[Recenzja] Santana - "Borboletta" (1974)

"Borboletta" zamyka ten najbardziej jazzowy okres w twórczości Santany. To jakby ostatnia część nieformalnej trylogii, tworzonej razem z "Caravanserai" i "Welcome". Choć tak naprawdę okres ten obejmuje jeszcze koncertowy "Lotus" oraz płyty nagrane przez lidera z Johnem McLaughlinem czy Alice Coltrane. Tu zresztą także nie zabrakło występów cenionych jazzmanów. Na "Borboletta" pojawiają się chociażby Flora Purim, Stanley Clarke i Airto Moreira, czyli 3/5 oryginalnego wcielenia Return to Forever. Za to coraz mniejszy stawał się udział muzyków od początku związanych z grupą. Już nawet Michael Shrieve i José Areas wystąpili tylko w części nagrań, aby zresztą niedługo po tej sesji opuścić zespół. Nawet sam Carlos nie gra we wszystkich kawałkach, pozostawiając pole do popisu innym, co akurat działa na korzyść, zwiększając różnorodność poszczególnych nagrań.
Podobnie do wszystkich poprzednich wydawnictw Santany, także "Borboletta" miesza utwory instrumentalne z wokalnymi. I choć tradycyjnie to te drugie wypadają słabiej, to tym razem - w przeciwieństwie zwłaszcza do "Welcome" - całkiem nieźle wtapiają się w całość. Może nieco odstaje zadziorniejszy "Give and Take", który - przynajmniej do momentu wejścia saksofonowego solo Julesa Broussarda - przywołuje skojarzenia z wczesnymi płytami zespołu: mało tu jazzu, natomiast sporo latynoskich perkusjonaliów oraz niemal hardrockowej gitary. Nie najlepiej odnajduje się tu nowy wokalista Leon Patillo, śpiewający zbyt delikatnie, jak na tego rodzaju muzykę. Jego czarny głos zdecydowanie lepiej pasuje w "Life Is Anew", "One With the Sun", "Practice What You Preach" i "Mirage", stylistycznie utrzymanych gdzieś na pograniczu soulu, jazz-funku oraz latynoskiego rocka. Jest to, oczywiście, nieco merkantylne granie, ale o całkiem przyjemnym brzmieniu, z istotną rolą elektrycznego pianina i organów, pulsującego basu, wszechobecnych perkusjonaliów oraz gitarowych popisów lidera.
Lepszy efekt udaje się jednak osiągnąć, gdy tych elementów nie ogranicza piosenkowa formuła. Teoretycznie instrumentali jest tu siedem, ale część z nich tworzy większe bloki. Taki "Spring Manofestations" to jedynie minuta efektów dźwiękowych, perkusjonaliów Moreiry i wokaliz Purim, będąca wstępem do kolejnego "Canto de los flores". To bardzo klimatyczne nagranie, zbudowane na basowym ostinacie, któremu towarzyszą subtelne klawisze oraz egzotyczne bębny. Podobny nastrój ma "Aspirations", choć dochodzi tu saksofon Broussarda, a w drugiej połowie utwór nabiera większej ekspresji. Co ciekawe, w żadnym z wymienionych tytułów nie pojawia się lider zespołu. W ogóle jednak nie odczuwam jego braku, a prawdę mówiąc styl gry Carlosa mógłby pozbawić te nagrania będącej ich atutem subtelności. Gitarzysta odgrywa natomiast istotną rolę w trzech utworach, które - wraz z tytułową, perkusyjno-wokalną miniaturą - tworzą większą formę. To nastrojowy, bliski spiritual jazzu "Here and Now" oraz dwa energetyczne kawałki fusion, oparty na latynoskich rytmach "Flor de canela" i podniosły "Promise of a Fisherman". We wszystkich z nich Santana pokazuje się od najlepszej strony, błyszcząc umiejętnościami, ale też całkiem sporą, jak na niego, finezją. Pozostawia też dużo przestrzeni dla pozostałych instrumentalistów, którzy też dają z siebie wszystko.
Nie jest to album tak dobry, jak cztery pierwsze grupy Santana, a tym bardziej daleko mu do "Lotus", choć od "Welcome" przekonuje mnie minimalnie bardziej - instrumentale są tak samo porywające, a piosenki lepiej wtapiają się w całość. Tak po prawdzie, to "Borboletta" nie wnosi nic nowego do twórczości zespołu i nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle ówczesnego fusion czy jazz-rocka, ale to wciąż bardzo przyjemna płyta, która wydaje się nieco niedoceniona. Nawet jednak jeśli jest to jedynie opcjonalna pozycja do słuchania, to zarazem także ostatni album Santany, którego słuchanie w ogóle warto rozważać.
Ocena: 7/10
Recenzja dodana 08.2024
Santana - "Borboletta" (1974)
1. Spring Manifestations; 2. Canto de los flores; 3. Life Is Anew; 4. Give and Take; 5. One With the Sun; 6. Aspirations; 7. Practice What You Preach; 8. Mirage; 9. Here and Now; 10. Flor de canela; 11. Promise of a Fisherman; 12. Borboletta
Skład: Carlos Santana - gitara (3-5,7-11), instr. perkusyjne (2,7-9), wokal (11); Tom Coster - instr. klawiszowe (2-11); Leon Patillo - instr. klawiszowe (3-5,8), wokal (3-5,7,8); Jules Broussard - saksofon sopranowy i tenorowy (4,6,9,11); Armando Peraza - saksofon sopranowy (10), instr. perkusyjne (2-6,8,11); David Brown - gitara basowa (2,4,5,7,8); Stanley Clarke - gitara basowa (6,9-11); Michael Shrieve - perkusja (2-5,7,8); Leon "Ndugu" Chancler - perkujsa (6,9); Airto Moreira - perkusja (10,11), instr. perkusyjne (11,12), wokal (12), efekty (1); José Areas - instr. perkusyjne (2-4); Flora Purim - wokal (1,11); Michael Carpenter - echoplex (2)
Producent: Carlos Santana, Michael Shrieve i Tom Coster
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.