12 kwietnia 2021

[Recenzja] Godspeed You! Black Emperor - "G_d's Pee At State's End!" (2021)



Dwie pozycje w pierwszej pięćdziesiątce ogólnego rankingu Rate Your Music to całkiem niezłe osiągnięcie. Zwłaszcza gdy mowa o wykonawcy, który działa kompletnie poza głównym nurtem, grając muzykę o zupełnie niekomercyjnym charakterze. Kanadyjski Godspeed You! Black Emperor to jednak prawdziwie kultowa kapela wśród wszelkiej maści hipsterów i specjalizujących się w niezalu krytyków. Szczerze przyznaję, że nie rozumiem tak wielkich zachwytów nad owymi dwoma albumami, zresztą najstarszymi w dyskografii grupy "F♯A♯∞" i "Lift Yr. Skinny Fists Like Antennas to Heaven!". Wypełnia je muzyka, która świetnie sprawdziłaby się chociażby w roli ścieżki dźwiękowej do jakiegoś filmu, trochę jednak zbyt rozwlekła, jednostajna i mało charakterystyczna, bym potrafił słuchać jej w skupieniu przez dłuższy czas. Nieco inne wrażenia mam jednak w przypadku najnowszego, dopiero co wydanego "G_d's Pee At State's End!".

W zasadzie zespół stawia tu na sprawdzone rozwiązania, doskonale już znane ze wszystkich poprzednich wydawnictw, publikowanych na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza. GY!BE nigdy nie był nowatorskim zespołem, nawet jeśli na takie opinie można się tu i ówdzie natknąć. Jego twórczość wyraźnie nasuwa skojarzenia z tym, co niegdyś robiły grupy krautrockowe czy twórcy ambientu, choć podobny efekt osiągnięto za pomocą trochę innych środków, charakterystycznych raczej dla rocka przełomu wieków. Muzycy ograniczyli się praktycznie do paru patentów, których uparcie trzymają się do dziś. Czemu więc tym razem wyszło - moim zdaniem - ciekawej? Może po prostu "G_d's Pee At State's End!" powstał we właściwym momencie? Krytycy od zawsze podkreślali post-apokaliptyczny klimat płyt zespołu. Najnowszą nagraną w październiku zeszłego roku, a więc już po kilku miesiącach pandemicznego chaosu, niepewności, życia w zupełnie innym świecie. Może jednak wynika to z większego doświadczenia i dojrzałości muzyków? Skłaniałbym się ku tej drugiej opcji.

"G_d's Pee At State's End!" składa się z czterech utworów, w tym dwóch trwających po około dwadzieścia minut oraz dwóch średnio sześciominutowych kawałków. W wersji kompaktowej albumu, a także w streamingu, ułożono je naprzemiennie, natomiast na wydaniu winylowym te krótsze trafiły na osobną, 10-calową płytę. Takie rozwiązanie może sugerować, że to tylko bonusy, a właściwy materiał to dwa długasy. Pod względem budowy nie różnią się od nagrań z wyżej wspomnianych albumów. Każdy z nich podzielono na kilka zróżnicowanych segmentów, które same w sobie często ograniczają się do upartego powtarzania jednego motywu. Mam jednak wrażenie, że tym razem poszczególne sekcje faktycznie wyraźnie się od siebie różnią - przede wszystkim nastrojem lub intensywnością - podczas gdy wcześniej nierzadko się ze sobą zlewały. Ponadto, chyba jednak więcej się w nich dzieje i są bardziej charakterystyczne. Nie brakuje fragmentów, które naprawdę przyciągnęły moją uwagę. Muszę wymienić przede wszystkim "Job's Lament", który brzmi trochę tak, jakby nałożono na siebie dwa utwory o całkiem innym klimacie, a jednak te bardziej pastoralne i te zadziorniejsze dźwięki doskonale się łączą, tworząc hipnotyzującą całość, ze stopniowo budowanym napięciem. Nie mniej udane jest jego rozwiniecie, w postaci melodyjnego "First of the Last Glaciers", w którym partie skrzypiec ładnie dopełniają ostrzejsze dźwięki gitar. Jeśli jednak chodzi o melodie, to najbardziej wyróżnia się segment "Ashes to Sea or Nearer to Thee", który ponadto zaskakuje wyjątkowo pogodnym nastrojem.

Oczywiście, zdarzają się się też momenty nieco przeciągnięte, czy też po prostu zupełnie nieinteresujące i niepotrzebne. Mam tu na myśli przede wszystkim dwuminutowy finał pierwszego długasa, utrzymany w stylu field recording "Where We Break How We Shine (Rockets for Mary)". Nie zaszkodziłaby tu z pewnością większa zwartość. W całości bronią się natomiast te krótsze utwory, utrzymane w quasi-ambientowej stylistyce. W "Fire at Static Valley" za pomocą bardzo prostych środków - subtelnej, dość monotonnej partii gitary oraz nastrojowego klawiszowego tła - stworzono tu naprawdę ładny klimat. "Our Side Has to Win (for D.H.)" jest jeszcze bardziej ascetyczny, złożony z rozmytych plam bliżej nieokreślonych instrumentów, z wyjątkiem wybijających się w końcówce skrzypiec. Przy pierwszym odsłuchu albumu nagranie wydało mi się nieco nużące, przy kolejnych doceniłem jego delikatny nastrój. Zdecydowanie nie należy traktować tych utworów jako mniej istotnego dodatku, ponieważ stanowią integralną - i udaną - część albumu.

Ocena: 7/10



Godspeed You! Black Emperor - "G_d's Pee At State's End!" (2021)

1. A Military Alphabet (Five Eyes All Blind) (4521.0 kHz 6730.0 kHz 4109.09 kHz) / Job’s Lament / First of the Last Glaciers / Where We Break How We Shine (Rockets for Mary); 2. Fire at Static Valley; 3. “Government Came” (9980.0 kHz 3617.1 kHz 4521.0 kHz) / Cliffs Gaze / Cliffs’ Gaze at Empty Waters’ Rise / Ashes to Sea or Nearer to Thee; 4. Our Side Has to Win (for D.H.)

Skład: Sophie Trudeau - skrzypce, organy; David Bryant - gitara, syntezator; Efrim Manuel Menuck - gitara, syntezator, efekty; Michael Moya - gitara; Thierry Amar - gitara basowa, kontrabas; Mauro Pezzente - gitara basowa; Aidan Girt - perkusja i instr. perkusyjne; Timothy Herzog - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Godspeed You! Black Emperor


2 komentarze:

  1. Przy recenzji BCNR pytałem się Pana o recenzje Post-Rockowych albumów. Muszę przyznać, że przy słuchaniu GY!BE mam bardzo podobne odczucia. Uważam jednak,że fragmenty niektórych kompozycji są wprost przepiękne. Nie jestem w stanie stwierdzić subiektywnie czy długość tych albumów wpływa pozytywnie na ich jakość. Być może jest tak, że pozwala docenić właśnie te wspaniałe, pojedyncze elementy, przez przedłużenie tych "apokaliptycznych", smutnych momentów, w których "nic się nie dzieje"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, sporo nowych płyt ostatnio

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane. Autor strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy innych osób.