[Recenzja] Beth Gibbons - "Lives Outgrown" (2024)

Beth Gibbons - Lives Outgrown


Płyta tygodnia 13.05-19.05

Całkiem ciekawy był ten tydzień pod względem muzycznych premier. Jedną z ważniejszych jest na pewno "To All Trains" tria Shellac, który już ostatecznie zamyka dyskografię grupy z uwagi na niespodziewaną śmierć Steve'a Albiniego. Albini najpewniej zapamiętany zostanie przede wszystkim jako inżynier dźwięku i producent od Nirvany, Pixies, Slint czy Joanny Newsom, ale to też ważna postać sceny noise-rockowej, jako gitarzysta zespołów Big Black i wspomnianego Shellac. Pozytywnym zaskoczeniem okazał się dla mnie nowy album Billie Eilish, "Hit Me Hard and Soft" - z płyty na płytę jest coraz lepiej, coraz mniej smętnie, choć dalej nie dzieje się w jej muzyce nic szczególnie interesującego. Bezkonkurencyjny jest natomiast "Lives Outgrown" Beth Gibbons.

Już sam fakt ukazania się tego wydawnictwa to spore wydarzenie, bo Beth nagrywa i wydaje rzadko. Przez trzy dekady działalności były to jedynie trzy studyjniaki z Portishead oraz "Out of Season" sygnowany wspólnie z Rustin Manem, czyli Paulem Webbem z Talk Talk. Poza tym Gibbons wystąpiła też na kilku koncertówkach, w tym tej najważniejszej z polskiego punktu widzenia, na której w towarzystwie Krzysztofa Pendereckiego i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia wykonała III symfonię Góreckiego. Można więc założyć, że swoją muzykę tworzy tylko wtedy, kiedy faktycznie ma coś do zaoferowania, muzycznie i tekstowo. A "Lives Outgrown" jest jej najbardziej osobistym dotąd albumem, ze słowami na temat lęku, macierzyństwa, menopauzy i śmiertelności - w ostatnich latach zmarło wielu jej krewnych i przyjaciół.


Muzycznie, przynajmniej pod względem klimatu, jest to album raczej wyciszony, kameralny, często wręcz intymny. Stylistycznie można go określić jako wyrafinowany pop z domieszką folku. Całość jest niezwykle dopracowana pod względem aranżacji i brzmienia. W produkcji Beth Gibbons wsparli James Ford (m.in. Arctic Monkeys, Depeche Mode, Shame) oraz Lee Harris, kolejny były muzyk Talk Talk w jej otoczeniu, natomiast nic nie wiadomo na temat grających tu instrumentalistów. A brzmienie tej płyty jest bardzo bogate, choć w tak nienachalny sposób, że wydawać może się bardziej oszczędne w środkach wyrazu, niż jest w rzeczywistości. Przejmująco smutnym - ale nie smętnym - partiom wokalnym towarzyszy najczęściej gitara akustyczna i bębny, ale bardzo subtelnie wpleciono też orkiestracje (np. "Tell Me Who You Are Today", "Burden of Life"), dźwięki wibrafonu ("Floating on a Moment") czy fletu i odgłosów przyrody (trochę wczesno-floydowy "Whispering Love"), dzięki czemu brzmi to wszystko zarazem spójnie i niemonotonnie.

Trudno mi zresztą wybrać najlepszy z tych dziesięciu utworów. Poziom jest naprawdę równy, choć na wysokości piątej ścieżki zaczyna się seria pięciu kawałków, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Otwiera ją "Rewind", z najbardziej gęstą, posępną, ale też nieco psychodeliczną warstwą instrumentalną, gdzie na dalszym planie pojawiają się agresywniejsze brzmienia, podchodzące pod noise rocka czy free jazz. Kolejny "Reaching Out" to najbardziej żwawy tu utwór, mający w sobie coś z krautrockowej rytmiki, a dodatkowo przełamujący nieco ten smutny nastrój całości. "Oceans" zaczyna się natomiast dość niepozornie, ale prowadzi do fantastycznego, nieco odrealnionego, oczyszczającego refrenu, gdzie Beth wspina się na swoje wokalne wyżyny. Dalej rozbrzmiewa jeszcze słodko-gorzki "For Sale", mający w sobie coś z muzyki dawnej, a także łączący orientalizmy z nieco freejazzowymi dęciakami "Beyond the Sun".


Obok opublikowanej jeszcze w marcu nowej płyty Julii Holter, dzieło Beth Gibbons jest jak dotąd najciekawszą popową premierą tego roku. Oba albumy łączy zresztą to zestawienie bardzo zgrabnych piosenek z faktycznie ambitnym podejściem do aranżacji oraz produkcji. "Lives Outgrown" wydaje się natomiast płytą bardziej emocjonalną, przesiąkniętą autentycznym smutkiem - co niekoniecznie bardziej mi odpowiada, jednak dla wielu słuchaczy będzie dodatkowym atutem. Czy jest to płyta idealna? Z pewnością nie, ale trudno mi cokolwiek merytorycznego jej zarzucić. 

Ocena: 9/10

Nominacja do płyt roku 2024



Beth Gibbons - "Lives Outgrown" (2024)

1. Tell Me Who You Are Today; 2. Floating on a Moment; 3. Burden of Life; 4. Lost Changes; 5. Rewind; 6. Reaching Out; 7. Oceans; 8. For Sale; 9. Beyond the Sun; 10. Whispering Love

Skład: Beth Gibbons - wokal; ? - instrumenty
Producent: James Ford, Beth Gibbons, Lee Harris


Komentarze

  1. W pełni zgadzam się z końcową oceną płyty. Dla mnie nowa muzyka wokalistki z Portishead to też okolice 9/10 i razem z nową płytą Vampire Weekend oraz English Teacher to jak na razie moja ulubiona popowa płyta w tym roku. Przy okazji poproszę o podanie ciekawych propozycji tegorocznych (jeżeli takowe pojawiły się) z gatunku muzyki niepopowej. Bardzo dobry dla mnie (bezpośrednio za podium) jest tegoroczny EABS, ale to raczej też pop. Wiem, że po raz kolejny drążę temat "popu". Proszę mi jednak uwierzyć, nie robię tego złośliwie. Za bardzo cenię sobie to forum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie ciekawe płyty, jakie w tym roku słyszałem, mieszczą się w kategorii pop. Znajdziesz je pod etykietą „płyta tygodnia”.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A jeśli chcesz więcej propozycji, to warto wpisać w wyszukiwarkę u góry strony "nominacja 2024".

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)