1 września 2017

[Recenzja] Czesław Niemen - "Niemen" (1971)



Czerwony album Niemena, znany także jako "Niemen", "Niemen Enigmatic" lub "Człowiek jam niewdzięczny", to prawdopodobnie pierwszy dwupłytowy album w historii polskiej fonografii (obie płyty były sprzedawane także oddzielnie). Jak jednak wiadomo, większość dwupłytowych wydawnictw z premierowym studyjnym materiałem tylko by zyskała, gdyby skrócić je do jednej płyty. Czerwony Niemen bynajmniej nie jest tu wyjątkiem. Choć prawdę mówiąc, w tym wypadku nawet skrócenie o połowę niewiele by pomogło...

Pod względem stylistycznym jest to kontynuacja rockowego kierunku obranego przez Niemena na poprzednim albumie, "Enigmatic". Jednak tym razem bez progresywnych naleciałości, za to z wyraźną inspiracją hard rockiem. Elektryczne organy i ostre partie gitary, podparte mocną grą sekcji rytmicznej, nie raz przywołują skojarzenia z Deep Purple. Pod względem instrumentalnym właściwie nie ma do czego się przyczepić, z wyjątkiem brzmienia, typowego dla ówczesnych polskich nagrań (aczkolwiek plus za wyrazisty bas). Warstwa wokalna jest natomiast tragiczna. Emfatyczny, nierockowy śpiew Niemena jeszcze można by przeboleć, ale niemal nieustannie mu towarzyszące festyniarskie chórki żeńskie są tak żenujące i kiczowate, że niepojęte jest dla mnie, że ktoś może chcieć tego słuchać. Jedyne dające się słuchać utwory to: w całości instrumentalny "Enigmatyczne impresje", oraz dwudziestominutowy, w większości instrumentalny "Człowiek jam niewdzięczny". Zwłaszcza w tym drugim nie brakuje świetnych partii instrumentalnych - środkowa część przypomina koncertowe improwizacje, popularne w tamtych czasach wśród zachodnich grup rockowych, w trakcie których każdy muzyk mógł zaprezentować swoje umiejętności. Są tu solówki na organach, basie, gitarze i perkusji. Szczególnie porywająco wypada popis gitarzysty Tomasza Jaśkiewicza, brzmiący niemal jak u Quicksilver Messenger Service.

Współczesny słuchacz nie znajdzie tu wiele dla siebie (oprócz dwóch wspomnianych wyżej utworów, pod warunkiem, że bardzo lubi muzykę z tamtych czasów). Album mógł robić wrażenie w chwili wydania, gdy festyniarskie chórki były normą w polskiej muzyce, a dostęp do zachodnich wydawnictw był bardzo ograniczony. Wówczas mógł wydawać się czymś nowatorskim. Dziś już jednak wiadomo, że ta muzyka, pod względem instrumentalnym, jest wtórna wobec ówczesnego zachodniego rocka, a także, że przez brzmienie i warstwę wokalną, zestarzała się od niego o wiele mocniej. Jeśli ktoś chciałby zaznajomić się z twórczością Czesława Niemena, lepiej żeby nie zaczynał od tego albumu.

Ocena: 5/10



Czesław Niemen - "Niemen" (1971)

LP1: 1. Człowiek jam niewdzięczny; 2. Aerumnarum Plenus; 3. Italiam, Italiam; 4. Enigmatyczne impresje
LP2: 1. Nie jesteś moja; 2. Wróć jeszcze dziś; 3. Mój pejzaż; 4. Sprzedaj mnie wiatrowi; 5. Zechcesz mnie, zechcesz; 6. Chwila ciszy; 7. Muzyko moja

Skład: Czesław Niemen - wokal, flet; Tomasz Jaśkiewicz - gitara; Jacek Mikuła - instr. klawiszowe; Janusz Zieliński - bass; Czesław Bartkowski - perkusja (LP1); Janusz Stefański - perkusja (LP2); Zbigniew Namysłowski - flet (LP2); Elżbieta Linkowska, Krystyna Prońko, Zofia Borca - dodatkowy wokal (LP1); Partita - dodatkowy wokal (LP2)
Producent: Zofia Gajewska


9 komentarzy:

