[Recenzja] Nelson Ângelo e Joyce - "Nelson Ângelo e Joyce" (1972)

Cykl wakacyjny S02E03
Sukces albumu Miltona Nascimento i Lô Borgesa, "Clube da esquina", otworzył drogę do kariery wielu grającym na nim muzykom. Jeszcze w tym samym 1972 roku pod własnym nazwiskiem zadebiutował gitarzysta Nelson Ângelo. Przy czym płytę "Nelson Ângelo e Joyce", jak wskazuje eponimiczny tytuł, sygnuje wspólnie z ówczesną żoną, Joyce Silveirą Palhano de Jesus (obecnie Joyce Moreno) - aktywną od końca lat 60. piosenkarką, później gwiazdą musica popular brasileira. W nagraniu longplaya małżeństwo wsparło wielu muzyków z kręgu Clube da esquina, jak Toninho Horta, Wagner Tiso, Beto Guedes, Robertinho Silva, basista Novelli czy wspomniany Lô Borges. Mimo udziału tych muzyków, dobrej koniunktury na muzykę brazylijską oraz wydania albumu przez jeden z pododdziałów EMI, w momencie ukazania się został praktycznie zignorowany. Dopiero z czasem doczekał się większego uznania.
Płyta powstawała w czasie prezydentury Emilio Garrastazu Mediciego, którego rządy uznawane są za najbardziej represyjny okres wojskowej dyktatury w Brazylii. To czas częściowego zniesienia praw obywatelskich, powszechnych aresztowań i prześladowań przeciwników junty, stosowanej na szeroką skalę cenzury, ale też rosnących nierówności społecznych oraz wzrostu ubóstwa pomimo boomu gospodarczego. Bardzo sugestywnie uchwycił tamtą epokę Milton Nascimento na albumie "Milagre dos peixes", którego warstwa liryczna została zresztą znacznie okrojona przez cenzurę. Tymczasem "Nelson Ângelo e Joyce" jest płytą zaskakująco wręcz pogodną i subtelną, jak na czas oraz miejsce powstania. Wypełnia ją lekkie, w znacznym stopniu akustyczne granie, silnie czerpiące z brazylijskiej tradycji muzycznej, ale równie mocno z zachodniego folku, z dodatkiem psychodelicznego lub jazzowego zabarwienia.
To trzynaście krótkich - najdłuższy "Comunhāo" jako jedyny przekracza trzy minuty - utworów, w większości skomponowanych przez Ângelo, a śpiewanych mniej więcej po równo przez Joyce i Nelsona. Jedno nagranie, "Mantra", jest niemal instrumentalne - zawiera wyłącznie oszczędne wokalizy - a tytuł idealnie oddaje jego bardziej mistyczny nastrój oraz hipnotyczną powtarzalność. Tyle, że przez miniaturowy czas trwania sprawia raczej wrażenie przerywnika, zamiast faktycznie wprowadzać w mantrowy trans. W pozostałych nagraniach czas trwania jest już jak najbardziej uzasadniony, ze względu na ich bezpretensjonalny, piosenkowy charakter. Nie należy jednak mylić tego z prostotą, bo to muzyka całkiem kunsztownie zaaranżowana i harmonicznie bogata.
Choć to zbiór piosenek, sprawia raczej wrażenie dobrze przemyślanej całości - bardzo spójnej pod względem atmosfery, brzmienia czy stylu, a w dodatku o bardzo wyrównanym poziomie. W nastrój płyty doskonale wprowadza rozpoczynający ją "Um gosto de fruta", z melancholijnymi wokalami, klimatycznym fletem, leniwie pulsującym basem i gęstymi partiami egzotycznych perkusjonaliów. Kolejne utwory to jakby rozwinięcie tego pierwszego - każdy z własną, wyrazistą melodią oraz inaczej rozłożonymi akcentami. Pojawiają się też nowe elementy, jak bardziej jazzujące partie gitar w "Sete cachorros", "Linda" czy "Ponte Nova", albo sfuzzowana gitara w poza tym bardzo delikatnym "Vivo ou morto". Niezwykle uroczy "Comunhão" pokazuje z kolei bardziej oszczędne oblicze albumu: to tylko zwiewne dźwięki akustycznej gitary i klawesynu, kameralny dwugłos oraz latynoskie perkusjonalia. "Tiro cruzado" dla odmiany wyróżnia się większą intensywnością, nie tracąc nic z subtelności charakterystycznej dla tego wydawnictwa. Z kolei "The Man From the Avenue", jedyny anglojęzyczny utwór na płycie, to zaledwie 22-sekundowa miniatura a cappella z piękną harmonią dwojga liderów. Wspomnieć też trzeba o "Tudo começa de novo", który po ascetycznym początku nabiera bardziej podniosłego, mistycznego nastroju.
"Nelson Angelo e Joyce" pozostaje w cieniu innych płyt MPB czy nawet samej sceny Clube da esquina, jednak to jeden z najlepszych i najładniejszych brazylijskich albumów. Pokazuje bardziej subtelne, kameralne oblicze tamtejszej muzyki - ale wciąż z tym znakomitym zmysłem do melodii oraz egzotycznymi aranżacjami - bardzo przystępne także dla słuchaczy z zachodniego kręgu kulturowego.
Ocena: 8/10
Nelson Ângelo e Joyce - "Nelson Ângelo e Joyce" (1972)
1. Um gosto de fruta; 2. Hotel Universo; 3. Sete cachorros; 4. Linda; 5. Comunhão; 6. Ponte Nova; 7. The Man From the Avenue; 8. Tiro cruzado; 9. Pessôas; 10. Meus vinte anos; 11. Mantra; 12. Vivo ou morto; 13. Tudo começa de novo
Skład: Nelson Angelo - gitara (1-6,8-10,12,13), wokal (1,3,5-8,10); Joyce - wokal (1,2,4-9,12,13); Tenorio Jr. - organy (1), pianino (2), elektryczne pianino (8), klawesyn (9); Toninho Horta - gitara (1,2), gitara basowa (4,8), pianino (5,12,13), organy (10), instr. perkusyjne (11), dodatkowy wokal (13); Novelli - gitara basowa (1,2,8,9,12), pianino (4), wokal (5,7), organy (9), dodatkowy wokal (13); Hélcio Milito - perkusja (1,4,5,9,12,13), instr. perkusyjne (5,9,12,13); Robertinho Silva - berimbau (1), perkusja (3,4,5,12), instr. perkusyjne (5,11); Beto Guedes - instr. perkusyjne (1,5,11), wokal (2), bandolina (3); Lô Borges - gitara (2), gitara basowa (5), instr. perkusyjne (11), dodatkowy wokal (13); Danilo Caymmi - flet (2-5,7-11), dodatkowy wokal (13); Wagner Tiso - klawesyn (5), organy (12); Rubinho Batera - perkusja (6,9), instr. perkusyjne (8,9); Malu - wokal (9,10), Sergio Fayne - flet (11); Paulinho Jobim - flet (11); Mauricio Mendonça - gitara basowa (11); Edmundo Oliani - wiolonczela (13); Antônio Pinheiro - wiolonczela (13); Sampaio - instr. perkusyjne (13)
Producent: Milton Miranda
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze niezwiązane z tematem posta lub niespełniające obowiązujących standardów nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najpierw zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.