[Recenzja] Maruja - "Knocknarea" (2023)

Maruja - Knocknarea


Młode zespoły dołączające do sceny Windmill mają nieco ułatwiony start, a to ze względu na zainteresowanie wokół tego całego zjawiska. Z drugiej strony, muszą mierzyć się z porównaniami do tych kapel, którym już udało się wybić. W przypadku niedawno opisywanej przeze mnie debiutanckiej EPki "Epic the Movie" Cowboyy, faktycznie trudno uniknąć skojarzeń ze wczesnym black midi. Kolejnych debiutantów, pochodzącą z Manchesteru grupę Maruja, która w zeszłym miesiącu także wydała swój pierwszy minialbum, zestawia się często z Black Country, New Road. Czy słusznie? Chyba jednak nie do końca.

EPka "Knocknarea" to nieco ponad dwadzieścia minut muzyki, w całości wydanej wcześniej na singlach. Przy czym kwartet wypuścił dotąd w sumie sześć utworów, a tutaj zebrano jedynie cztery najnowsze. Dwa pominięte, "Tao" i "Rage", pokazują, że już na tym najwcześniejszym etapie kariery zespół doskonale wiedział, co chce grać. Najprościej określić tę muzykę jako post-punk z jazzującymi partiami saksofonu. Chociaż w tamtym czasie, w roku 2020, nikt jeszcze chyba nie mówił o scenie Windmill, to oba kawałki mają wszystkie niezbędne cechy, by uznać je za część zjawiska. Włącznie z tym nerwowymi, trochę mówionymi, trochę wykrzyczanymi partiami wokalnymi.

Na "Knocknarea" muzycy rozwijają swój styl w trochę bardziej art- czy post-rockowym kierunku, z okolic Slint, ale nie odchodzą daleko od korzeni. W międzyczasie nieco rozwinęli swój warsztat instrumentalny. Szczególnie wybijający się na pierwszy plan saksofon wypada bardzo dobrze, jak na rockowe standardy. Chyba właśnie ze względu na wyeksponowanie tego instrumentu pojawiają się porównania z BC,NR, jednak bez trudu można odróżnić sposób gry Joe Carrolla i Lewisa Evansa. Brzmienie obu kapel też jest inne - tam bogatsze, tu bardziej przestrzenne. Różnice można mnożyć, jednak ewidentnie oba zespoły mają na siebie inny pomysł, poruszając się w nieco zbliżonych rejonach.

Wszystkie cztery utwory tworzą bardzo spójną całość, prezentując być może najbardziej klimatyczne oblicze sceny Windmill, choć nie brakuje tu bardziej zgrzytliwego, nerwowego grania. Jeśli czegoś brakuje, to bardziej wyrazistych kompozycji. Kwartet z Manchesteru ma jednak spory potencjał i warto poczekać, co zaprezentuje na pełnym albumie. Na razie w planach jest kolejny singiel, być może zapowiedź większego wydawnictwa.

Ocena: 7/10



Maruja - "Knocknarea" (2023)

1. Thunder; 2. Blind Spot; 3. The Tinker; 4. Kakistocracy

Skład: Harry Wilkinson - wokal, gitara; Joe Carroll - saksofon altowy, dodatkowy wokal; Matt Buonaccorsi - gitara basowa; Jacob Hayes - perkusja
Producent: Maruja


Komentarze

  1. To saxofon i perkusja tworzą ten stan umysłu , w który wprowadza nas Maruja

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)