[Recenzja] Billy Woods - "GOLLIWOG" (2025)

Okładka płyty "GOLLIWOG" Billy Woodsa.

Płyta tygodnia 5.05-11.05

Golliwog, popularna w krajach anglosaskich szmaciana lalka, oparta na postaci z XIX-wiecznej literatury dziecięcej, swego czasu mogla uchodzić za niewinną zabawkę. W rzeczywistości jest po prostu przykładem kolonialnej pogardy dla odmienności, przedstawiając ludność pochodzenia afrykańskiego w stereotypowy, karykaturalny sposób. Na najnowszym albumie Billy'ego Woodsa Golliwog staje się metaforą współczesnych nierówności społecznych i systemowej przemocy, których podłożem nierzadko pozostaje rasizm. Taka tematyka naturalnie wymusiła bardziej ponury nastrój, bliższy "Aethiopes" z 2022 roku niż refleksyjnego, opowiadającego o szukaniu swojego miejsca "Maps" sprzed równo dwóch lat - kooperacji Woodsa z producentem Kennym Segalem.

Duet ten można usłyszeć także na najnowszym albumie rapera, choć tym razem tylko w trzech utworach. W sumie na osiemnaście ścieżek przypada aż szesnastu producentów, wśród których znaleźli się tacy twórcy, jak The Alchemist czy El-P, ale też Shabaka Hutchings oraz jazzowe trio Human Error Club. Woods, jako producent wykonawczy albumu, zadbał jednak o to, by całość brzmiała spójnie. "GOLLIWOG" zdecydowanie nie sprawia wrażenia zbioru przypadkowych piosenek, nagranych przy kilku okazjach z różnymi kumplami. Każdy kolejny utwór idealnie pasuje po poprzednim, a całość zachowuje odpowiednią płynność. Można mieć wątpliwości, czy do zrealizowania tak konsekwentnej wizji artystycznej, Woods potrzebował aż tylu producentów. Każdy z nich mógł jednak wnieść do tego materiału swoje świeże podejście. I faktycznie, pomysłów tu sporo, zwłaszcza przy takiej ilości utworów.


Nie należy jednak przesadnie demonizować długości tej tracklisty. Ścieżek jest osiemnaście, ale album trwa nieprzesadnie długo, bo całkiem akceptowalne - przy wysokiej jakości materiału - 55 minut. Kawałki są krótkie, a przy tym bardzo treściwe. Po kilku odsłuchach wciąż nie wszystko brzmi tu dla mnie znajomo, a całość w ogóle mi się nie dłuży i sprawia wrażenie krótszej niż w rzeczywistości. Na pewno pomaga to, że mimo przewagi ciężkiej, przytłaczającej atmosfery, nie brakuje tu pewnego eklektyzmu. Wprawdzie posępny nastrój ustępuje rzadko (wyróżnia się pod tym względem "Make No Mistake"), ale nie brakuje różnych urozmaiceń. Najczęściej są to jazzujące momenty, czy to w postaci świetnie dobrach sampli dęciaków ("Misery", "Pitchforks & Halos", "Golgotha", "Lead Paint Test"), czy też gościnnego występu saksofonisty Mette Rasmussena, znanego np. ze współpracy z Fire! Orchestra, w "A Doll Fulla Pins". W tym ostatnim udziela się też wokalistka Yolanda Watson i jest to naprawdę udane urozmaicenie warstwy wokalnej. Pozostałe featuringi to już wyłącznie występy innych raperów, przede wszystkim Elucida, z którym Woods współtworzy duet Armand Hammer.

Dominuje tu bardziej abstrakcyjny hip-hop o złowrogiej atmosferze. Często w osiągnięciu odpowiedniego efektu pomaga całkiem złożona produkcja. W "STAR87" hipnotyczną partię basu i natarczywy beat uzupełnia noise'owa elektronika, niepokojące sample wokalne oraz sprytnie wplecione w to wszystko brzmienia starych telefonów. "Waterproof Mascara" buduje z kolei atmosferę grozy przy pomocy sampli thereminu, kobiecego płaczu, atonalnych wstawek pianina i wejść marszowych bębnów, a także spinającego to wszystko szumu w tle. "Corinthians” zatopiony jest z kolei w syntezatorowych ścieżkach, które nadają mu filmowego rozmachu. Potężnie od strony produkcji wypada też "BLK ZMBY", z masywną warstwą rytmiczną, smyczkami oraz elektronicznie zmodyfikowanymi / wygenerowanymi odgłosami owadów. Zdarza się jednak także, że do tworzenia złowieszczego nastroju wystarczają bardziej oszczędne środki wyrazu. Choćby podkłady "BLK XMAS" i "Cold Sweat" niemal w całości opierają się na dosadnym fortepianowo-perkusyjnym loopie, w tym drugim z dodatkiem skreczy. "All These Worlds Are Yours" i "Maquiladoras" rezygnują z kolei z typowo hip-hopowego podkładu z mocno zaznaczonym rytmem na rzecz dźwiękowych kolaży o industrialnym charakterze. Sporo przestrzeni ma też finałowy "Dislocated", choć tu znów pojawiają się i smyczki, i intensywne bębny, a w końcówce dochodzi jeszcze elektryczne pianino.

Choć "GOLLIWOG" jest albumem mocno zaangażowanym w warstwie lirycznej, to równie istotne są tutaj elementy stricte muzyczne. Niezależnie od tego, czy w danym utworze produkcja jest bardziej zaawansowana, czy raczej oszczędna - zawsze buduje odpowiednio sugestywną atmosferę, doskonale uzupełniając się z tekstami, ale intrygując także niezależnie od nich. Na osiemnaście ścieżek nie ma żadnego chybionego kawałka, a razem składają się na jedno z najlepszych tegorocznych wydawnictw. To bardzo dopracowany album, świadczący o ciągłym rozwoju Billy'ego Woodsa.

Ocena: 9/10

Nominacja do płyt roku 2025


Billy Woods - "GOLLIWOG" (2025)

1. Jumpscare; 2. STAR87; 3. Misery; 4. BLK XMAS; 5. Waterproof Mascara; 6. Counterclockwise; 7. Corinthians; 8. Pitchforks & Halos; 9. All These Worlds Are Yours; 10. Maquiladoras; 11. A Doll Fulla Pins; 12. Golgotha; 13. Cold Sweat; 14. BLK ZMBY; 15. Make No Mistake; 16. Born Alone; 17. Lead Paint Test; 18. Dislocated

Skład: Billy Woods - wokal; Natalia Vacheisvili - instrumenty (4); Bruiser Wolf - wokal (4); Despot - wokal (7); Elucid - wokal (9,17,18); Mette Rasmussen - saksofon (10,11); al.divino - wokal (10); Anniesa Antar - dodatkowy wokal (10); Yolanda Watson - wokal (11); Cavalier - wokal (17); Mo Niklz - skrecze (17)
Producent: Billy Woods; Steel Tipped Dove (1,14); Conductor Williams (2); Kenny Segal (3,8,16); Sadhugold (4); Preservation (5); The Alchemist (6); El-P (7); DJ Haram (9); Shabaka Hutchings (9); Saint Abdullah (10); Eomac (10); Jeff Markey (11); Messiah Musik (12,15); Ant (13); Willie Green (17); Human Error Club (18)


Komentarze

  1. Polecę płytę synowi, który ma teraz fazę fascynacji hip-hopem (w tym tymi bardziej eksperymentalnymi formami np. M.F, Doomem).
    A co do golliwoga to nie popadajmy w przesadę. Jestem ostatnią osobą, która by bagatelizowała problem rasizmu i kolonializmu (to są ogromne zbrodnie- zresztą do dziś zapomniane i nierozliczone, np. ludobójstwo Belgów w Kongo), ale to tylko lalka i żeby na tym polegał rasizm to byłoby bardzo OKI. Ta lalka wyrażała nie tyle pogardę, co była takim świadectwem zaciekawienia egzotyką, "dzikością", "afrykańskością" - powiedzieć, że to rasizm i kolonialna pogarda, to tak jakby powiedzieć, że wyrazem rasistowskiej pogardy był wiersz "Murzynek Bambo" Tuwima, albo że stały numer w XIX -wiecznych cyrkach - kobieta z brodą, był wyrazem pogardy dla osób transpłciowych. Zresztą w hitlerowskich Niemczech zakazano sprzedaży golliwoga (argumentując, że dzieci "rasy panów" nie mogą się bawić murzyńskimi zabawkami_.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie się składa, bo MF Doom był tu inspiracją, wiec może to być celny strzał.

      Przedstawianie tak dużej grupy w sposób karykaturalny, uwypuklający te odmienne cechy, czasem będące tylko pewnym stereotypem (u Golliwoga większe usta stały się absurdalnie wielkie, skóra w odcieniach brązu - czarna jak smoła, włosy oczywiście muszą być kręcone), nosi jednak znamiona rasizmu. Nawet jeśli nie był on intencjonalny, to takie karykaturalne postrzeganie tych cech wyglądu było wynikiem kolonialnej mentalności. W takim zresztą kontekście często postrzegają tę zabawkę sami zainteresowani, włącznie z autorem płyty.

      Usuń
    2. Sami zainteresowani - tzn. czarnoskórzy mogą (tzn. mają prawo reagować bardziej emocjonalnie). Ale inni powinni mieć do takich kwestii większy dystans. XIX wiek wylansował wiele stereotypów - np. stereotyp szlachetnego Apacza dzięki popularności książek Maya (i też nieprawdziwy). Poza tym - nawet w ówczesnej twórczości pisarzy absolutnie potępiających okrucieństwo kolonializmu - pojawiają się akcenty, które z dzisiejszej perspektywy moglibyśmy uznać za pogardliwe wobec czarnoskórych (weźmy Conrada i jego "Murzyna z załogi "Narcyza", to ten sam Conrad, który napisał przejmujące "Jądro ciemności" o ludobójstwie Kongijczyków). Wrażliwość człowieka XIX wieku była w wielu sprawach inna niż obecna . Nie ma co się doszukiwać rasizmu w rzeczach błahych - bo nie brakowało (nie brakuje) w kwestiach poważnych.

      Usuń
    3. Nie zgadzam się z takim podejściem. Uważam, że o tym, czy coś jest dla danej grupy obraźliwe, dyskryminujące itp., powinny oceniać właśnie osoby do tej grupy należące, a nie spoza niej. Nie bagatelizowałbym też tych rzeczy błahych, bo to właśnie od nich zaczyna się odczłowieczanie. Przedstawienie jakiejś grupy w sposób karykaturalny może wydawać się niegroźną zabawą, ale jak się już społeczeństwo z tym oswoi, to łatwiej budować w nim niechęć do tej grupy i usprawiedliwiać gorsze traktowanie.

      Usuń
    4. "Nie zgadzam się z takim podejściem. Uważam, że o tym, czy coś jest dla danej grupy obraźliwe, dyskryminujące itp., powinny oceniać właśnie osoby do tej grupy należące, a nie spoza niej. Nie bagatelizowałbym też tych rzeczy błahych, bo to właśnie od nich zaczyna się odczłowieczanie".

      Dobrze- to w takim razie - idąc tym samym tropem - rozumiem, że jesteś np. za odwoływaniem koncertów grup blackmetalowych - np. gdy protestują przeciwko temu katolicy/chrześcijanie? No bo tu mamy identyczny schemat- jest grupa przedstawiona w karykaturalny i obraźliwy sposób i to nie w jakieś odległej przeszłości tylko teraz. No i grupa czuje się subiektywnie urażona, co koresponduje z Twoimi słowami (uważam, że o tym, czy coś jest dla danej grupy obraźliwe, dyskryminujące itp., powinny oceniać właśnie osoby do tej grupy należące). Rzecz jest najczęściej równie błaha co ta lalka (choć może mieć też niekiedy poważniejszy kontekst).

      Usuń
    5. Szkoda, że kierujesz tę rozmowę stopniowo w stronę takiego absurdu, że w takim razie nie można tez krytykować / wyśmiewać żadnego poglądu, bo ktoś się może obrazić. Tu nie chodzi o to, że osoby czarnoskóre czują się urażone takim przedstawieniem siebie, tylko że odbierają to w szerszym kontekście kolonializmu i rasizmu, postrzegania ich za gorszych i to nie z powodu ich przekonań lub czynów, tylko cech zupełnie od nich niezależnych - wyglądu, pochodzenia - uwiecznionych w tych zabawkach w sposób przerysowany. Pomijając kontekst, można by też dowodzić, że karykatury Żydów z nazistowskiej propagandy same w sobie nie są niczym złym, taki tam żarcik ze stereotypowych cech wyglądu. A jednak w tamtym przypadku od m.in. takiej błahostki się zaczęło, a skończyło eksterminacją.

      Analogia z koncertami zespołów black-metalowych jest moim zdaniem nietrafiona także dlatego, że to jednak zamknięte, niszowe wydarzenia dla osób, które taki przekaz akceptują; ta muzyka jest kompletnie nieobecna w przestrzeni publicznej. Golliwog tymczasem to coś powszechnie dostępnego, mogącego oswajać z deprecjonowaniem pewnej grupy. Oczywiście w skrajnych sytuacjach, gdy jakiś zespół faktycznie nawołuje do nienawiści wobec osób wyznających jakiś pogląd, to oczekiwałbym odpowiedniej w tej sytuacji reakcji. Golliwog oczywiście takim skrajnym przypadkiem nie jest i nie byłbym za tym, by teraz te wszystkie zachowane lalki spalić czy coś w tym stylu - zostawiłbym je jako historyczne świadectwo ówczesnej, jak to nazwałeś, wrażliwości, ale nie pozbawiał kontekstu.

      Usuń
  2. A propo jazz rapu. Czy poza debiutem Guru warto obczaić inne jego albumy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że potem tylko powielał pomysł z debiutu, więc kolejne albumy nie są już czymś, co koniecznie trzeba znać, żeby poszerzyć swoją wiedzę o muzyce. Ale jeśli lubisz debiut, to pewnie warto sprawdzić inne płyty, z drugim ”Jazzmatazz" na czele.

      Usuń
    2. "Pomijając kontekst, można by też dowodzić, że karykatury Żydów z nazistowskiej propagandy same w sobie nie są niczym złym, taki tam żarcik ze stereotypowych cech wyglądu. A jednak w tamtym przypadku od m.in. takiej błahostki się zaczęło, a skończyło eksterminacją".
      Zupełnie nietrafiona analogia, bo karykatury Żydów w nazistowskiej propagandzie były od początku wprzężone w machinę szerzenia nienawiści - narzucone odgórnie przez doktrynę państwa totalitarnego i kontekst był od początku jednoznaczny. Tymczasem golliwog to produkt komercyjny, "wolnorynkowy", stworzony bez pobudek ideologicznych, zabawka bazująca na egzotycznym stereotypie Murzyna , która mogła (i na sto procent często miała) zabarwienie czysto neutralne - ludyczne. Jeśli szukamy analogii golliwog w kulturze żydowskiej, to odpowiada on mniej więcej karykaturalnemu przedstawieniu Żydów w ludycznych szmoncesach (ale też np. szopkach bożonarodzeniowych) - na pewno w żaden sposób nie w hitlerowskiej propagandzie.

      Usuń
    3. Zastanawia mnie, że feature Guru w jednym z utworów House of Pain uważam, za ich najlepszy moment

      Usuń
  3. Nie tyle sprowadziłem do absurdu, co Ty postawiłeś tezę, że o tym, czy dana grupa jest obrażona czy nie powinny decydować tylko osoby należące do tej grupy. Teza jest fałszywa, więc może prowadzić do różnych absurdalnych wniosków (i to o wiele bardziej niż mojego.przykladu). Żeby było jasne, jestem kategorycznym przeciwnikiem rasizmu, uważam, że cywilizacja białego człowieka wyrządziła Afrykańczykom ogromne szkody (i popełniła wielkie zbrodnie). Ale rzeczy typu lalki powinno się zostawić w spokoju. BTW na Cape Verde i w Senegalu widziałem maski i figurki o jeszcze bardziej karykaturalnych rysach sprzedawane na targach i u lokalnych rekodzielnikow. I nawet sam sobie taką kupiłem w formie magnesu na lodówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty postawiłeś tezę, że o tym, czy dana grupa jest obrażona czy nie powinny decydować tylko osoby należące do tej grupy

      Nie napisałem, że tylko one, a właśnie one mogą to lepiej ocenić, mając na myśli to, że trzeba spróbować zrozumieć problem z ich perspektywy, co nie jest łatwe w sytuacji, gdy samemu nie było się nigdy narażonym na tego rodzaju dyskryminację. Oceniając coś z zewnątrz łatwiej to bagatelizować i nie dostrzegać, że jest to część szerszego zjawiska.

