[Recenzja] Gwinciński / Richter / Skolik - "Jupiter, Urizen, Wernyhora, Trungpa" (1998)

Gwinciński / Richter / Skolik - Jupiter, Urizen, Wernyhora, Trungpa


Z polską muzyką ostatnich pięćdziesięciu lat, zwłaszcza tą sprzed czasów powszechnego dostępu do internetu, jest tak, że trzeba się trochę natrudzić, aby znaleźć te najciekawsze płyty. W mediach tradycyjnych promowana była i jest głównie muzyka bez większych walorów artystycznych i/lub totalnie odtwórcza względem zachodnich trendów. Sytuację nieco poprawiło pojawienie się nowych, internetowych mediów, dzięki którym trochę łatwiej śledzić, co się obecnie dzieje w niezalu, o ile zna się odpowiednie strony. Niestety, wiele interesującej muzyki z lat poprzednich wciąż nie doczekało się należnego uznania. Kilka takich płyt w ostatnim czasie już opisałem. "Jupiter, Urizen, Wernyhora, Trungpa" Gwincińskiego, Richtera i Skolika to kolejna z nich.

Album - wydany chyba tylko raz, ale do dziś łatwo dostępny fizycznie i w streamingu - to jedyne wydawnictwo tego efemerycznego tria. Liderowi Maestro Trytony, gitarzyście Tomaszowi Gwincińskiemu, w nagraniach towarzyszyli niemiecki basista i organista Locko Richter - który jeszcze w latach 70. przewinął się przez krautrockowe Embryo i Missus Beastly - a także bębniarz Arkadiusz Skolik z jazzowego Graal. Gościnnie wystąpiła tu jeszcze wiolonczelistka Renata Suchodolska, towarzysząca już wcześniej Gwincińskiemu w Maestro Trytony, oraz skrzypek Tomasz Mucha.


Z Maestro Trytony jest tu jeszcze jeden wspólny punkt. W repertuarze tego albumu znalazła się nowa wersja kompozycji "Tulku", oryginalnie wydanej na płycie "Enoptronia". Ta dość zadziorna i dynamiczna improwizacja jazz-rockowa z wpływami XX-wiecznej awangardy zmieniła się tu w nagranie o nieco bardziej subtelnym brzmieniu, utrzymane w wolniejszym tempie, stylistycznie dokonujące syntezy fusion, psychodelii oraz ścieżek dźwiękowych kina noir. Nie brakuje tu odpowiedniego napięcia pomiędzy poszczególnymi instrumentami tria, które za pomocą dość oszędnych środków tworzy całkiem sugestywny klimat.

W zasadzie cały album skupia się na kreowaniu takiego nocnego, trochę jazzowego, trochę psychodelicznego nastroju. Bywa, że zawarta tu muzyka kojarzy mi się z soundtrackami Angelo Badalamentiego do filmów Davida Lyncha, choć z bardziej swobodną i finezyjną grą muzyków ("Noc lipcowa"), kiedy indziej zaś brzmi jak bardziej elegancka, pozbawiona wokalnych odpałów wariacja na temat "Careful with That Axe, Eugene" Pink Floyd ("Emersen w Kalahari"). Dla urozmaicenia pojawiają się brzmienia bandżo i ksylofonu, nadające "Ufologii trumn" bardziej egzotycznego charakteru, albo wspomniane już smyczki w quasi-tangu "Poetach wody" i delikatnie funkującym "El Topo".

"Jupiter, Urizen, Wernyhora, Trungpa" to naprawdę świetny, a mało znany album. Jego siła tkwi przede wszystkim w wyrafinowanym, ale nieepatującym wirtuozerią wykonaniu oraz umiejętnie zbudowym nastroju, nadającym całości niemal ilustracyjnego charakteru. Ta płyta jest jak ścieżka dżwiękowa do nieistniejącego kryminału.

Ocena: 8/10



Gwinciński / Richter / Skolik - "Jupiter, Urizen, Wernyhora, Trungpa" (1998)

1. Noc lipcowa; 2. Emersen w Kalahari; 3. Ufologia trumn; 4. Poeci wody; 5. El topo; 6. Tulku

Skład: Tomasz Gwinciński - gitara, bandżo; Locko Richter - gitara basowa, organy; Arkadiusz Skolik - perkusja, ksylofon
Gościnnie: Tomasz Mucha - skrzypce; Renata Suchodolska - wiolonczela
Producent: -


Komentarze

  1. Ścieżka dżwiękowa do nieistniejącego kryminału? Nie sądzę, raczej jakiegoś "metaphysical thriller".
    Te podobieństwa do Pink Floyd są bardzo odległe, słuchając tego ma się wrażenie, że coś podobnego już się kiedyś słyszało, ale nawet po dłuższym zastanowieniu trudno znaleźć dobry punkt odniesienia.
    Muszę przyznać, że bandżo zostało świetnie użyte na tej płycie, chociaż nie znoszę tego instrumentu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na tę płytę też wpadłem niedawno. Nie mogę od jakiegoś czasu przestać słuchać. Piękne dzwięki.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)