5 lipca 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory Emerson, Lake & Palmer

W tej części "Najważniejszych utworów" musiałem złamać żelazną zasadę nieumieszczania na liście utworów, które oryginalnie wykonywali inny wykonawcy. Twórczość supergrupy ELP - tworzonej przez klawiszowca Keitha Emersona (ex-The Nice), wokalistę/basistę (i okazjonalnie gitarzystę) Grega Lake'a (ex-King Crimson), oraz perkusistę Carla Palmera (ex-Atomic Rooster) - to w sporej części transkrypcje muzyki poważnej na rockowe instrumentarium (poniższa lista zwiera dwa takie utwory). Oczywiście muzycy pisali także własne kompozycje, z różnym efektem, ale często naprawdę niezłym, czego dowodem utwory z poniższej listy.

Keith Emerson, Greg Lake i Carl Palmer.

1. "Take a Pebble" (z albumu "Emerson, Lake & Palmer", 1970)

Najdłuższy utwór z debiutu grupy został napisany przez Grega Lake'a, a następnie zaaranżowany przez cały zespół, dzięki czemu nabrał wielkiego rozmachu. Utwór rozpoczyna się balladowo, partii wokalnej towarzyszy tylko pianino Emersona, do którego stopniowo dochodzi perkusja i bass. Po około dwóch i pół minuty rozpoczyna się jazzujący fragment instrumentalny, a następnie dłuższa część folkowa, oparta głównie na akompaniamencie gitary akustycznej. Dalej pojawia się kolejna jazzowa improwizacja muzyków, a na zakończenie wraca balladowy temat z partią wokalną.
Kompozycja została opatrzona poetyckim tekstem Lake'a o przemijaniu. Być może najlepszym, jaki kiedykolwiek napisał. Zresztą pisanie słów nie było jego najmocniejszą stroną. Nie miałem żadnych wątpliwości co do Grega, jeśli chodziło o jego wokalne możliwości - mówił Keith Emerson. Ale nie zdawałem sobie sprawy, że tak trudno będzie mu napisać teksty. Jest autorem, który ma bardzo głębokie myśli. Jak sądzę, potrzebował trochę więcej czasu. A ja byłem przyzwyczajony, że po prostu szedłem do mojego poprzedniego wokalisty-basisty [Lee Jacksona z The Nice] i mówiłem mu: "Mógłbyś mi napisać tekst do tego kawałka?". I po jakichś czterech dniach przychodził z gotowym pomysłem. Ale nie dało się tak pracować z Gregiem. W związku z tym stwierdziłem, że jeśli album ma być skończony, najlepiej będzie zrobić więcej utworów instrumentalnych. Rzeczywiście, na sześć utworów z albumu tylko trzy posiadają teksty.
"Take a Pebble" był przez zespół regularnie wykonywany na żywo. "Folkowy" fragment był przeważnie poszerzany o fragmenty innych utworów - "Lucky Man" i - od 1973 roku - "Still... You Turn Me On".


2. "Lucky Man" (z albumu "Emerson, Lake & Palmer", 1970)

Legenda głosi, że utwór został zarejestrowany w ostatniej chwili, kiedy okazało się, że zespół ma za mało materiału (kontrakt zakładał, że każda strona albumu musi trwać przynajmniej 21 minut). Być może dlatego tak bardzo różni się od pozostałych utworów - to prawie solowe nagranie Lake'a, grającego tutaj na gitarze akustycznej, elektrycznej i basie. Delikatne partie Emersona i Palmera są tylko dodatkiem. Chociaż rola klawiszowca zwiększa się pod koniec utworu, kiedy gra solo na syntezatorze Mooga - instrumencie w tamtym czasie rzadko spotykanym w muzyce rockowej.
"Lucky Man" powstał znacznie wcześniej niż reszta albumu. Podobno był nawet jednym z pierwszych utworów, które grała na próbach grupa King Crimson - tak przynajmniej twierdzi Ian McDonald (saksofonista/klawiszowiec z pierwszego składu King Crimson). To możliwe, ponieważ Lake napisał ten utwór już w wieku... 12 lat. Był to pierwszy utwór, jaki kiedykolwiek napisałem - mówił. Wtedy była to po prostu głupia piosenka o tematyce fantasy. Ale kiedy stała się przebojem, weszła na wyższy poziom. Na tym polega piękno piosenek - mogą być interpretowane na różne sposoby przez słuchaczy. W wielu przypadkach to słuchacz decyduje o czym tak naprawdę są. Na pewno tak było w przypadku "Lucky Man". Tekst utworu jest potępieniem wojen - opowiada o człowieku, który miał wszystko, ale wyruszył na wojnę i zginął.
"Lucky Man" został wydany na singlu i był nawet notowany w Stanach (48. miejsce). Na koncertach zawsze był wykonywany w uproszczonej aranżacji, jedynie z akompaniamentem gitary akustycznej.