      Zupełnie nietrafiona analogia, bo karykatury Żydów w nazistowskiej propagandzie były od początku wprzężone w machinę szerzenia nienawiści - narzucone odgórnie przez doktrynę państwa totalitarnego i kontekst był od początku jednoznaczny

      Oczywiście, że nie jest to ścisła analogia, a pokazanie, jak ważny jest kontekst. W obu przypadkach mamy do czynienia z karykaturami calej grupy o odmiennym pochodzeniu i wyglądzie, które dopiero w szerszym kontekście są albo przemyślaną strategią jej odczłowieczania, albo tylko przejawem, pewnie nieświadomym, takiego postrzegania osób o ciemniejszej skórze za brzydszych, mniej wartościowych.

      Usuń
    2. Ale gdzie jest istota naszego sporu? Przecież zgadzamy się co do tego, że rasizm był i jest zjawiskiem haniebnym. Ja jestem za tym, żeby go piętnować i pokazywać np. tak jak to się robi w filmach, jak to wyglądało jeszcze w latach 60 np. w USA (jak ogromna była dyskryminacja czarnej ludności na Południu), czy jak bezwzględnie kolonizowano Afrykę. Nie zgadzam się natomiast absolutnie z cancel culturowym zakazywaniem produkcji zabawek alno cenzurowaniem czy poprawianiem dzieł literackich, itp. (np. utworów Kiplinga czy choćby "W pustyni i w puszczy" czy wierszyków o 10 Murzyniątkach). A Ty widzę jesteś za. Zresztą tak na marginesie cancel culture kojarzy się z lewicą, a u nas jest też obecny w podejściu narodowym/patriotycznym, gdzie wpieprzamy się np. i bijemy na alarm, jak ktoś usłyszy że gdzieś tam w niemieckim filmie fabularnym pokazano dobrych Niemców czy używa się wyłącznie słowa "nazista" (a powinno przecież Niemiec). I de facto my mamy też uzasadniony powód do takiego "cancel culture", bo jesteśmy narodem ciężko doświadczonym przez Niemców. Natomiast takie podejście jest głupie, małostkowe i wyrządza szkody - ośmieszając skądinąd słuszne racje.

      Usuń
    3. Absolutnie nie jestem za cancelowaniem czegokolwiek - no, poza skrajnymi przypadkami treści faktycznie nawołujących do nienawiści lub niebezpiecznych w inny sposób - i w jednym z poprzednich komentarzy wyraziłem to wprost. Zgadzam się, że głupotą jest zmienianie czy wręcz zakazywanie dzieł literackich (filmowych, muzycznych itd.), bo wystarczy nowe wydanie wzbogacić stosownym komentarzem, wyjaśniający kontekst kulturowo-historyczny. Jednak zabawka, która ośmiesza czyjś wygląd - a przynajmniej tak odbiera ją część zainteresowanych - jest bardziej problematyczna. To nie jest w porządku, by dziecko wchodzące do sklepu z zabawkami oglądało tam swoją karykaturę. Przynajmniej w przypadku produktów dla niepełnoletnich powinny obowiązywać pewne ograniczenia - przecież zabawki można nieco zmodyfikować, by nikogo nie obrażały (np. dając im bardziej naturalne usta).

      Usuń
    4. Jasne - można modyfikować i pewnie nawet warto. Ale to powinna być decyzja producentów, a nie odgórnych zakazów (a jak czytam - zakazuje się golliwogów w wielu państwach). Całkiem podobny przypadek dotyczył np. komiksu Mouse, który wyszedł w latach 90 w USA - miał fabułę umiejscowioną między innymi w Polsce w czasach hitlerowskiej okupacji i holocaustu - no i Polacy zostali tam przedstawieni jako świnie (Niemcy jako koty, Żydzi jako myszy). Oburzało to wielu Polaków, były protesty i w sumie nie bez racji. Niemniej żądanie ocenzurowania, wycofania komiksu, interwencji było - jak uważam - niemądre.

      Usuń
  4. Wybacz Paweł recenzja słaba jakby pisał hiphopowiec o płycie rockowej coś tam słyszy ale nie bardzo wie gdzie i co.
    Waszą dyskusja na temat rasizmu jest niestety czysto akademicka.
    Gdzie propozycja jak zasymylizować
    te grupy które są obce kulturowe i nie chcą być częścią świata do której przyjechali. Byłem żyłem nawet w takich dzielnicach wiem o czym piszę.
    Jazz rap chyba nie będę zbyt odkrywczy A tribe called quest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słaba, bo potrafisz wskazać tu jakieś merytoryczne błędy, czy po prostu jesteś zawiedziony, że nie wpisuje się w jakieś sztywne schematy pisania o hip-hopie? To jest tekst o muzyce napisany przez miłośnika (różnej) muzyki, który doskonale wie gdzie, co i dlaczego mu się podoba.

      Moja dyskusja z Okechukwu o rasizmie w ogóle nie dotyczyła migrantów, więc nie wiem skąd ten temat. Podchodzisz do niego zresztą w bardzo stereotypowy sposób. Skoro wspominasz o swoich osobistych doświadczeniach, to moje są odmienne. Wśród sąsiadów mam Ukrainców, Białorusinów, ale też osoby o ciemnej skórze - wszyscy doskonale zasymilowani. Podobne wrażenie sprawiają inne osoby, jakie - mieszkając w dużym mieście - regularnie spotykam, w tym np. dostawcy, sprzedawcy czy usługodawcy. Z czego to wynika? Po prostu u nas nie powstały dzielnice biedy, do których wrzucało się migrantów, utrudniając im asymilację. I uniknięcie tego, ale też np. pomoc w centrach integracji, to jest dobry kierunek na przyszłość. Bo emigracje z terenów dotkniętych wojną i skutkami zmian klimatycznych będą się tylko nasilać.

      Usuń
    2. "Gdzie propozycja jak zasymylizować
      te grupy które są obce kulturowe i nie chcą być częścią świata do której przyjechali. Byłem żyłem nawet w takich dzielnicach wiem o czym piszę".

      Problem jest złożony. Ja co prawda nie mieszkałem nigdy na stałe w takiej dzielnicy (w tym sensie, że nie pracowałem w obcym kraju), ale dużo podróżuję - i po Europie i w ostatnich paru latach też sporo poza nią. Z narodami, które kojarzą się z imigrantami - Marokańczykami, Pakistańczykami, obywatelami Bangladeszu, Afrykańczykami miałem wyłącznie pozytywne doświadczenia - cenię ich skłonność do bezinteresownej pomocy, serdeczność, bezpośredniość, brak formalizmu- coś co w pewnej mierze zanika u Europejczyków. Nie wiem natomiast jakby to wyglądało nie z perspektywy, powiedzmy "podróżnika", tylko osoby, która obcuje i mieszka z tymi ludźmi na stałe.

      Usuń
    3. Paweł nie obrażaj się. Dla przykładu na portalu Nowa Muzyka jest też recenzja tej płyty oparta głównie na słowach rapowanych teź nie jest idealna .
      Szacun za szeroki wachlarz ale to się nie spina.
      O do rasizmu wyjechałem bardzo hipisowski nastawiony wrócilem nie taki sam.
      Polecam Google mapscable street ,całe whitchapel.
      Nie da się tego przekazać w krótkich zdaniach trzeba przeżyć.

      Usuń
    4. @Kosien: Tu nie chodzi o obrażanie się, tylko o szafowanie niemerytorycznymi zarzutami. Recenzja nie musi być pisana przez miłośnika danego stylu dla innych wielbicieli tego rodzaju muzyki, a o tym czy jest dobrą recenzją, czy nią nie jest, decyduje jej merytoryczna poprawność. Wszystko się tutaj spina, ponieważ staram się polecać różnorodną muzykę osobom, które chcą się rozwijać, wychodzić poza swoją strefę komfortu. Dlatego też skupiam się na elementach, które ważne są ogólnie w muzyce, albo które mogą zainteresować słuchaczy innych gatunków (stąd np. mowa o jazzowych wpływach na "Golliwogu"): a mniej lub wcale na tych istotnych z perspektywy fana gatunku.

      Rację ma okechukwu pisząc, że problem asymilacji jest złożony. Duży wpływ ma np. to, jak imigranci są postrzegani. Wczoraj niestety połowa głosujących w wyborach wyraziła poparcie lub przynajmniej bierną akceptację dla poglądów skrajnie ksenofobicznych i rasistowskich. A najwiecej z nich poparło kandydata chcącego wprowadzić elementy apartheidu (migranci mają płacić te same podatki, ale przepuszczać Polaków w kolejkach do lekarzy). Tymczasem tacy np. Ukraińcy bardzo dobrze się asymilują, pracują tu, płacą podatki i pomagają podtrzymać nasz niewydolny system emerytalny, ale spotykają się z coraz większą niechęcią, przez co będą narastać różne konflikty. Już to przerabialiśmy w II RP z kulminacją w czasie wojny, gdy oczywiście ani Ukraińcy, ani Polacy nie byli bez winy, ale warto przypomnieć sobie, do czego prowadzi nacjonalizm i ksenofobia.

      Usuń
    5. Rozumiem przynajmniej się staram twój punkt widzenia.
      Osobiście oczekuje od dobrych recenzentów a do takich ciebie zaliczam abym czytając wiedział czego być może posłucham. Ta recenzja nie należała do takich po prostu.

      Usuń
    6. Tak pisząc o sytuacji imigrantów, nie muzyce, to opinia negatywna wobec Ukraińców, jak z krajów Afryki północnej/Azji zachodniej to biorąc co imigranci zrobili na zachodzie (wiele zamieszek), jak również część Ukraińców u nas - robienie śmietnisk i to że mogli mieć łatwiej w kwestiach podajże bankowych czy podatkowych, to z perspektywy osób które widziały i doświadczyły tego no to nie trudno się domyślić wobec takiej niechęci, z drugiej strony oni też są kozłami ofiarnymi i efekt jest taki że obie strony są tak samo winne jak również niewinne.

      Usuń
    7. @Wielkibrat6613: Takim obrazem imigrantów straszy prawica, zarazem przedstawiając siebie jako tych, którzy nas obronią przed tym zagrożeniem. Ale to przecież PiS handlował wizami i sprowadzał do UE najwięcej migrantów z dalekich krajów, całkowicie wbrew swojej antyimigranckiej retoryce. Taka ksenofobiczna narracja powoduje jedynie szkody, zwiększając ryzyko rasistowskich aktów, a nie przybliża do rzeczywistego rozwiązania problemów, z jakimi po prostu będzie trzeba się zmierzyć. Zamieszki na Zachodzie są skutkiem złej polityki migracyjnej, a nie samej migracji. Upychanie ludzi w dzielnicach biedy, bez perspektyw rozwoju, bez dostępu do dobrej edukacji - no co tu mogło pójść źle? Jeśli zaś chodzi o Ukrainców w Polsce to trzeba pamiętać, że wiele z tych negatywnych rzeczy, które o nich się słyszy lub czyta, to rosyjska dezinformacja, mająca nas skłócać. A te ułatwienia… Przecież to nie sami Ukraińcy je wymuszają, tylko takie przepisy stworzył ówczesny polski rząd. I było to konieczne w sytuacji, gdy praktycznie z dnia na dzień, po wybuchu wojny, ich liczba wzrosła o ponad milion. Inaczej byłby jeszcze większy chaos i spięcia. Do samych Ukrainców nie można mieć pretensji o to, że korzystają z obowiązujących przepisów.

      @Kosien: Z tej recenzji wiadomo, jaki to gatunek, jakiego spodziewać się tu nastroju i jakich brzmień, jakiej produkcji itd. Ale recenzje nie mają być zamiennikiem płyty i wszystko spoilerować. Tym bardziej nie ma to sensu przy dzisiejszych możliwościach, gdy każdy od razu lub w dogodnym dla siebie momencie może sam sprawdzić opisywany album.

      Usuń
    8. Pawle, w kwestii Prawicy to tak mogło być, jednagże bardziej mówiłem o zwykłych ludziach od których to słyszałem co się stało (min. mój stryj), a co do Zachodu to właśnie o tym mówiłem w przypadku dwóch stron będących ofiarami jak również winnymi, w przypadku pierwszego normalni ludzie którzy chcą żyć w spokoju i są ofiarami rasizmu z powodu ludzi z ich grup w czym dotyczy dalszy punkt (min. Politycy robiący nieudolną politykę zagraniczną czy skrajnie prawicowi krytykujący imigrantów pogarszając bardziej sytuację i imigranci którzy mogą mieć tendencje do przemocy albo z powodu działań przeciwko nim na zachodzie lub mieli już zdemoralizowanie w ich krajach, tak więc taka sytuacja daje wiele ofiar i winnych z jednej i drugiej strony.

      Usuń
  5. @Paweł

    „A najwięcej z nich poparło kandydata chcącego wprowadzić elementy apartheidu (migranci mają płacić te same podatki, ale przepuszczać Polaków w kolejkach do lekarzy)”.

    Zgodnie z Twoją logiką elementy „apartheidu” chce wprowadzić również Trzaskowski. Któż bowiem, jak nie on, postuluje, aby niepracującym Ukraińcom odebrać 800 plus. Jak wiadomo, niepracujący Polacy nie tracą tego prawa. Może w tym względzie nie jestem już na bieżąco, bo nie wiem, jakie poglądy wylosowała dzisiaj jego maszyna losująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy propozycją wprowadzenia dodatkowego kryterium otrzymania konkretnego świadczenia finansowego, które nie jest podstawowym prawem człowieka, a postulatem de facto segregacji na tle narodowym w dostępie do ochrony zdrowia, który takim domyślnym i niezbywalnym prawem powinien być.

      Propozycja Trzaskowskiego w zaprezentowanej formie jest, oczywiście, głupią, szkodliwą i nieudolną próbą pozyskania skrajnie prawicowego elektoratu, ale warto rozpocząć na ten temat dyskusję. Na pewno warto ograniczyć dostęp do świadczenia dla osób które nie tylko nie pracują, ale nawet nie mieszkają w Polsce. Warunkiem przyznania 800+ mogłoby być zatrudnienie w naszym kraju przynajmniej jednego rodzica przez określony czas w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Tylko że to powinno dotyczyć wszystkich, bez względu na obywatelstwo, a więc także samych Polaków.

      Postulat Nawrockiego jest natomiast czymś absolutnie niedopuszczalnym w żadnej formie, ponieważ uderza w podstawowe prawo każdego człowieka do pomocy medycznej. Jak miałoby to w ogóle wyglądać w praktyce? Potrzebujący Ukrainiec miałby przepuszczać wszystkich Polaków, którzy przychodziliby po nim? To oznacza, że w ogóle nie mieliby szans dostania się do lekarza, chyba że w osobnych placówkach tylko dla nich. A to już apartheid w najczystszej postaci.

      Trzaskowski jest jednak człowiekiem, który przez lata pokazywał, że bliskie są mu wartości cywilizowanego świata, w którym respektowane są prawa człowieka, dlatego nie sądzę, by podpisał taką ustawę w tej skrajnej formie. Nawrocki tymczasem prezentuje postawę jawnie nacjonalistyczną i ksenofobiczną, a w dodatku nie potrafi przedstawić spójnych i przekonujących wyjaśnień, jak wszedł w posiadanie mieszkania starszego, schorowanego człowieka w trudnej sytuacji finansowej, którym miał się opiekować, a który trafił do DPS-u, gdzie utrzymuje go miasto Gdańsk.

      Usuń
  6. @Paweł

    Zarówno libki, jak i prawacy grają w cyniczny sposób sprawą ukraińską. Co do nastrojów antyukraińskich w naszym kraju, to sprawa jest złożona, bo w grę wchodzi wiele czynników. Nasze władze, zarówno pisowskie, jak i obecne swoją nadgorliwością dolały oliwy do ognia.

