[Recenzja] Can - "Live in Aston 1977" (2024)

Can - Live in Aston 1977


Płyta tygodnia 27.05-2.06

Tym razem nie trzeba było długo czekać na kolejną archiwalną koncertówkę Can. Zaledwie trzy miesiące po "Live in Paris 1973" ukazuje się "Live in Aston 1977". O ile tamta płyta zawierała najstarszą jak dotąd rejestrację, jeszcze z Damo Suzukim na wokalu, tak tutaj otrzymujemy najnowszą. Występ miał miejsce na Uniwersytecie Aston w Birmingham, 4 marca 1977 roku, niedługo po wydaniu albumu "Saw Delight". Była to pierwsza płyta niemieckiego zespołu po kolejnej istotnej zmianie w składzie. W tamtym czasie Holger Czukay był coraz bardziej niezadowolony z kierunku, jaki obierała grupa, a w dodatku jako basista nie rozwijał się tak, jak pozostali muzycy. W zespole pozostał jeszcze przez jakiś czas jako gość od elektronicznych efektów, natomiast na basie zastąpił go Jamajczyk Rosko Gee, wcześniej grający w brytyjskim Traffic. Razem z nim dołączył inny muzyk tamtej grupy, pochodzący ze Złotego Wybrzeża (obecnej Ghany) perkusjonalista Rebop Kwaku Baah.

Promowany wówczas album "Saw Delight" ukazał się tuż po mocno kontrowersyjnym "Flow Motion", pokazującym bardziej merkantylne oblicze Can. To z tamtego wydawnictwa pochodzi inspirowany muzyką disco "I Want More", jedyny brytyjski przebój Niemców, odnotowany na UK Singles Chart, gdzie dotarł do 26. miejsca. Na "Saw Delight" muzycy odpuścili sobie gonienie głównonurtowych trendów i nagrali album bliższy krautrockowych korzeni, wzbogacając je silnymi wpływami muzyki afrykańskiej, bo głupio byłby nie wykorzystać możliwości, jakie dawała obecność Rebopa w składzie. Momentami to niemalże antycypacja "Remain in Light" Talking Heads. Oczywiście nie tak dobra, zresztą daleka też od największych dokonań Can. Za to na żywo grupa była wciąż fenomenalna.


Jedyne, co mi w przypadku "Live in Aston 1977" naprawdę doskwiera, to projekt graficzny serii, który znudził mi się już kilka płyt temu, a także uparte podpisywanie ścieżek niemieckimi liczebnikami, podczas gdy bez trudu można znaleźć setlistę tego występu (i poprzednich). Właściwe tytuły były już podane choćby na bootlegach z występu w Birmingham, a tych ukazały się przynajmniej dwa - włoski z 1991 roku i rosyjski z 2012. Za to bardzo dużym plusem tej konkretnej odsłony cyklu jest fantastyczna jakość rejestracji, chyba najlepsza z dotychczasowych.

W repertuarze nie znalazł się żaden utwór z "Saw Delight" ani "Flow Motion". Są za to dwie kompozycje z "Ege Bamyasi" ("Vitamin C" i "Pinch") oraz jedna z "Soon Over Babaluma" ("Dizzy Dizzy"), a także niealbumowy utwór "Fizz", dotąd wydany jedynie na "Music (Live 1971-1977)", gdzie trafiła inna wersja koncertowa. Tutejsza jest dwukrotnie dłuższa i o wiele bardziej porywająca. To w ogóle jeden z najwspanialszych momentów tej serii, niesamowicie hipnotyzujący, wciągający swoją intensywną psychodeliczną atmosferą i rewelacyjnymi popisami instrumentalistów, w których liczy się jednak przede wszystkim zespołowa interakcja. Tak mocarnego otwarcia nawet kultowemu "Vitamin C" nie udaje się przebić, choć to kolejne świetne wykonanie, bardziej swobodne od studyjnego pierwowzoru, ale wciąż z tym upalonym klimatem. Fajnie rozbudowano też "Pinch" (go zakończenie!) i "Dizzy Dizzy", które w tych wersjach, podobnie jak "Vitamin C", całkiem porzucają piosenkowe elementy oryginałów ma rzecz nieskrępowanego jamowania. A w improwizacjach zespół był zawsze znacznie lepszy niż w komponowaniu piosenek.

"Live in Aston 1977" trwa ledwie trzy kwadranse - o połowę której niż większość albumów z tej serii, choć o kilkanaście minut dłużej niż występ z Cuxhaven, który jednak brzmi odrobinę gorzej - co czyni go na ten moment dobrym wyborem na początek poznawania archiwów Can. A wszyscy ci, którzy już slyszeli poprzednie odsłony cyklu, z pewnością sięgną i po to wydawnictwo. Może i nie różnią się te wszystkie występy charakterem czy stylistyką, ale nie ma znów aż tak wiele płyt z tak błyskotliwymi improwizacjami w obrębie rocka, by odczuć tu jakiś przesyt.

Ocena: 8/10

Nominacja do archiwaliów roku 2024



Can - "Live in Aston 1977" (2024)

1. Eins (Fizz); 2. Zwei (Vitamin C); 3. Drei (Pinch); 4. Vier (Dizzy Dizzy)

Skład: Irmin Schmidt - instr. klawiszowe; Holger Czukay - elektronika, efekty; Michael Karoli - gitara, wokal; Rosko Gee - gitara basowa; Jaki Liebezeit - perkusja; Rebop Kwaku Baah - instr. perkusyjne
Producent: Irmin Schmidt i René Tinner


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)