Posty

Wyświetlam posty z etykietą alice coltrane

[Recenzja] Alice Coltrane - "The Carnegie Hall Concert" (2024)

Obraz
Aż trudno uwierzyć, że przy tylu jazzowych archiwaliach, ile ukazuje się każdego roku, do tej pory nie było żadnego wydawnictwa Alice Coltrane. To w końcu jedna z niewielu instrumentalistek w tym gatunku, którym w ubiegłym wieku udało się zrobić całkiem imponującą karierę. Na pewno pomogło w tym nazwisko i granie u boku słynnego męża, ale to po jego śmierci nagrała swoje najbardziej znaczące dzieła. Twórczo rozwinęła na nich koncepcje Trane'a, jeszcze silniej zanurzając się w muzyce Dalekiego Wschodu. Fantastycznym uzupełnieniem tych pierwszych prób znalezienia własnego stylu jest właśnie wydany nakładem Impulse! materiał koncertowy. "The Carnegie Hall Concert" to zapis występu z 21 lutego 1971 roku w tytułowej nowojorskiej sali, zorganizowanego na rzecz Integral Yoga Institute hinduskiego guru Swamiego Satchidanandy. Koncert zbiegł się z premierą albumu "Journey in Satchidanda" - pierwszego, na którym Alice, dotychczas znana przede wszystkim jako pianistka, ucz...

[Recenzja] Joe Henderson - "The Elements" (1974)

Obraz
"The Elements" to wyjątkowy album w dorobku Joego Hendersona. Saksofonista postanowił na chwilę zrezygnować ze swoich ówczesnych eksperymentów z fusion i funkiem, a zamiast tego spróbować sił w spiritual jazzie. Udało mu się zebrać fantastyczny skład, obejmujący między innymi Alice Coltrane, basistę Charliego Hadena (znanego z najsłynniejszych albumów Ornette'a Colemana), perkusistę Leona Chanclera (znanego chociażby z występów na "Mwandishi" Herbiego Hancocka i "Love Love" Juliana Priestera) oraz grającego na skrzypcach Michaela White'a (którego można usłyszeć także na "Recorded Live" Johna Handy'ego czy "Thembi" Pharoaha Sandersa). Sesja nagraniowa odbyła się w ciągu dwóch dni, 15 i 17 października 1973 roku w studiu The Village Recorder w Los Angeles. Przyjęto dość nietypowy dla jazzu sposób nagrywania, bowiem zastosowano overdubbing, a więc niektóre partie instrumentalne zostały dołożone podczas miksowania. W sumi...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Transfiguration" (1978)

Obraz
Alice Coltrane pod koniec lat 70. podjęła decyzję o wycofaniu się z muzycznego przemysłu. Miało to związek z jej głęboką przemianą duchową  i chęcią skupienia się na praktyce religijnej, medytacji oraz działalności wspólnotowej. Już w 1975 roku założyła w Kalifornii Vedantic Center, które z czasem miało przeksztalcić się w pełnoprawny aśram. Choć w tamtym okresie wciąż nagrywała nowe płyty, jak "Eternity" czy "Transcendence", a poprzez muzykę właściwie od początku kariery wyrażała swoją duchowość, to coraz bardziej czuła, że komercyjna dzialalność nie jest do tego odpowiednim medium. Zanim jednak na dobre zaszyła się w swoim ośrodku, wydała jeszcze jeden album, dwupłytową koncertówkę "Transfiguration". Kolejny powszechnie dostępny materiał nagrała dopiero ćwierć wieku póżniej.  "Transfiguration" to zapis występu z 16 kwietnia 1978 roku w Schoenberg Hall Uniwersytetu Kalifornijskiego. To zarazem podsumowanie kariery Coltrane, jak i swego rodzaju p...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Eternity" (1976)