    Podam dwa przykłady, które znam z autopsji. Obydwa nieodległe od tego, o czym wspomniałeś w kontekście kolejek do lekarza. Moja znajoma dwa lata temu trafiła do szpitala. Leżała trzy dni. Przychodziły do niej tylko pielęgniarki. Gdy kilka razy zapytała, kiedy zawita do niej lekarz, aby wydać diagnozę, dowiedziała się, że nie może przyjść, ponieważ zajmuje się obecnie uchodźcami z Ukrainy. Trzeciego dnia wypisała się do domu na własną prośbę i odpowiedzialność. Uznała, że leżeć może równie dobrze w domu. W moim mieście dyrektorka przedszkola dostała odgórny nakaz, że w pierwszej kolejności mają być zapisywane dzieci uchodźców z Ukrainy. Informacja nie pochodzi z magla, takiej czy innej jedynie słusznej gazety, ale od samej dyrektorki.

    Z czasem tego typu informacje dochodzą do opinii publicznej. Niektórzy lubią dodać coś od siebie, aby ubarwić przekaz... Abstrahując od tego typu przypadków, nastoje i tak niechybnie zaczęłyby się zmieniać. Inna sprawa to wypowiedzi niektórych polityków ukraińskich. Tym samym w oczach niemałej części społeczeństwa polskiego Ukraińcy wyszli na niewdzięczników. Nikomu nie było to potrzebne. Z tego typu konfliktów na pewno cieszy się Putin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłbym ostrożny z rozpowszechnianiem takich opowieści, bo to raczej incydentalne przypadki, które są jednak wyolbrzymianie i wykorzystywane propagandowo.

      Osobiście nigdy nie miałem problemu z dostaniem się do lekarza przez Ukrainców. W kolejkach często trafiali się natomiast roszczeniowi Polacy, którzy z jakiegoś powodu uważali, że im się należy pierwszeństwo. Mam też na bieżąco informacje z jednego z gdańskich oddziałów, gdzie jakieś 90% pielęgniarek jest skrajnie antyukraińska, powtarza z przekonaniem nawet najbardziej oczywiste fake newsy i tego typu historie, co powyższa, nigdy jednak nie potrafią powiedzieć na temat więcej niż „gdzieś tak słyszałam / czytałam". Myślę, że na tym oddziale z dużym prawdopodobieństwem ktoś mógłby usłyszeć od pielęgniarki dokładnie to samo, co Twoja znajoma, nawet gdyby prawdziwy powód nie miał kompletnie nic wspólnego z Ukraińcami. Więc nie jestem przekonany, czy ta historia opisuje przyczynę niechęci do naszych sąsiadów, czy raczej efekt tej niechęci,

      Jednak nawet jeśli faktycznie był taki powód, to zarówno to, jak i sprawa z przedszkolem - gdzie przy rekrutacji jest więcej tego rodzaju przepisów - to są to sytuacje spowodowane przez tę pewną nadgorliwość kolejnych rządów, a nie przez samych Ukrainców. Jak już wspomniałem, wprowadzenie pewnych ograniczeń było uzasadnione tuż po agresji Rosji i ogromnym napływie migrantów z tym związanym. (Reakcja PiSu na wybuch wojny to akurat chyba jedyne, za co pochwalam tamten rząd i prezydenta Dudę, nawet jeśli była w tym pewna nieudolność - bo nie udało się zagwarantować udziału polskich firm w odbudowie Ukrainy - i dochodziło do różnych wałków np. z transformatorami, a potem nastąpiła kompletna zmiana zdania, gdy wsparcie przestało się politycznie opłacać.) Natomiast teraz można już pomyśleć o zmianie tych przepisów. Ale takie całkowite odbicie, jakie proponuje skrajna prawica, czyli zrobienie z Ukraińców obywateli drugiej kategorii, to nie jest rozwiązanie problemu, tylko tworzenie znacznie poważniejszego. W tym kontekście propozycję Trzaskowskiego można odebrać jako krok w dobrym kierunku. Bo ogólnie państwo ma prawo dowolnie kształtować swoją politykę socjalną i ustalać inne zasady dla osób bez obywatelstwa, żeby uniknąć nadużyć (choć lepiej, żeby te ograniczenia dotyczyły wszystkich, którzy mieszkają i płacą podatki gdzieś indziej). Natomiast nie można dopuścić do tego, by państwo odbierało podstawowe prawa człowieka.

      Usuń
  7. Z mojego punktu widzenia Trzaskowski zbyt często opowiada się za mało cywilizowanym systemem wartości. Ochoczo podpisze ustawę zmieniającą podstawę wymiaru składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Ustawę antyspołeczną, jawnie niesprawiedliwą, rujnującą finanse służby zdrowia. Na każdym kroku wychodzi jego cynizm i koniunkturalizm. Ot, choćby LGBT. Incydent z flagą doskonale pokazał jego mentalność. Biejat pokazała mu, jak należy się przyzwoicie zachować. Ta sama Biejat, która niedawno w czasie próby, kiedy trzeba było się zdecydować - ideały czy konfitury, wybrała drugi wariant. Wprawdzie zachowała się jak oportunistka i renegatka wybierając kawiorową pseudolewicę, jednak w czasie kampanii nieraz pokazała, że nadal potrafi walczyć o wartości, w które wierzy. Dlatego jeszcze bym jej nie skreślał.

    Co do kawalerki, to nie ma czego bronić. Nawrocki zachował się paskudnie. Trzaskowski jest jednak jedną z ostatnich osób, która może go za to krytykować. Dzika reprywatyzacja, która od dawna ma miejsce w Warszawie ma między innymi twarz Trzaskowskiego, który kontynuuje „osiągnięcia” na tym polu Gronkiewicz-Waltz. Ucierpiały już na tym tysiące osób. Ostatnio głośna jest sprawa 40 rodzin z ulicy Marszałkowskiej 66, które w podstępny sposób usunięto z budynku. W „publicznej” telewizji w stanie likwidacji cisza, bo ważniejsze jest permanentne grillowanie Nawrockiego. Inna sprawa to układy z patodeweloperką. Nie jest kwestią przypadku, że na kampanię Trzaskowskiego sporo pieniędzy wpłacili deweloperzy. Trzaskowski jest gwarantem status quo różnych patologii. Dzikiego kapitalizmu, postępującej prywatyzacji służby zdrowia, pogłębiania nierówności społecznych, przejmowania spółek skarbu państwa. Nie inaczej jest w przypadku tzw. mediów publicznych. Sygut to w końcu jego człowiek. „Czysta woda” prosto z „Czajki” jest tego najlepszym przykładem. Generalnie, dalej będziemy mieli do czynienia z procederem zawłaszczania państwa przez rządzące partie polityczne. Jako żywo, niewiele ma to wspólnego z cywilizowanym państwem demokratycznym. A że protektorzy Nawrockiego w istocie mają podobną wizję państwa? Dlatego w II turze mamy wybór między dżumą a cholerą.

    Jako człowiek lewicy teoretycznie powinienem teraz głosować na Trzaska. Nawrocki ma wprawdzie skłonności do nacjonalizmu, ale w tym kontekście ojkofobiczny Trzaskowski nie jest dla mnie pozytywną alternatywą. W czasie tej kampanii Trzaskowski zupełnie się zdemaskował. To cyniczny macher polityczny, wzorcowy karierowicz pozbawiony empatii (vide dzika reprywatyzacja w Warszawie). Człowiek z miękkim kręgosłupem, podatny na sondażokrację. Megaloman, narcyz, leń, manipulator, w debacie politycznej często posługujący się kłamstwem. Kojarzy mi się z intelektualną wydmuszką. Słuchając go nierzadko przypomina mi się Michał Korybut Wiśniowiecki, o którym w XVII wieku złośliwi ludzie zwykli mawiać, że włada ośmioma językami, jednak w żadnym nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Co gorsza, wiele wskazuje na to, że będzie tylko dzielnym strażnikiem żyrandola. Czyli Komorowski 2.0. Dla apodyktycznego Tuska to dobry układ. Tymczasem omnipotencja Tuska to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może się nam przytrafić. Obecny wybór wygląda trochę tak, jakbyśmy wybierali płytę roku. Problem w tym, że w grę wchodzą tylko wykonawcy z kręgu disco polo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców jest fatalny, zarówno ze względu na to, jakie nierówności powoduje, jak i znacząco mniejsze wpływy na ochronę zdrowia. Z flagą też źle to Trzaskowski rozegrał, ale z drugiej strony - z dwójki kandydatów, jacy zostali do wyboru, tylko on daje nadzieję, na realizowanie przynajmniej części lewicowych postulatów: związków partnerskich, zmian w prawie aborcyjnym czy przeciwdziałania mowie nienawiści (a propos - z flagą Trzaskowski zaliczył wpadkę, ale na antysemityzm Brauna w innej debacie zareagował przyzwoicie). Nawrocki będzie to wszystko blokował, działając jedynie w interesie partyjnym, a nie różnorodnych grup, jakie żyją w tym kraju. Nie zapominajmy też o trudnej sytuacji geopolitycznej, w której lepszy „strażnik żyrandola" i stabilna sytuacja wewnętrzna niż ktoś, kto będzie dla zasady wszystko blokował i potęgował chaos, co tylko ucieszy Putina.

      W kwestii Marszałkowskiej:
      - budynek jest w fatalnym stanie, wymaga kosztownej naprawy,
      - mieszkańcy otrzymali w zamian inne mieszkania w podobnej lokalizacji,
      - pieniądze z ewentualnej sprzedaży mają zostać przeznaczone na budownictwo socjalne.

      W kwestii Lewicy: lepiej być w rządzie, godzić się na kompromisy, ale realizować pewne lewicowe postulaty (np. renta wdowia, zmiana definicji gwałtu), niż tylko głośno krzyczeć, nie chcieć z nikim współpracować i w rezultacie spychać się na margines - już raz przez takie podejście Zandberga w sejmie nie było żadnej lewicy. Sam zawsze glosowałem na lewicę (na partie Tuska tylko wtedy, gdy jedyną alternatywą był PiS) i nie inaczej było w I turze. Teraz natomiast Nawrocki jest dla mnie absolutnie nieakceptowalny ze względu na poglądy, wątpliwą przeszłość, obejmującą wyłudzenie mieszkania, i niebezpieczne w obecnej sytuacji blokowanie rządu. Z Trzaskowskim zgadzam się częściowo, a resztę jestem w stanie zaakceptować dla ustabilizowania sytuacji wewnętrznej i realizacji przynajmniej części lewicowych postulatów. To dla mnie jak wybór między disco polo, a jakąś dającą się słuchać muzyką stricte użytkową, powiedzmy, sewentisowym funkiem.

      Usuń
    2. Sprawa składki zdrowotnej wcale nie jest taka oczywista - mówię to jako osoba, która od 4 lat po 8 latach pracy na etacie utrzymuje się z rodzinnej firmy. Zważmy, że płaca minimalna systematycznie idzie w górę i to nie są małe kwoty (notabene akurat to jest zasługa PiS, bo za wcześniejszych rządów PO płaca minimalna była żałośnie niska i o tym też ludzie pamiętają i dlatego głosują na PiS). Jednak przedsiębiorcy mają z tego tylko wyższy ZUS do zapłaty plus oczywiście wyższe ceny (bo inflacja). Widzę to po To jest grupa, której naprawdę od lat nic się nie proponuję sensownego (taką ostatnią propozycją był mały ZUS na 2 lata po założeniu firmy, z którego zresztą korzystałeś) -mówią o mikroprzedsiębiorcach, rodzinnych firmach, jdg, a nie o wielkich biznesach, bo te sobie poradzą. Mali przedsiębiorcy po prostu z roku na rok płacą więcej, a nikt im nie gwarantuje podniesienia płacy (można oczywiście podnosić ceny usług, ale na rynku jest konkurencja). Pozostaje kombinowanie z generowaniem kosztów czy wariantami mieszanymi- skala/spółka itp. Tym sposobem małego zmusza się małego przedsiębiorcę non stop do kombinowania - inaczej oddawałby państwu 50% ciężko zarobionego dochodu.
      Odnośnie Trzaskowskiego, to do tego. co dodał słusznie Mahavishnuu dodam jego absolutną bezbarwność, brak jakiejkolwiek samodzielnej , dalekosiężnej wizji w prowadzenia polityki międzynarodowej, brak szerszego spojrzenia na wiele kluczowych problemów współczesnego świata (zamiast tego serwuje komunały). Typ czysto technokratycznego biurokraty wyższego szczebla, jakich wielu w UE i tyle. A to, że jest to człowiek wykształcony, ze świetnej rodziny (przecież ojciec - kawał intelektualisty), oczytany i znający języki, to jeszcze bardziej boli niestety.
      O Nawrockim w ogóle nie chce mi się pisać , bo Dudek słusznie zauważył, że to Dyzma (i przypomina mi się słynny passus Dyzmy skierowany do Żorża Ponimirskiego; "a i w mordę potrafię tak dać, że wszystkie zęby wylecą). Co nie znaczy, że nie rozumiem ludzi, którzy na niego głosują (na to jak ten elektorat PiSu jest poniżany i wyszydzany przez demoliberalne i w istocie antydemokratyczne elity słusznie zwrócił uwagę 2 dni temu Szczepan Twardoch). Na drugą turę się nie wybieram- chyba, że zagłosuje - tak jak prosi mnie lubiący performance'a syn - na Eminema (tego nie wykluczam).

      Usuń
    3. Chyba trochę tekstu mi uciekło w środku - i może wyjść niezbyt jasno ,mam nadzieję, że będzie w miarę zrozumiałe

      Usuń
    4. "Pomysł obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców jest fatalny, zarówno ze względu na to, jakie nierówności powoduje, jak i znacząco mniejsze wpływy na ochronę zdrowia"

      Jeszcze raz to napiszę, bo nie wiem, czy w poprzednim poście treść nie pokićkała się zupełnie. W ciągu ostatnich 5 lat -płaca minimalna wzrosła bodaj o ponad 2000 zł (pamiętam, że moja pensja z 2019 r. jeszcze jak pracowałem w budżetówce, wynosiła 4600 brutto i uchodziła za niezłą - teraz byłaby to zaledwie minimalna). Ja nie mam nic przeciwko temu, tylko co w tym czasie dostali przedsiębiorcy? Coroczną podwyżkę ZUS związaną z podwyżką płacy minimalnej, dodatkowe koszty związane z wprowadzeniem wahadeł przy obliczaniu ZUS przez tzw. Nowy Ład, brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podstawy opadatkowania). Plus osoba prowadząca działalność gospodarczą oczywiście najczęściej nie korzysta z przywileju jaki dają płatne zwolenienia, różne dodatki wczasowe itd. I nie ma zagwarantowanego ŻADNEGO stałego dochodu , a inflacja dotyka ją w taki sam sposób, jak osoby pracujące. na etatach Jedyna rzecz dla przedsiębiorców, jaką uchwalono w ostatnich latach to pomysł Trzeciej Drogi - tzw wakacje od ZUS w jednym miesiącu- tak naprawdę dla wielu fikcja, bo jeśli chce się skorzystać to nie można korzystać z innych ulg (np. małego ZUS itd0. Poza tym to jednorazowa oszczędność rzędu 1000 zł w tym wybranym miesiącu nie więcej. Skończy się na tym że wielu drobnych ludzi na jdg nie będzie w stanie zarabiać nawet płacy minimalnej. Ja nie krytykuję samej podwyżki i świadczeń socjalnych (notabene to zrobił PIS, bo PO miało to w dupie - nie ma chyba partii mniej wrażliwej społeczenie, bardziej sprzecznej z lewicowymi socjalnymi postulatami niż PO). Ale popatrzcie, że z punktu widzenia całości zmian podatkowo-społecznych w ostatnich latach wszystkie grupy zyskują poza drobnymi przedsiębiorcami, których - żeby im się w ogóle opłacało pracować - zmusza się do kombinacji. Ja też - prowadząc z żoną rodzinną małą firmę - muszę stale ko,binować i co roku - od 2021, kiedy porzuciliśmy budżetówkę - nasz dochód jest relatywnie niższy - tzn co roku mamy nieco mniej. Ale nie patrzę też przez pryzmat własnego nosa - słucham co mówią fryzjerki, kosmetyczki, właściciele sklepów i usług remontowych.

