27 lipca 2018

[Recenzja] Freddie Hubbard / Stanley Turrentine - "In Concert" (1976)



Jeśli na jednym wydawnictwie grają tacy muzycy, jak Herbie Hancock, Freddie Hubbard, Ron Carter i Jack DeJohnette, to można je brak w ciemno. Wspomniani muzycy, wraz z saksofonistą Stanleyem Turrentine'em i gitarzystą Erikiem Gale'em, zagrali razem dwa koncerty: 3 marca 1973 roku w Chicago Opera House, oraz następnego dnia w Ford Auditorium w Detroit. Fragmenty tych występów w 1974 roku (choć niektóre źródła podają '73 lub '75) trafiły na dwa osobne wydawnictwa: "In Concert, Volume One" i "In Concert, Volume Two". Co ciekawe, pierwsze z nich firmowały wyłącznie nazwiska Hubbarda i Turrentine'a, podczas gdy drugie - całego sekstetu, z Hancockiem na pierwszym miejscu. W 1976 roku obie płyty wydano ponownie jako jedno wydawnictwo, "In Concert" (wykorzystując okładkę "Volume One"). Większość kompaktowych wznowień również zawiera materiał z obu wolumenów, ale ponieważ zdecydowano się na jednopłytowe wydawnictwo, pominięta została jedna wersja utworu "Hornets". Jedynie w Japonii "Volume One" i "Volume Two" zostały wydane osobno, w oryginalnej formie, także w wersji kompaktowej.

Pierwsza płyta, odpowiadająca zawartości "Volume One", zawiera dwie blisko dwudziestominutowe improwizacje na bazie kompozycji Hubbarda, "Povo" i "Gibraltar". Obie utrzymane są w stylistyce znanej ze studyjnych albumów trębacza, "Red Clay" i "Straight Life", choć brzmienie jest trochę bardziej zadziorne, a wykonanie bardziej swobodne. Całość zdominowana jest przez porywające popisy sekcji dętej, ale Hancock, Carter i DeJohnette też dostają czas na zaprezentowanie swoich umiejętności (jedynie udział Gale'a ogranicza się do pogrywania w tle, bez którego całość nic by nie straciła). Proporcje odwracają się na pierwszej stronie drugiej płyty (odpowiadającej "Volume Two"), na której Hubbard i Turrentine są nieobecni, a na pierwszy plan wychodzi Herbie. Znalazły się tu dwie wersje jego kompozycji "Hornets" (z wtedy już nagranego, ale jeszcze niewydanego albumu "Sextant"), połączone klawiszową miniaturką "Interlude". W porównaniu z wersją septetu Mwandishi, tutejsze wykonania "Hornets" są mniej zwariowane, ale zagrane prawie tak samo intensywnie, gęsto i z podobną wirtuozerią. Na drugą stronę trafiło natomiast drugie, równie wspaniałe wykonanie "Gibraltar".

Muzycy nie zawodzą, pokazując prawdziwą wirtuozerię i wzorową interakcję, jednak czegoś mi tu brakuje. Może nieco większego szaleństwa - bo mimo swobodnych struktur, gra sekcji dętej i gitarzysty wydaje się zbyt zachowawcza, a pozostali muzycy też nie zawsze mogą pokazać, na co naprawdę ich stać. Jednak w kategorii takiego bardziej (ale nie do końca) mainstreamowego fusion, jest to prawdziwie mocarne wydawnictwo.

Ocena: 8/10



Freddie Hubbard / Stanley Turrentine - "In Concert" (1976)

LP1: 1. Povo*; 2. Gibraltar**
LP2: 1. Hornets**; 2. Interlude**; 3. Hornets*; 4. Gilbraltar*

*wersja z Detroit
**wersja z Chicago

Skład: Freddie Hubbard - trąbka; Stanley Turrentine - saksofon; Herbie Hancock - pianino; Eric Gale - gitara; Ron Carter - bass; Jack DeJohnette - perkusja
Producent: Creed Taylor

Po prawej: okładka "In Concert, Volume Two".



Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.