17 października 2020

[Recenzja] Autechre - "SIGN" (2020)



Brytyjski duet Autechre już od trzydziestu lat należy do najbardziej ekscytujących i wpływowych twórców muzyki elektronicznej. Wśród powołujących się na niego artystów można wskazać chociażby Radiohead, którego twórczość od czasu "Kid A" faktycznie wiele zawdzięcza muzyce Seana Bootha i Roba Browna. Obecnie Autechre wciąż przeciera nowe szlaki w elektronice. A duet bynajmniej nie próżnuje, wydając ogromne ilości muzyki. Pomijam już nawet to, że w latach 2019-20 opublikowano zapisy ponad dwudziestu koncertów. Był przecież jeszcze pięciopłytowy cykl "elseq" z 2016 roku czy cztery dwugodzinne części "NTS Sessions" z 2018 roku. Przebrnięcie przez ten cały materiał jest tym trudniejsze, że zdecydowanie nie jest to łatwa w odbiorze muzyka. Duet już w latach 90. zaczął podążać w coraz bardziej eksperymentalne rejony, stawiając na skomplikowane rytmy, porzucając melodię i harmonię, skupiając się na dekonstrukcji dźwięku, który rozbrzmiewa w sposób wręcz przeczący prawom fizyki. Słuchacza nieprzyzwyczajonego do takiego podejścia może to odrzuć. Tak było w moim przypadku, gdy sięgnąłem po "NTS Sessions 2". Przy pierwszym podejściu szybko się poddałem. Dopiero przy drugim przesłuchałem całość, co było doznaniem tyleż intrygującym, co przytłaczającym, a momentami wręcz męczącym. Bynajmniej nie twierdzę, że to zła muzyka. Jednak raczej nie polecam w ten sposób zaczynać znajomości z twórczością duetu.

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku właśnie opublikowanego "SIGN". Czternasty regularny album Autechre (licząc każdą z wspomnianych wcześniej serii jako jedno wydawnictwo) ma odmienny charakter od swoich bezpośrednich poprzedników. To najbardziej zwarte, ale też najbardziej przystępne dzieło duetu od czasu co najmniej "Oversteps" z 2010 roku. Trwające niespełna sześćdziesiąt sześć minut wydawnictwo spokojnie można przesłuchać za jednym podejściem. Oczywiście, wciąż nie brakuje tutaj utworów o bardziej eksperymentalnym charakterze. Najbardziej słychać to chyba na przykładzie otwieracza, "M4 Lema", który zapewne już na starcie odsieje część słuchaczy. Jednak w większości utworów te dziwne dźwięki, charakterystyczne dla dokonań Autechre z ostatnich lat, jeśli w ogóle się pojawiają, to służą jedynie urozmaiceniu. Dominuje tu bardziej przystępna muzyka, z wyraźniej zaznaczonymi melodiami, czasem z dość chwytliwymi motywami, nierzadko subtelna. W pewnym sensie jest to powrót do tego, co duet grał na początku kariery, na takich albumach, jak "Amber" czy jeszcze nawet "Tri repetae", który był wyraźnym zwrotem od ambient techno i IDM-u w stronę glitchu. Nie znaczy to bynajmniej, że zespół brzmi tutaj tak samo, jak ćwierć wieku temu. Chodzi raczej o poziom komunikatywności, gdyż sama muzyka to kolejny krok w ewolucji zespołu. Czerpiący z dotychczasowych dokonań, ale nie powielający ich, tylko znów wskazujący nowy kierunek dla muzyki elektronicznej. I co najważniejsze, całość jest rewelacyjna. Każdy utwór zachwyca brzmieniem, aranżacją i mnogością pomysłów. Jednak największe wrażenie robią na mnie te subtelniejsze nagrania, na czele z właściwie ambientowymi "Metaz form8" i "r cazt". To najpiękniejsze co usłyszałem w tegorocznej muzyce, wręcz transcendencyjne przeżycie.

Czekałem na premierę "SIGN", ale nie spodziewałem się, że zrobi na mnie aż takie wrażenie, po kilku odsłuchach stając się zdecydowanym faworytem na najlepszy album roku. I to pomimo kilku innych mocarnych wydawnictw, jakie ukazały się w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy. Przynajmniej pod względem muzycznym rok 2020 jest całkiem udany. "SIGN" zachęcił mnie też do dokładniejszego zapoznania się z twórczością duetu i już teraz Autechre wyrasta na jednego z moich ulubionych wykonawców ostatnich trzydziestu lat.

