[Recenzja] Alice Coltrane - "Transfiguration" (1978)

Alice Coltrane pod koniec lat 70. podjęła decyzję o wycofaniu się z muzycznego przemysłu. Miało to związek z jej głęboką przemianą duchową i chęcią skupienia się na praktyce religijnej, medytacji oraz działalności wspólnotowej. Już w 1975 roku założyła w Kalifornii Vedantic Center, które z czasem miało przeksztalcić się w pełnoprawny aśram. Choć w tamtym okresie wciąż nagrywała nowe płyty, jak "Eternity" czy "Transcendence", a poprzez muzykę właściwie od początku kariery wyrażała swoją duchowość, to coraz bardziej czuła, że komercyjna dzialalność nie jest do tego odpowiednim medium. Zanim jednak na dobre zaszyła się w swoim ośrodku, wydała jeszcze jeden album, dwupłytową koncertówkę "Transfiguration". Kolejny powszechnie dostępny materiał nagrała dopiero ćwierć wieku póżniej.
"Transfiguration" to zapis występu z 16 kwietnia 1978 roku w Schoenberg Hall Uniwersytetu Kalifornijskiego. To zarazem podsumowanie kariery Coltrane, jak i swego rodzaju powrót do jej początków, gdy grała w trio. Podczas koncertu towarzyszyli jej jedynie basista Reggie Workaman i perkusista Roy Haynes. Jest jeszcze skrzypcowy nonet w utworze "Prema", przy czym jego partie zostały nagrane w studiu i dodane na etapie produkcji. To dziwna decyzja. O ile rozumiem, a wręcz w pełni popieram dogrywanie partii, które na żywo nie wyszły - bo nie chciałbym słuchać płyty z fałszami czy pomyłkami - tak tutaj uzupełniono nagranie o coś, czego podczas oryginalnego wykonania nawet nie było. I to coś, co w dodatku zbyt nachalnie przysłania oryginalne partie tria i nie pasuje do reszty utworów.
"Transfiguration" powraca nie tylko do formuły tria, ale też sięga jeszcze dalej w przeszłość, po kompozycję Johna Coltrane'a "Leo". Tutaj zaprezentowana została w ponad półgodzinnej wersji, zachowującej ekspresję oraz freejazzową swobodę wykonań jej autora, choć zastąpienie saksofonu elektrycznymi organami nadaje bardziej przystępnego, nawet jeśli nadal ostrego, brzmienia. Pozostałe utwory to już kompozycje samej Alice, przy czym wszystkie bez wcześniejszej premiery płytowej. W zasadzie jest ich tylko cztery, bo "Krishnaya" to jedynie introdukcja do "Leo". Za to pozostałe są już bardziej rozbudowane i swobodne, a przy tym dość różnorodne: od żywiołowego utworu tytułowego, przez melodyjny "Affinity", po uduchowione, już stricte akustyczne "One for the Father" i "Prema", w których Coltrane rezygnuje z organów na rzecz fortepianu. Ani razu nie gra natomiast na harfie, co czyni to podsumowanie kariery niekompletnym.
Poza tym album sprawdza się bardzo dobrze jako domknięcie tego etapu kariery i życia Alice Coltrane. Wykonanie stoi na wysokim poziomie, choć trochę szkoda, że tak znakomici muzycy, jak Workman i Haynes przez sporą część płyty trzymają się raczej w tle, by dopiero podczas "Leo" się wyemancypować. Największe zastrzeżenia mam natomiast do tych smyczkowych nakładek w "Prema", dla których trudno znaleźć sensowne wytłumaczenie. Ogólnie polecam "Transfiguration" raczej jako uzupełnienie dyskografii Coltrane niż jako album na początek zagłębiania się w jej twórczość.
Ocena: 7/10
Recenzja dodana 12.2025
Alice Coltrane – "Transfiguration" (1978)
LP1: 1. Transfiguration; 2. Spoken Introduction & One for the Father; 3. Prema; 4. Affinity
LP2: 1. Krishnaya; 2. Leo, Part One; 3. Leo, Part Two
LP2: 1. Krishnaya; 2. Leo, Part One; 3. Leo, Part Two
Skład: Alice Coltrane – organy, pianino; Reggie Workman – kontrabas; Roy Haynes – perkusja
Gościnnie (w LP1: 3): Jay Rosen, Murray Adler, Noel Pointer, Sherwyn Hirbod, Michelle Sita Coltrane – skrzypce; Janice Ford, Pamela Goldsmith – altówki; Christina King, Ray Kelley – wiolonczele
Gościnnie (w LP1: 3): Jay Rosen, Murray Adler, Noel Pointer, Sherwyn Hirbod, Michelle Sita Coltrane – skrzypce; Janice Ford, Pamela Goldsmith – altówki; Christina King, Ray Kelley – wiolonczele
Producent: Ed Michel
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.