Posty

Wyświetlam posty z etykietą pharoah sanders

[Recenzja] Floating Points, Pharoah Sanders & The London Symphony Orchestra - "Promises" (2021)

Obraz
"Promises" to niewątpliwie najbardziej zaskakująca kooperacja ostatnich lat. Młody przedstawiciel sceny elektronicznej i jazzman z blisko sześćdziesięcioletnim doświadczeniem połączyli swoje siły, angażując jeszcze do współpracy orkiestrę o ponad stuletniej tradycji. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był Pharoah Sanders, jeden z najwybitniejszych żyjących saksofonistów, znany m.in. ze współpracy z Sun Ra, Donem Cherrym oraz Johnem i Alice Coltrane'ami, a także z własnych płyt, jak słynna "Karma" czy "Black Unity". Gdy kilka lat temu usłyszał album "Elaenia", debiutanckie dzieło Sama Shepherda, lepiej znanego pod pseudonimem Floating Points, zapragnął nagrać coś wspólnie z Brytyjczykiem. Na przeszkodzie stały jednak inne zobowiązania Shepherda, zajętego pracą z różnymi wykonawcami i własną, obiecującą karierą (album "Crush" to, moim zdaniem, jedno z ciekawszych wydawnictw el-muzyki 2019 roku). Dopiero panująca od nieco ponad roku sytu...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Village of the Pharoahs" (1973)

Obraz
#zostańwdomu i słuchaj dobrej muzyki Pomimo wydawania co najmniej jednego albumu rocznie, Pharoah Sanders potrafił, przynajmniej do pewnego momentu, utrzymać wysoki poziom swojej muzyki. "Village of the Pharoahs" to kolejne bardzo udane dzieło saksofonisty. Longplay zawiera nagrania dokonane na przestrzeni niemal dwóch lat. Najstarszy w zestawie "Mansion Worlds" został zarejestrowany w Van Gelder Studio w New Jersey już 8 grudnia 1971 roku - dokładnie dwa tygodnie po nagraniu albumu "Black Unity". W obu sesjach wziął udział bardzo podobny skład, nieco tylko okrojony podczas tej późniejszej: saksofoniście towarzyszyli wówczas pianista Joe Bonner, basiści Cecil McBee i Stanley Clarke, perkusista Norman Connors, a także grający na perkusjonaliach "Hannibal" Marvin Peterson (na co dzień trębacz) i Lawrence Killian. "Memories of Lee Morgan" to z kolei nagranie z 22 listopada 1972 roku w nowojorskim A & R Studios, dedykowane zmarł...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Izipho Zam (My Gifts)" (1973)

Obraz
Choć "Izipho Zam" został wydany jako następca wyśmienitego "Black Unity", zawiera materiał zarejestrowany kilka lat wcześniej. Ściślej rzecz biorąc, są to nagrania z 14 stycznia 1969 roku - dokładnie miesiąc później odbyła się pierwsza sesja nagraniowa albumu "Karma". Skład jest tu zresztą podobny, bowiem na obu albumach, poza samym Pharoahem Sandersem, wystąpili Leon Thomas, Lonnie Liston Smith, Billy Hart i Nat Bettis. W styczniowej sesji uczestniczyli ponadto: saksofonista Sonny Fortune (późniejszy współpracownik Milesa Davisa), gitarzysta Sonny Sharrock, grający na tubie Howard Johnson, basista Sirone (właśc. Norris Jones), perkusiści Majid Shabazz, Chief Bey i Tony Wyliel, a także basista Cecil McBee, który później jeszcze wielokrotnie współpracował z Faraonem. Na albumie znalazły się trzy kompozycje lidera. Zarówno w przypadku dziewięciominutowego otwieracza "Prince of Peace", jak i wypełniającego całą stronę B winylowego wydania, ni...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Black Unity" (1972)

Obraz
Na swoim poprzednim albumie, "Thembi", Pharoah Sanders postawił na krótsze utwory. "Black Unity" składa się natomiast z jednej tylko kompozycji. Trwające trzydzieści osiem minut (na wydaniu winylowym podzielone na dwa utwory) nagranie zostało zarejestrowane 24 listopada 1971 roku. Zgodnie ze swoim zwyczajem, Sanders zaprosił na sesję zarówno sprawdzonych muzyków (Cecil McBee, Billy Hart), jak i takich, którzy do tamtej pory nie wystąpili na żadnym z jego albumów. W tym przypadku byli to: saksofonista Carlos Garnett (znany ze współpracy z Milesem Davisem), trębacz "Hannibal" Marvin Peterson, pianista Joe Bonner, basista Stanley Clarke (późniejszy członek Return to Forever), perkusista Norman Connors, a także grający na przeróżnych perkusjonaliach Lawrence Killian. Pod względem stylistycznym jest to typowy Pharoah. Użyte instrumentarium i uduchowiony klimat bezpośrednio nawiązują do słynnego "The Creator Has a Master Plan" z albumu "Kar...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Thembi" (1971)

