Posty

Wyświetlam posty z etykietą latin jazz

[Recenzja] Wayne Shorter featuring Milton Nascimento - "Native Dancer" (1975)

Obraz
Cykl wakacyjny #1 Latem chętniej sięgam po lżejszą, pogodniejszą muzykę, jak funk i soul, afrobeat, dub i reggae, a ostatnio także MPB - música popular brasileira. O tej ostatniej jeszcze tu nie pisałem, a na pierwszą recenzje wybrałem ostrożnie płytę artysty, najbardziej kojarzonego z całkiem inną muzyką, którego dokonania niejednokrotnie już omawiałem. Jazzowy saksofonista Wayne Shorter zaczynał u boku Arta Blakeya, a następnie rozwijał jazz modalny i kształtował fusion w kwintecie Milesa Davisa. Na swoich własnych albumach początkowo oddawał hołd Johnowi Coltrane, by z czasem bardziej zelektryfikować swoją muzykę. Już pod koniec lat 60. zdarzały mu się pojedyncze kawałki o latynoskim zabarwieniu, a bardziej zdecydowanie poszedł w tym kierunku z grupą Weather Report. Największy krok, ku pełnemu zintegrowaniu północnoamerykańskiej tradycji jazzowej z południowoamerykańskimi tradycjami ludowymi i popowymi, wykonał jednak na płycie "Native Dancer". Już sam skład stanowi miesza...

[Recenzja] Geordie Greep - "The New Sound" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 30.09-6.10 Kiedy pięć lat temu recenzowałem debiutancki album black midi, "Schlagenheim", byłem pozytywnie nastawiony do zawartej na nim fuzji post-punka, noise'u i krautrocka. Nie spodziewałem się jednak tego, co nastąpiło później. Albumy "Cavalcade" i "Hellfire", zachowując młodzieńczą energię debiutu, przyniosły zwrot w stronę jeszcze bardziej złożonego grania, silnie inspirowanego avant-progiem, math- czy jazz-rockiem. Wywindowały zespół do samej czołówki współczesnego rocka i uczyniły z niego istotny punkt odniesienia dla innych nowych twórców, często zresztą pozostających pod jego wpływem lub w podobny sposób odświeżających różne ciekawe pomysły z przeszłości, łącząc je w niespotykany wcześniej sposób. Na kolejny album black midi czekałem z niecierpliwością, ale i obawą, czy zespół dalej będzie się rozwijał, czy pozostanie przy wypracowanym stylu. Teraz to bez znaczenia, bo na początku sierpnia muzycy poinformowali o zawieszeniu dz...

[Recenzja] Pete La Roca - "Basra" (1965)

Obraz
Blue Note to jedna z najbardziej zasłużonych dla jazzu wytwórni. Wydawane od końca lat 30. płyty pozwalają prześledzić, jak rozwijał się gatunek od czasu bebopu, przez epokę hard bopu i cool jazzu, na swobodniejszych formach wcale nie kończąc, choć na potrzeby recenzji w tym miejscu chciałbym się zatrzymać. Sam rok 1965 przyniósł wiele interesujących wydawnictw, na których ich twórcy może i nie odchodzili całkiem od bopowej tradycji, za to zdecydowanie próbowali poszerzyć jej ramy. Wśród nich na szczególne wyróżnienie zasługują takie tytuły, jak "Life Time" Tony'ego Williamsa, "Dialogue" Bobby'ego Hutchersona, "Point of Departure" Andrew Hilla czy "Fushia Swing Song" Sama Riversa. Od tego był już tylko krok do publikowania już jednoznacznie freejazzowych płyt Cecila Taylora i Dona Cherry'ego. Zostając jednak w 1965 roku, w natłoku tych wszystkich wspaniałych albumów nieco przeoczona wydaje się "Basra" Pete'a Simsa, lepie...

