[Recenzja] Hera - "Where My Complete Beloved Is" (2011)

Hera - Where My Complete Beloved Is


Zanim Wacław Zimpel stał się jednym z głównych polskich reprezentantów post-minimalizmu i szeroko pojętej elektroniki, był przede wszystkim cenionym klarnecistą, legitymującym się starannym klasycznym wykształceniem oraz bogatym doświadczeniem na gruncie jazzu czy ogólnie muzyki improwizowanej. Jednym z jego najwcześniejszych, a zarazem najważniejszych projektów był kwartet Hera. Nazwa może budzić różne skojarzenia, ale bezpośrednią inspiracją Zimpla była wycieczka do sycylijskiej świątyni Hery, greckiej bogini niebios i płodności. To wtedy wpadł na pomysł zespołu łączącego jazz z folklorem różnych stron świata, coś w stylu Dona Cherry'ego.

Odpowiednich wspołpracowników do realizowania tej idei Zimpel znalazł w saksofoniście i pianiście Pawle Postaremczaku, basiście Ksawerym Wójcińskim oraz najbardziej z nich znanym perkusiście Pawle Szpurze (m.in. LOTTO, Hizbut Jámm). Przez wiele miesięcy muzycy nie tylko razem tworzyli, ale także żyli w czymś na kształt hipisowskiej komuny.


Kwartet Hera nie nagrał nigdy albumu studyjnego, ale pozostawił po sobie trzy koncertówki, każdą z innym, w znacznym stopniu improwizowanym repertuarem. "Where My Complete Beloved Is" to środkowa z tych płyt, zarejestrowana podczas występów 18 i 19 kwietnia 2011 roku w poznańskiej Scenie na Piętrze. Tytuł albumu oraz tytuły czterech zawartych tu utworów to kolejne wersy poematu średniowiecznego hinduskiego guru Kabira. Co ciekawe, w serwisie Spotify sekwencja tytułów jest zgodna z płytową / bandcampową, ale pod trzema ostatnimi nagrania są zamieszczone w innej kolejności.

"Where My Complete Beloved Is" to trzy około 20-minutowe i jedna siedmiominutowa, za to zawsze tak samo hipnotyzujące improwizacje, utrzymane w stylistyce jazzu free z elementami klasycznej muzyki hindustańskiej (to akurat mało odkrywcze połączenie) oraz słowiańskiego folku (to już coś zdecydowanie bardziej unikalnego). W poszczególnych fragmentach różnie zostają rozłożone akcenty i inaczej zostaje dobrane instrumentarium. Przykładowo trzonem "In That Place There Is No Happiness or Unhappiness" są dronowe dźwięki fisharmonii Zimpla, z początku będące spoiwem dla swobodnych, jakby wręcz losowych partii dęciaków, kontrabasu i perkusjonaliów. Z czasem jednak gra muzyków staje się bardzo zwarta, przyjmując formę logicznie rozwijającej się improwizacji, z ekspresyjnymi saksofonowymi popisami oraz transowymi repetycjami fisharmonii i sekcji rytmicznej.


W nieco bardziej oryginalne, zwłaszcza pod względem sonorystycznym, rejony podąża "No Truth or Untruth", rozpoczęty niskimi dźwiękami góralskiej trombity Postaremczaka, do których po chwili dołączają wyższe tony słowackiego fletu alikwotowego Zimpla oraz wyswobodzone partie basu i bębnów. Z czasem jednak miejsce tych nietypowych dęciaków zajmują saksofony i klarnety, a sekcja zaczyna grać coraz gęściej, prowadząc do kolejnej mocno jazzowej kulminacji. Klimaty hindustańskie, tym razem jeszcze bardziej ewidentne w porównaniu z otwieraczem, wracają w "Neither Sin or Virtue" za sprawą gościnnych dronów tambury Sary Kałużnej. Utwór zbudowany jest podobnie do poprzednich - z początku bardziej subtelny i przestrzenny, by stopniowo nabierać intensywności oraz freejazzowej zadziorności w kolejnej hipnotycznej improwizacji.

Nieco odmienny charakter ma najkrótszy "There Is No Day or Night, No Moon or Sun", interpretacja tradycyjnej rosyjskiej pieśni, w której pierwszoplanową rolę odgrywa inna gościni, Maniucha Bikont, wykonująca partię wokalną w ludowym, lecz nie przaśnym stylu. Bikont zagrała też na fisharmonii, która razem z klarnetem basowym i oszczędną grą sekcji rytmicznej tworzy bardzo klimatyczny akompaniament. Tym razem zabrakło rozwinięcia, ale nie jest tu potrzebne, utwór i bez niego jest kompletny. 

Wczesny, stricte akustyczny Zimpel jest nie mniej interesujący od tego współczesnego, poszerzającego swoje możliwości za pomocą studyjnej technologii i elektroniki. "Where My Complete Beloved Is" to jedno z jego najciekawszych dokonań, zwłaszcza we fragmentach sięgających po inspiracje do słowiańskiej tradycji, która okazuje się całkiem nieźle współgrać z bardziej typowymi dla jazzu free czy spiritual rozwiązaniami. A nawet w momentach, gdy nie jest to granie zbyt odkrywcze, to kwartet nadrabia fantastycznym wykonaniem, świetną interakcją i hipnotyzującym nastrojem.

Ocena: 8/10



Hera - "Where My Complete Beloved Is" (2011)

1. In That Place There Is No Happiness or Unhappiness; 2. No Truth or Untruth; 3. Neither Sin or Virtue; 4. There Is No Day or Night, No Moon or Sun

Skład: Wacław Zimpel - klarnet, klarnet basowy, tarogato, flet, fisharmonia; Paweł Postaremczak - saksofon sopranowy, saksofon tenorowy, trombita, pianino; Ksawery Wójciński - kontrabas; Paweł Szpura - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Sara Kałużna - tanpura (3); Maniucha Bikont - wokal i fisharmonia (4)
Producent: Wacław Zimpel


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)