[Recenzja] Raphael Rogiński - "Žaltys" (2024)

Raphael Rogiński - Žaltys


Płyta tygodnia 22.08-28.08

Raphael Rogiński jest dziś jednym z najciekawszych gitarzystów. Bez problemu odnajduje się w różnych stylach, zachowując swój rozpoznawalny styl. Grywał jazz z Mikołajem Trzaską i Macio Morettim pod szyldem Shofar, współtworzył blues-rockową grupę Wovoka, grał z Wacławem Zimplem muzykę żydowską, a na początku obecnego roku zadebiutował ze swoim psychodeliczno-afrykańskim kwartetem Hizbut Jámm. Pod własnym nazwiskiem reinterpretował kompozycje Johna Coltrane'a, Jana Sebastiana Bacha czy Henry'ego Purcella, zbliżając ich muzykę do amerykańskiego prymitywizmu. Na najnowszym "Žaltys", podobnie jak na wydanym niespełna rok temu "Talán", proponuje natomiast w pełni autorski materiał.

Zarówno tytuł albumu, jak i te poszczególnych utworów, zapisane są w języku litewskim. Rogiński wraca tu do swojego dzieciństwa, gdy wakacje spędzał w rejonie Suwałk, na polsko-litewskim pograniczu. Tam też kupił swoją pierwszą elektryczną gitarę, którą zabierał do lasu i na czterościeźkowym magnetofonie rejestrował utwory inspirowane muzyką z Litwy. Dziś wraca do tych fascynacji, nie tylko w tytułach, ale także samą muzyką nawiązując do litewskiego folkloru. Wprawdzie materiał zarejestrowano w studiu, jednak gitarzysta, wraz z inżynierem Piotrem Zabrodzkim, dołożyli starań, aby uzyskać brzmienie sesji w plenerze. Jakby wiatr grał na strunach - tłumaczy artysta w opisie albumu. Po raz pierwszy w karierze zdecydował się na gitarowe nakładki, dzięki czemu muzyka stała się nieco bogatsza. W dwóch utworach dochodzą także inne instrumenty, a w jednym z nich nawet wokal.


Stylistycznie album nawiązuje ponoć do litewskiego folku, jednak słychać tu także wpływy innych fascynacji Rogińskiego, jak jazz - w swobodnej, zapewne częściowo improwizowanej formie utworów - a zwłaszcza amerykański prymitywizm w typowej dla tego muzyka zelektryfikowanej wariacji. Zatopione w pogłosach brzmienie gitar tworzy tu wręcz mistyczny klimat. W tych subtelniejszych momentach, jak np. "Paprastasis Amalas", "Čiobrelis" czy "Miškinė Plikaplaiskė", a najbardziej w "Šilinis Viržis", można nawet doszukiwać się podobieństw do Popol Vuh z okresu "Einsjäger und Siebenjäger". Nie brakuje tu jednak także ostrzejszych, przesterowanych brzmień, czego przykładem "Smiltyninis Šlamutis", "Raudonoji Gegūnė", a zwłaszcza "Pelkinis Gailis". W tych fragmentach klimat jest jednak równie niesamowity, tak samo tajemniczy.

W dwóch nagraniach do Rogińskiego dołącza Indré Jurgelevičiuté z zespołu Merope, odpowiadająca za śpiew oraz grę na kankles - litewskim instrumencie przypominającym cytrę. We wspomnianym już "Šilinis Viržis" jej eteryczna partia wokalna znakomicie dopełnia warstwę instrumentalną, czyniąc - wraz z pojawiającym się tylko tu pianinem Zabrodzkiego - tę muzykę absolutnie kompletną. Nie żebym w pozostałych, stricte solowych nagraniach odczuwał jakieś braki, jednak te dodatkowe warstwy sprawiają, że muzyka jest jeszcze ciekawsza. Szkoda natomiast, że w "Kalniné Arnika" litewska artystka udziela się już wyłącznie jako instrumentalistka, choć to i tak jeden z ładniejszych utworów na płycie. Pełnowymiarowa, całoalbumowa współpraca Rogińskiego z Jurgelevičiuté to coś, co zdecydowanie chciałbym usłyszeć.


"Žaltys" może być najciekawszą z dotychczasowych płyt Raphaela Rogińskiego. Artysta bardzo udanie rozwija dotychczasową stylistykę, wprowadzając nowe, ciekawe elementy - w tym wpływy litewskiego folku, ale przede wszystkim wykorzystuje tu na szerszą skalę możliwości studia i dopuszcza dodatkowych muzyków, dzięki czemu jest to na pewno najbardziej wielowymiarowy z jego albumów.

Ocena: 8/10

Nominacja do płyt roku 2024



Raphael Rogiński - "Žaltys" (2024)

1. Paprastasis Amalas; 2. Čiobrelis; 3. Smiltyninis Šlamutis; 4. Pelkinis Gailis; 5. Borbašo Gvazdikas; 6. Šilinis Viržis; 7. Tamsialapis Skiautalūpis: 8. Miškinė Plikaplaiskė; 9. Miškinė Varnalėša; 10. Raudonoji Gegūnė; 11. Kalninė Arnika; 12. Miškinė Dirsuolė

Skład: Raphael Rogiński - gitara
Gościnnie: Indrė Jurgelevičiūtė - wokal, kankles i efekty (6,11); Piotr Zabrodzki - pianino (6)
Producent: Raphael Rogiński


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)