[Recenzja] Miles Davis - "In Concert: Live at Philharmonic Hall" (1973)



Zapis koncertu z 29 września 1972 roku w nowojorskiej Philharmonic Hall nie należy do najciekawszych wydawnictw Milesa Davisa. Warto jednak je poznać z kilku powodów. Przede wszystkim, jest to jedyna oficjalna koncertówka Milesa, na której można usłyszeć indyjskich muzyków Khalila Balakrishny i Badala Roya. Ich udział nie jest wielki, ale dodaje klimatu. Po drugie, zawarta tutaj muzyka to wyraźna zapowiedź późniejszego, jazz-funk-rockowego grania znanego z porywających koncertówek "Agharta", "Pangaea" i "Dark Magus". Nawet skład jest dość zbliżony - gitarzysta Reggie Lucas, basista Michael Henderson, oraz perkusiści Al Foster i James Mtume zostali w zespole Davisa na dłużej i brali udział także w nagraniu wspomnianych albumów.

Tym bardziej dziwi poziom "In Concert". Porównując z innymi koncertówkami Davisa z elektrycznego okresu, ten album wydaje się po prostu... nudny. Praktycznie prawie cała pierwsza płyta sprawia wrażenie pozbawionej energii i inwencji, a improwizacje muzyków ciągną się bez pomysłu (zwłaszcza podczas monotonnego wykonania "Honky Tonk"). Jest za to jeden naprawdę niesamowity moment, kiedy słychać wyłącznie indyjskich muzyków, egzotyczne perkusjonalia Mtume'a i trąbkę Milesa. Niestety, trwa on tylko przez kilkadziesiąt sekund i znajduje się na samym końcu płyty. Zdecydowanie ciekawsza jest druga płyta, którą w większości wypełnia porywające wykonanie premierowej kompozycji "Ife" (studyjna wersja została wydana dopiero dwa lata później, na albumie "Big Fun"). Muzycy grają tutaj nie tylko bardziej intensywnie, ale przede wszystkim ciekawiej, z większą swobodą i kreatywnością. Gdyby "In Concert" składał się wyłącznie z tej płyty, pozostawiałby po sobie zdecydowanie lepsze wrażenie.

Jeżeli ktoś chce prześledzić, jak rozwijała się muzyka Milesa Davisa w elektrycznym okresie, to raczej nie powinien pomijać tego albumu. Jeśli jednak kogoś interesują tylko najlepsze wydawnictwa z tego etapu kariery trębacza - "In Concert" jest jednym z nielicznych, które można sobie darować.

Ocena: 7/10



Miles Davis - "In Concert: Live at Philharmonic Hall" (1973)

LP1 ("Foot Fooler"): 1. Part 1 (Rated X / Honky Tonk); 2. Part 2 (Theme from Jack Johnson / Black Satin / The Theme)
LP2 ("Slickaphonics"): 1. Part 1 (Ife); 2. Part 2 (Ife / Right Off / The Theme)

Skład: Miles Davis - trąbka; Carlos Garnett - saksofon; Cedric Lawson - instr. klawiszowe; Reggie Lucas - gitara; Khalil Balakrishna - sitar; Michael Henderson - gitara basowa; Al Foster - perkusja; Badal Roy - tabla; James Mtume - instr. perkusyjne
Producent: Teo Macero


Komentarze

  1. Jestem ciekaw - czy przez lata jakoś zmienił się twój odbiór tej płyty? Długo zgadzałem się w pełni z twoją recenzją, ale jakoś niedawno mnie naszło na ponowny odsłuch i mam wrażenie, że za każdym razem u mnie zyskuje. O ile wciąż stawiam wyżej nagrania z lat 73-75, tak odnoszę wrażenie, że ten skład miał również coś niezwykle ciekawego do zaoferowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienić się nie zmienił, bo nie miał jak - od czasu tej recenzji nie wracałem do albumu.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)