  1. Patrząc z perspektywy czasu trudno się dziwić zabiegom takim, jak te jarmarczne zaśpiewy. Czerpiąc garściami z muzyki zachodu (inaczej się nie dało), polscy muzycy chcieli też zawrzeć na swoich albumach coś polskiego. Nie żebym je lubił, ale rozumiem zamysł. I uważam, że efekt jest okropny, ale sama idea nad wyraz słuszna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że chciano w ten sposób nieco przysłonić zachodnie naleciałości tak, aby cenzory nie mieli się do czego przyczepić, jak w przypadku grupy Stress, której muzyka była praktycznie pozbawiona polskich cech, przez co nie pozwolono im zdobyć popularności, przynajmniej ogólnopolskiej.
      Jeśli chodzi o sam album, stawiam go na pierwszym miejscu wśród nagrań Niemena, choć wszystkie z początku lat 70. trzymają podobny poziom. Kolejne płyty, na których syntezatory zaczęły odgrywać pierwszorzędną rolę, nie przypadły mi do gustu.

      Usuń
  2. To czego warto posłuchać, jeśli chciałbym zapoznać się z twórczością Niemena?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Enigmatic", "Strange Is This World", "Niemen Vol. 1" i "Vol. 2" (czyli "Marionetki"), "Aerolit".

      Usuń
    2. Warto posłuchać Vol 1 i 2 bo to autentycznie wielkie płyty. Mocno awangardowe, ale to jest stylistyka, w której Niemen radził sobie najlepiej. Prócz tego te późniejsze syntezatorowe rzeczy. Rozumiem, że trzeba się trochę wysilić, żeby załapać tą stylistykę, ale na tym właśnie polega poznawanie nowej dla siebie muzyki - na wysilaniu się. Bez wysiłku człowiek będzie do końca życia słuchał tego samego. Tak więc warto poznać jeszcze Aerolit i Idee Fixe, zwłaszcza pierwsze. Cała reszta jest moim zdaniem opcjonalna.

      A z opinią szefa bloga na temat Czerwonej Płyty się zgadzam - jest archaiczna, powiem więcej: była anachronizmem już w chwili jej nagrywania. To jest muzyka tylko dla wąskiej grupy słuchaczy, do których sam nigdy się nie zaliczałem. W sumie to samo można powiedzieć o Enigmatic, tyle, że to jednak płyta dość oryginalna i muzycznie całkiem dobra. O Czerwonym nie jestem w stanie tego powiedzieć.

      Usuń
  3. O dziwo kilkanaście lat temu ta płyta mi się podobała. To było w momencie odkrywania dyskografii Niemena, gdy wychodziły dwa jego boxy Niemen Od Początku.
    Pierwszy utwór rzeczywiście wspaniały.
    Potem jest gorzej.
    Rzeczywiście, gdy poznawalem potem płyty z podobnego okresu wydane na Zachodzie, to "usłyszałem" że ta muzyka na albumie Niemena nie jest taka nowatorska. Nawet zachodnie albumy z drugiej połowy lat siedemdziesiątych brzmią lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, chochlik się wkradł:D Uwielbiam ten okres drugiej połowy lat 60-tych. A wydaje mi się że przeoczyles ważną płytę Beach Boys "Pet sounds", nie wpominasz o niej nigdzie. A to ciekawy album, bodajże drugie miejsce w rankingu wszechczasów Rolling Stones zaraz po "Pieprzu" The Beatles.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy wykonawcy, o których pisałem, są wymienieni po prawej stronie, dlatego warto wejść na stronę "Recenzje" lub skorzystać z wyszukiwarki w lewym górnym rogu.

      O "Pet Sounds" pisałem prawie rok temu, jednak nie jestem entuzjastą tego albumu. Natomiast zgadzam się, że druga połowa lat 60. to wspaniały okres w muzyce rockowej (i nie tylko), która przeżywała swoje twórcze apogeum, przetwarzając inspiracje różnymi innymi stylami, tworząc nowe, ciekawe nurty. Podoba mi się to dążenie muzyków do wypracowania własnego, rozpoznawalnego stylu. Tego od dawna brakuje w muzyce rockowej, którą zdominowali nudni epigoni.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.