[Recenzja] Harold Budd, Simon Raymonde, Robin Guthrie, Elizabeth Fraser - "The Moon and the Melodies" (1986)

Harold Budd, Simon Raymonde, Robin Guthrie, Elizabeth Fraser - The Moon and the Melodies


Najbardziej osobliwy album w dyskografii Cocteau Twins. Nazwa zespołu nie pada zresztą ani razu na okładce czy samej płycie. Są tylko nazwiska jego muzyków - Elizabeth Fraser, Robina Guthrie oraz wracającego po przerwie Simona Raymonde'a - a także amerykańskiego pianisty i kompozytora Harolda Budda, który występuje tu w równouprawnionej roli. Nie była to raczej współpraca, jaką dałoby się wcześniej przewidzieć. Właśnie do takiego wniosku doszli najwidoczniej twórcy programu, do którego mieli być zapraszani twórcy reprezentujący różne rodzaje muzyki, a następnie próbować coś wspólnie stworzyć. Amerykanin oraz szkocki zespół zgodzili się wziąć udział w tym przedsięwzięciu, a chociaż ostatecznie projekt nie wypalił i nie doszło do emisji żadnego odcinka, to czwórka muzyków postanowiła kontynuować współpracę już we własnym zakresie. Wbrew pozorom, wcale nie było im tak daleko do siebie. Zarówno Budd, jak i Cocteau Twins, opierali swoją muzykę na tradycyjnych instrumentach oraz elektronicznej obróbce dźwięku. Ponadto już na "Victorialand" dało się zauważyć fascynację Szkotów ambientem - gatunkiem, który pianista wespół z Brianem Eno pomagał tworzyć.

Utwory zawarte na "The Moon and the Melodies" wyraźnie dzielą się na dwa zestawy. Połowa płyty - otwieracz "Sea, Swallow Me", środkowe "Eyes Are Mosaics" i "She Will Destroy You" oraz finałowy "Ooze Out and Away, Onehow" - to piosenki w stylu tych z poprzednich albumów Cocteau Twins. Mają dokładnie ten sam eteryczny klimat, przestrzenne brzmienie, wyraziste melodie oraz fenomenalny głos Fraser. Wkład Budda okazuje się raczej marginalny - przynajmniej na poziomie wykonania, bo jako współkompozytor i współproducent jest podpisany pod całym materiałem. Miłym urozmaiceniem jest natomiast saksofon Richarda Thomasa w "She Will Destroy You". Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z czterema pozostałymi, w pełni instrumentalnymi utworami. To subtelne muzyczne pejzaże, z delikatnymi partiami pianina, gitary i basu, zanurzonymi w ambientowych pogłosach. W "The Ghost Has No Home" pojawia się także saksofon Thomasa, a w "Bloody and Blunt" - jego gra na perkusji. Zdecydowanie bliżej w tych utworach do twórczości Budda i Eno z takich albumów, jak "The Plateaux of Mirror" czy "The Pearl", jednak klimatem czy brzmieniem nie odstają one jakoś drastycznie od dokonań Cocteau Twins. Tym samym oba oblicza "The Moon and the Melodies" znakomicie się dopełniają i tworzą razem przekonujący jako całość album.

Współpraca Harolda Budda oraz muzyków Cocteau Twins zadziałała wyjątkowo dobrze. Efekt brzmi tak bardzo naturalnie, jakby do nagrania tego albumu wcale nie doszło przypadkiem. Można przypuszczać, że Szkoci przygotowali się do stworzenia czegoś podobnego od czasu, gdy próbowali ściągnąć do studia Briana Eno jako producenta "Treasure". On akurat im odmówił, twierdząc, że są w stanie sami osiągnąć zamierzony efekt. Wkład Budda w "The Moon and the Melodies" pokazuje jednak, że muzyka Cocteau Twins, nic nie tracąc, może być dzięki takiej współpracy jeszcze bogatsza. Niewątpliwie muzycy przypadli sobie do gustu, zarówno na gruncie artystycznym, jak i osobistym, co potwierdzają późniejsze wspólne albumy Harolda Budda i Robina Guthrie.

Ocena: 8/10



Harold Budd, Simon Raymonde, Robin Guthrie, Elizabeth Fraser - "The Moon and the Melodies" (1986)

1. Sea, Swallow Me; 2. Memory Gongs; 3. Why Do You Love Me?; 4. Eyes are Mosaics; 5. She Will Destroy You; 6. The Ghost Has No Home; 7. Bloody and Blunt; 8. Ooze Out and Away, Onehow

Skład: Harold Budd - pianino; Simon Raymonde - gitara basowa; Robin Guthrie - gitara; Elizabeth Fraser - wokal (1,4,5,8)
Gościnnie: Richard Thomas - saksofon (5,6), perkusja (7)
Producent: Harold Budd, Simon Raymonde, Robin Guthrie i Elizabeth Fraser


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Death - "The Sound of Perseverance" (1998)

[Recenzja] Cicada - "Seeking the Sources of Streams" (2023)

[Recenzja] Aerosmith - "Toys in the Attic" (1975)

[Recenzja] David Crosby - "If I Could Only Remember My Name" (1971)