Obraz
Debiut Alice Coltrane w nowej, dużej wytworni - Warner Bros. - to jej najbardziej zróżnicowane wydawnictwo do tamtej pory. "Eternity" stanowi swego rodzaju podsumowanie dotychczasowej działalności, ale też wprowadza pewne nowe elementy. Znalazły się tutaj utwory na instrument solo i na małe zespoły, ale też na wielką orkiestrę dęto-smyczkową. A to wszystko w niewiele ponad pół godziny, na przestrzeni sześciu utworów. Najbardziej oszczędnym utworem na płycie jest trzyminutowy "Wisdom Eye", wykonany wyłącznie na harfie, która poza tym jednym nagraniem jest na "Eternity" nieobecna. Coltrane gra tu zarazem intymnie, jak i z mistycznym uniesieniem, przywołując klimat swoich wczesnych dokonań w rodzaju "Journey in Satchidananda". Jeszcze bardziej do tamtego okresu nawiązuje niewiele dłuższy "Morning Worship" z drone’owym tłem tambury, wspartym jazzowym akompaniamentem basisty Charliego Hadena, perkusisty Bena Rileya oraz aż trzech muzyków gra...

[Recenzja] Turiya Alice Coltrane & Devadip Carlos Santana - "Illuminations" (1974)

Obraz
Tylko mniej zorientowanym słuchaczom współpraca Carlosa Santany z jazzową pianistką i harfistką Alice Coltrane może wydawać się egzotycznym, zaskakującym przedsięwzięciem. Gitarzysta już od czasu "Santana III" zmierzał w coraz bardziej jazzowym kierunku, czego apogeum - poza recenzowaną płytą - były albumy "Welcome", "Lotus" i "Borboletta", a także nagrany w duecie z Johnem McLaughlinem "Love Devotion Surrender". Na "Welcome" doszło zresztą do jego pierwszej współpracy z Coltrane, która zagrała tam w dwóch utworach, a trzeci zorkiestrowała. Podczas nagrywania "Illuminations" muzykom sygnujących longplay swoimi nazwiskami - i pseudonimami w sanskrycie - towarzyszyli między innymi muzycy z ówczesnego składu grupy Santana: klawiszowiec Tom Coster, saksofonista Jules Broussard i perkusjonalista Armando Pereza, ale także doświadczeni jazzmani, jak perkusista Jack DeJohnette czy basiści Dave Holland i James Bond. Podobnie,...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Lord of Lords" (1972)

Obraz
"Lord of Lords" to jedna z najbardziej osobliwych płyt w dorobku Alice Coltrane. Po poszerzeniu brzmienia o kwartet smyczkowy w niektórych utworach na albumie "Universal Consciousness", a następnie zaangażowaniu całej orkiestry smyczkowej do wszystkich nagrań z "World Galaxy", właściwie można się było spodziewać dalszej integracji jazzowego instrumentarium ze smyczkami. Na "Lord of Lords" Coltrane idzie jednak o wiele dalej. Jedynymi towarzyszącymi jej jazzmanami są tu basista Charlie Haden i perkusista Ben Riley, za to w nagraniach wzięło udział dwanaścioro skrzypków i skrzypaczek, sześcioro altowiolistów i altowiolistek oraz siedmioro wiolonczelistów i wiolonczelistek. Jazzowe elementy zostały tu znacząco zredukowane, a całość idzie w quasi-klasycznym stylu. W repertuarze, oprócz trzech kompozycji liderki, znalazły się nawet interpretacje dzieł Igora Strawińskiego i Antonína Dvořáka. Przedziwnie brzmi otwierający całość "Andromeda's Su...

[Recenzja] Alice Coltrane - "World Galaxy" (1972)

Obraz
"World Galaxy" w zasadzie można nazwać kontynuacją wydanego kilka miesięcy wcześniej "Universal Consciousness". Alice Coltrane dalej eksploruje możliwości zastosowania w spiritual jazzie elektrycznych organów oraz instrumentów smyczkowych. A sekcja smyczkowa tym razem jest znacznie bardziej rozbudowana - to już nie kwartet, a kilkunastoosobowa orkiestra - i obecna nie w części, a we wszystkich utworach. Poza tym w nagraniach udział wzięli saksofonista Frank Lowe, basista Reggie Workman, perkusista Ben Riley oraz grająca na kotłach Elayne Jones. Zaś sama liderka, poza swoim nowym ulubionym instrumentem, gra także na pianinie, harfie, perkusjonaliach oraz, po raz pierwszy na płycie, na  tamburze. Poza trzema premierowymi kompozycjami samej Coltrane, wszystkich z galaktyką w tytule, na płycie znalazły się też dwa pochodzące z cudzego repertuaru. Otwieracz "My Favorite Things", napisany w 1959 roku przez Richarda Rodgersa (muzyka) i Oscara Hammersteina III (te...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Universal Consciousness" (1971)

