[Recenzja] The Jimi Hendrix Experience - "Magic Boy: Live at Berkeley - First Show" (2026)

Okładka płyty "Magic Boy: Live at Berkeley - First Show" The Jimi Hendrix Experience.


Archiwa Jimiego Hendrixa zdają się nie mieć dna. Najnowsze wykopalisko to występ z 30 maja 1970 roku w Berkeley Community Theatre. Co ciekawe, drugi set z tego samego dnia został w całości opublikowany już w 2003 roku na płycie "Live at Berkeley". Tymczasem wcześniejszy był dotąd znany jedynie we fragmentach, rozproszonych po różnych wydawnictwach. Wykonanie "Hear My Train a Comin'" znalazło się już na trzecim pośmiertnym albumie gitarzysty, "Rainbow Bridge" (1971), przeróbka "Johnny B Goode" Chucka Berry'ego trafiła na "Hendrix in the West" (1972), a "Purple Haze" i "Star Spangled Banner" pojawiły się w filmie "Jimi Plays Berkeley" z tego samego okresu. Teraz jednak po raz pierwszy wydano kompletny set, z zachowaną oryginalną kolejnością utworów. Całość na nowo zmiksował Eddie Kramer z oryginalnych taśm wielościeżkowych.

"Magic Boy: Live at Berkeley - First Show" prezentuje Hendrixa z okresu prac nad czwartym, nigdy nieukończonym albumem. Towarzyszący mu w studiu i na koncertach zespół był hybrydą oryginalnego składu Experience, w którym bębnił Mitch Mitchell, a także - za sprawą udziału basisty Billy'ego Coxa - późniejszej, efemerycznej grupy Band of Gypsys. Również repertuar jest przekrojowy, od wczesnych kompozycji gitarzysty, przez te z późniejszych etapów, aż po utwory, których studyjne wersje dopiero powstawały i opublikowane zostały na pośmiertnej płycie "The Cry of Love". Ciekawie jest usłyszeć, jak kształtowaly się "Freedom" oraz "Ezy Ryder", w tutejszych wykonaniach bardziej swobodne - w tym drugim jest nawet solo perkusyjne - i z silniej zaznaczonym groove'em.


Ogólnie repertuar jest ciekawszy, niż podczas drugiego występu z tego dnia - mniej zorientowany na hity, a bardziej na utwory dające pole do improwizacji. Znakomite są tutejsze wykonania "Hear My Train a Comin'", "Machine Gun", "Red House" czy "Voodoo Child (Slight Return")" - wszystkie z długimi, fantastycznymi solówkami lidera. Jedynie brzmienie może trochę rozczarować. Jakość nagrania naprawdę nie jest zła, jak na materiał wygrzebany z archiwów po ponad pięciu dekadach, ale szkoda, że w masteringu pozostawiono zbyt wycofany bas. W rejestracjach z czasów Band of Gypsys Cox jest pełnoprawnym partnerem dla Hendrixa; tu natomiast brzmi jakby tylko mu akompaniował. Mniej tracą na tym te bardziej zwarte, czadowe kawałki, jak "Fire" czy "Purple Haze", ale też wspomniane "Freedom" i "Ezy Ryder", którym akurat służy bardziej surowe brzmienie w porównaniu z wypolerowanymi wersjami studyjnymi. Nie jestem natomiast zbytnio przekonany do zmarnowania czasu występu na zachowawczo, choć bardzo energetycznie odegrany rock and roll "Johnny B Goode", ani do tutejszej interpretacji "Star Spangled Banner" - nie aż tak zgiełkliwej, jak podczas Woodstocku, przez co odrobinę mniej wymownej. Swoją drogą ta dekonstrukcja amerykańskiego hymnu wciąż idealnie odzwierciedla prawdziwe oblicze USA, z ogromnymi nierównościami społecznymi wewnątrz i brutalnym imperializmem na zewnątrz. 

Czy "Magic Boy: Live at Berkeley - First Show" wnosi coś nowego do dyskografii Hendrixa, uzupełnia w jakiś sposób wiedzę na temat artysty? Bynajmniej - i było to do przewidzenia w przypadku muzyka, którego krótka działalność została już bardzo dobrze udokumentowana na niezliczonych wydawnictwach archiwalnych. Czy mimo tego warto z tym najnowszym wykopaliskiem się zapoznać? Zdecydowanie tak, bo "Magic Boy" pokazuje Hendrixa w fenomenalnej formie, błyszczącego zwłaszcza w tych bardziej rozimprowizowanych utworach, a dodatkowo cieszy niesztampowy repertuar.

Ocena: 8/10


The Jimi Hendrix Experience - "Magic Boy: Live at Berkeley - First Show" (2026)

1. Fire; 2. Johnny B. Goode; 3. Hear My Train a Comin’; 4. Machine Gun; 5. Freedom; 6. Red House; 7. Message to Love; 8. Ezy Ryder; 9. Star Spangled Banner; 10. Purple Haze; 11. Voodoo Child (Slight Return)

Skład: Jimi Hendrix - gitara i wokal; Billy Cox - gitara basowa; Mitch Mitchell - perkusja
Producent: Janie Hendrix, Eddie Kramer i John McDermott


Komentarze