[Recenzja] Chick Corea and Return to Forever - "Light as a Feather" (1972)

Obraz
Miesiąc po zarejestrowaniu albumu "Return to Forever", na początku marca 1972 roku Chick Corea wraz z dwoma muzykami swojego ówczesnego zespołu, basistą Stanleyem Clarkiem i perkusistą Airo Moreirą, wzięli udział w sesji Stana Getza. Jej rezultatem jest wydany dopiero w 1974 roku album "Captain Marvel", składający się głównie z kompozycji Corei, takich jak "La Fiesta", znana już z "Return to Forever", czy "Captain Marvel" i "500 Miles High". Do tych dwóch ostatnich pianista powrócił podczas prac nad swoim kolejnym albumem, "Light as a Feather". Sesja nagraniowa odbyła się w dniach 8 i 15 października 1972 roku, w tym samym składzie, który nagrał "Return to Forever". Tytuł tamtego wydawnictwa przyjął się zresztą jako nazwa tego zespołu i właśnie na "Light as a Feather" został po raz pierwszy oficjalnie użyty w tym kontekście. Według Discogs longplay ukazał się jeszcze przed końcem 1972 roku, a...

[Recenzja] Chick Corea - "Return to Forever" (1972)

Obraz
Rok 1972 przyniósł istotne zmiany w karierze i życiu Chicka Corei. Muzyk postanowił skierować swoją twórczość w zupełnie innym kierunku. Powodów podjęcia takiej decyzji było kilka. Na pewno było wśród nich zniechęcenie graniem trudniejszej muzyki, którą nie były zainteresowane wytwórnie fonograficzne, a tym samym nie dawało to żadnych finansowych perspektyw. W tym samym okresie Chick zainteresował się scjentologią, zmieniając swoją życiową filozofię, co z pewnością przełożyło się na charakter granej przez niego muzyki. Porzucił free jazz na rzecz klimatycznego grania wpisującego się w modną wówczas stylistykę fusion, łącząc jazz z elektrycznym brzmieniem i wpływami latynoskimi. Ponieważ jego dotychczasowi współpracownicy - Anthony Braxton, Dave Holland i Barry Altschul - nie byli zainteresowani graniem takiej muzyki, pianista zebrał zupełnie nowy skład. Znaleźli się w nim: saksofonista / flecista Joe Farrell, basista Stanley Clarke, perkusista Airto Moreira oraz wokalistka Flora...

[Recenzja] Santana - "Borboletta" (1974)

Obraz
"Borboletta" zamyka ten najbardziej jazzowy okres w twórczości Santany. To jakby ostatnia część nieformalnej trylogii, tworzonej razem z "Caravanserai" i "Welcome". Choć tak naprawdę okres ten obejmuje jeszcze koncertowy "Lotus" oraz płyty nagrane przez lidera z Johnem McLaughlinem czy Alice Coltrane. Tu zresztą także nie zabrakło występów cenionych jazzmanów. Na "Borboletta" pojawiają się chociażby Flora Purim, Stanley Clarke i Airto Moreira, czyli 3/5 oryginalnego wcielenia Return to Forever. Za to coraz mniejszy stawał się udział muzyków od początku związanych z grupą. Już nawet Michael Shrieve i José Areas wystąpili tylko w części nagrań, aby zresztą niedługo po tej sesji opuścić zespół. Nawet sam Carlos nie gra we wszystkich kawałkach, pozostawiając pole do popisu innym, co akurat działa na korzyść, zwiększając różnorodność poszczególnych nagrań. Podobnie do wszystkich poprzednich wydawnictw Santany, także "Borboletta" mi...

[Recenzja] Santana - "Welcome" (1973)

Obraz
Ależ tu jest świetna lista płac! W nagraniach "Welcome" - poza zrekonstruowanym składem grupy Santana - udział wzięli m.in. Alice Coltrane, John McLaughlin czy dwoje muzyków z oryginalnego wcielenia Return to Forever Chicka Corei - Flora Purim i Joe Farrell. Dodatkowo jako wokalista zespołu zadebiutował Leon Thomas znany ze współpracy z Pharoahem Sandersem. Patrząc na te nazwiska nie trudno domyślić się, że zawarty tu materiał idzie jeszcze dalej w tym jazzowym kierunku, jaki wyznaczył poprzedni album, "Caravanserai". Jeśli jednak ktoś spodziewa się tu równie interesującego grania - albo poziomu, jakiego można by oczekiwać po tych wszystkich grających tu jazzmanach - to może poczuć się nieco zawiedziony. Płyta niewątpliwie ma momenty godne uwagi. Na plus wypadają wszystkie instrumentale. To choćby spinające album klamrą nagrania z udziałem Alice Coltrane. "Going Home", oparty na symfonii Antonina Dvoráka "Z nowego świata", za pomocą niemal wyłącz...