3. "Tarkus" (z albumu "Tarkus", 1971)

Ponad dwudziestominutowa suita, składająca się z siedmiu części: czterech instrumentalnych, zdominowanych przez popisy muzyków o improwizowanym charakterze ("Eruption", "Iconoclast", "Manticore", "Aquatarkus"), pomiędzy którymi pojawiają się trzy bardziej piosenkowe, z partiami wokalnymi ("Stones of Years", "Mass", "Battlefield"). Głównym kompozytorem utworu jest Keith Emerson. Greg Lake początkowo nie był przekonany do jego pomysłu; ponoć nie rozumiał zamysłu dzieła. Ostatecznie zgodził się jednak napisać tekst. Co więcej, sam skomponował muzykę do części "Battlefield", która sama w sobie jest prawdziwym arcydziełem, z pięknymi solówkami gitarowymi i takiż samym śpiewem Lake'a.
Tekst utworu opowiada o Tarkusie - bezlitosnym mutancie, będącym skrzyżowaniem pancernika z czołgiem. Poznajemy w nim jego historię, od narodzin do przegranej walki z mantykorą (potworem z mitologii perskiej), po której zmienia się w wodną istotę, Aquatarkusa. Jeżeli tematyka fantasy kogoś odpycha, warto zwrócić uwagę na drugie dno utworu. Tarkus może symbolizować wojnę, a wtedy tekst nabiera antywojennego przesłania. Potwierdza to fakt, że w czasie koncertów ELP, pomiędzy częściami "Battlefield" i "Aquatarkus", Lake śpiewał a capella kilka wersów crimsonowego "Epitaph".
Podczas komponowania "Tarkusa", Emerson nawiązał współpracę z Robertem Moogiem, aby pomógł mu wydobyć z skonstruowanego przez niego syntezatora dzięki, jakich nikt wcześniej nie stworzył. Rezultaty słychać przede wszystkim w części "Aquatarkus".
Wszystko, co gramy, musi być wykonywane z energią i precyzją - mówił Emerson. I gdy możemy to osiągnąć - jest fantastycznie. Czasami istotą tego, co chcemy osiągnąć w kompozycji, jest "kurtyna dźwięku". Sądzę, że to było podstawą "Tarkusa". Po prostu wielka ściana dźwięku. Próbowałem też łączyć wiele różnych rytmów, różne tonacje. Skorzystałem z rad Franka Zappy, który kiedyś powiedział, że nie potrzeba oznaczeń taktowych. Wszystko jest jednością. Nie potrzeba znaków przykluczowych. To naprawdę była próba zerwania z porządkiem w muzyce. A w końcu - w jakimś sensie odwrót, powrót do tego porządku. Ściślej biorąc, pojawiają się bardzo klasyczne, "progresje chóralne" w niektórych częściach "Tarkusa".
Zespół regularnie wykonywał utwór na swoich koncertach.


4. "Jeremy Bender" (z albumu "Tarkus", 1971)

Jeden z kilku prostych, ewidentnie żartobliwych kawałków Emerson, Lake & Palmer. "Jeremy Bender" utrzymany jest w klimacie barowej muzyki honky tonk. Sądzę, że chcieliśmy pokazać ludziom, że mamy poczucie humoru - mówił Emerson. Tak jak i to, że potrafimy być poważni. Dlatego umieściliśmy na albumie takie kawałki. Możesz długo ciągnąć grzmocący numer jak "Tarkus", ale w końcu powiesz: "Zagrajmy coś trochę lżejszego. Zabawmy się nieco". Uważam, że było miejsce na światło i na cień, na śmiech i na odrobinę dramatu.
Utwór był wykonywany na żywo w latach 1971-74.