      Usuń
    5. I jeszcze taka uwaga odnośnie lewicowej wizji państwa, którą - jak widzę - obydwaj z Mahavishnuu prezentujecie (choć zupełnie inaczej rozkładając akcenty odnośnie PO- moim zdaniem trafniej widzi to Mahavishnuu). Ja taką wizję - np. w postulatach Zandberga - szanuję o tyle, że jest uczciwa i spójna aksjologicznie. Natomiast uważam, że nie sprawdzi się w Polsce (podobnie jak nie sprawdziła się np. w Hiszpanii pod rządami Zapatero i Unidas Podemos, do której nawiązywał Zandberg tworząc Razem - rządy lewicy doprowadziły w Hiszpanii do recesji i 25% bezrobocia). Lewicowy system społeczno-gospodarczy z bardzo progresywnymi podatkami, wysokimi nakładami na sektor usług publicznych itd sprawdził się do tej pory jedynie w państwach skandynawskich. I tam funkcjonuje naprawdę dobrze. To są specyficzne społeczności - ukształtowane egalitarnie w procesie historycznym, "równościowe" z samej swojej natury (chłopi zasiadający w Riksdaagu, historycznie najwyższa pozycja kobiet w całej Europie już w XIX w.) wyrosłe z kultury protestanckiej, z natury oszczędne i ascetyczne (Skandynawowie mimo iż należą do najbogatszych społeczeństw na świecie, żyją stosunkowo skromnie, Skandynawki - co znamienne - chodzą w większości bez makijażu). Polska jest zupełnie inna - my jesteśmy społeczeństwem bardzo indywidualistycznym- nawet ze sklonnością do anarchii. Polak lubi być "na swoim", nie mamy w sobie ducha kolektywizmu (mówię o prawdziwym kolektywizmie - nie narzuconym z góry), państwo traktuje z rezerwą i podejrzliwościa. Dlatego uważam, że najlepszym dla nas systemem (takim, który najlepiej wyzyskuje nasze naturalne narodowe walory - pracowitość, odwagę i samodzielność, a niweluje nasze wady- np. kłótliwość, pieniactwo, gen anarchii) jest wolnorynkowy kapitalizm (oczywiście niepojmowany dogmatycznie - stricte libertariańsko).

      Usuń
    6. Ze składką zdrowotną chodziło mi o formę, w jakiej zostało to zrobione. Składki mogłyby być bardziej progresywne, żeby ulżyć małym przedsiębiorcom, a wyższe dla tych największych, żeby były środki na ochronę zdrowia. Tylko taka propozycja to polityczne samobójstwo. Nawet jeśli ci najbogatsi stanowią niewielki procent społeczeństwa, więc teoretycznie nie mają większego wpływu na wyniki wyborów, to potrafią przekonać biedniejszych żeby walczyli w interesie bogatych, a wbrew swojemu. Tak stało się w Stanach.

      Zandberg mówi rzeczy, z którymi na ogół się zgadzam, natomiast podobnie do Ciebie mam wątpliwości, jakie byłyby efekty takiej polityki w praktyce, czy w ogólnym rozrachunku społeczeństwo i gospodarka by na niej nie straciły. Dlatego wciąż uważam, że dobrym rozwiązaniem jest taka szeroka pro-demokratyczna koalicja, jaka rządzi obecnie. Oczekiwałbym jednak mniej publicznych przepychanek między koalicjantami, a więcej dogadywania się za kulisami, żeby raz przepchnąć coś dla wyborców bardziej lewicowych, a raz dla prawicowych. Miejsce dla Razem też mogłoby się tam znaleźć, a poza tym chciałbym, aby mieli udział w polityce na poziomie samorządowym, zresztą w ostatnich wyborach sam poparłem ich kandydatów.

      Usuń
    7. Ale składka jest progresywna już w tej chwili (wprowadził to Nowy Ład). Kłopot w tym, że ci "najlepiej zarabiający", którzy tracą na tych rozwiązaniach (i na braku możliwości odpisania składki od podstawy opodatkowania) to są ludzie o miesięcznych dochodach już rzędu około 10 tys złotych - czyli de facto drobni przedsiębiorcy - żadne wielkie firmy, żadne rekiny biznesu. Dlatego ludzie kombinują jak mogą - np. ze spółkami z.o.o., które nie są ozusowane i pozwalają zaoszczędzić sporo pieniędzy- tyle że jest to zupełnie niepotrzebne tracenie czasu, energii (i swojej i księgowych). Albo generowanie sztucznych kosztów - fakturowanie wydatków, które nie mają nic wspólnego z prowadzeniem firmy, żeby tylko obniżyć podstawę opodatkowania. Te kombinacje niczego nie wnoszą w rozwój firmy, ale gdyby nie one, to osoba na jdg osiągająca w skali roku np. 150 tys przychodu (nie dochodu!) i nie mająca FAKTYCZNIE dużych nakładów inwestycyjnych musiałaby oddawać państwu prawie POŁOWĘ zarobionych pieniędzy, no bo nie zmieściłaby się już w progu 12%, czyli płaci 19% plus duży ZUS z wahadłową składką (to jest około 2.5- 3 tys ZUS do zapłaty miesięcznie plus 19% podatku). Oczywiście tak nie jest, bo - jak napisałem ludzie kombinują,- pytanie, czy tędy droga.

      Popatrywałem dzisiaj na Nawrockiego u Mentzena i to jest dramat . Nie chodzi o sam poziom ignorancji, właśnie ten "dyzmizm", ale też o absolutny brak autentyczności, dętą obłudę, sztuczność i "fasadowość". Można być ignorantem nawet na stanowisku prezydenta RP (vide Wałęsa), ale zachować w tym jakiś autentyzm, jakieś prawdziwe emocje ludowego trybuna (vide Lepper na stanowisku wicepremiera). Jakkolwiek by to zabrzmiało, chyba jednak trzeba będzie zacisnąć zęby i zagłosować na Trzaskowskiego.

      Usuń
  8. "Człowiek z miękkim kręgosłupem, podatny na sondażokrację. Megaloman, narcyz, leń, manipulator, w debacie politycznej często posługujący się kłamstwem. Kojarzy mi się z intelektualną wydmuszką. Słuchając go nierzadko przypomina mi się Michał Korybut Wiśniowiecki, o którym w XVII wieku złośliwi ludzie zwykli mawiać, że włada ośmioma językami, jednak w żadnym nie ma nic ciekawego do powiedzenia".

    Absolutnie trafna charakterystyka. Konia z rzędem temu, kto przytoczy choćby jedną oryginalną, (tzn. niekoniecznie bardzo odkrywczą, ale ciekawszą intelektualnie) myśl Trzaskowskiego na jakikolwiek temat (a np. Sikorski, z których generalnie w wielu kwestiach się nie zgadzam - ma takich wypowiedzi mnóstwo). Trzask powtarza albo eurokratyczno-landrynkowe komunały albo ostatnio metodą kopiuj-wklej slogany drugiej strony (żeby zdobyć głosy).

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli chodzi o Marszałkowską 66, to mainstreamowe media liberalne manipulują tym tematem. Starają się wybielić Trzaskowskiego. Poczytaj/oglądnij sobie różne materiały w necie lewicowych aktywistów społecznych z Warszawy, którzy od lat zajmują się tym tematem (np. Zofia Sobczak, Jan Śpiewak, Piotr Ikonowicz). To, co wyczyniają tam Trzaskowski i jego ludzie, jest po prostu obrzydliwe. Po czymś takim trzeba mieć naprawdę tupet, aby rozprawiać na temat kawalerki Pana Jerzego.

    Nowa Lewica Czarzastego przynosi wstyd polskiej Lewicy. W istocie są to złogi układu postpezetpeerowskiego i posteseldowskiego. Im szybciej trafią na śmietnik historii, tym lepiej dla zdrowej i autentycznej Lewicy. W rządzie Tuska prezentują się fatalnie. Hipokryzja, koryciarstwo, niemal totalna uległość wobec Tuska.

    Krótki przegląd kadr:
    Krzysztof Gawkowski - totalny brak kompetencji w swoim resorcie, kompromitujące wypowiedzi dotyczące zabrania koncesji opozycyjnej telewizji, siłą rzeczy aferę NASK między innymi należy zaliczyć na jego konto.
    Katarzyna Kotula - szkoda klawiatury.
    Andrzej Szejna - eseldowska patologia w stanie czystym.
    Urszula Zielińska - wdzięczny obiekt memów
    Dariusz Wieczorek, Maciej Gdula - ich „osiągnięcia” na polu nauki dobrze pokazują ich walory merytoryczne, aspekt etyczny lepiej sobie darować. Kolejna kompromitacja. Pan Darek pozdrawia studentów. Daliście się nabrać na jego ściemę?
    Marcin Kulasek - trudno napisać coś pozytywnego. Kolejny zawód.
    Tylko Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zasługuje na kilka ciepłych słów. W liberalnym rządzie ma jednak związane ręce.
    Summa summarum - Nowa Lewica Czarzastego w tym marnym rządzie to dno i kilo mułu.

    Doprawdy nie wiem, jak to możliwe, że na czele partii stoi tak skompromitowana persona jak Czarzasty. W latach 80. Włodek był wzorcowym konformistą i karierowiczem. Członek PZPR do jej ostatniego tchnienia. Później jeden z głównych architektów afery Rywina. Jak zwykł mawiać uśmiechnięty Rafał - to się w pale nie mieści!

    Z mojej perspektywy, obecnie jedyną nadzieją dla Lewicy jest partia Adriana Zandberga. Nie chodzi tylko o program polityczny, ale także walory etyczne. Szeregi zostały przeczyszczone po odejściu miłośników konfiturów, którym zachciało się fraternizować z libkami. Lektura „kilometrówek” powinna dać sporo do myślenia zwolennikom partii Czarzastego. Czy można jednak na to liczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Nowej Lewicy w obecnym kształcie można i trzeba wiele zarzucić. Jest zarządzana nieudolnie i ma w szeregach skompromitowane osoby, traci swoją podmiotowość na rzecz większego koalicjanta, nie udaje jej się przepychać zbyt wielu swoich rzeczy, choć mogłaby w większym stopniu wykorzystać, że bez niej nie ma większości. Ale jednak kilka ważnych lewicowych rzeczy udało się w obecnym sejmie zrealizować. A Razem Zandberga nie ma na nic wpływu i nie ma możliwości realizowania swoich postulatów. Zgadzam się z okechukwu, że w Polsce taka partia nie ma szans na samodzielne rządy, a przez niechęć do współpracy skazuje się na bycie opozycją. Jedyną merytoryczną opozycją w polskiej polityce, ale bez wpływu na cokolwiek.

      Usuń
  10. Tak notabene powszechne wybory prezydenckie są przy obecnych uprawnieniach głowy państwa absolutnie bez sensu. To marnotrawienie czasu , pieniędzy i ludzkiej energii (czemu sami się tu zresztą jak te cielęta poddajemy). W pewnym sensie jest to relikt wyborów prezydenckich 1990 r., które musiały być powszechne, bo wybory do sejmu były kontraktowe a na czele państwa stał Jaruzelski. Potem klepnęła to rozwiązanie konstytucja z 97 r. Prezydenta - przy tych uprawnieniach, które obecnie posiada - powinno wybierać Zgromadzenie Narodowe, ale najlepiej nie zwykłą większością tylko 3/5 głosów. Taki tryb by sprawiał, że rządzący musieli by się w jakiś sposób porozumieć z częścią opozycji i wybrany prezydent rzeczywiście miałby być szanse niezależnym arbitrem a nie tylko partyjnym nominatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli prezydent pełni głównie rolę reprezentacyjną kraju, to uważam, że warto wybrać tego, który lepiej się prezentuje, a nie tego o wyglądzie kibola; tego, który znakomicie posługuje się językami obcymi, nie tego, co nawet po polsku fatalnie się wysławia ("nie uważam nic”, ”dwie pucie"); tego, który będzie prowadził politykę zagraniczną spójną z rządem, a nie wynosił wewnętrzne spory na zewnątrz; i w końcu tego o większej transparencji, a nie takiego o niejasnej przeszłości, z której na jaw może wyjść jeszcze wiele paskudnych spraw.

      Ale prezydent to nie tylko reprezentowanie kraju.

      To także możliwość zablokowania rządu. Sami powiedzcie, niezależnie od swoich opinii na temat obu kandydatów: lepiej mieć prezydenta Trzaskowskiego, który będzie podpisywał i lewicowe ustawy, i te wspierające przedsiębiorczość, i przywracające państwo do czasów sprzed chaosu zrobionego przez PiS (np. w sądownictwie), czy lepiej Nawrockiego, który na co najmniej 5 lat dla zasady wszystko zablokuje, a - po możliwej zmiany rządu na pisowsko-konfederacki - nawet cofnie to, co udało się zrobić (np, refundację in vitro). Jest jeszcze taka kwestia, że prezydent z opozycji to dobra wymówka dla rządu, by tłumaczyć brak działań. Warto powiedzieć: sprawdzam, pozbawiając go tego argumentu.

      Prezydent jest także zwierzchnikiem sił zbrojnych i chociaż do tej pory nic z tego nie wynikało, to Nawrocki może to zmienić (ostrzega przed tym przywołany już prof. Dudek) i być takim samym lub większym szkodnikiem, jak Macierewicz jako szef MONu. Wymowny jest też fakt, że Siewiera, który był bliskim współpracownikiem Andrzeja Dudy i szefem BBNu, wczoraj wsparł nie Nawrockiego, a Trzaskowskiego.

      Tak więc ma duże znaczenie, kto będzie prezydentem. I tura to był czas, żeby wyrazić swoje niezadowolenie z rządu głosując na kogoś spoza koalicji rządzącej, oddanie nieważnego głosu lub zbojkotowanie wyborów (sam rozważałem wszystkie te opcje) lub zagłosować na kogoś o najbliższych poglądach (tak zrobiłem, wybierając Biejat ze zgodnością w różnych latarnikach na poziomie 75-97%, podczas gdy Trzaskowski był u mnie na czwartej, piątej pozycji, wymiennie z Hołownią, a podium całe lewicowe). Natomiast II tura to czas, żeby zagryźć zęby i zagłosować za lepszą opcją, zamiast pozwolić innym wybrać tę gorszą.

      Usuń
    2. Po dzisiejszym występie Nawrockiego u Mentzena (pierwszy raz śledziłem długą rozmową z udziałem Nawrockiegoi i w dodatku przeprowadzoną w taki sposób, że Nawrocki miał absolutny komfort wypowiedzi) uważam, że lepiej mieć jednak Trzaskowskiego. Ale nie dlatego, że jest po drugiej stronie jest kandydat pisowski (PiS mógł wystawić całkiem "dorzecznych" kandydatów np. Wassermanównę albo Kacpra Płażyńskiego), tylko właśnie dlatego, że jest to Nawrocki.

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Moim zdaniem Nawrocki uosabia wszystko to, co w PiSie najgorsze, tylko w jeszcze bardziej radykalnej formie - a nic z tego, co było do przyjęcia - a przecież mogli bez trudu znależć w swoich szeregach kandydata znacznie bardziej akceptowalnego. Choćby nawet tego rozważanego przecież Tobiasza Bocheńskiego.

      Usuń
    4. Zgoda. Tylko że przez ostatnie dziesięć lat prezydentem był ktoś bardziej akceptowalny. Bo Duda, co by o nim nie powiedzieć, przy wszystkich swoich wadach (a nie jest to oczywiście postać formatu prezydenckiego) to tak naprawdę człowiek o usposobieniu koncyliancyjnym i umiarkowanym. Opozycja (głównie KO) zamiast z nim rozmawiać (zwłaszcza jak parę lat temu Kaczyński się na Dudę obraził i zerwał z nim kontakty) lżyła go w niewyobrażalny sposób, urągający jakimkolwiek standardom, jakie powinny obowiązywać wobec głowy państwa. Więc może będzie w tym jakaś złośliwa zemsta losu - jak teraz będą mieli Nawockiego (oby nie!).

      Usuń
    5. Duda też nie zawsze zachowywał się zgodnie ze standardami głowy państwa, dbając bardziej o interes partyjny niż państwowy, wielokrotnie łamiąc lub naciągając konstytucję (prof. Strzembosz doliczył do trzynastu przypadków, po czym już machnął na to ręką), ale o jego prezydenturze można powiedzieć też dobre rzeczy, jak wsparcie Ukrainy, zablokowanie bodajże dwóch złych ustaw PiSu i nieblokowanie wszystkiemu obecnemu rządowi, wiec jak napisałeś pewna koncyliacyjność. Z dzisiejszej perspektywy można uznać go za całkiem akceptowalnego. Ktoś taki jak Nawrocki nie powinien natomiast pełnić żadnych publicznych funkcji.

