28 grudnia 2018

[Recenzja] Art Bears - "Hopes and Fears" (1978)



Na początku 1978 roku grupa Henry Cow (z nową basistką, Georgie Born) przystąpiła do nagrywania kolejnego albumu. Okazało się jednak, że muzycy nie mają spójnej wizji tego wydawnictwa. Materiał, skomponowany głównie przez Freda Firtha i Chrisa Cutlera, zdaniem Tima Hodgkinsona i Lindsay Cooper był za bardzo zorientowany na utwory z partiami wokalnymi. W ramach kompromisu, postanowiono wydać dwa różne albumy. Większość nagrań ze styczniowej sesji została przejęta przez Art Bears - zespół sformowany przez Firtha, Cutlera i Dagmar Krause. W marcu trio nagrało już samodzielnie cztery dodatkowe utwory, a w maju całość ukazała się na albumie "Hopes and Fears". W lipcu Henry Cow (bez Krause i Born) wrócił do studia i nagrał kilka instrumentalnych utworów, które wraz z niewykorzystanym materiałem ze styczniowej sesji wypełniły wydany w następnym roku album "Western Culture". Był to ostatni w pełni premierowy, niearchiwalny materiał sygnowany nazwą Henry Cow, natomiast trio Art Bears nagrało później jeszcze dwa albumy.

Utwory zawarte na "Hopes and Fears" są w większości dość krótkie, ale bardzo treściwe. Pozbawione struktur, cały czas się rozwijające, pełne atonalnych dźwięków i dysonansów, stanowiących podkład dla zawodzenia Krause. To wszystko niewiele ma już wspólnego z rockiem progresywnym, zmierza raczej w stronę kameralnej awangardy. A wpływy jazzowe tym razem ustąpiły miejsca wyraźnymi nawiązaniami do folku - przede wszystkim w utworach "Terrain", "The Dance" i "Moeris Dancing". Te folkowe wstawki to jedne z bardziej przystępnych momentów albumu, choć całe utwory są bardzo zakręcone i awangardowe. Bardziej konwencjonalnie zespół wypada w ładnej fortepianowej balladzie "The Pirate Song", a także w najdłuższym na płycie, ośmiominutowym "In Two Minds". Ten ostatni to zresztą najbardziej kontrowersyjny utwór, jaki kiedykolwiek został nagrany przez Henry Cow lub Art Bears, wliczając w to album "Desperate Straights". Budzący tak wielkie zdumienie swoją... zwyczajnością. Jest to utwór o zdecydowanie rockowym charakterze, momentami brzmi jak The Who (a konkretnie "Baba O'Riley") - muzycy zresztą nie zaprzeczali, że zespół ten był dla nich inspiracją. Wyszło jednak ciekawie, uwagę zwracają zwłaszcza świetne partie basu. Fajnie, że członkowie zespołu są tak wszechstronni.

"Hopes and Fears" to muzyka trudna, z początku mogąca drażnić i zniechęcać, wymagająca wielu przesłuchań. Z czasem jednak coraz bardziej zachwycająca swoim wyrafinowaniem, pomysłowymi aranżacjami oraz swoją różnorodnością, przy zachowaniu bardzo spójnego charakteru całości. Takie albumy, jak ten, udowadniają, że po roku 1977 wciąż powstawała interesująca i ambitna muzyka.

Ocena: 9/10



Art Bears - "Hopes and Fears" (1978)

1. On Suicide; 2. The Dividing Line; 3. Joan; 4. Maze; 5. In Two Minds; 6. Terrain; 7. The Tube; 8. The Dance; 9. The Pirate Song; 10. Labyrinth; 11. Riddle; 12. Moeris Dancing; 13. Piers

Skład: Dagmar Krause - wokal; Fred Frith - gitara, skrzypce, altówka, pianino, fisharmonia, ksylofon, bass (6,7); Chris Cutler - perkusja i instr. perkusyjne, szumy; Tim Hodgkinson* - organy, klarnet, pianino (9); Lindsay Cooper* - fagot, obój, saksofon sopranowy, flet; Georgie Born* - bass, wiolonczela, wokal (4)
Producent: Dagmar Krause, Fred Frith, Chris Cutler i Etienne Conod

*oprócz utworów 6-8 i 13


2 komentarze:

  1. Panie Pawle same rewelacyjne płyty 9/10 albo 10/10

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się pisać o tym, co najbardziej zasługuje na polecenie ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.