[Recenzja] Marcin Stańczyk - "Acousmatic Music" (2021)

Marcin Stańczyk - Acousmatic Music


Muzyka akusmatyczna wywodzi się z musique concrète i ma wiele wspólnego z muzyką elektroakustyczną. Czasem zresztą używa się tych pojęć zamiennie. W obu przypadkach proces komponowania polega na elektronicznej obróbce dźwięków, które mogą - ale nie muszą - powstawać za pomocą tradycyjnych instrumentów lub głosu ludzkiego. W muzyce akusmatycznej utworów nie komponuje się z myślą o wykonaniu na żywo, lecz prezentowaniu publiczności za pomocą głośników. W ten sposób słuchacze, nie widząc oryginalnego źródła dźwięków, mogą skupić się na samym brzmieniu, pozbywając się konkretnych skojarzeń. Powszechnie wykorzystywane jest także zjawisko dyfuzji, czyli rozprzestrzenienia się dźwięku. Termin akusmatyczny wywodzi się ponoć od Pitagorasa i opisuje stosowany przez niego sposób nauczania zza kotary, aby uczniowie skupili się na jego słowach, a nie nim samym. Do opisania podobnych praktyk na gruncie muzycznym po raz pierwszy zastosował go Pierre Schaeffer, francuski kompozytor muzyki konkretnej.

Marcin Stańczyk - młody twórca muzyki poważnej, teoretyk i nauczyciel akademicki - postanowił w pewnym sensie rozwinąć koncepcję muzyki akusmatycznej. Skomponowany przez niego utwór "Blind Walk" został przygotowany, wbrew opisanym wyżej założeniom, do zaprezentowania na żywo przez kameralny zespół, używający także niekonwencjonalnych technik wydobywania dźwięku. Publiczność otrzymała opaski na oczy, które miała założyć podczas wykonania. Podczas trwania koncertu instrumentaliści przemieszczali się po scenie i poza nią, dzięki czemu widownia - a w zasadzie słuchacze - nie mieli pojęcia, z którego miejsca rozlegną się kolejne, wędrujące dookoła dźwięki.. "Blind Walk", wraz z trzema innymi kompozycjami eksplorującymi podobne idee, został niedawno wydany na płycie o wszystko mówiącym tytule "Acousmatic Music". To zbiór utworów, nad którymi Stańczyk pracował w latach 2014-18. W tym okresie odbyły się także ich sceniczne premiery.

Powyższe opisy mogą sugerować jakąś kompletnie niekomunikacyjną, dziwaczną, akademicką muzykę. Nie uważam jednak, by "Acousmatic Music" był aż tak bardzo nieprzystępny. Nie trzeba orientować się w muzycznej teorii, ani znać się dobrze na współczesnej poważce, lecz wystarczy pewne osłuchanie z mniej mainstreamowymi rzeczami, by dać się pochłonąć tym dźwiękom. Nie zawsze jest to zresztą muzyka tak bardzo abstrakcyjna, że nawet nie można rozpoznać stosowanych instrumentów, choć zdarzają się i takie fragmenty. Jednak nie brakuje też takich momentów, w których płyta jakby zbliża się do pewnych nurtów muzyki, powiedzmy, popularnej. Weźmy otwierający całość "Some Drops", w którym wiodącą rolę pełnią partie trąbki Marco Blaauwa, przemieszczające się między kanałami, ale cały czas czytelne. Nocny ton tego instrumentu przywodzi mi na myśl grę Milesa Davisa ze ścieżki dźwiękowej "Windą na szafot", tylko tutaj zamiast standardowego jazzowego akompaniamentu rozbrzmiewają elektronicznie przetworzone dźwięki orkiestry. We wspomnianym "Blind Walk" faktycznie pojawia się więcej brzmień o niejasnym pochodzeniu, jednak w bardziej intensywnych fragmentach, gdy mocniej i wyraźniej dają o sobie znać dęciaki, moje skojarzenia idą w kierunku jazzu free w wykonaniu większych zespołów. Najbardziej subtelny "Sursounds", w którym partie instrumentów smyczkowych i dętych najmocniej zatapiają się w elektronicznych przetworzeniach, ma natomiast coś z ambientu, pomimo zdecydowanie bogatszej faktury. W "Unseen" dla odmiany istotną rolę odgrywa zupełnie nieprzetworzony mezzosopran Agaty Zubel, zaś instrumentalnie utwór budzi skojarzenia zarówno ze współczesną elektroniką, jak i muzycznymi tradycjami spoza europejskiego kręgu kulturowego.

