[Recenzja] Hera - "Where My Complete Beloved Is" (2011)
Zanim Wacław Zimpel stał się jednym z głównych polskich reprezentantów post-minimalizmu i szeroko pojętej elektroniki, był przede wszystkim cenionym klarnecistą, legitymującym się starannym klasycznym wykształceniem oraz bogatym doświadczeniem na gruncie jazzu czy ogólnie muzyki improwizowanej. Jednym z jego najwcześniejszych, a zarazem najważniejszych projektów był kwartet Hera. Nazwa może budzić różne skojarzenia, ale bezpośrednią inspiracją Zimpla była wycieczka do sycylijskiej świątyni Hery, greckiej bogini niebios i płodności. To wtedy wpadł na pomysł zespołu łączącego jazz z folklorem różnych stron świata, coś w stylu Dona Cherry'ego. Odpowiednich wspołpracowników do realizowania tej idei Zimpel znalazł w saksofoniście i pianiście Pawle Postaremczaku, basiście Ksawerym Wójcińskim oraz najbardziej z nich znanym perkusiście Pawle Szpurze (m.in. LOTTO, Hizbut Jámm). Przez wiele miesięcy muzycy nie tylko razem tworzyli, ale także żyli w czymś na kształt hipisowskiej komuny. Czyta...