5. "The Endless Enigma" (z albumu "Trilogy", 1972)

Dwuczęściowy utwór napisany przez Emersona i Lake'a, którego obie części są połączone instrumentalnym popisem Emersona, "Fugue" - klasyczną fugą, czyli złożoną formą muzyczną opartą na polifonii. Ciekawostką jest, że "The Endless Enigma" to jeden z pierwszych utworów, w którym pojawia się dźwięk bijącego serca, osiągnięty dzięki przetworzonemu brzmieniu perkusji. Wcześniej podobny efekt udało się osiągnąć grupie Pink Floyd (w zapomnianej kompozycji "Heart Beat, Pig Meat" z soundtracku "Zabriskie Point" z 1970 roku; później powtórzyli ten patent w "Speak to Me" z "Dark Side of the Moon").
Utwór był wykonywany tylko na trasie promującej album "Trilogy".


6. "From the Beginning" (z albumu "Trilogy", 1972)

Kolejny po "Lucky Man" utwór ELP zaaranżowany głównie na gitarę akustyczną. Jeśli chodzi o te wszystkie akustyczne kawałki Grega - "Lucky Man", "From the Beginning", "Still... You Turn Me On" - to nigdy nie byłem przy tym, gdy je układał - mówił Emerson. Z "From the Beginning" było tak, że przyszedłem do studia po południu, a on już miał nagrany podkład i śpiew. I powiedziałem: "Kapitalne! Jak na to wpadłeś?". Kompozytor wyjaśniał: Piosenka powstała w naturalny sposób, jeden wers po drugim. Niektóre utwory mają bardzo silne znaczenie, inne opierają się na poetyce dźwięku. To nie zawsze jest dosłowne znaczenie.
Utwór został wydany na singlu i stał się największym przebojem grupy w Stanach (39. miejsce w notowaniu). Mimo to, na żywo utwór grany był sporadycznie - dosłownie kilka razy na trasie z 1977 roku, częściej dopiero na trasach z lat 90.


7. "Jerusalem" (z albumu "Brain Salad Surgery", 1973)

Adaptacja hymnu "Jerusalem", skomponowanego w 1914 roku przez Charlesa Huberta Hastingsa Parry'ego, do słów poematu "And Did Those Feet in Ancient Time" Williama Blake'a, będącego wstępem do jego dzieła "Milton a Poem" (1804). Wersja Emerson, Lake & Palmer została wydana na singlu, który jednak nie został odnotowany na listach sprzedaży. Nie bez znaczenia był fakt, że brytyjscy radiowcy ignorowali utwór, uważając tę wersję za profanację oryginału.
Pamiętam, że próbowałem to jakoś zaaranżować jeszcze z The Nice - mówił Emerson. Ale po prostu nie wychodziło. Zawsze jednak pamiętałem, że to coś wartego zachodu - szczególnie gdy ma się w zespole kogoś o takim głosie jak Greg. Zaproponowałem inną aranżację i wtedy się spodobało.
"Jerusalem" to pierwszy utwór, w którym został wykorzystany Moog Apollo - pierwszy na świecie syntezator polifoniczny, w 1973 roku wciąż będący prototypem. W tym czasie Moog skonstruował polifoniczny syntezator, który był dla nas pomocą i w dużym stopniu - inspiracją. I z pewnością ułatwił występy na żywo - podsumował Emerson.
Utwór był wykonywany wyłącznie na trasie Someone Get Me a Ladder, promującej album "Brain Salad Surgery".


