1 czerwca 2018

[Recenzja] Ghost - "Prequelle" (2018)



Zespół Ghost od niemal dekady jest wrzodem na dupie wszystkich prawdziwych metalowców, nie potrafiących pojąć, jak grupa o takim image'u (włączając w to okładki płyt) może nie grać ekstremalnego metalu, a żartobliwą mieszankę ciężkich riffów i ewidentnie popowych melodii. Na swoim najnowszym, czwartym już albumie, zatytułowanym "Prequelle", Tobias Forge i jego ekipa Bezimiennych Upiorów idą jeszcze dalej w stronę popu. Gitary wyraźnie ustępują tu miejsca instrumentom klawiszowym, nadającym bardzo ejtisowego klimatu.

Zespół od zawsze jednak potrafił umiejętnie czerpać z kiczu w taki sposób, aby kicz ten nie irytował, a bawił. Trzeba oczywiście załapać taką konwencję. Ja jednak mam słabość do dobrych melodii, a pod tym względem Ghost zawsze był bezkonkurencyjny wśród retro-rockowych zespołów. I nie inaczej jest na najnowszym longplayu. Czy to w tych nielicznych cięższych momentach ("Rats", "Faith"), czy tych bardziej pogodnych i piosenkowych ("Dance Macabre", "Witch Image" - oba są moimi faworytami z tego albumu), czy właściwie popowych ("See the Light", "Pro Memoria", "Life Eternal"). Na albumie znalazły się też dwa dość długie (jak na ten zespół) instrumentale. W melodyjnym "Miasma" fajnie wypadają partie klawiszy, a zaskoczeniem jest solówka na... saksofonie (bardzo prosta, ale świetnie urozmaicająca ten album). Bardziej klimatyczny "Helvetesfönster" kojarzy się natomiast z progresywnym rockiem lat 70. - szczególnie ciekawie wypada nieco folkowa końcówka z partią gitary akustycznej w wykonaniu Mikaela Åkerfeldta z Opeth.

Pomimo pewnych zmian, wciąż od razu słychać, z jakim zespołem mamy tu do czynienia. Co prawda, "Prequelle" wydaje mi się nieco słabszy od poprzednich albumów Ghost (choć pod względem przebojowości znacznie je wyprzedza), jednak słuchanie go sprawia mi nieukrywaną przyjemność. Mam świadomość, że to nic wybitnego, ale twórczość zespołu jest moim guilty pleasure.

Ocena: 7/10



Ghost - "Prequelle" (2018)

1. Ashes; 2. Rats; 3. Faith; 4. See the Light; 5. Miasma; 6. Dance Macabre; 7. Pro Memoria; 8. Witch Image; 9. Helvetesfönster; 10. Life Eternal

Skład: Cardinal Copia (Tobias Forge) - wokal, instrumenty; A Group of Nameless Ghouls - instrumenty
Gościnnie: Salem Al Fakir - instr. klawiszowe; Steve Moore - instr. klawiszowe; Ludwig Kennberg - perkusja; Minou Forge - wokal (1); Papa Nihil (Gavin Fitzjohn) - saksofon (5); Davide Rossi - orkiestracja (7); Christopher May - dodatkowy wokal (7); Mikael Åkerfeldt - gitara (9); Vincent Pontare - dodatkowy wokal (10); Mark Williams, Deryn Edwards - dodatkowy wokal
Producent: Tom Dalgety


3 komentarze:

  1. Już wcześniej zachwyt nad muzyką Ghost wydawał mi się przesadzony, ale ten album jest po prostu słaby. Parę minut dobrej muzyki i dużo nijakości. Na chwilę obecną Prequelle jest najgorszym LP w ich karierze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwne jest to że wśród tak dużej ilości ambitnej lu zasłużonej muzyki, przychodzi ci do głowy słuchać i recenzjonować takie pierdoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się to wydawać dziwne, ale z drugiej strony - po co być snobem słuchającym tylko samych ambitnych rzeczy? Nie ma nic złego w słuchaniu niewybitnej muzyki, jeśli ma się do niej odpowiedni dystans i świadomość, że nie ma w tym niczego ambitnego. A sam Ghost wyróżnia się na tle retro-rocka tym, że ma na siebie jakiś pomysł. Jego muzyka jest celowo kiczowata i przerysowana, świetnie parodiuje metal w taki sposób, że jednych metalowców wkurza, innych zachwyca, a ani jedni, ani drudzy nie zdają sobie zazwyczaj sprawy, że zespół po prostu robi sobie z nich jaja. Nie jest to muzyka, jakiej chciałbym słuchać na co dzień, ale mogę to zrobić raz na te parę lat, gdy wydają coś nowego.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.