[Recenzja] Bark Psychosis - "Hex" (1994)

Bark Psychosis - Hex


Jak się powszechnie uważa, to właśnie w jednej z recenzji tej płyty po raz pierwszy użyty został termin post-rock. Idealnie zresztą oddający charakter zawartej tu muzyki, która niewątpliwie dzieląc z rockiem wiele wspólnego, odchodzi od typowej dla niego gwałtowności i rezygnuje z riffów oraz solówek na rzecz bardziej atmosferycznych partii. Bark Psychosis nie był, oczywiście, pierwszym zespołem grającym w ten sposób. Nawiązania do Talk Talk z okresu "Spirit of Eden" i "Laughing Stock" są przecież ewidentne. Na swoim debiutanckim - i przez wiele lat jedynym - albumie "Hex" brytyjski kwartet rozwija jednak tę stylistykę, wykorzystując nowoczesne technologie, z jakich korzystali ówcześni twórcy elektroniki.

Słuchając "Hex" trudno uwierzyć, że Bark Psychosis zaczynał jako zespół nastolatków grających kawałki Napalm Death. Nieco tylko więcej zostało tu z późniejszych inspiracji grupami w rodzaju Sonic Youth, Swans, Big Black czy Joy Division. Czasem faktycznie pojawiają się tu bardziej zgiełkliwe brzmienia, czego najlepszą egzemplifikacją utwór "Fingerspit". Te ostrzejsze wejścia gitary, krótki fragment z wręcz freejazzowym pianinem oraz momentami celowo popsuta produkcja tworzą intrygujący kontrapunkt dla zdecydowanie subtelniejszych dźwięków, z początku bliższych ambientu, a w rozwinięciu o mocno jazzowym zabarwieniu. Sporo rockowej dynamiki przynosi także "A Street Scene" - gdzie fragmenty z masywnym basem i gitarowymi zgrzytami przeplatają się z bardziej ulotnymi segmentami - albo "Eyes & Smiles", w którego końcówce Graham Sutton porzuca swój subtelny, wycofany śpiew na rzecz krzyku, a ostrości dodaje jazzująca trąbka.


W ukształtowaniu się stylu zespołu istotną rolę odegrała też ówczesna scena elektroniczna. Bardzo słychać to na przykładzie bliskiego stylistyki downtempo "Big Shot", zbudowanym na dubowym ostinacie basu, perkusyjnych loopach i syntezatorowym tle. A jak świetnie wpleciono w to wszystko partie wibrafonu, których czyste, zwiewne brzmienie kojarzy się z katalogiem ECM. Innym przykładem ciekawego mieszania konwencji jest "The Loom", rozpoczęty klasycyzującymi dźwiękami pianina i kwartetu smyczkowego, do czego z czasem dochodzi wyprodukowana zgodnie z ówczesnymi trendami - ale broniąca się do dzisiaj - warstwa rytmiczna i ambientowy pejzaż, by w drugiej połowie pozostały już tylko te ostatnie. Z kolei rozmarzony, lekko dream-popowy "Absent Friend" łączy finezyjną rytmikę o niemal jazzowym charakterze z pastoralnymi zagrywkami gitary i melodyki. Za to finałowy "Pendulum Man" to już praktycznie tylko ambient - bardzo przestrzenny, przejrzysty, o eterycznym, wręcz oczyszczającym nastroju.

Tym, co spaja ten album w całość, jest ten specyficzny, noirowy klimat - na ogół bardzo delikatny, ale mający w sobie coś niepokojącego. Przy bardziej powierzchownym kontakcie ta muzyka może wydawać się nieco anemiczna, jednak w rzeczywistości muzycy cały czas i bardzo umiejętnie budują tu napięcie. Zarazem jest to jedna z najładniejszych płyt swojej dekady, ale też nie będzie przesady w zaliczeniu jej do tych najlepszych. W przeciwieństwie do większości ówczesnej tzw. alternatywy nie jest to zachowawcze przetwarzanie dawnego mainstreamu, a rzadka w tamtym czasie próba grania rocka w bardziej postępowy sposób. O dziwo, krytycy docenili "Hex" już w chwili wydania, ale sprzedaż była kiepska i o albumie szybko zapomniano. Pierwsze wznowienie ukazało się dopiero w 2012 roku, gdy Bark Psychosis był juź dość popularny w internetach.

Ocena: 9/10



Bark Psychosis - "Hex" (1994)

1. The Loom; 2. A Street Scene; 3. Absent Friend; 4. Big Shot; 5. Fingerspit; 6. Eyes & Smiles; 7. Pendulum Man

Skład: Graham Sutton - wokal, gitara, instr. klawiszowe, melodyka, sample, programowanie; Daniel Gish - instr. klawiszowe; John Ling - gitara basowa, instr. perkusyjne, sample, programowanie; Mark Simnett - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Louisa Fuller - skrzypce; Rick Coster - skrzypce; John Metcalfe - altówka; Ivan McCready - wiolonczela; Phil Brown - flet; Del Crabtree - trąbka; Pete Beresford - wibrafon; Dave Ross - djembe; Neil Aldridge - trójkąt, programowanie
Producent: Bark Psychosis


Komentarze

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)