      Usuń
    6. A rozmowa z Mentzenem była żałosna. To poniżanie się, podlizywanie, próby całkowitego odcięcia od programu PiSu, zmienianie co chwilę zdania pod wpływem sugestii interlokutora, podpisanie tych demagogicznych postulatów bez mrugnięcia okiem… Ponoć jeszcze Braunowi proponuje ułaskawienie za poparcie. Nawrocki nie ma absolutnie żadnych zasad moralnych, przed niczym się nie cofnie dla osiągnięcia celu, podpisze wszystko, co mu podsunie ten czy inny prezes, ułaskawi wszystkich polityków ze swojej partii czy koalicji.

      Usuń
  11. @Paweł

    „...tego, który będzie prowadził politykę zagraniczną spójną z rządem, a nie wynosił wewnętrzne spory na zewnątrz...”


    A propos drugiej części Twojego zdania. To właśnie Trzaskowski, w czasie gdy był w europarlamencie, stał za pierwszą rezolucją tego ciała potępiającą rządy PIS-u. Niejednokrotnie chwalił się tym publicznie, nawet na swoim facebooku. Ponoć sam napisał rezolucję potępiającą, chodził do różnych europarlamentarzystów i namawiał ich do jej poparcia. Bardzo nie podobają mi się tego typu praktyki. Nie tylko dlatego, że zawsze brzydziłem się donosicielstwem. Zatrważające opinie peowców były bardzo często wyolbrzymione, w rezultacie przedstawiały fałszywy obraz sytuacji w naszym kraju. Straty finansowe i wizerunkowe były ogromne. Komisja Europejska nie była w tym sporze bezstronna, ewidentnie wspierając ówczesna opozycję. Niejednokrotnie brutalnie ingerowała w nasze sprawy wewnętrzne. Odblokowanie funduszy europejskich po dojściu do władzy Tuska, gdy de facto nic jeszcze nie zrobiono w kwestii tzw. praworządności, jest nad wyraz znamienne. PIS, który słusznie krytykował wynoszenie sporów politycznych na zewnątrz, po przejściu do opozycji szybko zaczął powielać peowskie wzorce. Tym samym wykazał się hipokryzją. Również naiwnością, bo jest dla mnie rzeczą oczywistą, że w przypadku, gdy obecny rząd będzie postępował podobnie, Komisja Europejska i Parlament Europejski będzie odwracał głowę od tego problemu. Tak właśnie robi w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Doświadczenia ostatnich 10 lat pokazują, że w tym sporze nie chodzi o to, CO jest łamane, ale KTO to robi.


    @okechukwu

    Co do wyboru - Nawrocki czy Trzaskowski? Najkrócej rzecz ujmując, nie owijając w bawełnę - Nawrocki mnie mierzi, natomiast gdy słucham Trzaskowskiego mam reakcje wymiotne. Trzaskowski? W życiu Warszawy! Na Nawrockiego nie zagłosuję, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że będę tego bardzo żałował. W 2007 roku, po okropnych rządach PIS-u, LPR-u i Samoobrony, byłem do tego stopnia zdegustowany i sfrustrowany, że zagłosowałem na PO. Zawód był ogromny. Do dzisiaj nie mogę nadziwić się swojej głupocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie chodziło o to, że trudno wyobrazić sobie taką sytuację w przypadku, gdy prezydent i rząd będą z tej samej opcji.

      Ale znów muszę też trochę porelatywizować. Polska i UE to nie są jakieś osobne byty. Polska jest częścią Unii Europejskiej i musi przestrzegać przepisów obowiązujących całą wspólnotę. Podnoszenie kwestii łamania praworządności w jednym z krajów członkowskich na forum Parlamentu Europejskiego nie jest donoszeniem, wynoszeniem wewnętrznych spraw na zewnątrz. Co innego, gdyby Nawrocki poleciał do USA i tam krytykował polski rząd, bo nie jesteśmy 51. stanem.

      A te opowieści Trzaskowskiego, jak to osobiście przekonywał kilkuset europosłów z osobna, żeby poparli rezolucję, to ewidentnie humorystyczna odpowiedź na zarzuty o rzekome donoszenie.

      Usuń
    2. Mahavishnuu, ja Cię rozumiem i w zasadzie zgadzam się z tym, co napisałeś. Niemniej Nawrocki u Mentzena zrobił na mnie tak koszmarne wrażenie, że zaakceptowałbym każdego jako prezydenta RP (w jego miejsce). Oczywiście mój głos na Trzaskowskiego nie będzie miał żadnego znaczenia - bo wbrew temu, co mówi demokratyczny slogan, "nie liczy się każdy głos". Bo gdyby nawet wyobrazić sobie hipotetyczną sytuację - statystycznie niezwykle mało prawdopodobną przy średnio 20 milionach głosujących - że o prezydenturze zadecydowałoby np. 100 głosów, to i tak druga strona zakwestionowałaby natychmiast ten wynik i byłby pat, a wybory prawdopodobnie by powtórzono (więc pojedynczy głos nie liczy się jakby dwójnasób).

      Usuń
    3. Pięć lat temu różnica w głosach na Dudę i Trzaskowskiego wyniosła mniej niż pół miliona (każdy zebrał ponad 10 mln). Teraz może to być jeszcze mniej, jest remis bez wskazania. Ostateczny wynik może i prawdopodobnie będzie zależeć od tego, czy kilkadziesiąt, raczej kilkaset tysięcy osób stwierdzi, że jednak ich głos się liczy, albo odwrotnie - że się nie liczy i nie warto iść.

      Usuń
    4. Nie chcę wchodzić w scholastyczną dyskusję, ale liczby, które przywołujesz (kilkaset tysięcy) świadczą właśnie, że pojedynczy głos nie ma żadnego znaczenia (ma dopiero wtedy kiedy te głosy zsumują się w dziesiątki i setki tysięcy). Bez jednego głosu Duda i tak wygrałby tamte wybory. Co ważne- np. w głosowaniach sejmowych pojedynczy głos ma realne znaczenie - bywało, że jednym głosem przechodziły kluczowe ustawy, a nawet upadały rządu (vide rząd Suchockiej).

      Usuń
    5. To, co piszesz, jest oczywiste, tylko że takie myślenie „mój głos się nie liczy”, do czego sporo ludzi dodaje „więc nie pójdę na wybory”, powoduje właśnie, że ubywa setek tysięcy głosów, które razem już mają istotny wpływ.

      Usuń
    6. No nie. To, o czym mówisz miałoby istotnie znaczenie, gdyby cechę takiego - nazwijmy to- "fatalizmu wyborczego" dało się przypisać (i udowodnić badaniami socjologicznymi) grupie wyborców określonego kandydata. Np. części potencjalnych wyborców Trzaskowskiego (których charakteryzowałyby właśnie takie przekonania- mój głos się nie liczy). Jeśli natomiast to stwierdzenie dotyczy zarówno potencjalnych wyborców Trzaskowskiego jak i Nawrockiego , jak i tych co w ogóle na wybory nie chodzą, bo nie wierzą w demokrację (albo im się nie chce, albo nie są zainteresowani polityką(, jak i tych, co nie idą jak Mahavishnuu, bo chcieliby skreślić obydwu kandydatów(ale nie widzą sensu w tej formie protestu), no to naprawdę poruszamy się w nieokreślonej i niezdefiniowanej "magmie"- takim czystym wyświechtanym sloganie ważności każdego głosu.

      Usuń
    7. Z przykrością muszę sie zgodzić że Trzaskowski jest jednak lepszym wyborem od Nawrockiego, ale też mówmy jasno co do jednej rzeczy - Rafał na fotelu prezydenta to nie będzie żadna "współpraca" z rządem tylko zwykła służalczość wobec niego, bo mówimy o jednym z najwierniejszych hetmanów Tuskowych hetmanów, w dodatku pozbawionym konkretnych poglądów i zdolności zarządzania podległymi sobie jednostkami, do których w przypadku wygrania prezydentury będą sie zaliczać choćby KPRP. Nie bedzie to wiec żadna twarda, efektywna prezydentura tylko spełnianie zachcianek fatalnego rządu skupionego bardziej na nienawiści do PISu niż rządzeniu. O choćby cieniu krytyki w kierunku Tuska i jego ministrów, obiektywnej ocenie sytuacji politycznej, zrobieniu czegokolwiek w temacie załatwiactwa pracy w spółkach skarbu państwa i dziesiątek innych patologii można zapomnieć.

      Tak naprawdę to właśnie w odniesieniu do Nawrockiego widać jak miałkim kandydatem jest Trzaskowski. Mając przeciwko sobie taki samograj, jakim są Karol i jego kolejne odpały, jest od niego tylko odrobinę lepszy, a żeby ugrać sobie choc minimalną nad nim przewagę, musi się uciekać do kłamstwa, przeczenia sobie na potrzeby chwili, prezentowania wszystkich poglądów świata jednocześnie i ruchów typu piwko z Mentzenem, co by wszyscy zobaczyli, jaki to luźny i skóry do rozmów nie jest Rafał. I z tą miernotą na czele panstwa zostaniemy na 5 lat, a drugą opcją jest ktoś jeszcze gorszy i niemający cienia wiedzy o polityce.

      Usuń
    8. Aha, nie zapominajmy o faworyzowaniu Trzaska przez TVP, która jakoś tak musiała wspierać go w organizowaniu tej niesławnej debaty w końskich, łamiąc zasady dotyczące równego traktowania kandydatów, a on sam korzystał z tego ochoczo i ręką mu nie drgnęła. Jakże niezależna i odpartyjniona telewizja ponownie jest zaprzęgana do partyjnej propagandy (tyle że znacznie subtelniejszej i zgrabniejszej niż za PISu) a po wygranej Trzaska można zapomnieć o tym, że prezydent cokolwiek zrobi, by walczyć o realne odpolitycznienie telewizji publicznej.

      Usuń
    9. Problemem obecnego rządu nie jest brak działań, tylko brak odpowiedniej komunikacji, dzięki której społeczeństwo mogłoby się dowiedzieć, że sporo dobrych rzeczy dowieziono - choćby te wspomniane wyżej, jak in vitro, renta wdowia. Przeszkodą do zrealizowania innych są często sami koalicjanci, ale też weta prezydenckie i zabetonowane przez poprzednią władze instytucje, z czym nie da się nic zrobić bez pomocy prezydenta.

      Nie zauważyłem, żeby Trzaskowski zmieniał zdanie tak, jak Nawrocki w kwestii kawalerki czy podatku katastralnego, przeczący sobie w trakcie tej samej rozmowy. To zresztą ten drugi w rozmowie z Mentzenem pokazał, że nie ma własnego zdania, żadnych wartości, że podpisze wszystko, co mu się podsunie, jeśli uzna to za korzystne dla siebie. Trzaskowski natomiast w tym samym miejscu zaprezentował się jako ktoś o bardziej skonkretyzowanej i spójnej wizji, kto na potrzeby chwili nie zmieni swojego stanowiska. Ja wiem, że to pewna poza, ale taką właśnie postawę powinna przybierać głowa państwa w kontaktach międzynarodowych. Nie chciałbym natomiast oglądać prezydenta Polski klęczącego przed Trumpem, do czego, jak widać zdolny jest Nawrocki.

      Usuń
    10. O ile kampania Trzaskowskiego była prowadzona fatalnie i dopiero w ostatnich dniach widać znaczącą poprawę, to mam wątpliwości, czy lepsza kampania, a nawet lepszy kandydat, cokolwiek by tu zmieniły. Mamy taką polaryzację, że dla znacznej części społeczeństwa nie ma żadnego znaczenia, albo nie przyjmują do wiadomości, że pisowski kandydat to bandyta biorący udział w kibolskich ustawkach, powiązany ze skazanymi gangsterami, lichwiarz oraz oszust mieszkaniowy, który kłamał przed notariuszem i służbami, kupler, bez żadnego doświadczenia w polityce, za to mający problem ze swoim uzależnieniem. Dla nich liczy się tylko to, że on jest ich, że publiczne głosi te konserwatywne i chrześcijańskie wartości, których sam nie przestrzega. W ogóle nie myślą o tym, że ktoś taki może być łatwo szantażowany np. przez swoich znajomych z półświatka - bo pewnie jeszcze skrywa wiele tajemnic - i tym samym los kraju będzie zależeć od zwykłych przestępców.

      Usuń
    11. Być może Twoje wątpliwości są prawdziwe, a być może Trzaskowski jednak jest po prostu miernym politykiem i musi sie uciekać do tanich sztuczek i kłamstw, bo ludzie po prostu nie doceniają jego wspaniałości nieważne co. Nie dowiemy się, bo tak właśnie słabo wypadł Rafał i nie mówię tu ojakości sztabu ani kampanii tylko samego kandydata. Naprawdę widzisz jako dobrego prezydenta kogoś kto nie wie co zrobić z flagą LGBT jak sztab mu tego nie powie i po prostu odkłada ją sobie na ziemię zapominając, jakim to orędownikiem równości i tolerancji jest? Który w ciągu ostatnich dwóch lat przedstawiał sprzeczne ze sobą linie i poglądy w niemal każdej sprawie o której mówił? Gdy poparcie podczas debat czy wywiadów zdobywa nie merytoryką ale kłamstwami? To nie jest kwestia kampanii tylko osoby, bo to ona ostatecznie podadzi typek na fotelu prezydenta a nie jego sztab.

      Usuń
    12. Te wpadki Trzaskowskiego jak z flagą krążą po Internetach chwilę po tym jak mają miejsce i podejrzewam, że mogą się tam znaleźć osoby które właśnie coś takiego odpycha od tego kandydata i to nawet nie w kierunku głosu na Nawrockiego tylko by w ogóle nie głosować, co też jest negatywnym efektem. I to nie są kwestiecjakosci kampanii i pracy sztabu, tylko jego własnej ignorancji, miałkości, bezideowości. To on sam, w swojej interesowności i nieszczerych intencjach gdy na żadnym etapie nie zareagował w kwestii dziwnej formy udziału TVP w organizowaniu debaty dla dwóch kandydatów a nie wszystkich. To, że w ogole doszło do czegoś takiego i facet na to poszedł świadczy bardzo źle o jego sztabie i jeszcze gorzej o nim samym. Jak mam wierzyć, że ktoś taki będzie miał cień odwagi by postawić się premierowi w jakiejkolwiek sprawie czy zrobić cokolwiek co nie spodoba się rządowi? W dodatku takiego w którym jedną z czołowych postaci jest Sikorski, dla którego punktem honoru jest nigdy nie dopuścić, by prezydent nie mógł podjąć decyzji innej niż on mimo że ma w tej kwestii prerogatyw.

      Usuń
    13. Mnie natomiast Tusk swoim wystąpieniem u Rymanowskiego przekonał jednak, żeby zagłosować na Eminema (haha), chociaż byłem zdecydowany już na głos na mniejsze zło, czyli Trzaska . Bo abstrahując od samych zarzutów o ten udział w sutenerstwie (które oczywiście pasują do tego, co wiemy o Nawrockim do tej pory i wydają mi się prawdopodobne, nie ma tu żadnego dysonansu, co nie znaczy, że muszą być 100% prawdziwe), to są niewyobrażalne jajczęta żeby premier państwa występował w programie publicystycznym z kartkami od gangstera złożonymi poza jakimkolwiek trybem (przecież nie jest tak że to są zeznania złożone w prokuraturze, ani na policji, ani w sądzie, ani w jakimkolwiek trybie przewidzianym przez prawo) i powoływał się na nie jako dowód. Tak mógłby ewentualnie zrobić sztab Trzaskowskiego -bo to są prawa brudnej kampanii. Ale premier państwa stojący na czele państwa i to w dodatku mówiący na każdym kroku o praworządności??? To co się - jak mówi mój syn "odjaniepawla" w tej kampanii, to jest dramat. Także głos na Eminema uważam za najwłaściwszy...

      Usuń
  12. No nie wiem, czy choćby kwestia tych nieszczęsnych spółek skarbu państwa i zatrudnianie tam kolegów z partii czy rodzin jest kwestią komunikacji czy oporów koalicjantów. Nic w tej sprawie sie nie dzieje i jak na złość nie mogą się tutaj zasłonić wrogim prezydentem, sporami w koalicji czy czymkolwiek innym. Brak jakichkolwiek działań w kierunku uporządkowania systemu podatkowego, realnych zmian i ulepszeń w kwestii nakładów na służbę zdrowia, jedynie punktowe ruchy rzucane jako haczyk na dużą grupę wyborców do zagospodarowania. W kierunku skrócenia, tak dla odmiany, czasu rozpraw sądowych żadnych działań, bo Bodnara bardziej angażuje szarpanie się z PISem i każdś częścią systemu sprawiedliwości mającą inne zdanie niż on, a nie tym, żeby tzw. "zwykli Polacy" mogą liczyć na uczciwą i sprawną rozprawę.Takich przykładów jest sporo (nie chcę tu po prostu dokładać jeszcze linijek tekstu) i nie przesłoni tego żadne in vitro - wspaniała rzecz, która powinna być normą od lat, ale z perspektywy rządu absolutnie banalna, niewymagająca ani skomplikowanych zmian w prawie ani dużych nakładów. Wcześniej jedynym hamulcem była woła polityczna władz PISu, teraz mogłaby nią być jedynie woła polityczna premiera. Koalicja lubi tym machać na sztandarach niczym fotografią z Mount Everestu, ale to nie jest żaden sukces do przedstawiania tego, co rząd robi źle.