8. "Karn Evil 9" (z albumu "Brain Salad Surgery", 1973)

Najdłuższy utwór w repertuarze Emerson, Lake & Palmer, trwający niemal pół godziny (2/3 całego albumu). Składa się z trzech części, czy też raczej "impresji", z których pierwsza podzielona jest na kolejne dwie części - ze względu na ograniczenia czasowe płyt winylowych (pierwsza część "1st Impression" zamyka stronę A albumu, a druga otwiera stronę B).
Tekst "Karn Evil 9" został napisany przez Grega Lake'a i jego dawnego znajomego z King Crimson - Petera Sinfielda. Według informacji podanych na albumie, Sinfield jest współautorem tylko "3rd Impression", ale on sam twierdzi, że pomagał Lake'owi napisać także słowa "1st Impression". Tekst jest pesymistyczną wizją przyszłości - zimnego, zdehumanizowanego świata.
Muzykę napisał w całości Keith Emerson. "1st Impression" to dość skoczna, jakby karnawałowa melodia (fraza "karn evil" pochodzi od słowa "carnival"); pojawiają się tutaj dwie długie, gitarowe solówki.; instrumentalny "2nd Impression" to przede wszystkim jazzrockowy popis Emersona; natomiast "3rd Impression" ociera się o klimaty musicalowe.
Żadna część utworu nie była wydana na singlu, ale zagraniczne stacje radiowe często grały "1st Impression, Part II", dzięki czemu fragment ten stał się jednym z najpopularniejszych utworów zespołu. "Karn Evil 9" był jednym z najczęściej wykonywanych na żywo utworów grupy. Jednak jedynie kilka razy został zagrany w całości, później zespół grał tylko "1st Impression" (w całości, lub samo "Part II").


9. "Fanfare for the Common Man" (z albumu "Works Volume I", 1977)

Utwór autorstwa amerykańskiego kompozytora Aarona Coplanda z 1942 roku. Muzycy ELP już wcześniej sięgali do jego twórczości - na "Trilogy" znalazła się ich adaptacja kompozycji "Hoedown", także z 1942 roku. "Fanfare for the Common Man" w wersji Emerson, Lake & Palmer to niemal 10-minutowa improwizacja z charakterystycznym "fanfarowym" motywem granym na syntezatorze.
Utwór został wydany na singlu, ale w wersji skróconej do trzech minut (przez co bliższej oryginalnej wersji Coplanda). Była to jedyna mała płyta ELP, jaka została odnotowana na brytyjskiej liście - za to bardzo wysoko, bo na 2. miejscu. Na żywo grupa wykonała utwór po raz pierwszy już w 1972 roku (jeśli wierzyć stronie setlist.fm), ale dopiero po zarejestrowaniu wersji studyjnej zaczął być grany regularnie.


10. "I Believe in Father Christmas" (z albumu "Works Volume II", 1977)

Kompozycja Grega Lake'a (z tekstem Petera Sinfielda) pierwotnie została nagrana i wydana w 1975 roku jako jego solowy singiel. Utwór stał się wielkim przebojem (2. miejsce na brytyjskiej liście singli) i przez wielu uznawany jest za typową piosenkę świąteczną. Choć są też tacy, którzy uważają ją za antyreligijną. W rzeczywistości dotyczy ona komercjalizacji świąt Bożego Narodzenia. Uważam, że to przerażające, kiedy ludzie mówią, że mówienie o świętach Bożego Narodzenia jest niepoprawne politycznie, że powinno nazywać się je "sezonem wakacyjnym" - mówił Lake. Boże Narodzenie było czasem rodzinnego ciepła i miłości. Wiąże się z poczuciem przebaczenia, akceptacji. Sinfield dodawał, że utwór mówi o utracie niewinności i dziecięcych przekonań.
Oryginalna wersja utworu zawierała orkiestrację. Kiedy dwa lata później "I Believe in Father Christmas" został ponownie nagrany - pod szyldem ELP, chociaż z niewielkim udziałem Emersona i Palmera - aranżacja została znacznie uproszczona. Kolejną wersję utworu grupa nagrała w 1993 roku, na kompilację "The Return of the Manticore". Dwa lata później ta wersja została wydana także na EPce, której dała tytuł.
Utwór był często coverowany, przez co najmniej kilkunastu różnych wykonawców.


POSTSCRIPTUM

Późniejsze dokonania Emerson, Lake & Palmer (i alternatywnego wcielenia grupy, z Cozym Powellem jako perkusistą) były już znacznie mniej ekscytujące i nie wnoszące niczego nowego do twórczości zespołu, dlatego nie zostały tutaj uwzględnione.

1 komentarz:

  1. Świetny zespół, świetne utwory - od siebie polecam jeszcze C'est la vie, Knife-edge, Bitches Crystal, Pirates, Trilogy, Hoedown.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.