Warto się w tę muzykę dokładnie wsłuchać, ponieważ jest znacznie bardziej bogata, wielowymiarowa i intrygująca, niż mogłoby wynikać z powyższych opisów, które są jedynie moimi luźnymi skojarzeniami. Najlepiej obcować z nią w skupieniu, w kompletnych ciemnościach, bez innych bodźców rozpraszających uwagę, bo dopiero wtedy można odkryć całe jej piękno. Potrzeba też na to odpowiedniego nastawienia i czasu, gdyż nie jest to krótki album - brakuje mu tylko nieco ponad kwadransa do dwóch godzin. Mnie jednak ta muzyka wciągnęła od razu, choć dopiero w drugiej połowie totalnie zachwyciła. Obiektywnie jest to niemal na pewno najlepsza tegoroczna płyta, jaką słyszałem, choć startuje w zupełnie innej kategorii niż większość pozostałych, a wszystkie dotąd zrecenzowane.

Ocena: 9/10



Marcin Stańczyk - "Acousmatic Music" (2021)

1. Some Drops na podwójną trąbkę i zespół kameralny; 2. Blind Walk na zespół kameralny; 3. Sursounds na kwartet smyczkowy, kwintet dęty i elektronikę; 4. Unseen na mezzosopran i orkiestrę

Kompozytor: Marcin Stańczyk
Muzycy: Marco Blaauw - trąbka (1); Orkiestra Muzyki Nowej (1); Ensemble Musikfabrik (2); Marcin Stańczyk - elektronika (3); Lutosławski Quartet (3); LutosAir Quintet (3); Agata Zubel - wokal (4); E-MEX Ensemble (4); Bruno von der Heydt - głos (4); Violetta von der Heydt - głos (4)
Dyrygenci: Maciej Koczur (1,3); Johannes Schöllhorn (2); Christoph Maria Wagner (4)
Realizacja nagrań: Beata Jankowska-Burzyńska (1); Matteo Costa (2); Aleksander Sobecki (3); Stephan Schmidt (4)


Komentarze

  1. O kurdebele, tego to się nie spodziewałem. Co oznacza pomarańczowa/żółta ocena?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańczowa ocena pod tą oraz potencjalnymi przyszłymi recenzjami muzyki klasycznej / poważnej sugeruje, że ta nota jest nieprzekładalna na oceny innych albumów (czerwone), ponieważ startują w całkiem innej kategorii.

      Tak naprawdę jednak oceny muzyki jazzowej i rockowej (a także różnych ich odmian) też są ze sobą nieporównywalne, bo często są to płyty realizujące zupełnie inne założenia i używające do tego innych środków. Oznacza to, że np. jazzowy album X z oceną <10 może nie być ideałem jazzu, ale i tak lepszą płytą od rockowej Y z oceną =10, która w swoim stylu jest doskonała. Albo na odwrót.

      Oczywiście wszystkie oceny na tej stronie i tak bardziej świadczą o moim stosunku do danego dzieła, niż czymkolwiek innym.

      Usuń
    2. Masz w planach osobny kolor ocen dla płyt jazzowych?

      Usuń
    3. Nie, bo po pierwsze byłoby z tym za dużo pracy, a po drugie granica między jazzem i rockiem jest nie zawsze oczywista (np. "Third" Soft Machine to jeszcze rock, czy już jazz?), w dodatku oba gatunki wyrastają z jednego pnia - bluesa.

      Poza tym są etykiety mówiące o gatunku i stylu.

      Usuń
    4. Ja myślałem że żółty dlatego bo się zbliża czas świąt.

      Usuń
    5. W sumie można by było stworzyć świąteczny design strony :D

      Usuń
    6. może daj to objaśnienie w "skali ocen"? Coś o różnych kolorach stopni.

      Usuń
  2. Ale tak mnie oszukać, pod recenzja Deep Purple... Nieładnie😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam... Po prostu miałem na myśli muzykę poważną z klasycznych epok. O niej pisać na pewno póki co nie będę. Współczesna być może wcześniej się pojawi.

      Usuń
    2. Mam pytanie z innej beczki? Czy w nowy rok opublikuje pan artykuł z cyklu 50 lat temu?

      Usuń
  3. Coś nowego na tej stronie. Jeszcze tę z Kairosu sprawdź!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni w tym roku mają sporo ciekawych płyt: Saunders, Iannotta, Gryka ...

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane. Autor strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy innych osób.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] New Order - "Brotherhood" (1986)

[Recenzja] Mtume - "Rebirth Cycle" (1977)

[Recenzja] Dälek - "Absence" (2005)

[Recenzja] Brian Eno - "Ambient 1: Music for Airports" (1978)

[Recenzja] Thinking Plague - "In This Life" (1989)