    Z głowy mogę wyliczyć Trzaskowi:
    1) Prezentowanie odwrotnego zdania na ten czy tamten temat niż miał wcześniej, jak choćby CPK, kwestie imigracji i Zielonego Ładu czy płonącej planety
    2) Nazywanie Mentzena faszystą, fanatykiem, człowiekiem o obrzydliwych poglądach po to, by później podkradanie mu wyborców wspierających dokładnie takie poglądy i popijać piwka w jego własnym pubie, legitymizując tę jakże niefajne osobę przed opinią publiczną
    3) Mówienie bezczelnych kłamstwa o tym, że Zielonego Ładu już nie ma, Polska jest wyłączona z paktu migracyjnego czy o tym, jak sie rzekomo załatwiło to drugie lata temu w Unii, choć fakty nie spinają sie zupełnie z datami. Jest tego więcej a słynny Demagog wyliczył mu chyba z 8 tylko z ostatniej debaty.
    4) Epatowanie swoim wsparciem i zatroskaniem o społeczność LGBT żeby ugrać jak najwięcej głosów, gdy nagle okazuje się, nie powołał Pełnomocnika Ds. LGBT, do czego zobowiązał sie w 2019 roku jako Prezydent Warszawy i nawet o tym nie wie. O akcji z flagą szkoda gadać, bo wszyscy to widzieli i było widać, że dla niego obrona takich środowisk przed dyskryminacją i prześladowaniem to jedynie hasełko wyborcze z długiej listy a nie pogląd, z którym się utożsamia jako osoba. On nie prezentuje poglądów tylko odczytuje przekazy dnia albo tygodnia, które przygotował mu sztab.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @pablo1371000: Najbardziej wymowne jest to, że mimo tego, co piszesz o rządzie oraz Trzaskowskim i tak przyznajesz, że to lepszy kandydat.

      Wielu tych zarzutów nie da się obronić, ale weźmy np. ten nepotyzm. To oczywiście patologia, jakiej nie powinno być, jednak chyba nie da się jej uniknąć niezależnie od tego, kto będzie rządził. Dlatego istotniejsze wydają się konsekwencję. Afera z totalizatorem daje pewną nadzieję. Wolne media - te uważane za sprzyjające rządzącym - nagłośniły sprawę, mówiono o tym też w TVP, a w rezultacie doszło do odwołań ze stanowisk. To był przykład dobrze działającego państwa, z mediami patrzącymi władzy na ręce i odpowiednią reakcją tej władzy. Niedługo ma też ponoć odbyć się głosowanie nad ustawą o odpolitycznieniu spółek.

      Co do zarzutów wobec Trzaskowskiego:
      Ad1) Zmianę zdania w temacie CPK przekonująco wyjaśnił w ostatniej debacie: sprzeciwiał się nierealistycznej wizji pisowskiej, po wprowadzonych zmianach patrzy na to inaczej. Imigracja - cóż, łatwiej krytykować brak humanitaryzmu, gdy jest się w opozycji, niż wtedy, gdy odpowiada się za bezpieczeństwo. Właśnie na tym polega przebiegłość działań hybrydowych ze wschodu, że nie da się łatwo pogodzić w tej sytuacji humanitaryzmu i bezpieczeństwa. Zielony Ład i zmiany klimatu - nie zaczął zaprzeczać tym drugim, ale uważa, że w obecnej sytuacji powinny być inne priorytety niż ograniczanie emisji (z tym się nie zgadzam, trzeba to pogodzić).
      Ad2) Nie wydaje mi się, żeby legitymizował Mentzena, wyraźnie pokazał w tej rozmowie, jak dużo ich dzieli w pewnych kwestiach. Trzeba pamietać, że elektorat Mentzena nie jest jednorodny. To z jednej strony najmłodsi wyborcy, którzy głosują na niego, bo robi filmiki na tik toku i w sumie nie interesują ich jego przekonania. To także ci o skrajnie prawicowych poglądach. Ale też spora grupa, która nie podziela tego światopoglądu, ale uwierzyli w te bzdury o niskich podatkach. Właśnie ich Trzaskowski próbował przekonać do głosowania na siebie, w kwestiach światopoglądowych czy polityki międzynarodowej nie probując się przypodobać wyborcom Mentzena, dzięki czemu zachował wiarygodność dla elektoratu rządzącej koalicji. A późniejsze piwo było przede wszystkim wprowadzenie na minę samego Mentzena, bo zaczęło iskrzyć i w samej Konfederacji, i między nią a PiSem, i wśród ich wyborców. Z tego może być więcej pożytku, niż strat z ewentualnego legitymizowania. Także marketingowo to świetne posunięcie.
      Ad3) To wygląda na pewne skróty myślowe, prawdopodobnie celowo użyte do manipulacji. Zielonego Ładu nie ma w takiej formie, w jakiej zaakceptował go PiS, najbardziej oprotestowywane przepisy zostały zawieszone. Z kolei w unijnym rozporządzeniu z 2015 roku faktycznie była mowa o takim wyłączeniu, tylko to dotyczyło ówczesnej sytuacji we Włoszech i Grecji, a prace nad paktem migracyjnym zaczęły się pózniej - jednak skoro wtedy był taki zapis, to można też dążyć do tego, by podobny wprowadzić teraz.
      Ad4) Nie wiem, jak tu wygląda sytuacja, ale być może faktycznie ktoś pełni obowiązki takiego pełnomocnika bez oficjalnego powołania. Sytuacja z flagą na debacie była fatalna. Jednak nawet jeśli Trzaskowski nie będzie jakoś specjalnie dbał o prawa osób LGBT, to nie będzie też ich wykluczał. szczuł przeciwko nim, ani nazywał ideologią, poza tym raczej podpisze ustawę o związkach partnerskich, więc to i tak jakiś postęp.

      Usuń
    2. @okechukwu: O jakich „kartkach od gangstera złożonych poza jakimkolwiek trybem” mówisz? Murański publicznie oskarżył Nawrockiego na antenie TVP, na kartkach były spisane cytaty z tej wypowiedzi. Nie widzę przeszkód, by premier nawiązywał do takich doniesień medialnych, z zastrzeżeniem, że nie są to prokuratorskie zarzuty. Tym bardziej nie widzę powodu, by reagować na to robieniem sobie jaj z procesu wyborczego, gdy sytuacja jest poważna. Nawrocki ma realną szansę zostać prezydentem, a to oznacza paraliż rządu w czasie intensywnych działań hybrydowych przeciwko krajowi. Nawrocki jest też kimś, kogo łatwo będą mogli szantażować nie tylko jego koledzy gangsterzy, ale także obce służby. O braku doświadczenia i moralnych kwalifikacji już sporo pisaliśmy.

      Usuń
    3. Paweł - jesteś bardzo inteligentnym gościem, a tu jedziesz czystą, peowską propagandą. Włącz odrobinę krytycyzmu. Co z tego, że Murański wystąpił wcześniej w TVP (notabebene zupełnie podległej obecnej władzy)? Przecież jego wiarygodność- zważywszy na biografię - jest nad wyraz znikoma. A jeśli nawet byłaby większa, to jest dokładnie słowo przeciw słowu. Przeciwko Nawrockiemu nie toczy się żadne postępowanie w tej sprawie (zresztą ona - jeśli była karalna- i tak się przedawniła). Tutaj - w państwie, które mieniu się demokratycznym - rolę kontrolną w takich sprawach pełnią media. No i Onet zrobił śledztwo i opublikował swój tekst. Mam do niego pewne zastrzeżenia (uważam, że w tak kluczowej dla losów państwa sprawie powinien podać nazwiska informatorów- tzn wpłynąć na nich, żeby się na to zgodzili), ale niech tam - niech teraz Gazeta Polska zrobi swoje śledztwo i wykaże, że Nawrocki jest czysty. Natomiast premier powołujący się na wywiad z gangsterem (nie na zeznania złożone w trybie odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania- przecież nie o to chodzi, że Murański nie mógłby i wtedy skłamać, bo by mógł, ale jednak jest tam pewne zabezpieczenie formalne, którego w wywiadzie absolutnie NIE MA), to jest mega-kompromitacja Tuska i trzeba być bardzo oczadziałym propagandą, żeby tego nie dostrzegać.
      Zresztą podam Ci analogiczny przykład z autopsji. Otóż znam z sprawę obecnego profesora - specjalisty w zakresie prawa konstytucyjnego, zresztą postaci dość znanej medialnie (udzielał się zwłaszcza w okresie zadymy z trybunałem konstytucyjnym). Otóż w połowie lat 90. ów profesor Iksiński był młodym doktorem - kiedy studiowałem politologię, egzaminował z kluczowego przedmiotu na pierwszym roku. Egzamin był wymagający - niełatwo było go zdać, zwłaszcza na dobrą ocenę. I wszyscy wiedzieli, że ten Iksiński robi taki myk, że nagabuje co ładniejsze studentki, żeby się z nim umawiały i wyjeżdżały z nim na weekend do jego domku w Kazimierzu Dolnym, a w zamian mogą liczyć na dobrą ocenę albo na zaliczenie egzaminu wręcz bez żadnego przygotowania. Sprawa równie kompromitująca jak prostytutki Nawrockiego (a może nawet jeszcze bardziej). Z tym że ja osobiście nie byłem świadkiem takiej sytuacji, po prostu krążyła taka fama i ładne dziewczyny z naszego roku słyszały od starszych - uważajcie na Iksińskiego, bo on się będzie do was dobierał. I teraz wyobraźmy sobie, że tenże Iksiński wchodzi do drugiej tury wyborów prezydenckich z KO (zresztą to by nawet pasowało, poglądy ma zbliżone, jest płomienny szermierzem praworządności, skurkowaniec). Rządzi rząd Morawieckiego. I ja idę do TV Kurskiego i mówię o tym, o czym słyszałem i co wydarzyło się przed 30 laty. Czy naprawdę uważasz, że Morawiecki jako premier miałby w tej sprawie prawo pójść do TV i posługiwać się tym, co powiedziałem (abstrahując od tego, że ja jednak nie jestem gangusem jak Murański i moja wiarygodność byłaby odrobinę większa). To byłyby standardy państwa prawa, czy kompletne ich pogwałcenie???

      Usuń
    4. Tylko ja w ogóle nie piszę o wiarygodności tych publicznych zeznań. To jest oczywiste, że Murański nie jest wiarygodnym świadkiem, mimo że wszystko co powiedział, wydaje się całkowicie spójne z tym, co wiemy o Nawrockim. TVP raczej nie powinna była emitować tego materiału. Nie chcę jednak wchodzić w sferę domysłów, czy to wszystko jakiś układ mediów ze sztabem KO. Nie można tego ani wykluczyć, ani przyjmować za pewnik. Fakty, jakich możemy być pewni, są takie: najpierw pojawiły się doniesienia medialne, a potem premier do nich nawiązał i zaznaczył, że nie muszą być prawdziwe, ale domaga się od kandydata na ważny urząd, by tę sprawę wyjaśnił (Tusk na żywo nie potrafi zbyt dobrze swoich myśli ubierać w słowa, wiec brzmiało to bardziej chaotycznie, ale taki właśnie przekaz z tamtego wywiadu jest jasny). Nawrocki już dawno mógł wytoczyć proces w trybie wyborczym, bo te oskarżenia - choć dotąd bez powoływania się na konkretnych świadków - latają w przestrzeni publicznej odkąd został ogłoszony kandydatem. To, że tego nie zrobił, jest o wiele bardziej podejrzane, niż anonimowi informatorzy Onetu, bo to akurat powszechna praktyka, gdy prywatne osoby nie chcą się narażać na ataki (a naciski dziennikarzy na informatorów, by ujawnili swoje dane, nie mieszczą się w moim postrzeganiu wolnych mediów, a być może nie mieszczą się także w granicach prawa). Dlatego uważam, że Tusk nie dokonał jakiegoś rażącego nadużycia. Co innego, gdyby faktycznie podczas programu wyciągnął kartki z wyznaniami gangstera, których nikt wcześniej nie słyszał. Ale tak nie było. Przykład, który podajesz, nie jest zupełnie analogiczny, bo tam jednak zarzut opierałby się na plotkach krążących dotąd w małej społeczności. Tutaj zarzut pojawił się w ogólnodostępnej telewizji z jedną z najwyższych oglądalności.

      Usuń
    5. @Paweł Pałasz Owszem przyznaję,, że Trzaskowski jest lepszy i jest to wymowne, choć niekoniecznie w pozytywnym kontekście. To naprawdę nie było nic trudnego, bo Trzask dostał przeciwko sobie taki samograj, że musiałby sie naprawdę postarać, by być gorszym i wykazać w tym celu dużo większy wysiłek niż wykonał by samemu być dobrym kandydatem a nie tylko lepszym od niemal absolutnego zera.

      Nepotyzm i spółki - otóż da sie uniknąć. Jest taki ładny dokument "Ustawa o działach", regulujący pracę i zakres obowiązków rządu. W części dotyczącej Ministra Aktywów Państwowych jest taki oto fragment:
      [Art. 9b. 1. Dział aktywa państwowe obejmuje sprawy dotyczące
      gospodarowania mieniem państwowym, w tym wykonywania praw majątkowych
      i osobistych przysługujących Skarbowi Państwa, jak również ochrony interesów
      Skarbu Państwa – z wyjątkiem spraw, które na mocy przepisów odrębnych przypisane
      są innym działom.
      2. Minister właściwy do spraw aktywów państwowych reprezentuje Skarb
      Państwa w zakresie określonym w ust. 1.1)]
      Naprawdę nie wiem, czego im więcej trzeba. SSP podlegają ministrowi aktywów, są tam podejmowane decyzje na niekorzyść tych spółek, tym samym on i premier mają OBOWIĄZEK A NIE PRAWO podejmować działania w tym kierunku. Budka zostawił w resorcie po sobie nawet wytyczne w tej kwestii, tylko jego następcy nie chciało się ich egzekwować. Dopóki nie dowiedział się z mediów o różnych przypadkach, nie zrobił literalnie nic, udając, że nie ma problemu. Konsekwencje dla poszczególnych osób z tych spółek nie mają żadnego znaczenia, bo nie wynika z nich żadna poprawa. W kolejnych spółkach kolejni partyjni funfle dostają stołki, jak media znowu coś opiszą, to coś sie stanie i dalej idzie sobie ta opowieść. Konsekwencje powinien ponieść Minister Aktywów, bo to on ma obowiązek działać tutaj systemowo i skala tej patologii jest efektem jego zaniedbań.

      1d1) Owszem, pan kandydat przedstawił w debacie ostatnio odnośnie CPK taką narracją i jest to bardzo łatwo weryfikowalny kit. Nagadał się co niemiara, opowiadając jak to poszedł na jedną z pierwszych komisji infrastruktury w tej sprawie, posłuchał tych założeń, włos mu się zjeżył i przez to zaczął to krytykować. Tylko że jakimś trafem w archiwach Sejmu nie ma cienia protokołu z jakiejkolwiek komisji infrastruktury, na której byłby obecny Trzask podnoszący ten temat. Jako poseł wysłał w tej sprawie JEDNĄ interpelację, dotyczącą ewentualnego losu Okęcia i Modlina. "Nierealistycznymi założeniami", z którymi wówczas "dyskutował" były te słynne "megalomańskie założenia o 100 mln pasażerów do 32 roku", których to założeń nigdy nie było. Odnosiły się one do planowanej rezerwy terenowej, zakładające maksymalnie właśnie takie liczby, jeśli popyt wystrzeliłby tak bardzo, natomiast wyjściowo zawsze była mowa o 30-40 mln. Więc nie, niczego przekonująco nie wyjaśnił bo, jak zwykle odpowiadał na inną kwestię niż zadana. To była typowa krytyka na potrzeby partyjno-plemienne i dzisiejszy jej brak jest motywowany dokładnie tym samym celem. Nigdy nie czytał tak naprawdę na temat CPK, nie miał wiedzy co było w istocie zakładanale, jedynie walczył z tworzonymi przez siebie chochołami
      2) Jeśli bezwstydne popdpieprzanie komuś jego postulatów, jednocześnie nazywając go w mediach inwektywami nie jest legitymizowaniem go i to na kilku płaszczyznach, to nie wiem, co innego można by tak określić. Na języku Trzaskowskiego bardzo się wybiły do szerszego grona mentzenowskie poglądy I wywody.
      Ad4) Otóż jest ktoś taki, który pełni niby obowiązki takiego Pełnomocnika, samemu będąc pełnomocnikiem od czegoś innego. Tylko Trzask wprost mówił, że sam POWOŁAŁ takiego konkretnego Pełnomocnika z takimi zadaniami, do czego zobowiązał sie w podpisanej deklaracji. Facet kieruje największym polskim miastem i nie ma pojęcia o strukturach urzędniczych jego własnego Urzędu Miasta, nie wie kogo sam powołał a kogo nie. Nie napawa mnie to pozytywnymi nadziejami co do jego jakości kierowania choćby BBNem.

