać interpretacji utworów z całkiem innych gatunków, w tym jazzu, nie jest nowatorski. Przywołać można choćby Raphaela Rogińskiego z jego albumem zawierającym kompozycje Johna Coltrane'a. Bynajmniej nie obniża to wartości "Repertoire", który jest kolejnym fascynującym przykładem radykalnego przearanżowania kompozycji, przekształcania ich nie do poznania.
Shane Parish nie jest zresztą nowicjuszem. Aktywnie działa od początku obecnego stulecia, prowadząc grupę Ahleuchatistas, z którą wykonuje muzykę na pograniczu math rocka i brutal proga. Od dekady wydaje też płyty pod własnym nazwiskiem, utrzymane właśnie w klimatach amerykańskiego prymitywizmu. Ostatnio współtworzy też - razem z Avą Mendozą, Wendy Eisenberg i Billem Orcuttem - gitarowy kwartet tego ostatniego. Parish nie przypadkiem znalazł się w tym gronie - choć jest samoukiem, stał się prawdziwym wirtuozem swojego instrumentu, o czym "Repertoire" pozwala się przekonać.
Inspiracją do nagrania tej płyty były dwie wypowiedzi innych muzyków: słynne stwierdzenie Andresa Segovii, że gitara to orkiestra w miniaturze, oraz obserwacja Theloniousa Monka, że publiczność przyszła dla melodii. Parish postanowił więc wybrać utwory o odpowiednio wyrazistych melodiach, a następnie opracował je w taki sposób, by po przearanżowaniu na pojedynczy instrument, wciąż brzmiały atrakcyjnie. I choć wszystkie utwory zarejestrowano w studiu na żywo, bez żadnych dogrywek, to doskonale udało się ten zamysł zrealizować. Mimo znacznie skromniejszego instrumentarium - a w przypadku "Europe Endless" Kraftwerk i "Avril 14th" Aphexa bez wsparcia technologii - udało się zachować gęstość pierwowzorów. Wspaniale słychać to choćby na przykładzie "Journey in Satchidananda" Koltrejnowej, gdzie gitara samodzielnie odzwierciedla nakładające się na siebie partie kontrabasu, harfy i saksofonu.
Co ciekawe, tylko dwa utwory w oryginale zawierają partie gitar: "Cohesion" Minutemen (określony przez Parisha punkowym flamenco) oraz "One Red Rose That I Mean" Beefhearta. Shane okazuje się jednak nie tylko zdolnym gitarzystą, ale także znakomitym aranżerem i uważnym słuchaczem, potrafiącym wyłapać w tych kompozycjach przeróżne niuanse, dzięki czemu udało się mu zachować zaskakująco wiele z charakteru oryginałów. Taki "Lonely Woman" Colemana oddaje nawet to napięcie, jakie pierwotnie wytworzyło się pomiędzy partiami poszczególnych muzyków.
Album ma bardzo przystępną formę i treść. "Repertoire" trwa niewiele ponad pół godziny, a mimo bardzo ograniczonego instrumentarium naprawdę sporo się tu dzieje. Shane Parish stosuje przeróżne techniki gry, a jego partie są tak sprytnie rozplanowane, że nawet przy braku nakładek nierzadko można odnieść wrażenie, jakby grało kilku muzyków. Nie powiedziałbym, że to płyta tylko dla miłośników gitary akustycznej albo osób lubiących oryginalne wersje. Każdemu polecam sięgnięcie po nią i porównanie z pierwowzorami, bo to naprawdę fascynujący przykład reinterpretowania i przearanżowania cudzych kompozycji.
Ocena: 8/10
Nominacja do płyt roku 2024
Shane Parish - "Repertoire" (2024)
1. Lonely Woman; 2. Serenade to a Cuckoo; 3. Avril 14th; 4. Cohesion; 5. Pithecanthropus Erectus; 6. It's You I Like; 7. Totem Ancestor; 8. Europe Endless; 9. Reincarnation of a Lovebird; 10. Out to Lunch; 11. Better Get Hit in Your Soul; 12. One Red Rose That I Mean; 13. Journey in Satchidananda; 14. Lights on a Satellite
Skład: Shane Parish - gitara
Producent: Jesse Mangum
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.