25 sierpnia 2017

[Recenzja] Jakszyk, Fripp and Collins (A King Crimson ProjeKct) - "A Scarcity of Miracles" (2011)



Choć album "A Scarcity of Miracles" nie został wydany pod szyldem King Crimson, wiele osób traktuje go jako album zespołu. Jest w tym sporo racji, bowiem w jego nagraniu wzięli udział muzycy, z których większość grała wcześniej w tym zespole (zaś wszyscy są członkami obecnego, istniejącego od 2013 roku wcielenia King Crimson). Już sama obecność Roberta Frippa, jedynego niezmiennego członka zespołu, jest wystarczającym powodem, by zaliczyć ten album do dyskografii King Crimson. A poza nim grają tu przecież także inni muzycy, którzy przewinęli się przez skład grupy: saksofonista Mel Collins występował w niej w latach 70., basista Tony Levin - od lat 80., z przerwą na przełomie wieków, a perkusista Gavin Harrison dołączył w 2007 roku. Jedyną nową twarzą jest śpiewający gitarzysta Jakko Jakszyk, znany z występów w 21st Century Schizoid Band (czyli cover bandzie King Crimson, w którym oprócz niego występował Collins i inni byli członkowie zespołu), zaś prywatnie zięć Michaela Gilesa, oryginalnego perkusisty King Crimson.

Z drugiej strony, ten album po prostu nie mógł być wydany pod szyldem King Crimson. Od razu słychać, że to nie Fripp jest motorem napędowym tego projektu, a Jakszyk. Fripp zawsze parł do przodu, nie pozostając obojętnym na aktualnie panujące trendy w ambitniejszych rejonach muzyki rockowej. Tymczasem "A Scarcity of Miracles" to najzwyklejszy retro-prog. Taki album mogłaby nagrać jakaś młoda grupa, inspirująca się King Crimson i innymi wielkimi przedstawicielami rocka progresywnego. Trzeba jednak oddać królowi, co królewskie i przyznać, że na tle wszystkich retro-, neo- i innych pseudo-progów, "A Scarcity of Miracles" prezentuje naprawdę wysoki poziom (w końcu grają tu tacy zdolni i doświadczeni muzycy, jak Fripp czy Levin). Choć na albumie dominują spokojniejsze utwory (wyjątkiem bardziej dynamiczny "The Other Man"), ani przez chwilę nie wieje tu nudą! W stosunkowo długich, średnio siedmiominutowych utworach, cały czas coś się dzieje, nie brakuje ciekawych partii instrumentalnych, ani dobrych, wyrazistych melodii. Warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób budowane są kompozycje - ta muzyka ma płynność, rozwija się w bardzo logiczny sposób. To nie są zlepki przypadkowych motywów, których mnogość ma sprawiać iluzję bycia ambitnym i progresywnym.

"A Scarcity of Miracles" w żadnym razie nie jest albumem innowacyjnym ani progresywnym w dosłownym rozumieniu tego słowa. To po prostu bardzo dobrze zrobiony retro-prog. Znacznie ciekawszy od tego, co proponują wszelkiej maści naśladowcy, pozbawieni wyobraźni i talentu. "A Scarcity of Miracles" przypomina, że można nagrać album, który jest przyjemny i łatwo przyswajalny, ale pozbawiony smęcenia i nadmiernego patosu.

Ocena: 7/10



Jakszyk, Fripp and Collins (A King Crimson ProjeKct) - "A Scarcity of Miracles" (2011)

1. A Scarcity of Miracles; 2. The Price We Pay; 3. Secrets; 4. This House; 5. The Other Man; 6. The Light of Day

Skład: Jakko Jakszyk - wokal, gitara, instr. klawiszowe, guzheng; Robert Fripp - gitara, efekty; Mel Collins - saksofon, flet; Tony Levin - bass, Chapman stick; Gavin Harrison - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Robert Fripp i Jakko Jakszyk


4 komentarze:

  1. W tym saksofonie Collinsa nie sposób się nie zakochać. To jest album King Crimson i trudno oszukiwać się, że jest inaczej. Nawet jeśli jest faktycznie retro-progresywny. W komentarzu pod recenzją 'Construction Of Light" pisałeś, że grupa kopiowała samą siebie co by oznaczało, że była wtórna wobec własnej twórczości. Dyskografia King Crimson i tak jest zbiorem albumów, które spokojnie można by pogrupować i podpisać pod 3-4 różnymi projektami. "Jakszyk, Fripp and Collins (A King Crimson ProjeKct)" wydaje mi się najgłupszym szyldem z możliwych. Trochę tak, jakby sami nie byli pewni, co nagrali i pod czym to powinno być podpisane.

    Swoją drogą tytuł albumu dobitnie oddaje stan obecnej muzyki rockowej :) Ciekawe, czy to było takie celowo puszczone oczko, czy raczej przypadek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na "Konstrukcji" zespół kopiował pomysły z własnych utworów, ale nadając całości nowoczesne brzmienie. A na powyższym nie kopiują konkretnych kompozycji - ani własnych, ani cudzych - za to stylistyka i brzmienie jest tu charakterystyczne dla retro-proga. Czyli dla grup próbujących grać, jak kiedyś grały zespoły progresywne, nawet nie jak King Crimson, a raczej Pink Floyd, Genesis, czasem też Yes. Dziwne, że muzycy, którzy grali w King Crimson, postanowili nagrać właśnie taki album. Ale przynajmniej zrobili to z klasą i ze smakiem, nagrywając najlepszy album w takiej stylistyce, jaki słyszałem ;)

      Usuń
  2. Tak, pisałem o tym albumie u siebie na blogu (to już niemal rok temu). Zaczarował mnie od samego początku. Zarzucę sobie dziś wieczorem do snu. Kapitalna płyta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Posłuchałem. Powiem tak Obserwuję Frippa od czasów Discipine. Oczywiście znam wszystkie wcześniejsze płyty Crimsona ale nie na bieżąco bo jestem za młody i sorry ale dla mnie Fripp się po raz pierwszy skurwił może świat zwariował albo ja nie wiem, ale Dylan odjechał Fripp dramat Bowie... Lou Reed nie żyją to ja wolę Parkera z Milesem z 45 r posłuchać taka refleksja ..

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.