6 marca 2014

[Recenzja] Yes - "Yesshows" (1980)



Druga koncertówka Yes. Tym razem tylko dwupłytowa. Nie powtarzają się tu żadne utwory z obecnych na "Yessongs". Materiał został zarejestrowany podczas różnych koncertów w latach 1976-78, w trakcie tras promujących albumy "Relayer", "Going for the One" i "Tormato". Repertuar pochodzi głównie z tych trzech albumów i poprzedzającego je "Tales from Topographic Oceans", ale jest też fragment znacznie starszego "Time and a Word". Całość została skompilowana przez Chrisa Squire'a i przygotowana do wydania już w 1979 roku, jednak pozostali członkowie nie byli zadowoleni z efektu i wstrzymali premierę. Blisko rok później przedstawiciele Atlantic Records zdecydowali się wydać album bez konsultacji z zespołem.

"Yesshows" prezentuje dwa różne oblicza zespołu. Nieznacznie różniące się między sobą składem - na trasie promującej "Relayer", podobnie jak i na samym albumie, grał Patrick Moraz, zastąpiony później przez Ricka Wakemana - i różniące się ogromnie pod względem muzycznym. W czasie współpracy z Morazem zespół był nastawiony przede wszystkim na rozbudowane, wielowątkowe kompozycje, pełne symfonicznego rozmachu i patosu. Okres ten reprezentują tutaj dwie długie suity: 23-minutowa "The Gates of Delirium" i blisko półgodzinna "Ritual (Nous Sommes du Soleil)" (ze względu na czasowe ograniczenia płyty winylowej podzielona na dwie części). Po powrocie Wakemana, zespół zaczął stopniowo zwracać się w stronę bardziej zwartych utworów, co doskonale obrazuje pięć nagrań zarejestrowanych w trakcie koncertów promujących "Going for the One" i "Tormato". Obie wspomniane suity są - podobnie jak ich studyjne wersje - bardzo nierówne. Dużo w nich naprawdę świetnych fragmentów, ale też sporo przeciągania, w nie zawsze sensowny sposób - szczególnie w wyraźnie dłuższym od pierwowzoru "Ritual". Natomiast ten bardziej piosenkowy materiał - zarówno żywiołowe "Parallels", "Going for the One" i "Don't Kill the Whale", jak i ballada "Wonderous Stories" - doskonale sprawdził się na żywo. Wszystkie wypadają co najmniej tak samo dobrze, jak ich wersje studyjne. Zdecydowanie zyskuje natomiast tytułowe nagranie z "Time and a Word", dzięki rezygnacji z kiczowatej orkiestracji (szkoda tylko, że utwór nagle się urywa).

"Yesshows" to dobre podsumowanie twórczości zespołu z okresu od "Tales from Topographic Oceans" do "Tormato", pokazujące zarówno jego mocne, jak i słabe strony. Muzycy potrafili tworzyć naprawdę zgrabne melodie, ale często nieco nieumiejętnie kombinowali z formą utworów. Słychać też duże umiejętności wykonawcze, ale też pewną skłonność do popisywania się nimi (środkowa część "The Gates of Delirium", fragmenty "Ritual"). Do samych wykonań trudno się przyczepić. Jon Anderson jest w świetnej formie wokalnej, a instrumentaliści nierzadko grają naprawdę porywająco, choć czasem mogliby nieco bardziej odejść od studyjnych pierwowzorów. Wybór utworów też jest całkiem udany. Osobiście wolałbym inny fragment "Oceanów" i brakuje mi "Turn of the Century", ale ogólnie jest to dobry przekrój przez wspomniany okres w działalności Yes.

Ocena: 7/10

PS. Kompaktowe wznowienie z 2009 roku zawiera dwa dodatkowe nagrania z trasy promującej "Tormato": "I've Seen All Good People" i "Roundabout". Dokładnie te same wykonania zostały oryginalnie wydane na kompilacji "Classic Yes" z 1981 roku.



Yes - "Yesshows" (1980)

LP1: 1. Parallels; 2. Time and a Word; 3. Going for the One; 4. The Gates of Delirium
LP2: 1. Don't Kill the Whale; 2. Ritual (Part 1); 3. Ritual (Part 2); 4. Wonderous Stories

Skład: Jon Anderson - wokal, gitara, instr. perkusyjne; Steve Howe - gitara, dodatkowy wokal; Rick Wakeman - instr. klawiszowe (oprócz 1.4, 2.2, 2.3); Patrick Moraz - instr. klawiszowe (1.4, 2.2, 2.3); Chris Squire - gitara basowa, dodatkowy wokal, instr. perkusyjne (1.4); Alan White - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Chris Squire


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane, ale jeśli uznam je za ciekawe, umieszczę odpowiedzi na nie na stronie "FAQ / Q&A".