      Usuń
    6. No nie do końca, bo jakbym poszedł z tymi rewelacjami do telewizji Kurskiego, to założę się w ciemno, że zrobiliby z tych moich plotek materiał antenowy. Nie przekonałeś mnie. Zwłaszcza w kontekście deklarowanej non stop przez Tuska praworządności, którą hołubi i nosi na sztandarach (tak jak druga strona wartości chrześcijańskie i "patriotyczne") oraz faktu, że nie jest jakimś szeregowym politykiem tylko premierem, to było wystąpienie żenujące i nie mieszczące się w żadnej uczciwej formule. Co innego gdyby Tusk prezentował podejście w stylu wolnej amerykanki a la Trump, że wszystkie chwyty dozwolone - naparzajmy się , prawo to rzecz drugorzędna. Wówczas byłoby to przynajmniej spójne aksjologicznie.

      Usuń
    7. "A późniejsze piwo było przede wszystkim wprowadzenie na minę samego Mentzena, bo zaczęło iskrzyć i w samej Konfederacji, i między nią a PiSem, i wśród ich wyborców. Z tego może być więcej pożytku, niż strat z ewentualnego legitymizowania. Także marketingowo to świetne posunięcie".

      Marketingowo to najwięcej ugrał na tym Mentzen, który gra przede wszystkim na siebie i na dochody swoich przedsięwzięć biznesowych, a politykę traktuję jako instrument marketingowy (zresztą robi to bardzo sprawnie i trzeba przyznać, że jest to o wiele uczciwsze podejście niż robienie kasy na spółkach skarbu państwa i innych synekurach rządowych). Tak naprawdę w co gra Mentzen widać po postach FB jego kancelarii, które nie mają żadnego wyraźnego politycznego (ani ideologicznego ) zabarwienia i po prostu funkcjonują w takim czysto memicznym/marketingowym wymiarze. Albo po pytaniach, które zadawał Nawrockiemu i Trzaskowskiemu stricte pod swoją aktualną i planowaną aktywność biznesową (fundacje rodzinne, bitcoin, handel bronią). Oczywiście nie znaczy to, że Mentzen nie ma żadnych ambicji politycznych, ale myślę jednak, że absolutnie pierwszorzędne są dla niego kwestie biznesowe. Nie zdziwiłbym się, gdyby za parę lat przeszedł na pozycje Giertycha i nawiązał ścisłą współpracę z politykami PO (jeśli tylko będzie mu się to opłacało).

      Usuń
    8. @pablo137100029: Nie twierdze, że nie ma odpowiednik instrumentów prawnych do walki z nepotyzmem, ani że nie może być lepszych. Problemem pozostaje ludzka natura i niezależnie od zabezpieczeń, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie nadużywał władzy. Dlatego ważne jest też wyciąganie konsekwencji, czego za poprzedniej władzy praktycznie nie było. Zgodzę się, że w aferze totalizatorowej powinno to pójść dalej, niemniej jednak samo odwołanie ze stanowisk osób, których nie powinno na nich być, jest krokiem w dobrą stronę. Jesteśmy, jako kraj, dopiero na samym początku przywracania standardów państwa prawa.

      Ad1) Kwestia CPK nie jest dla mnie priorytetowa i nie mam o niej takiej wiedzy, jak Ty, niemniej jednak pisowskie założenia były krytykowane nie tylko przez ówczesną opozycję, ale także przez różnych ekspertów.
      Ad2) Te inwektywy wiążą się z poglądami Mentzena na tzw. kwestie światopoglądowe, gdzie Trzaskowski zdecydowanie zajął przeciwne zdanie. Zresztą w tych postulatach, które poparł, także zrobił różne zastrzeżenia. Te deklaracje nie różnią się wiele od tego, co Platforma obiecywała przez lata.
      Ad4) Czyli nieformalnie powołał taką osobę, która wykonuje te same zadania, za jakie odpowiadałaby po oficjalnej nominacji. To znów problem komunikacyjny.

      Usuń
    9. @okechukwu: Tusk nie złamał prawa odnosząc się do medialnych doniesień. Moim zdaniem ten występ jest całkiem spójny z mówieniem o praworządności, bo można potraktować go jako zaniepokojenie sytuacją, że prezydentem może zostać ktoś o takiej, właściwie kryminalnej przeszłości. Także zaniepokojenie tym, że ktoś taki otrzymał poświadczenie bezpieczeństwa (potem okazało się, że wbrew negatywnej opinii, dzięki znajomościom).

      Na pewno Mentzen zyskał najwięcej na obu rozmowach z kandydatami. Czy także na spotkaniu w pubie? Raczej nie, sądząc po reakcjach z prawicowej strony. Musiał się potem gęsto tłumaczyć i ostatecznie, choć nie wskazał żadnego kandydata wprost, bardziej zasugerował swoim wyborcom wybór Nawrockiego. A umacnianie PiSu jest wbrew jego politycznym interesom.

      Usuń
    10. Pozostajemy przy swoich zdaniach. Co do pubu, tłumaczyć się musiał, ale też knajpa dostała świetną darmową reklamę. Akurat w lipcu będę dwa dni w Toruniu - przyznam, że wcześniej do głowy by mi nie przyszło, żeby odwiedzić pub Mentzena, a teraz się wybieram i traktuję ten wypad jako jedną z głównych atrakcji tego (nieturystycznego) wyjazdu.

      Usuń
    11. Aha, tak czysto pragmatycznie i brutalnie mówiąc, to nie jest zbyt istotna (w praktyce, bo w teorii, to próbujesz go bronić całkiem nieźle) Twoja ocena tych działań Tuska, bo Ty przecież i tak byś zagłosował na Trzaskowskiego, co by się nie działo (i to nawet gdyby Nawrocki był czysty jak łza i w młodości zamiast stręczyć prostytutki, karmił biedne dzieci). To, co zrobił Tusk, jest istotne z punktu widzenia takich symetrystów jak ja, którzy skłaniali się ku Trzaskowi (widząc co odjaniepawla "Batyr"), a to wystąpienie ich tak zraziło, że skreślą obydwu. Oczywiście -ja konsekwentnie nie wierzę w wagę swego głosu - natomiast jest to ciekawy aspekt tej sprawy (z drugiej strony może i Tusk zmobilizuje swoich fanatyków w ten sposób, że zrezygnują nawet z jakichś weekendowych wyjazdów, żeby tylko rzucić się do urn - a mają to być pierwsze ciepłe dni od miesiąca).

      Usuń
    12. @okechukwu: bo Ty przecież i tak byś zagłosował na Trzaskowskiego, co by się nie działo (i to nawet gdyby Nawrocki był czysty jak łza i w młodości zamiast stręczyć prostytutki, karmił biedne dzieci)

      Niezupełnie. Odwróćmy to. Gdyby to w przypadku kandydata strony liberalnej (w znaczeniu demokratycznej, progresywistycznej) wypłynęły tak paskudne sprawy z przeszłości, to bym na niego nie zagłosował. Jestem jednak przekonany, że taki kandydat liberałów nie wszedłby do drugiej tury. Obserwujemy przecież, jak do Trzaskowskiego wszystko się przykleja, nawet ewidentna nieprawda (jak to, że jest tęczowym Rafałem i chce sprowadzać imigrantów), a Nawrocki jest teflonowy i żadna z tych licznych afer nie obniża mu poparcia.

      Do ogłoszenia wyników I tury nie zależało mi, by to właśnie Trzask był prezydentem. Tak samo chętnie wsparłbym Zandberga, Hołownię, Senyszyn i oczywiście Biejat, na którą głosowałem 18 maja, gdyby to ktoś z nich miał zmierzyć się z dowolnym kandydatem PiS lub Konfederacji. Po prostu chcę Polski demokratycznej, praworządnej, współpracującej zarówno ze Stanami, jak i UE, otwartej na różne poglądy, tolerancyjnej, stabilnej i bezpiecznej, z mającym pole do działania rządem, ale też z wolnymi mediami i niezależnymi sądami, żeby ktoś ten rząd kontrolował. Wciąż pamietam te osiem lat PiSu i wtedy wszystko to szło w przeciwną stronę.

      Ale zostańmy przy swoich zdaniach - dobrze, że możemy tu wszyscy normalnie wymieniać poglądy w tak polaryzujących kwestiach, bez obrażania się nawzajem. Co do Torunia - ostatnio byłem w zeszłym roku, pub Mentzena ominąłem szerokim łukiem i zrobiłbym tak ponownie, ale starówkę mają piękną i chętnie tam jeszcze pojadę.

      Usuń
  13. Tusk to jednak wybitny polityk. Miałem nie iść na drugą turę wyborów. Tymczasem dzięki wywiadowi udzielonemu Rymanowskiemu przekonał mnie. Zagłosuję na... Karola Nawrockiego. Do studia przyszedł wystraszony, spanikowany człowiek. Rozbiegane oczy, dziwna gestykulacja, daleko posunięta nerwowość. Język ciała był nader wymowny. Nie dziwi mnie wolta kolegi Okechukwu. Tusk obnażył się. Zaprezentował się jako człowiek chory z nienawiści. Znowu powrócił tak typowy dla niego, język insynuacji i pomówień. Co tu dużo pisać - kompromitacja! Czasami wyglądało to, jak rozmowa psychiatry z pacjentem. Przy okazji, chapeau bas dla Rymanowskiego.

    Do tekstu „Onetu” trzeba podejść z dużym dystansem. Istotne jest medium, autorzy i czas publikacji. Po pierwsze, „Onet” to ściekowy portal, najdelikatniej rzecz ujmując, mało obiektywny, znany ze swojego zoologicznego antypisizmu. Zawsze dzielnie wspierający Tuska i PO. Stankiewicz i Harłukowicz to typowi dziennikarze „Onetu”. Stankiewicz często bywa w TVP Info, tubie propagandowej obecnej władzy. Czas również nie jest przypadkowy - ostatnie dni kampanii.

    Wątpliwości jest wiele. Skąd Tusk wiedział wcześniej, że sprawa wypłynie? Mówił o tym wyraźnie już 6 maja. 22 maja w TVN przyznał, że wkrótce poznamy nowe wstrząsające fakty na temat Nawrockiego. Od jakiego dobrego wujka „dziennikarze” dostali kompromaty? Pytania można mnożyć. Jak to możliwe, że na faceta, który od kilkunastu lat udziela się w życiu publicznym, nagle, niemal codziennie, znajdują się różne haki. Ostatnie dni przyniosły zmasowany atak mediów przychylnych rządowi. Na przestrzeni kilkudziesięciu godzin w „Onecie” pojawiły się 22 teksty atakujące Nawrockiego. Jeśli chodzi o negatywy, o Trzaskowskim cisza, pomimo że pojawiły się grube afery. Kolejny przypadek.

    Kawalerka to drobnica w porównaniu z aferą związaną z nielegalnym finansowaniem kampanii. Chodzi o grube miliony. Tropy prowadzą do Partii Demokratycznej w USA, na Węgry, Sorosa... Szkalowanie Nawrockiego i Mentzena, wychwalanie Trzaskowskiego. Z mniej błahego powodu unieważniono w Rumunii pierwsza turę wyborów, pomimo że nie zgromadzono przekonujących dowodów. W tym przypadku jest inaczej. Niektóre fakty są porażające. Nie da się z tego wykręcić. Jakby tego mało, doszedł jeszcze NASK. To bynajmniej nie wszystko. Mocna jest również afera hejterska w ramach tzw. akcji profrekwencyjnej. Spoty są naprawdę plugawe. Co gorsza, obrażają nie polityków przeciwnej opcji, ale zwykłych ludzi. Pikanterii dodaje fakt, że szef hejterów zatrudnia w swojej firmie żonę Trzaskowskiego. Wcześniej minister finansów, pomimo tego, że był zobligowany, nie wypłacił PIS-owi należnych funduszy. Tym samym rządzący mają nie tylko miażdżącą przewagę w mediach, ale także w sferze finansowej. Tak wygląda „demokracja walcząca” w praktyce.

    Nie mam wątpliwości, że to najbrudniejsza kampania wyborcza w historii III RP. Tusk sprawia wrażenie osobnika, który desperacko stara się utrzymać zdobyte przyczółki władzy oraz możliwie jak najbardziej rozszerzyć swoje włości. Winy i słabości PIS-u z poprzednich lat mogą być tylko częściowym usprawiedliwieniem. PO coraz bardziej upodabnia się do partii Kaczyńskiego. Nie tylko w sferze programowej (przykładów jest multum), ale także praktycznej sferze działania. Czasami jest to wręcz PIS na sterydach. W drugiej turze mamy dwóch fatalnych kandydatów. Rysują się dwa negatywne scenariusze na przyszłość. Zwycięstwo Nawrockiego niechybnie przyniesie kolejną mutację „wojny na górze”. Triumf Trzaskowskiego to de facto jedynowładztwo Tuska. Człowieka o skłonnościach autorytarnych, żądnego odwetu na przeciwnikach politycznych. Jeśli wygra uśmiechnięty Rafał, będę bardziej obawiał się o kondycję demokracji w Polsce. Nawet niż w dobie kaczyzmu. Wtedy UE z godną podziwu gorliwością tropiła u nas wszelkie możliwe wynaturzenia ładu demokratycznego i praworządności. Teraz jest ślepa i głucha na rozliczne patologie. Możemy liczyć tylko na siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że przed chwilą ponownie opublikowałeś ten wpis. Spokojnie, dopiero teraz znalazłem czas, by odpisać na wczorajsze komentarze.

      Jeżeli z powodu takiego wystąpienia Tuska chcesz głosować przeciwko Trzaskowskiemu, to analogicznie powinieneś zagłosować też przeciwko Nawrockiemu ze względu na Kaczyńskiego, bo ten opis doskonale pasuje do niemal każdego z jego publicznych wystąpień, tylko tam jeszcze dochodzą rożne inwektywy (kanalie, gorszy sort, zdrajcy) i odbieranie polskości każdemu, kto ośmiela się myśleć inaczej niż on.

      Onet i obecne TVP oczywiście są stronnicze, ale mimo wszystko panują tam wyższe standardy niż w mediach pisowskich. Tak, atakują głównie PiS, ale w końcu ta partia rządziła przez 8 lat i wciąż nie zostały rozliczone te niezliczone afery z tego czasu, cały czas wychodzą na jaw nowe rzeczy. Nie są te media natomiast całkiem bezkrytyczne wobec obecnej władzy, zdarzają się niepochlebne materiały, a nie ma jakiegoś szczególnego chwalenia. Jest też lepiej przestrzegany pluralizm. To zresztą Onet odpalił aferę z zatrzymanymi żołnierzami na granicy - jak się potem okazało, było to uzasadnione - tuż przed wyborami do Europarlamentu, co mogło wpłynąć na słabe wyniki koalicji rządzącej. Kupuję też tłumaczenie dziennikarzy Onetu, że jeśli w przypadku kandydata, który ma realną szansę zostania prezydentem, jest wiele niejasności, to media mają obowiązek informowania o tym opinii publicznej. Nawrocki miał mnóstwo czasu, aby wyjaśnić te wątpliwości, ale woli ukrywać swoją przeszłość.