Obraz
Choć wydawało się, że na "Journey in Satchidananda" Alice Coltrane znalazła idealną dla siebie niszę, artystka nie zdecydowała się w niej dłużej pozostać. Zamiast nagrywać kolejne wersje tamtego albumu, które zapewne i tak nie przebiłyby doskonałego pierwowzoru, postanowiła dalej poszukiwać. "Universal Consciousness" wprawdzie wciąż wpisuje się w estetykę spiritual jazzu, zapoczątkowaną przez Johna  Coltrane'a, ale wnosi do niej nowe elementy, przede wszystkim korzystając z nieco innej palety brzmień niż poprzednie wydawnictwa jej samej oraz jej zmarłego męża. Alice Coltrane na "Universal Consciousness" całkowicie już rezygnuje z fortepianu. Jednocześnie jednak trochę chyba znudziła się jej także harfa, którą ledwie na poprzednim albumie uczyniła swoim podstawowym instrumentem, a tutaj wykorzystała tylko w połowie utworów i to wcale nie w głównej roli. Zamiast tego artystka po raz pierwszy zagrała na elektrycznych organach Wurlitzera. Jak przyznawała w...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Journey in Satchidananda" (1971)

Obraz
Poszukując religijnej i duchowej prawdy , Alice Coltrane nawiązała kontakt z hinduskim guru Swami Satchidanandą Saraswati. Za jego namową udała się do Indii, gdzie rozwijała swoje zainteresowanie filozofią wschodu oraz hinduizmem, przyjmując nawet nowe imię, Swamini Turiyasangitananda. Doświadczenia te miały istotny wpływ na charakter jej kolejnego albumu, "Journey in Satchidananda", mocno inspirowanego klasyczną muzyką hindustańską czy też ogólnie: wschodnim mistycyzmem oraz tamtejszą tradycją muzyczną. To przełomowe dzieło w dorobku artystki, której muzyka nabrała tu bardziej idiomatycznego charakteru. Punktem wyjścia pozostaje uduchowiony jazz Johna Coltrane'a, jednak Alice rozwija tu tę stylistykę, wyraźnie ograniczając elementy jazzowe, a bardziej wypuklając wpływy muzyki spoza zachodniego kręgu kulturowego. Efektem tego jest chociażby poszerzone brzmienie, w którym istotną rolę odgrywają instrumenty z odległych krajów, jak tambura czy oud. Sama liderka coraz ch...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Ptah, the El Daoud" (1970)

Obraz
To jedna z tych okładek, które przypadkowego słuchacza mogą wprowadzić w błąd co do stylistyki zawartego materiału. Psychodelia, ciężki rock, a może ścieżka dźwiękowa jakieś przygodówki czy horroru klasy B? Nic z tych rzeczy. Bardziej zorientowani z pewnością skojarzą nazwisko Coltrane z wybitnym jazzowym saksofonistą Johnem Coltrane'em. Alice to jego druga żona oraz pianistka towarzysząca mu w ostatnich latach kariery. Pochodziła z muzykalnej rodziny McLeoldów - jej matka była chórzystką, starszy brat przyrodni został jazzowym basistą, a młodsza siostra kompozytorką w Motown. W późnych latach 50. Alice wyjechała do Paryża, aby odebrać formalne wykształcenie muzyczne. Jednocześnie uczyła się jazzu pod okiem Buda Powella. Po powrocie do Stanów wzięła udział w nagraniu dwóch płyt Terry'ego Gibbsa, zanim zajęła miejsce McCoya Tynera w zespole Trane'a. Po śmierci Johna w 1967 roku Alice rozpoczęła własną karierę, rozwijając muzyczne idee swojego męża, łącząc nowoczesny jazz ze...