Obraz
Album "Thembi" przynosi zmianę wypracowanej formuły. Tym razem Pharoah Sanders postawił na krótsze utwory, nieprzekraczające dziesięciu minut, czasem ledwo pięć. Poszerzył za to instrumentarium, dodając m.in. elektryczne klawisze, skrzypce, afrykański balafon (odmiana marimby) czy japońskie koto. W składzie, oprócz mniej lub bardziej stałych współpracowników - Lonniego Listona Smitha, Cecila McBee, Clifforda Jarvisa i Roya Hayensa - znalazł się także Michael White (znany m.in. z recenzowanych już albumów "Recorded Live" Johna Handy'ego i "The Elements" Joego Hendersona) oraz liczni perkusjonaliści. Na perkusjonaliach grają tu zresztą wszyscy. Dziwić może, że współproducentem albumu, obok sprawdzonego Eda Michela, został Bill Szymczyk (kojarzony raczej z mało ambitnym rockiem w rodzaju The Eagles, choć mający na koncie również współpracę z B.B. Kingiem). Sesja nagraniowa odbyła się w dwóch turach, w listopadzie 1970 i styczniu 1971 roku. Materiał...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Deaf Dumb Blind (Summun Bukmun Umyun)" (1970)

Obraz
Jak przystało na jazzowe standardy, nie trzeba było długo czekać na następcę nieco rozczarowującego albumu "Jewels of Thought". Pharoah Sanders jeszcze w tym samym roku wydał kolejny album, "Deaf Dumb Blind" (podtytuł "Summun Bukmun Umyun" znaczy dokładnie to samo w języku arabskim). Trafił na niego materiał zarejestrowany 1 czerwca 1970 roku w nowojorskim A & R Studios. Liderowi w nagraniach ponownie towarzyszyli pianista Lonnie Liston Smith i basista Cecil McBee, a ponadto saksofonista Gary Bartz, trębacz Woody Shaw, perkusista Clifford Jarvis oraz perkusjoniści Nathaniel Bettis i Anthony Wiles. Na perkusjonaliach grają zresztą prawie wszyscy instrumentaliści, stanowią one podstawę brzmienia tego albumu. "Deaf Dumb Blind" jest bowiem silnie inspirowany muzyką afrykańską, jej pierwotnym klimatem i polirytmią. Album składa się z dwóch długich utworów: ponad dwudziestominutowej kompozycji Sandersa "Summun, Bukmun, Umyun" na st...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Jewels of Thought" (1970)

Obraz
Osiem miesięcy po zarejestrowaniu słynnego albumu "Karma", 20 października 1969 roku Pharoah Sanders zorganizował kolejną sesję. W składzie ponownie znaleźli się Leon Thomas, Lonnie Liston Smith i Richard Davis, ponadto w nagraniach uczestniczyli basista Cecil McBee oraz perkusiści Idris Muhammad i Roy Haynes. Rezultat trafił na wydany w następnym roku album "Jewels of Thought". Podobnie jak "Karma", longplay składa się z dwóch utworów, z których dłuższy na winylowym wydaniu musiał zostać podzielony na dwie części (na kompaktowych reedycjach przywrócono mu oryginalny kształt). Na tym podobieństwa się jednak nie kończą. Materiał jest utrzymany w dokładnie tym samym, uduchowionym klimacie. A same kompozycje balansują na granicy autoplagiatu "The Creator Has a Masterplan". Szczególnie dotyczy to krótszej, piętnastominutowej "Hum-Allah-Hum-Allah-Hum-Allah" - z podobną melodią, a także zbliżonymi partiami saksofonu Sandersa oraz niema...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Karma" (1969)