      Zagraniczna ingerencja, zwłaszcza finansowa, w wybory to poważna sprawa, która nie powinna mieć miejsca. Jednak znów jesteśmy w sferze domysłów, nie wiemy, czy był w to zamieszany sztab/partia Trzaskowskiego. Nie porównywałbym tego z aferami w okoł Nawrockiego, bo te budują obraz wyjątkowo podejrzanego i podłego człowieka. W temacie kawalerki istnieje wiele dokumentów, które potwierdzają, że jest lichwiarzem, oszustem i kłamcą. Do udziału w ustawkach przyznał się sam. To, że teraz cały PiS, włącznie z Dudą, normalizuje takie bandyckie zachowania, jest po prostu obrzydliwe i szkodliwe, i samo w sobie dyskwalifikowałoby dla mnie tę partię.

      Usuń
  14. @Paweł

    Niesławny wywiad Tuska to, rzecz jasna, nie jedyny powód. O innych wspominałem w jednym z następnych akapitów. Nigdy nie głosowałem na PIS czy jakiekolwiek ugrupowanie prawicowe. To dla mnie zupełnie inna parafia polityczna. Postanowiłem zagłosować taktycznie, ponieważ, wedle mojego przekonania, największym zagrożeniem jest jedynowładztwo Tuska. Alternatywa Trzaskowski - Nawrocki jest drugorzędna, to tylko proxy war. Szkoda czasu na licytowanie się, kto jest gorszy - PO czy PIS. Obydwie partie oceniam bardzo krytycznie. W przypadku PO jak płachta na byka działa na mnie ich monstrualna hipokryzja. Wedle ich mniemania, są stroną „demokratyczną”, dając do zrozumienia, że ich przeciwnicy z prawej strony to już insza inszość. Czasem mówią wprost - obóz autorytarny. Antagonistom z lubością przyklejają łatkę „populiści”. Fakty w niemałym stopniu wyglądają inaczej. W 2023 roku, w czasie wyborów parlamentarnych, PO i PIS ścigały się, kto więcej obieca wyborcom. Ot, choćby 800 plus. Rozbrat z ekonomicznym realizmem był aż nadto widoczny. Tusk w ciągu ostatnich lat jest wręcz wzorcowym populistą. Nie inaczej jest w przypadku Trzaskowskiego. Uleganie „sondażokracji” dobrze wpisuje się w logikę populistyczną. W tej dziedzinie uśmiechnięty Rafał nie miał sobie równych. Z demokracją również jest kiepsko. Obecnie PO jest bodaj najmniej demokratyczną partią w parlamencie. Tusk jest de facto dyktatorem. Można to nazwać łagodniej - partia wodzowska. Do niedawna niemal identycznie było w partii Kaczyńskiego, ale tam po przegranych wyborach zauważalna jest postępująca erozja jego władzy. Co jakiś czas pojawiają się, mniejsze lub większe, zawirowania, walki frakcyjne. W PO jest pod tym względem większy „zamordyzm”, co potwierdzają politycy, którzy byli w obydwu ugrupowaniach.

    Co do pluralizmu w mediach publicznych, obecnie w dziale „politycznym” pracują tylko dziennikarze, którzy popierają obecny rząd. Konia z rzędem temu, kto będzie w stanie wymienić chociaż jedno nazwisko dziennikarza, który pracuje w TVP Info i sympatyzuje z obecną opozycją? Roi się natomiast od takich, którzy w czasie rządów Kaczyńskiego pracowali w najbardziej antypisowskich mediach. Nierzadko jest to wręcz ekstrema. Sznepf - „GW”, Grochal - „GW”, „Onet”, „Newsweek”, Pawlicka - „Newsweek”, Dobrosz-Oracz - „GW”. Propaganda nie jest tak prymitywna, jak za Kurskiego, ale niezwykle cyniczna i wielopoziomowa. Czasami wyjątkowo obrzydliwa. Nie gardzą nawet homofobicznymi chwytami. Pamiętam program Rocha Kowalskiego (inna gwiazda nowych mediów, wcześniej w TOK FM) i Renaty Grochal. Rozprawiali na temat rzekomego homoseksualizmu Jarosława Kaczyńskiego. Wszystko na zasadzie - „słyszałam, że ktoś mówił”, „podobno”, „nie wiem, czy to prawda, ale ponoć”. I tak przez kilka minut. Jacek Kurski byłby dumny. Generalnie rzecz biorąc - kloaka zmieniła kolor i konsystencję, ale dalej nie ma nic wspólnego z rzetelnymi i obiektywnymi mediami.

    Co do ingerencji z zagranicy w wybory, to sprawa jest oczywista. Nie wiem, czy również stał za tym sztab Trzaskowskiego, ale na pewno PO. Aby się nie rozpisywać, podam jeden, nader wymowny przykład. Zanim pojawiła się inwazja hejterskich treści na Mencena i Nawrockiego oraz peany na temat Trzaskowskiego, dokładnie tydzień przed startem kampanii niektóre zostały opublikowane na oficjalnych kontach internetowych prominentnych polityków PO. Później, gdy afera wybuchła, zaczęli je usuwać, jednak w przyrodzie nic nie ginie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdążę jeszcze chyba wyrazić zdanie odrębne przed północą (potem zamierzam zawiesić możliwość komentowania pod tym tekstem, żeby nikogo nie kusiło łamać ciszy wyborczej), nie żeby nakłaniać Cię do zmiany zdania, tylko przedstawić swój punkt widzenia.

      Poprzednie rządy pokazały, że PiSowi bardzo podoba się taki model rządzenia, jak na Węgrzech (by już nie przywoływać wschodnich inspiracji), gdzie demokracja sprowadza się do tego, że można wziąć udział w wyborach. Tam nie ma niezależnych instytucji ani mediów, wszystko jest podporządkowane władzy. PiS dążył do tego samego, po prostu zabrakło mu czasu przez wkurzenie ludzi i mobilizację podczas wyborów 2023. Dlatego Nawrockiego uważam za większe zagrożenie dla demokracji. Bo jego ewentualna wygrana to koniec obecnego sejmu i rządu - wystarczy, że nie podpisze budżetu na przyszły rok i bedą przyśpieszone wybory, które najpewniej wygra PiS z Konfederacją jako przystawką. Wtedy najpewniej dokończona zostanie ta przemiana Polski w drugie Węgry. To wszystko jest także zagrożeniem dla bezpieczeństwa, bo PiS po pełnym powrocie do władzy znów będzie rozwalał UE od środka, nie będzie już wspierać Ukrainy. Nie będziemy mieli przy sobie żadnych sojuszników, a na nieprzewidywalne i dbające tylko o własny interes Stany Trumpa liczyć nie można. W sumie grozi nam więc ta węgierska forma autorytaryzmu, izolacjonizm, zacofanie gospodarcze i światopoglądowe, rząd nad którym nie ma żadnej kontroli, znacznie zwiększone zewnętrzne zagrożenie.

      Z pluralizmem w mediach chodziło mi to, że przedstawiciele rożnych opcji mogą się tam swobodnie wypowiadać. Opisanego programu akurat nie widziałem, ani niczego w tym stylu. To prawda, że te filmiki najpierw opublikowali politycy PO - pytanie, czy znali źródło ich finansowania, czy tylko naiwnie komuś zaufali. Na pewno powinno to być wyjaśnione.

      Usuń
    2. Stało się jak się stało- ja ostatecznie oddałem swój głos żonie (tzn fizycznie oddałem jej swoją kartę wyborczą w komisji,) żeby własnoręcznie podstawiła dwa krzyżyki na Trzaskowskiego (na swojej i mojej kartce) bo było to dla niej ważne, a ja - jak już wcześniej napisałem - nie jestem zwolennikiem fetyszyzowania aktu wyborczego, pomyślałem, że jak mi jest w zasadzie wszystko jedno, to przynajmniej niech Agnieszka się cieszy. Nie powiem, że nie mam jakiejś satysfakcji z tego, że Tusk dostał po łapach. Z drugiej strony jak zobaczyłem w sztabie wyborczym obłudną gębę Rysia Czarneckiego (myślałem, że PO zrobi przynajmniej jedną dobrą rzecz i wsadzi tę mendę do pudła, ale widać i to się nie udało ), to trochę mi się zrobiło przykro, że nie wygrał Trzaskowski. Także odczucia ambiwalentne.

      "Niezupełnie. Odwróćmy to. Gdyby to w przypadku kandydata strony liberalnej (w znaczeniu demokratycznej, progresywistycznej) wypłynęły tak paskudne sprawy z przeszłości, to bym na niego nie zagłosował. Jestem jednak przekonany, że taki kandydat liberałów nie wszedłby do drugiej tury".

      No ale podstawowe pytanie jest to, czy Ty byś w te zarzuty uwierzył. A może po prostu traktowałbyś to jako brudną kampanię przeciw kandydatowi PO?

      " Wtedy najpewniej dokończona zostanie ta przemiana Polski w drugie Węgry".

      To jest realny scenariusz- ja jestem krytyczny wobec Orbana (tym bardziej, że byłem w ciągu ostatnich paru lat dwukrotnie na Węgrzech i widzę jak słabo to wygląda - poza Budapesztem, który jest odpicowany, jest przepaść między Polską a Węgrami, a przecież oni zawsze byli do przodu w stosunku do nas). Ale i istnieje i inne (wg mnie większe niebezpieczeństwo), o którym pisze między innymi Chantal Delsol - jedna z najwybitniejszych współczesnych intelektualistek. Fasadowa demokracja w UE- sytuacja, w której wszystkie mainstreamowe partie w Europie Zach (tzn europejska centroprawica i centrolewica) mają dokładnie te same poglądy na każdą kwestię światopoglądową, społeczną i gospodarczą - a te poza mainstreamem - radykalna lewica czy anty-europejska prawica są izolowane przez system, mimo że zdobywają bardzo dużo głosów (izolacja Frontu Narodowego we Francji, unieważnienie wyborów w Rumunii). To, plus brak faktycznej demokracji w UE (przecież jedyna instytucja wybierana w demokratycznych wyborach - Parlament Europejski nie ma realnie nic do powiedzenia), plus rządy biurokratycznej kasty sprawiają, że de facto zmierza to w kierunku systemu monopartyjnego (z fasadowym pluralizmem, bo możesz zagłosować na inną partię, ale te partie w mainstreamie mają dokładnie te same poglądy na każdy ISTOTNY temat - bo w jakiś tam szczegółach mogą się oczywiście różnić).

      Usuń
    3. obłudną gębę Rysia Czarneckiego (myślałem, że PO zrobi przynajmniej jedną dobrą rzecz i wsadzi tę mendę do pudła, ale widać i to się nie udało )

      Wsadzono Kamińskiego z Wąsikiem i zaraz ułaskawił ich Duda. Tutaj byłoby podobnie.

      No ale podstawowe pytanie jest to, czy Ty byś w te zarzuty uwierzył. A może po prostu traktowałbyś to jako brudną kampanię przeciw kandydatowi PO?

      Przy tylu poważnych zarzutach i dowodach (dokumenty w sprawie kawalerki, przyznanie do ustawek, problem z uzależnieniem widoczny na debatach i wywiadach), co u Nawrockiego? Tak, uwierzyłbym.

      systemu monopartyjnego (z fasadowym pluralizmem, bo możesz zagłosować na inną partię, ale te partie w mainstreamie mają dokładnie te same poglądy na każdy ISTOTNY temat - bo w jakiś tam szczegółach mogą się oczywiście różnić).

      Prawdziwa demokracja powinna polegać na tym, że różne środowiska szukają kompromisu i starają się respektować także oczekiwania mniejszości. Koalicja umiarkowanych partii - od centrolewicy do centroprawicy - może coś takiego, przynajmniej w teorii, zagwarantować. Środowiska skrajne mają natomiast to do siebie, że nie są zdolne do kompromisu, stąd ich marginalizacja. Poza tym doświadczenie II wojny światowej uzasadnia otaczanie radykalnych ugrupowań kordonem sanitarnym - niestety coraz mniej skutecznym.

      Usuń
    4. Czarneckiego myślę Duda nie ułaskawił, bo to jest jednak inny rodzaj zarzutów.

      Poza tym doświadczenie II wojny światowej uzasadnia otaczanie radykalnych ugrupowań kordonem sanitarnym - niestety coraz mniej skutecznym.

      Tylko co to ma wspólnego z demokracją. Poza tym to doświadczenie II wojny światowej opiera się na JEDNYM (fakt, że bardzo istotnym) ugrupowaniu, które stworzyło totalitarny system startując z demokratycznego mandatu i koalicji parlamentarnej z mainstreamowmi partiami. Wszystkie inne dyktatury w Europie brały swój początek z przewrotów/wojen domowych/obaleniu monarchii itd. I odwrotnie - siły, które dzisiaj określilibyśmy mianem skrajnych - np. Narodowa Demokracja przed wojną brały z powodzeniem udział w demokratycznych koalicjach - a rządy dyktatorskie powstały w wyniku przewrotu sił - jakby na to nie patrzeć - "postępowych" (vide zamach stanu Piłsudskiego). Sprawa jest zatem o wiele bardziej skomplikowana i ta "prawdziwa demokracja" jest swego rodzaju wytrychem, taką unijną nowomową, sloganem. Niestety, Unia Europejska (albo jak kto woli zjednoczona Europa) jest w tej chwili klasycznym "państwem uniwersalnym" w fazie schyłkowej - tzn tuż przed fazą rozkładu (oczywiście to "tuż" może potrwać kilka lat a może i 2 dekady) - i to widzi każdy, kto zna koncepcję Arnolda Toynbee'go - fatalnie, że nie zna jej większość polskich polityków. I to nie jest obelga ani zarzut, po prostu opis rzeczywistości.

      Usuń
    5. Ale to nieważne, czy tylko raz doszło do takiej sytuacji, bo chodzi o sam fakt, że od tamtego czasu trwają - coraz mniej skuteczne - starania, by nie dopieścić do tego, by jakieś ugrupowanie wykorzystało swój demokratyczny mandat do wprowadzenia totalitarnych rządów. Być może nie ma to wiele wspólnego z demokracją, ale chodzi o ochronę tej demokracji. Nie musi to jednak przybierać takiej formy, jak proponowana przez Loewensteina koncepcja demokracji walczącej, do jakiej jakiś czas temu nawiązywał Tusk. Po prostu nie wchodzi się z radykałami w koalicje.

      Usuń
    6. A koncepcja Toynbee'go wydaje się nieadekwatna w stosunku do UE, ale też współczesnych realiów, ponieważ nie jest to państwo uniwersalne, tylko organizacja dobrowolnie zrzeszająca zróżnicowane państwa, które czerpią z tego wzajemne korzyści.

      Usuń
  15. @okechukwu

    Rysiu Czarnecki jest niezatapialny. Doprawdy nie wiem, jak ktoś taki przez wiele lat mógł egzystować w polskiej polityce. Po numerze, który wywinął w 1998 roku, powinien być dożywotnio wyautowany z polityki, nie pisząc już o poważnych stanowiskach. Dla przypomnienia, Czarnecki był wtedy szefem Komitetu Integracji Europejskiej. Przez jego nieudolność i zaniechanie Polska straciła unijne pieniądze. Bagatela - 30 mln ECU. Jego „osiągnięcia” z ostatnich lat są obecnie lepiej znane. Krótko rzecz ujmując - typ spod ciemnej gwiazdy.



    @Paweł

    „Dlatego Nawrockiego uważam za większe zagrożenie dla demokracji. Bo jego ewentualna wygrana to koniec obecnego sejmu i rządu - wystarczy, że nie podpisze budżetu na przyszły rok i będą przyśpieszone wybory, które najpewniej wygra PiS z Konfederacją jako przystawką”.

    Nie ma tak lekko. Sprawa jest bardziej skomplikowana. To nie jest tak, że jak nie podpisze budżetu, to będą przyśpieszone wybory. Na mocy obowiązującej konstytucji prezydent nie może nie podpisać budżetu. Kłania się art. 224, ust.1. Może podpisać lub ewentualnie wysłać do Trybunału Konstytucyjnego - jeśli uważa, że jest niezgodny z konstytucją. Gdyby Trybunał Konstytucyjny orzekł, że jest niezgodny, prezydent, owszem, może nie podpisać. Tyle że wtedy rząd może prowadzić gospodarkę finansową na podstawie przedłożonego projektu ustawy (vide art. 219 ust. 4). W oparciu o przykład, który opisałeś, jest tylko jedna możliwość skrócenia kadencji Sejmu. Gdy w ciągu 4 miesięcy od dnia przedłożenia projektu nie zostanie przedstawiona prezydentowi do podpisu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)