Ocena: 9/10



Autechre - "SIGN" (2020)

1. M4 Lema; 2. F7; 3. si00; 4. esc desc; 5. au14; 6. Metaz form8; 7. sch.mefd 2; 8. gr4; 9. th red a; 10. psin AM; 11. r cazt

Skład: Rob Brown; Sean Booth
Producent: Autechre


10 komentarzy:

  1. Sam Fripp byłby (lub jest) pod wrażeniem tego, jak ta dwójka potrafi kontrolować brzmieniowy chaos. Te wszystkie próbki dźwięku, celowe i niecelowe glitche, zakłócenia, dysonanse. Można ogłupieć lub wręcz odnieść wrażenie, że twój sprzęt zaczyna się psuć, ale doświadczenie z tym zespołem jest niepowtarzalne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo intrygujący album poleciłeś! Na początku trochę się bałem "zniekształconego dźwięku", ale włączyłem i... w zasadzie nie było momentu, w którym chciałem coś przewinąć czy też pominąć. Bardzo ciekawe podejście duetu, powyginane brzmienia, ani przez chwilę mi się nie nudziło. Na pewno trzeba będzie jeszcze parę razy przesłuchać dla samego ogarnięcia albumu jako całości, ale już mi się bardzo podoba. Dzięki serdeczne!
    Interesowały Cię kiedyś takie grupy jak The Orb, Orbital czy też Stereolab?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej trójki słyszałem tylko jeden album The Orb. Ten z Gilmoure'em...

      Usuń
    2. Pierwszy album The Orb z tego co pamiętam jest całkiem fajny. Z elektroniki z przełomu wieków bardzo mi się podoba Muslimgauze, chociaż potrafi być diabelnie monotonny. Jeszcze do głowy przychodzą mi Scorn I Techno Animal, ale bym musiał sobie przypomnieć, które albumy są warte uwagi.

      Usuń
    3. Tutaj mamy pierwszy album The Orb:
      https://www.youtube.com/watch?v=jVuv7dHg5Cw

      Padło już nazwisko Roberta Frippa, który z The Orb nagrał album "FFWD" (od razu mi się przypomniał czar starego magnetofonu, nawet jeśli się często zacinał):

      A tu Stereolab (nieźle zakręcona muzyka):
      https://www.youtube.com/watch?v=xewma_4OpLw&list=PLY7uGl0-pq7l7N8i0if910LZuSJCX9YkL

      I Orbital (mniej elektroniczny od poprzedników, za to bardziej rockowy):
      https://www.youtube.com/watch?v=MzEyH_-st88

      The Orb z Gilmourem jest całkiem fajną płytą.
      Muslimgauze kojarzy mi się z tym cudem:
      https://www.youtube.com/watch?v=xmtZEQG7bRU

      (remiks piosenki "Housewives Hooked on Heroin" no-man)

      Szczerze mówiąc, nie zachęca to do zapoznawania się z jego twórczością.

      Usuń
    4. Orbital to przede wszystkim brązowa płyta i In Sides, dziwne przykłady jego twórczości podajesz. :P

      Scorn to świetna, bardzo klimatyczna elektronika (illbient to się nazywa) i podbijam też Muslimgauze. Jeśli chodzi o ambient techno, to obowiązkowo trzeba jeszcze wspomnieć o Future Sound of London, oraz o "Artificial Intelligence" (narodziny IDM, więc rzecz bardzo ważna choćby historycznie). Ale trzeba jednak przyznać, że Autechre mocno wybija się na tle całej najntisowej elektroniki i ciężko do niej podejść "na świeżo" oczekując czegoś podobnego - może Aphex Twin miejscami.

      Usuń
    5. Jest jeszcze jeden zespół, który moim zdaniem fajnie zaznacza swoje miejsce w całej najntisowej elektronice i jest nim Coil. Albumy takie jak Musick To Play In The Dark czy ...And The Ambulance Died In His Arms bardzo fajnie łączą industrialowe korzenie Christophersona i Balance'a z panującymi na przełomie wieków trendami w muzyce eleektronicznej, czasem dorzucając jeszcze inspiracje np. szkołą berlińską (jak w przypadku Musick...).

      Usuń
  3. Tak, "In Sides" też słyszałem, może faktycznie to lepszy przykład.
    "Future Sound of London" odnotowuję do zapoznania się, elektronika z tamtych lat to jest muzyka, którą bardzo przyjemnie mi się eksploruje.
    Pamiętam, jak zaczynałem swoją przygodę z tym od depeszowych singli z "Songs of Faith and Devotion", zwłaszcza "Rush" (Amylnitrate Mix) - ale bez wokalu - zrobił na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "To najpiękniejsze co usłyszałem w tegorocznej muzyce, wręcz transcendencyjne przeżycie."
    Nie sądziłem, że trudności w opisie muzyki elektronicznej skłonią Cię do sięgnięcia do takiego słownika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu opisałem swoje wrażenia. A recenzja nie musi opisywać dokładnie muzyki. Obecnie właściwie nie ma takiej potrzeby, skoro wystarczy krótka chwila, by włączyć dowolny album. A wtedy opis jest juz zbyteczny.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane, ale jeśli uznam je za ciekawe, umieszczę odpowiedzi na nie na stronie "FAQ / Q&A".