Obraz
Po śmierci Johna Coltrane'a i rozwiązaniu jego kwintetu, grający w nim saksofonista Pharoah Sanders skupił się przede wszystkim na rozwinięciu własnej kariery. Wprawdzie już wcześniej wydał dwa albumy pod swoim nazwiskiem - "Pharoah's First" (1965) oraz "Tauhid" (1967) - jednak były to poboczne projekty, zrealizowane w przypadkowych, zebranych ad hoc  składach. Nie mając już żadnych zobowiązań, mógł w końcu skompletować bardziej stabilny zespół, z którym będzie nie tylko nagrywał, ale także koncertować. Nie do końca się to udało, bo każda jego kolejna sesja odbywała się w nieco innym układzie personalnym, ale w miarę stałymi współpracownikami Sandersa zostali klawiszowiec Lonnie Liston Smith oraz wokalista i perkusjonalista Leon Thomas, a nieco później także basista Cecil McBee. Za właściwy początek solowej kariery Pharoaha można uznać jego trzeci longplay, "Karma", nagrany dla Impulse! pod producenckim nadzorem Boba Thiele, podczas dwudniowej s...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Journey in Satchidananda" (1971)

Obraz
Poszukując religijnej i duchowej prawdy , Alice Coltrane nawiązała kontakt z hinduskim guru Swami Satchidanandą Saraswati. Za jego namową udała się do Indii, gdzie rozwijała swoje zainteresowanie filozofią wschodu oraz hinduizmem, przyjmując nawet nowe imię, Swamini Turiyasangitananda. Doświadczenia te miały istotny wpływ na charakter jej kolejnego albumu, "Journey in Satchidananda", mocno inspirowanego klasyczną muzyką hindustańską czy też ogólnie: wschodnim mistycyzmem oraz tamtejszą tradycją muzyczną. To przełomowe dzieło w dorobku artystki, której muzyka nabrała tu bardziej idiomatycznego charakteru. Punktem wyjścia pozostaje uduchowiony jazz Johna Coltrane'a, jednak Alice rozwija tu tę stylistykę, wyraźnie ograniczając elementy jazzowe, a bardziej wypuklając wpływy muzyki spoza zachodniego kręgu kulturowego. Efektem tego jest chociażby poszerzone brzmienie, w którym istotną rolę odgrywają instrumenty z odległych krajów, jak tambura czy oud. Sama liderka coraz ch...

[Recenzja] Pharoah Sanders - "Tauhid" (1967)

Obraz
Urodził się jako Ferrell Sanders, ale tuż po rozpoczęciu profesjonalnej kariery przylgnął do niego pseudonim Pharoah. Nadał mu go sam Sun Ra - jeden z prekursorów i najbardziej prominentnych przedstawicieli free jazzu - gdy usłyszał, że babka Sandersa optowała za daniem mu na imię Pharaoh (Faraon). Z nowym imieniem - celowo zapisywanym z błędem - młody saksofonista idealnie pasował do orkiestry Sun Ra, której muzyka wykazywała zainteresowanie starożytnym mistycyzmem. Pharoah nie zagrzał w niej jednak miejsca. Niedługo trwała też jego współpraca z Donem Cherrym i Billym Higginsem, kolejnymi istotnymi postaciami sceny freejazzowej. Sformował więc własny kwintet, z którym w 1964 roku zarejestrował swój pierwszy album. Rozwiązał go jednak wkrótce potem, gdy tylko pojawiła się okazja współpracy z Johnem Coltrane'em. Pharoah Sanders znalazł się wśród licznych gości, jacy wsparli kwartet Trane'a na "Ascension", jednym z największych arcydzieł jazzu free. Wkrótce potem do...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Ptah, the El Daoud" (1970)

Obraz
To jedna z tych okładek, które przypadkowego słuchacza mogą wprowadzić w błąd co do stylistyki zawartego materiału. Psychodelia, ciężki rock, a może ścieżka dźwiękowa jakieś przygodówki czy horroru klasy B? Nic z tych rzeczy. Bardziej zorientowani z pewnością skojarzą nazwisko Coltrane z wybitnym jazzowym saksofonistą Johnem Coltrane'em. Alice to jego druga żona oraz pianistka towarzysząca mu w ostatnich latach kariery. Pochodziła z muzykalnej rodziny McLeoldów - jej matka była chórzystką, starszy brat przyrodni został jazzowym basistą, a młodsza siostra kompozytorką w Motown. W późnych latach 50. Alice wyjechała do Paryża, aby odebrać formalne wykształcenie muzyczne. Jednocześnie uczyła się jazzu pod okiem Buda Powella. Po powrocie do Stanów wzięła udział w nagraniu dwóch płyt Terry'ego Gibbsa, zanim zajęła miejsce McCoya Tynera w zespole Trane'a. Po śmierci Johna w 1967 roku Alice rozpoczęła własną karierę, rozwijając muzyczne idee swojego męża, łącząc nowoczesny jazz ze...